Huawei MatePad 11.5 S 2026

Recenzja Huawei MatePad 11.5 S 2026. Wszechstronny tablet z wyjątkowym ekranem

Huawei nie próżnuje i na bieżąco stara się odświeżać kolejne modele tabletów ze swojego portfolio, a liftingu doczekał właśnie kolejny z nich. Bohater tej recenzji, Huawei MatePad 11.5 S 2026, debiutuje nieco ponad półtora roku po premierze swojego pierwowzoru. Co prawda nie niesie on drastycznych zmian na każdym polu względem poprzednika, ale stanowi naturalne odświeżenie i uzupełnienie aktualnej oferty. Czym dokładnie do siebie przekonuje? Sprawdźmy.

Specyfikacja techniczna Huawei MatePad 11.5 S 2026:

  • wyświetlacz IPS o przekątnej 11.5″, rozdzielczość 2800×1840 pikseli, adaptacyjna częstotliwość odświeżania 30-144 Hz, jasność szczytowa do 500 nitów, matowa powłoka PaperMatte,
  • sześciordzeniowy procesor Kirin T92C,
  • 12 GB RAM,
  • 256 GB pamięci wewnętrznej,
  • system HarmonyOS 4.3,
  • aparat główny 13 Mpix (f/1.8, AF),
  • przedni aparat 8 Mpix (f/2.2),
  • WiFi 6 (802.11a/b/g/n/ac/ax), 2,4 + 5 GHz,
  • Bluetooth 5.2 z kodekami SBC, AAC, LDAC, L2HC,
  • NearLink,
  • cztery głośniki + dwa mikrofony,
  • rozpoznawanie twarzy 2D,
  • USB-C (USB 3.0)
  • akumulator o pojemności 8800 mAh, szybkie ładowanie 66 W,
  • wymiary: 261,0×177,3×6,1 mm,
  • waga: 515 g,
  • obsługa rysika Huawei M-Pencil Pro.

Huawei MatePad 11.5 S 2026 wchodzi na rynek w bazowej cenie 1999 złotych za zestaw z klawiaturą Smart Magnetic Keyboard, natomiast wariant ze wspomnianą klawiaturą oraz rysikiem M-Pencil 3. generacji kosztuje 2199 złotych. W obu przypadkach jest to wersja 12/256 GB.

W ramach promocji premierowej, w okresie od 3 lutego do 8 marca cena obu wariantów jest obniżona o 200 złotych, zatem kosztują, odpowiednio, 1799 złotych i 1999 złotych.

Dodatkowo, kupując na stronie Huawei, można zyskać dodatkowe 50 zł rabatu za zapis do newslettera. Studenci zarejestrowani w StudentBeans lub UniPerks otrzymają kolejne 15% rabatu.

Gdzie kupić?

Huawei MatePad 11.5 S 2026

ok. 1799 zł
(Przybliżona cena z dnia: 3 lutego 2026)
Zawiera linki afiliacyjne.
Huawei MatePad 11.5 S 2026

Wzornictwo i konstrukcja – tak samo schludnie i solidnie

Tak się akurat składa, że wciąż mam u siebie poprzedniego MatePada 11.5 S z 2024 roku, dzięki czemu organoleptycznie mogę stwierdzić, że są one zbudowane tak samo i wyglądają dokładnie identycznie. Tyczy się to praktycznie każdego aspektu – grubości ramek wokół ekranu, rozmieszczenia portów i przycisków, wyglądu wysepki aparatu aż po logo na pleckach.

Producent ewidentnie więc nie chciał silić się tutaj na jakiekolwiek drastyczne metamorfozy. Czy to źle? Absolutnie nie, bo po co zmieniać coś, co jest udane. Na konstrukcję tabletu Huawei MatePad 11.5 S 2026 składa się obudowa wykonana z jednego kawałka aluminium o zmatowionej teksturze oraz płaskiego szkła z matową powłoką PaperMatte na froncie.

