+6Nasi autorzy
Ważne

Notice: Undefined property: WidgetCache::$id_base in /home/tablet/domains/tabletowo.pl/public_html/wp-content/plugins/buddypress/bp-core/bp-core-filters.php on line 923

Dawać mi tu moją aktualizację!

Od kiedy kupiłem pierwszego smartfona, w moim życiu pojawił się problem aktualizacji. Czy systemu, czy aplikacji. Koniecznie trzeba mieć najaktualniejszą, najostatniejszą wersję. Bo bezpieczniej, lepiej, wydajniej… Bo to konieczne! Oh, really?


Każdy z nas miał zapewne lepsze lub gorsze przygody z aktualizacjami na urządzeniach mobilnych (i niemobilnych). Przyjaciel skarżył się ostatnio na to, że po zaktualizowaniu swego Galaxy Taba 2 wszystko działa na nim znacznie gorzej i wolniej i gdyby miał czas to wróciłby do poprzedniej (ponoć gorszej, skoro pojawiła się aktualizacja) wersji. Znajomy ajfonista zaś rzucał gromy na Facebooku po aktualizacji iOS do wersji 8, która uczyniła jego iPada czymś, co do tej pory wyszydzał – tabletem o wydajności androidopodobnej. Z drugiej strony w moim LG G2 od nowości i w poprzednich wersjach Androida ponoć ludziom coś piszczało w słuchawkach, a po którejś z rzędu aktualizacji przestało piszczeć.

Cóż. Mnie nie piszczało. To nie mam się z czego cieszyć.

Oczywiście aktualizacja to naprawi

Pierwszym smartfonem, jaki miałem, był HTC Wildfire. Ekran o wielkości 3,2 cala i 125 ppi oraz procesor lekko ponad 500 MHz – literki składały się na nim z małych kwadracików, wczytanie czegokolwiek na przeglądarce kojarzyło mi się z czasami, gdy słuchałem doom metalu (w tej muzyce pomiędzy jednym uderzeniem perkusji a drugim można iść do toalety a po wyjściu zrobić sobie herbatę). Z internetowego pakietu 1 GB najwięcej udało mi się kiedyś zużyć 700 MB – a i tak przez większość czasu widziałem w przeglądarce pustą stronę, na którą coś się niby ładowało, ale co, to cholera wiedziała.

Ten Wildfire posiadał Androida 2.2.1. Na forach internetowych czytałem o różnych magicznych sposobach na to, jak przyspieszyć tego fona. Załadować nieoficjalny mod, w którym przetaktowuje się procesor, zwiększa ilość dostępnego RAMu, zmniejsza ilość ładowanych bitów i bajtów. Ludzie pisali, że śmigał. Że mieli na nim Androida 2.3, 3, a nawet 4. ŚMIGAŁ. Niesamowite. Moim zdaniem Wildfire mógł śmigać tylko przez chwilę, na przykład zrzucony z 10 piętra na beton.

Czekałem wówczas na aktualizację, która coś zrobi z jego żółwieniem się. Nie wierzyłem w to, że producent może wypuścić smartfon, który każe czekać 10 sekund na pojawienie się klawiatury ekranowej po tapnięciu w pole treści SMSa – i nie naprawić go za pomocą paczki nowych sterowników czy innych sztuczek. Aktualizacja bowiem, od czasu Windowsa XP, jawiła mi się jako łatka na system, poprawiająca jego działanie, naprawiająca błędy, łatająca dziury. Lepiej lub gorzej, ale jednak.

2360027061_76f35afe5d_b

Nie doczekałem się żadnej łatki. Więc kupiłem nowy sprzęt. Lepszy, szybszy, wydajniejszy. Prawdziwy potwór przy Wildfire – HTC One S: dwa rdzenie po 1,7 GHz. Wow. Było jak przesiadka z roweru treningowego z dociśniętym hamulcem na kolarzówkę zjeżdżającą z górki. Nagle zaczęło mi brakować pakietu internetowego, bo okazało się, że przy szybkim wczytywaniu zacząłem go naprawdę zużywać. Było pięknie. Cudownie. Jak w bajce.

Do czasu, gdy po roku znów nie zacząłem czekać na pojawienie się klawiatury ekranowej. Tylko że tym razem One S nie był od nowości zmulony. Zmuliły go aktualizacje. Facebooka, Twittera, Gmaila, Flipboarda, Feedly… i innych. Stał się jak wózek wiozący tonę cegieł. Wółzek. Niby szybki, ale powolny. Reset pomoże, nieprawdaż? Proszę bardzo. Po zaktualizowaniu wszystkich tych niezmiernie ważnych programów zainstalowanych domyślnie, jakichś trybów dziecięcych, jakiś akcji giełdowych i innych śmieci sytuacja się powtarzała. Hmm. Aktualizacje systemu miałem chyba trzy. I żadna z nich nie przyspieszyła urządzenia. Żadna nie uczyniła życia z nim znośniejszym. Nie wywaliła czegoś, czego nikt nie używał, nie zwolniła RAMu. Owszem, miałem więc najnowszą wersję aplikacji do słuchania radia internetowego, której zupełnie nie potrzebowałem, oraz najnowszy skrót do katalogu gier, z których nie chciałem korzystać, oraz demonstracyjną wersję jakiś map, których… Również nie potrzebowałem. Miałem za to coraz wolniejszy i ociężały sprzęt.

Mam też w domu tablet z Androidem 4.0, porządną, ciężką deskę do krojenia serów wielkości 10 cali, który służy mi w zasadzie tylko po to, by spróbować na nim coś zrobić, a następnie po godzinie wszawych paciorków wyłączyć go i zrobić to na smartfonie lub PC. Sprzęt absolutnie nie do pracy i nie do internetu nawet golutki, bez żadnych aplikacji. Producent owszem, obiecał aktualizację, ale… Nigdy żadnej nie wypuścił. Albo inaczej – aktualizacja jest, ale w innym, droższym tablecie tej serii. Więc mam wybór. Albo sobie kupię następny, albo… Będę się męczył z tym. No to się męczę (patrzeniem na niego, jak leży).

No tak, bo to Android przecież

Powiecie, że to wina Androida? Pewnie tak, ale miałem też przygodę z jeszcze jednym HTC (ale serio, wcale nie hejtuję) wyposażonym w Windows. Ten pokazywał dostępne aktualizacje systemu, które wedle opisu w sieci miały m. in. poprawić błędy obsługi pamięci. Niestety, nie mógł ich zainstalować z powodu… Braku pamięci. Nawet po resecie dokumentnym. Aktualizacja mająca naprawić błąd nie mogła się zainstalować z powodu błędu, który miała naprawić. Czysty Monty Python IMHO.

W zeszłym roku w kwietniu zaś trafił mnie wyjątkowy błąd aktualizatora Windows 7. Traf trafem akurat wtedy, gdy szacowna małżonka potrzebowała PC do obróbki i konwersji wideo. A tu aktualizacja (krytyczna) zrobiła mi BSOD. Odtwarzanie systemu z kopii bezpieczeństwa okazało się o tyle pechowe, że w kopii aktualizacja też już była, a akurat poprzednie wyrzuciłem. Więc… Format c i zabawa. Po tej aktualizacji wyłączyłem w nich automatykę i instaluję je po około tygodniu od pojawienia się. Nauczony doświadczeniem, że Microsoft pechową aktualizację KB2823324 wycofał dopiero po kilku dniach i tysiącach niecenzuralnych słów w dziale supportu. A załatał ją chyba jeszcze tydzień później.

14264613232_cb38bf2031_k

Co robią w piekle? Instalują mody…

Pewnie połowa z Was zaczęła pukać się w głowy już po pierwszych 800 znakach tego felietonu i mówić – NO PRZECIEŻ CYMBALE JEST CYANOGENMOD, są inne mody-srody, rooty-druty i unblocki. Że można to tak zrobić, że nie traci się gwarancji, że to jest proste jak budowa cepa bojowego i sam jestem sobie winny, jak żem cyfrowy lemming.