W efekcie, całość nie tylko jest bardzo solidnie zbudowana, ale i wygląda naprawdę elegancko. Patrząc na wykonanie bryły MatePada 11.5 S 2026 śmiało można w pierwszej chwili pomyśleć, że mamy do czynienia z tabletem z wyższej półki.

Muszę też przyznać, że mi osobiście bardzo przypadła do gustu zielona wersja kolorystyczna. Kolor ten jest subtelny, a przy tym naprawdę ładny. Dla fanów klasyki jest też wariant w odcieniach szarości.

Gwoli formalności wspomnę jeszcze, jak konkretnie wygląda rozlokowanie portów i przycisków. Trzymając tablet w pozycji horyzontalnej (poziomej), po lewej stronie znajdziemy dwa głośniki, a na górze przy krawędzi przycisk wybudzania, z kolei po prawej stronie umieszczono kolejne dwa głośniki i złącze USB-C między nimi.

U góry, przy lewej krawędzi, ulokowane są klawisze regulacji głośności, zaś po przeciwnej stronie miejsce do magnetycznego ładowania rysika. Od spodu znalazły się piny do komunikacji z klawiaturą.

Peanów na cześć matowych wyświetlaczy ciąg dalszy

Patrząc na suche dane techniczne, mamy do czynienia z dokładnie takim samym ekranem, jaki znajdował się w poprzedniej generacji. Będąc precyzyjnym, zastosowany tutaj ekran to 11,5-calowy IPS o rozdzielczości 2800×1840 pikseli z adaptacyjną częstotliwością odświeżania w zakresie 30-144 Hz i jasnością do 500 nitów.

I, choć technicznie jest to identyczny panel, porównując oba te tablety niemal gołym okiem widać różnicę. Ekran w nowym modelu sprawia wrażenie sporo jaśniejszego i wyświetla bardziej nasycone barwy (oczywiście przy tych samych ustawieniach), przy czym – jak sądzę – ewidentnie jest to zasługa ulepszonej powłoki PaperMatte, aniżeli samych parametrów matrycy.

Huawei MatePad 11.5 S 2026
u góry starszy MatePad 11.5 S z 2024 roku, u dołu MatePad 11.5 S 2026

Abstrahując od porównań, z całą stanowczością mogę powiedzieć, że Huawei MatePad 11.5 S 2026 ma naprawdę bardzo dobry wyświetlacz. Jasność minimalna schodzi do bardzo komfortowego poziomu przy nocnym korzystaniu, a maksymalna – choć na papierze może i nie powala – pozwala na wysoką czytelność także w mocno oświetlonym otoczeniu. Kolorystyka jest żywa, na poziomie miłym dla oka, ale absolutnie nie przejaskrawiona.

Jednak to, czym ekran MatePada 11.5 S 2026 jest w stanie zawstydzić niejednego, nawet droższego konkurenta, stanowią kąty widzenia, które za sprawą matowej powłoki PaperMatte są absolutnie rewelacyjne. No właśnie, matowa powłoka.

Za każdym razem, gdy testuję tablet Huawei, w mig przypominam sobie, jak bardzo lubię te matowe wyświetlacze. Jest to coś, co zdecydowanie wyróżnia tablety marki i wznosi ich użytkowanie na niebagatelnie wyższy poziom. Piszę o tym w każdej recenzji i nawet napisałem na ten temat felieton – ekrany PaperMatte to jedna z najlepszych rzeczy, jakie spotkały rynek tabletów.

Matowa powłoka sprawia, że ekran nawet pod dużym kątem pozostaje czytelny i to samo tyczy się też korzystania z tabletu pod mocne światło czy słońce. Nie pojawiają tu bowiem żadne refleksy świetlne, a tafla wyświetlacza nie odbija wszystkiego jak lustro. Do tego ślizg palca oraz rysika po tej strukturze jest przyjemniejszy i – przede wszystkim – dużo bardziej precyzyjny.