I wiecie co? Raz się w to zabawiłem na tym nieszczęsnym Wildfire. Raz.

Spędziłem wiele godzin na forach, łamałem sobie głowę próbując wybrać wersję moda (każda obarczona jakimiś błędami). Instrukcję składałem sobie z trzech, a żadna w końcu nie odpowiadała temu, co się działo w trakcie. Proces przyprawił mnie o spory stres związany z obawą uceglenia oraz przeogromny zawód, gdy okazało się, że pomimo sukcesu fon wcale nie był szybszy a możliwość wyczyszczenia go do zera z niepotrzebnych rzeczy nie dała zupełnie nic (poza zadowoleniem z idei posiadania kilkunastu megabajtów pamięci więcej).

4042397867_7175efb5a2_o

Cała kołomyja związana z wgrywaniem modów na urządzenia mobilne (oj, będzie hejt) nieodmiennie kojarzy mi się z tym, co nazywa się “środowiskiem linuksiarzy” – jest to dla mnie grono ludzi, którzy faktycznie wiedzą o linuksie wszystko lub prawie wszystko, najczęściej też są oni po prostu programistami i wszystko jest dla nich proste i logiczne. Z przygód zawodowych wiem, że to, co proste i logiczne dla programisty najczęściej jest kompletnie niezrozumiałe i totalnie zagmatwane dla zwykłego człowieka. I tak, jak do książek Marqueza trzeba idealnego czytelnika z idealną bezsennością, tak do (większości) modowań tabletów i smartfonów trzeba idealnego superusera, który 10 godzin dziennie siedzi na forach, na śniadanie zjada kanapki które sam napisał w Ruby czy innym Perlu, a komunikat fatal error kernel panic powoduje, że po prostu jak zawsze naciska ekran w sekretnej kolejności w 78 tajemniczych punktach i system wstaje jak nowo narodzony.

4042397729_a327613a33_o

A na poważnie – oczywiście są mody proste i idiotoodporne (czyli dla mnie w sam raz), ale… To nie tędy droga. Ja, moja teściowa, moja małżonka czy mój kot nie powinniśmy opanowywać biegłości podmieniania systemu, odblokowywania roota i innych magicznych sztuczek – człowiek kupując smartfona czy tablet nie kupuje zestawu DIY, a urządzenie, co do którego producent obiecuje, że będzie działało sprawnie bez jakiejkolwiek wiedzy technicznej usera. Zastanówmy się, czy wielbilibyśmy rewelacyjność odkurzacza czy pralki, gdyby konieczne było co pół roku podłączać do nich kabelki, usuwać software, wgrywać nowy i np. konfigurować obroty silnika? I bać się, że przez pomyłkę lub złośliwość jakiegoś internauty uceglimy sobie sprzęt? Że stracimy gwarancję i w te pędy będziemy lecieć do sklepu po nowy? Jeśli zmywarka zaczyna źle zmywać – zmieniamy tabletki do zmywania. Jak robi to dalej – odsyłamy ją do reklamacji. Zmywarka, pralka, samochód, lodówka, suszarka, lokówka – te urządzenia mają prawo się popsuć, ale nie mają prawa działać coraz gorzej, coraz wolniej z powodu… Błędów czy niezoptymalizowania systemu. Gdyby budzik jakiejś firmy zaczął się spóźniać z powodu niesłychanie ważnej dla jego filozofii działania operacji stałego aktualizowania siebie i czasu przez internet, to zmieniłbym go na nieaktualizujący. I nie spóźniający się. Proste?

Po co aktualizować skoro działa dobrze?

Wiele osób z mojego otoczenia (nie liczę “geeków” oraz siebie) w ogóle nie aktualizuje aplikacji w smartfonach i tabletach. Niegdyś spowodowane było to np. brakiem wystarczającego pakietu internetowego – bądź, co bądź, takie dwie – trzy duże aktualizacje Google czy Facebooka potrafią zjeść 200 MB. Ale obecnie większość ma albo duży pakiet, albo WiFi. Więc dlaczego nie aktualizują?

Bo wszystko działa po aktualizacji gorzej. Zawsze.

Tak twierdzą znajomi, a ja jestem zmuszony się z tym zgodzić. Nowe wersje powodują powstawanie nowych błędów, które łatają następne wersje. Nowe wersje zawierają dodatkowe funkcje, które nie są w większości nikomu do niczego potrzebne (kto pamięta casus Winampa?) i nagle okazuje się, że ktoś mówi – cholera, niepotrzebnie to zainstalowałem, wszystko popsułem, więc, jeśli tego jeszcze nie zrobiłeś, to NIE AKTUALIZUJ!

8589164766_3a86362c2e_o

Taka np. domyślna wersja Twittera na moim smartfonie działa znacznie szybciej, niż najaktualniejsza, najnowsza. I generuje mniej błędów. Aplikacje z wersji na wersję zmieniają rozkład przycisków, dokładają reklamy, wymagają więcej zgód na dostęp, a przy okazji działają coraz wolniej, potrzebują coraz więcej zasobów. Aktualizacje systemu też najczęściej nie spełniają oczekiwań – ci, którzy czekają na poprawę istotnych dla nich błędów, otrzymują poprawki jakiś notatników, latarek czy czytników kodów kreskowych. Moja teściowa, które aktualizowałem smartfona, w jednej poprawce dostała jakąś aplikację do oglądania mistrzostw świata, a w drugiej… usunięcie tej aplikacji (bo już po mistrzostwach).

Nawet ktoś, kto jest w ogóle nie techniczny, patrząc na takie rzeczy zaczyna się drapać w głowę i powie – na cholerę mi to?

Cukrzycy czekający na lizaka

Ale czekam na Androida 5.0 Lollipop na moim LG G2. I mnogość informacji o tym, że ten czy tamten sprzęt już go ma powoduje u mnie wzrastająca frustrację. Co prawda jestem raczej pewny, że ją dostanę (nie tak, jak z HTC One S, który po wielu zapowiedziach że otrzyma Kit Kata nagle okazało się, że go nie dostanie), ale… Jestem wręcz pewien, że poza Material Designem, nowymi tapetami, zmienioną kolejnością czegośtam w czymśtam tak naprawdę nie będzie w nim nic, co spowoduje, że powiem – kurczę, na to czekałem! Nie zmniejszy się obciążenie RAMu, nie zmniejszy istotnie zużycia baterii (przez “istotnie” rozumiem, że w moim standardowym działaniu potrzyma dwie-trzy godziny dłużej, nie zaś, że w spoczynku, bez sieci). Mój smartfon nie odżyje nagle, jakby dostał świeżego powietrza w płuca, tylko dostanie nowy puder na twarz i nowy cień na oko. I może nowe sandałki.

Aktualizacja ta nie spowoduje, że mój fon stanie się znów nowy i nie będę coraz bardziej łapczywie patrzył na LG G3, czy inne flagowce. Nie. Ona jest głównie po to, by firma mogła powiedzieć – patrzcie, dbamy o Was, macie nowego Androida. Choć on wcale nie będzie najnowszy, wszak jest już i lizak 5.01, i 5.02… A nawet 5.1. W Indonezji. Za to zapewne zaraz znajdę jakąś aplikację, która nie będzie chciała z Lollipopem współpracować. Znów będę musiał poświęcić czas na szukanie jej równie dobrego odpowiednika. Znów będę musiał stracić czas. Być może znów zrobić reset, czyli znów robić backupa potem wszystko konfigurować o d nowa… I znów weekend pójdzie się… Wiecie co i gdzie.

Ale mimo to wszystko, mimo tego, że jestem marudą i zrzędą i nie wierzę w aktualizacje tak samo, jak nie wierzę w UFO w Roswell czy niepokalane poczęcie, czekam na Androida 5.0 jak dziecko liżące cukierek przez szybę. Jak wielu z Was, jestem chory na aktualizacje, wymagam ich, pożądam, bez nich czuję się opuszczony, niekochany, jak amant porzucony w walentynki, z tak niezaktualizowaną, tak szarą i nijaką miłosną, elektroniczną kartką wielkości 5, 7 czy 10 cali w ręku.