Huawei MatePad 11.5 S 2026

Wydajność, kultura pracy

Choć Huawei nie ma w zwyczaju jednoznacznie chwalić się informacjami na temat procesorów napędzających tablety, otrzymałem informację, że sercem MatePada 11.5 S 2026 jest układ Kirin T92C. Kooperuje z nim 12 GB RAM oraz 256 GB pamięci masowej. Tu wypada napomnieć, że poprzednik był wyposażony w 8 GB RAM i tyle też znajduje się w niżej pozycjonowanym modelu Huawei MatePad 11.5 2025.

Gdy spojrzymy na wyniki benchmarków, te ani trochę nie rzucają na kolana, przy czym szczególnie przeciętnie wyglądają liczby przy testach graficznych. Faktem jednak jest, że producentowi udało się wszystko na tyle dobrze zoptymalizować, że w codziennym użytkowaniu Huawei MatePad 11.5 S 2026 wypada bez większych zarzutów.

Uruchamianie aplikacji następuje w bardzo dobrym tempie, a system i całe oprogramowanie pozostają przez większość czasu płynne. Oczywiście, czasem zdarza się, że tablet nieco zwalnia, apki wówczas odpalają się trochę dłużej niż zwykle tudzież pojawiają się pojedyncze przycięcia animacji. Nie jest to jednak nic przesadnie częstego i irytującego.

Nienagannie wypada natomiast kwestia kultury pracy. Nawet podczas wykonywania benchmarków tablet niemal wcale się nie nagrzewa i równie świetnie wygląda to podczas typowego użytkowania. Poza momentem ładowania baterii, praktycznie w ogóle nie czuć tutaj wzrostu temperatury.

Oprogramowanie i życie bez GMS w praktyce

Huawei MatePad 11.5 S 2026 pracuje pod kontrolą systemu HarmonyOS 4.3, którego rdzeń stanowi Android, dzięki czemu mamy pełną możliwość korzystania z Androidowych aplikacji.

Pod względem wyglądu interfejsu i dostępnych funkcji, znajduje się tutaj dokładnie wszystko to samo, co mogliśmy już spotkać w ostatnich tabletach firmy, jak chociażby wspomnianym już MatePadzie 11.5 2025 czy ciut nowszym MatePadzie 12 X 2025. Jest więc przejrzyście, kolorowo, ale wciąż bardzo schludnie i funkcjonalnie.

Trzeba również pamiętać, że nie ma tutaj oficjalnego dostępu do usług Google, choć na przestrzeni czasu stało się to nieporównywalnie mniej bolesne niż jeszcze parę lat temu. Sposoby omijania braku GMS omawiałem wielokrotnie przy testach smartfonów i tabletów Huawei, chociażby w recenzji Huawei Pura 80 Ultra, z kolei z felietonu Kasi dowiecie się jak to jest z działaniem aplikacji na tabletach Huawei bez GMS.

Dodam tylko, że na Huawei MatePad 11.5 S 2026 wykorzystałem dokładnie ten sam sposób, co przy wspomnianym Pura 80 Ultra. Zatem, pierwszą instalację dowolnej aplikacji autorstwa Google wraz z komponentami microG (symulują one usługi GMS) wykonałem przez App Gallery, a później już wykorzystywałem oprogramowanie GBox i uruchamiany z niego Sklep Play, który z powodzeniem pozwalał mi instalować dowolne programy.

Każda z aplikacji, które pobrałem, funkcjonuje bez zarzutów i – co istotne – tyczy się to także apek Google, na czele z YouTube, Dyskiem Google i aplikacją Gemini. Instalacja odbywa się fizycznie w pamięci tabletu, a nie w wirtualnej przestrzeni GBoxa, jak to kiedyś miało miejsce. Nie ma też problemów z ich aktualizowaniem, również z poziomu tego emulowanego Sklep Play.