14096850883_783e5a6781_o

Jeżeli znalazłeś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij tutaj. Możesz też zgłosić błąd pisząc na powiadomienia@tabletowo.pl.


Notice: Undefined property: WidgetCache::$id_base in /home/tablet/domains/tabletowo.pl/public_html/wp-content/plugins/buddypress/bp-core/bp-core-filters.php on line 923

Komentarze

  • vanoltom

    fajny tekst – mam te same odczucia, że aktualizacje maja tylko uwalic nasz sprzęt by był coraz wolniejszy i gorszy tak by nas zmusić do kupna nowego który znów po roku zacznie się p..ć by znów zmusic to kupna nowego i tak w kółko . W końcu jedyny sens naszego życia to kupować :)

  • Kacper Żarski

    MISTRZ! :D

  • Glee

    Spodobał mi się tekst – powiem tak – jako osoba korzystająca z Lizaka musialem i tak zrobić i tak zrobić sobie Factory Reset, bo podobno pomagał jak tablet mulił. Lollipop to tak bardziej powiew świeżości w stosunku do tych 4 wersji Androida i warto na niego czekać. A co do aktualizacji to też uważam, że jest miliony niepotrzebnych opcji, a często usuwane najpotrzebniejsze.

  • Ja(ten prawdziwy)

    Dobry felieton.
    Pierwszy, który na prawdę przeczytałem za jednym rzem od początku do końca.

    • Czyli częściej muszę pisać o swoich doświadczeniach życiowych z urządzeniami… ;)

      • Programator

        Artykuł samo sedno. Napisałeś o tym o czym wszyscy myślą albo się domyślają albo mówią. Pozdrawiam osoby mające w androidzie włączone automatyczne aktualizacje aplikacji. A szczególnie pozdrawiam tych którzy zaktualizowali MX player i stracili wsparcie kodeka AC3 a następnie wylewają żal w komentach i odejmują gwiazdki ;). Ja mam starego MX-a i jest mi z tym dobrze. Rozsądek w aktualizacjach jest wskazany, kto tego nie rozumie to odejmuje gwiazdki ;). Zapomniałeś o jednej kwestii a mianowicie o urządzeniach prosto ze sklepu na które można zainstalować tylko aplikacje ze sklepu w najnowszej wersji. Jeżeli miałeś apki starsze na obecnym sprzęcie dobrze działające i nie chciałeś ich aktualizować z różnych względów to po zakupie nowego urządzenia albo nowe ze sklepu albo jakieś instalki z dysku. Właśnie, poproszę artykuł jak wydobyć instalki z urządzeń z androidem i gdzie zdobyć instalki w sieci i zapisać je na dysku na później.

        • Fedurrr

          Mx player dalej wspiera dts i ac3 ale trzeba poświęcić z minute by ściągnąć i włączyć niestandardowy kodek. Co nie zmienia faktu że dali ciała.
          Wiedza na temat wielu rzeczy jest na forach tematycznych, niestety czasu trzeba by ogarnąć podstawy a później idzie z górki. Daje to satysfakcję.
          Dziwi mnie fakt ze taka sztandardowa aplikacja Google jak chrome do dziś nie posiada automatycznego trybu chowania belki nawigacyjne i trzeba się posiłkować polsrodkami w formie aplikacji zewnętrznych.
          Dziwi mnie fakt ze grupy zapaleńców wypuszczają custom Romy co biją na głowę oficjalne softu, ba z których Google czasem ściąga pomysły ala kolorowa belka w zależności od otwartej aplikacji, o ile pamiętam paranoid android pozwalał na ustawianie dowolnych kolorów, tryb Tabletowy, immersive mode itp

        • b@t

          główny katalog systemu (np: za pomacą total commandera na androida) /system/app tam są aplikacje systemowe APK.

          a to link do APK downloadera „apps.evozi.com/apk-downloader” (wklejamy tam link interesującej nas aplikacji z GOOGLE PLAY i po wygenerowaniu sciągamy plik APK).

        • b@t

          główny katalog systemu (np: za pomacą total commandera na androida) /system/app tam są aplikacje systemowe APK.

          a to link do APK downloadera „apps evozi com/apk-downloader” (wklejamy tam link interesującej nas aplikacji z GOOGLE PLAY i po wygenerowaniu sciągamy plik APK).

      • Diabeł

        A dlaczego by ńie Marku?Jak najbardziej.Cholernie zajebisty(przepraszam za wyrażenie)artykuł.

  • kuba

    Rozumiem, że wiele osób ma takie problemy, ale często jak czytam różne artykuły, komentarze na ten temat, to się zastanawiam, czemu ja tak nie mam. Serio. Mam o tyle fajną sytuację, że posiadam produkt z Androidem (Samsung Galaxy s4) oraz produkt Apple (iPad Air). Nie wiedzę, żadnych problemów z działaniem tych urządzeń, dużych problemów, (z aktualizacjami, itd) które by mi przeszkadzały nacodzień. Jedyne co widzę to różnicę między iOS a Androidem i uważam, że jednak iOS mi bardziej pasuje i według mnie jest lepszy.

  • Przemysław Górecki

    Bardzo fajny artykuł miło się czyta, mam podobne doświadczenia lecz ja się męcze ze starszej generacji smartfonem LG L7(II) ma androida 4.4 i moze nawet działa ciut lepiej, ale i tak jest masakra nawet po zrobieniu stosunkowo czystki w systemie zastanawiam się nad wysłaniem go na gwarancje ,dlatego na swoim tablecie uzywam najpotrzebniejszych aplikacji i jest wmiare OK :) Ale prawda jest tak ze iz system Android zmusza nas do zakupu topowych urządzeń aby mogło płynnie pracować (takie jest moje zdanie). I naprawde fajnie się czyta bo opisuje czyjeś doświadczenia :D

  • Michał Jakóbczyk

    A na One S Autorowi aktualizacja nie dowaliła tysiąca błędów, jak mi (np. nagrywanie dźwięku w mono zamiast stereo w filmach, muzyka na słuchawkach w mono jeśli ktoś przerwał słuchanie połączeniem przychodzącym, losowe odtwarzanie dźwięku przednim lub tylnym głośnikiem, i jeszcze cała litania innych błędów – z listy wszystkich losowo występujących mi trafiło się 90%)? Niemniej, szalenie się cieszę, że koszmar Androida mam za sobą. Mam Lumię 930, i przynajmniej działa. Acz moja mama ma 535 i problem z rozpoznawaniem dotyku, więc również ten ekosystem ciężko nazwać pozbawionym wad, żeby oddać sprawiedliwość.

    • To mono w słuchawkach też miałem! Mono piątka ode mnie dla Ciebie jako byłego użytkownika One S :)

      • Michał Jakóbczyk

        Stereo piątka za to, że udało mi się tego pozbyć (mam nadzieję, że Tobie również)

  • Marcin

    Bardzo przyjemnie się czytało, tekst prawdziwy – niestety. Odnośnie zakończenia: ja, jako maniak aktualizacji znalazłem dla siebie smartfon idealny – Xiaomi. Update co piątek, dorzucają jakieś ciekawą funkcję, czasem jakaś optymalizacja RAMu, GPSa itp. Widać brak sztucznego skracania życia urządzenia. Przyjemnie patrzeć, gdy innym niegdyś topowe urządzenia coraz gorzej się spisują, a ja kupiłem flagowca i flagowca wciąż mam. Takiego podejścia życzę wszystkim producentom, bo bez zauważenia znacznej poprawy do świata zwykłego Androida już nie wrócę.

    • Nawet nie wiesz, jak mnie zaciekawiłeś! Gdzie kupiłeś? Może się skuszę…

      • Marcin

        Sprawdzonym sklepem jest ibuygou, oferują wysyłkę z Hiszpanii. Niestety marże są wysokie. Po więcej informacji polecam społeczność MIUIPolska.