Koniec końców zatem, korzystanie z tabletu bez GMS nie jest aż tak uciążliwe, jak mogłoby się wydawać. Bo – o ile na smartfonie może nam brakować płatności Google Pay – tak na tablecie przecież z nich nie korzystamy, a wszystkie pozostałe aplikacje działają niemal tak, jakby były tu pełnoprawne usługi Google.

Zaplecze komunikacyjne

Są aspekty, w których brak zmian względem poprzednich generacji urządzeń niekoniecznie stanowią negatywną cechę, ale są też i takie, w których przydałoby się odświeżenie. Zaplecze komunikacyjne omawianego tu tabletu należy do tych drugich – dlaczego?

Huawei MatePad 11.5 S 2026 został wyposażony w dwuzakresowe WiFi 6, łączność NearLink oraz Bluetooth 5.2 z kodekami SBC, AAC, LDAC i L2HC. I, nie ukrywam, że w 2026 roku miło byłoby zobaczyć tu już WiFi 7 albo chociaż 6e oraz nowszą wersję Bluetootha. Po drugie, w dalszym ciągu brak nawet opcjonalnego modemu 5G/4G do komórkowej transmisji danych.

Poza tymi dwoma kwestiami, nie mam powodów do narzekania na działanie obecnych na pokładzie modułów łączności. Sygnał WiFi był stabilny, prędkości internetu bardzo dobre, Bluetooth umożliwiało niezakłócone połączenie ze słuchawkami, a NearLink bezproblemowo parował się z rysikiem i klawiaturą.

Huawei MatePad 11.5 S 2026

Zabezpieczenia biometryczne

Podobnie jak w pozostałych tabletach Huawei z serii MatePad 11.5, jedyną obecną tu opcją blokady biometrycznej jest rozpoznawanie twarzy, które bazuje na skanie 2D, bo do działania wykorzystuje tylko przedni aparat. Trochę szkoda, że nadal nie zdecydowano się na implementację czytnika linii papilarnych.

Samo rozpoznawanie twarzy – w ogólnym rozrachunku – działa dobrze, choć od czasu do czasu bywa kapryśne, a jego sprawność zależy w sporej mierze od poziomu doświetlenia naszej twarzy.

W ciągu dnia czy też w dobrym oświetleniu weryfikacja następuje w około sekundę, co jest zupełnie dobrą szybkością. Co też ważne, odblokowanie dochodzi do skutku nie tylko wtedy, gdy mamy twarz bardzo blisko tabletu, ale także z odległości biurka.

Proces rozpoznawania zaczyna się wydłużać wraz ze słabszym oświetleniem. W ciemności tablet wspomaga się doświetlając nas białym ekranem i robi to całkiem skutecznie, bowiem – istotnie – trwa to wyraźnie dłużej, ale relatywnie rzadko kończy się niepowodzeniem.

Głośniki

Huawei przyzwyczaił nas już, że praktycznie wszystkie tablety w portfolio marki oferują cztery głośniki – i dokładnie tak samo jest w przypadku modelu MatePad 11.5 S 2026. Producent wspomina tu również o systemie optymalizacji dźwięku Histen 9.0.

Najważniejsze jest jednak oczywiście to, w ogólnym rozrachunku głośniki te spisują się naprawdę bardzo dobrze. Grają donośnie (z reguły wystarczała mi około połowa głośności), a dźwięk pozostaje czysty niemal w całym zakresie, choć jest tu pewna zależność – im głośniej, tym mocniej zaczyna zanikać bas.

W tym miejscu możemy płynnie przejść do brzmienia. Jest ono dość zrównoważone, słychać sporo niskich tonów, bliski środek oraz wyeksponowane, ale nie syczące soprany. Generowana jest tutaj też całkiem dobra przestrzenność dźwięku. Zdecydowanie nie jest to płaskie, anemicznie brzmienie i całokształt – jak na swoj segment cenowy – wypada bardzo solidnie.

Niezmiennie w urządzeniach Huawei narzekam na brak dźwięku Dolby Atmos czy DTS:X, a sama sekcja ustawień audio jest w zasadzie całkowicie uboga i pozbawiona jakichkolwiek dodatkowych opcji dostrojenia głośników.

Czas pracy Huawei MatePad 11.5 S 2026

Pojemność akumulatora MatePada 11.5 S 2026 wynosi 8800 mAh. Jest to zatem dokładnie tyle samo, co w starszym bracie, ale jednocześnie dużo mniej niż w nieco niżej pozycjonowanym modelu MatePad 11.5 2025 – tam ogniwo ma 10100 mAh. Niemniej jednak, mimo takiej różnicy, finalny czas pracy i tak wciąż wypada bardzo dobrze.

To, jak długo Huawei MatePad 11.5 S 2026 będzie działał, zależy przede wszystkim od tego, w jaki sposób z niego korzystamy. Przy sporadycznym użytkowaniu, takim jak – chociażby – tylko wieczorne oglądanie wideo i przeglądanie sieci przez co najwyżej parę godzin, tablet spokojnie jest w stanie wytrzymać przynajmniej dwa, a niekiedy nawet trzy dni z dala od ładowarki.

Zdecydowanie częściej służył mi on do pracy i – na ile było to możliwe – zastępowałem nim laptopa. Wówczas, po dość intensywnej pracy biurowej przez 7-8 godzin, w którą wliczało się pisanie tekstów, korzystanie z przeglądarki, odpowiadanie na maile z muzyką w tle lub filmem w małym oknie, tablet kończył dzień nie rozładowany do zera, a mając jeszcze 20% zapasu energii. Zupełnie nieźle.

A co z czasem na włączonym ekranie? Około 8-9 godzin SoT przy przeważającej pracy biurowej i nawet 11-12 godzin, gdy w grę wchodziło użytkowanie tabletu do multimediów. Trudno przesadnie mocno narzekać na takie wyniki.

Huawei MatePad 11.5 S 2026 obsługuje szybkie ładowanie 66 W, dzie w poprzedniku było to zaledwie 22,5 W. Jednak aby osiągnąć pełną moc, musimy posiadać dedykowany zasilacz Huawei SuperCharge. W przeciwnym wypadku, na uniwersalnej kostce z Power Delivery moc ładowania osiąga maksymalnie 25-27 W.

Z racji, że podczas testów pod ręką miałem jedynie słabszą, 40-watową ładowarkę Huawei, bazowałem głównie na niej. Zaczynając ładowanie z pułapu 2%, pierwsze 50% uzyskiwałem po upływie 35 minut, natomiast naładowanie do pełna zajmowało około godzinę i 20 minut.

Huawei MatePad 11.5 S 2026

Dwa słowa o aparacie

Muszę przyznać, że ilekroć testuję jakikolwiek tablet, aparat w nim jest dla mnie tak bardzo trzeciorzędną kwestią, że wręcz zapominam o robieniu zdjęć i dorabiam je w dopiero ostatnich dniach testów. Oczywiście, absolutnie nie zamierzam tu negować cykania fotek tabletem, bo niekiedy zdarzają się sytuacje, w których użycie go jest szybsze niż sięganie po telefon.

Pod tym względem, Huawei MatePad 11.5 S 2026 wypada identycznie jak jego poprzednik. Wyposażono go w jeden aparat główny o rozdzielczości 13 Mpix z przysłona f/1.8 i autofocusem, z kolei na froncie znalazło się oczko 8 Mpix (f/2.2).

Jakość zdjęć jest po prostu dobra – bez fajerwerków i wodotrysków, ale w zupełności wystarczająca do szybkiego zdjęcia dokumentów czy uchwycenia jakiegoś nieskomplikowanego kadru. Szczegółowość wypada nieźle, ostrość z reguły się nie gubi, a kolorystyka jest bliska naturalnej. Tyczy się to zarówno tylnego, jak i przedniego aparatu.

Akcesoria – klawiatura i rysik(i)

Niezależnie od tego, na który z wariantów MatePada 11.5 S 2026 się zdecydujemy i gdzie go kupimy, w zestawie z nim dołączona jest klawiatura. Ściślej rzecz ujmując, jest to Smart Magnetic Keyboard, która w dużej mierze wygląda i spisuje się identycznie, jak ta dołączana do MatePada 11.5 2025. Są tu jednak względem niej dwie różnice.

W dalszym ciągu składa się ona z dwóch części, czyli samej klawiatury oraz etui z odchylaną stopką. Tyle tylko, że ten drugi element pozbawiony jest usztywnionej ramy i mocuje się on do plecków tabletu magnetycznie. Niemniej jednak, przyczepność jest na tyle mocna, że konstrukcja jest zwarta i nie dochodzi tu do niechcianego odpinania.

Od zewnątrz ta górna część pokryta jest materiałem o fakturze ekoskóry, a od wewnątrz – po stronie styku z tabletem – użyto miękkiego wykończenia. Sama stopka potrafi odchylać się pod bardzo dużym kątem i zapewnia dużą stabilność przy użytkowaniu. Zwłaszcza, że razem z klawiaturą spina się magnetycznie to w zwarty namiot. Niestety, wówczas nie mamy już żadnej możliwości manipulowania poziomem nachylenia.

Druga różnica to sposób komunikacji – zamiast Bluetootha, przy tablecie Huawei MatePad 11.S 2026 klawiatura wykorzystuje łączność NearLink. Niezmienne pozostaje natomiast, że ma dzięki bezprzewodowemu połączeniu, możemy odpiąć ją od tabletu, położyć np. na kolanach lub bliżej siebie na blacie biurka i nadal swobodnie z niej korzystać.

Pod względem komfortu pisania wszystko wypada już tak samo. Klawisze mają dość niski, ale wyczuwalny, przyjemny skok i całkiem cicho pracują. Odstępy między nimi są optymalne. I, generalnie, pisanie na Smart Magnetic Keyboard, mimo mniejszych klawiszy, jest naprawdę wygodne, a na dowód mogę dodać, że cała ta recenzja – od pierwszej litery do ostatniej kropki – powstała właśnie na niej. Parę innych tekstów zresztą też ;)

W dalszym ciągu niezmiernie drażni mnie jednak jedna rzecz, a mianowicie przycisk od wprowadzania głosowego, który został ulokowany bardzo niefortunnie, bo tuż obok prawego Alta. Nie zliczę, ile razy omyłkowo klikałem w niego zamiast w Alt. Szkoda też, że nadal nie ma podświetlenia klawiszy.

Tutaj możemy płynnie przejść do rysików. Tak, intencjonalnie użyłem liczby mnogiej, bo Huawei MatePad 11.5 S 2026 współpracuje z dwoma modelami rysików. Jeśli dokonamy zakupu zestawu, dostaniemy w nim doskonale znanego M-Pencila 3. generacji, ale możemy także zdecydować się na dokupienie najnowszego i zarazem najlepszego w ofercie rysika M-Pencil Pro.

Na temat M-Pencila 3. generacji nie będę rozwodzić się przesadnie długo, bowiem omawiałem go niejednokrotnie w recenzjach innych tabletów Huawei. Dla przypomnienia dodam tylko, że oferuje on łączność NearLink i wykrywa aż 10000 poziomów nacisku.

Zdecydowanie ciekawszy jest jednak właśnie najnowszy w ofercie Huawei M-Pencil Pro. Cechy wspólne z wyżej wspomnianą trójką stanowi właśnie komunikacja przez NearLink, 10000 poziomów nacisku oraz sam kształt i rozmiary.

Nowości upakowano tu całkiem sporo. Po pierwsze, na górze ukryto pierścień świetlny oraz przycisk, który służy do wywoływania aplikacji. Domyślnie jest to apka notatnika, ale możemy przypisać w tym miejscu wiele innych programów.

Po drugie, dolna część rysika reaguje na uszczypnięcia i odpowiada na nie haptycznie. Na ekranie pojawia się wtedy podręczne menu – w apkach do tworzenia wyświetlają się w nim narzędzia, a w pozostałych miejscach opcje szybkiej notatki i zrzutu fragmentu ekranu.

Oprócz tego, M-Pencil Pro ma w zestawie nie dwie (jak 3. generacja), a trzy końcówki. Domyślnie założona, przezroczysta, ma najlepiej służyć do rysowania, przezroczysta z czarnym zakończeniem dedykowana jest do pisania mniejszych liter i cienką linią, zaś biała – po prostu – do pisania.

I, muszę przyznać, że wygoda użytkowania M-Pencila Pro stoi na fantastycznym poziomie. Zmiany w postaci przycisku skrótu oraz gestu uszczypnięcia rzeczywiście realnie ułatwiają codzienną pracę. Rysik leży w dłoni wygodnie, precyzja jest świetna, a opóźnienia w pojawianiu się kreski na ekranie są dla nas niezauważalne. Stanowi on świetny wybór dla osób preferujących odręczne pismo.

Huawei MatePad 11.5 S 2026

Podsumowanie

Huawei MatePad 11.5 S 2026 to kolejny bardzo solidny średniopółkowy tablet w ofercie marki. Stanowi on bardzo dobrą propozycję dla tych, którzy szukają tabletu w rozsądnej cenie do codziennej pracy, przeglądania sieci i rozrywki.

Zdecydowanie największym wyróżnikiem jest tutaj ekran – matowa powłoka PaperMatte (o czym wspominałem wielokrotnie) diametralnie podnosi komfort użytkowania na wielu polach, a i poza tym jest to po prostu bardzo solidny wyświetlacz. Wydajność w benchmarkach nie powala, ale na co dzień spisuje się bez zarzutów, czas pracy jest bardzo dobry, a ładowanie szybkie. Duży atut stanowi też klawiatura w zestawie.

Co do minusów – w dalszym ciągu brakuje wariantu z modemem komórkowym, z kolei moduły WiFi i Bluetooth mogłyby już doczekać odświeżenia do nowszych wersji, choć to akurat bardziej moje narzekanie. I, tak, nie mamy tu oficjalnego, pełnego dostępu do usług Google, ale sposobów na obejście tego braku jest dużo i – koniec końców – da się bez tego całkiem komfortowo żyć.

Cena w ofercie premierowej zdecydowanie może skusić, bo trudno o drugi tak solidny tablet z matowym ekranem, który w pakiecie z klawiaturą i rysikiem kosztowałby do 2000 złotych.

Huawei MatePad 11.5 S 2026
Recenzja Huawei MatePad 11.5 S 2026. Wszechstronny tablet z wyjątkowym ekranem
Zalety
bardzo dobry ekran z fantastyczną matową powłoką
dobra wydajność w codziennym użytkowaniu (i więcej RAM od poprzednika)
bardzo solidny czas pracy
szybkie ładowanie do 66 W
bardzo dobre cztery głośniki
klawiatura w zestawie
kompatybilność z dwoma modelami rysików
Wady
brak oficjalnych usług Google (choć nie przeszkadza to już aż tak)
brak czytnika linii papilarnych
brak podświetlenia w klawiaturze
trochę przestarzałe moduły łączności (WiFi 6 i Bluetooth 5.2)
brak wersji z modemem 5G/LTE
8.5
Ocena
Redaktor, recenzent