        Najdłużej oczekiwuje się na duże aktualizacje (KitKat->Lolipop), z racji problemów ze stabilnością tych wersji we wczesnym wieku. Potem te drobne przemycane są z tygodnia na tydzień. Ale z racji tego, że MIUI żyje własnym życiem, Android staje się praktycznie numerkiem. Z tym, że nie każdemu pasuje wygląd MIUI i musi być to dobrowolna decyzja.

      • Diabeł

        Teraz nowe modele Xiaomi mi note i mi note pro deklasują konkurencję.I są przepiękne,tylko żeby były dostępne w Polsce?

    • Adam

      Kiedy to Xiaomi dostało aktualizację do 5.1?

    • Raul

      To nie prawda. To są poprawki a nie aktualizacje systemu. Czesto cos poprawia a inne zepsuja. Jasne, JB 4.1 jest ale na nic wiecej w Mi2 ktore mam od prawie dwoch lat liczyc nie moge. Chyba ze custom. I tak sie pewnie skonczy.

      • Marcin

        Przecież są już beta testy MIUI na Lolipopie na Mi2/Mi2S.

        • Raul

          Przeczytaj sobie oficjalne forum to bedziesz wiedział co to za beta, oparta o kernel z 4.1 , łatana aby działać i bez widoków na źródła. Beta testwerzy się wykruszają bo mają dość polityki Xiaomi co do aktualizacji.

          • Marcin

            Wiem, że testy idą kiepsko. Tylko mając MIUI, Android to praktycznie tylko numerek, niewiele kluczowych założeń Lolipopa zostanie wprowadzonych do MIUI. Dodatkowo, Mi2 to już dość leciwy sprzęt, za cud uważam to, że jeszcze przeprowadzane są takie próby.

  • niconozomu

    Albo masz pecha, albo źle dobierasz urządzenia.
    Jeśli chodzi o facebooka to faktycznie mogę się zgodzić że każda kolejna wersja działała coraz gorzej i generowała coraz do nowe i wymyślniejsze błędy nie poprawiając starych. Na szczęście problem mam już za sobą. Brak konta = brak problemów ;)
    A wracając do urządzeń, to moim pierwszym urządzeniem z androidem był Galaxy Nexus (wcześniej używałem urządzeń z Windows Mobile i to była faktycznie wieczna zabawa w próby odmulenia urządzenia) i jakoś nigdy nie sprawiał problemów i nie łapał zwiech. Aktualnie używam Galaxy Note 3 i również brak problemów. Od ponad miesiąca używam Androida 5 (z wycieku, dopiero dziś wgrałem oficjalną wersję) i poza odświeżonym interfejsem (Material Design) zyskałem dłuższę żywotności baterii.
    Jesli chodzi o tablety to miałem kolejno: Nexus 7, Note 10.1, Note 8.0, a aktualnie Tab S i dopiero temu ostatniemu można sporo zarzucić (zbyt duża rozdzielczość ekranu przez co procesor nie daje sobie rady i urządzenie laguje i łapie zwiechy…) aczkolwiek do czytania jest idealny.

  • Arrczi

    Tekst roku!
    Ja zostałem z iOS7, kolejne cyferki nie dla mnie :)

    • To będziesz taki nienowoczesny! ;-)

      • Arrczi

        Miałem zostać przy 6, ale był problem z synchronizacją iPada z iPhonem ( iOS 7 od nowości )
        Nowoczesność nie dla mnie :)
        wolę stabilność.

  • Tomasz Lenartowski

    Szefu jedna uwaga. To Perl a nie Pearl ;)

    • No i wyszło, jaki ze mnie specjalista ;-) Thx! Zaraz poprawię!

      • Tomasz Lenartowski

        Kiedyś też się tak pomyliłem więc teraz jestem wyczulony :D

  • mobinaut.pl

    Marudzenie bez większego sensu. Aktualizacje są po to by usprawnić działanie urządzenia, nie zaś po to by mieć wyższa cyferke w wersji androida. Ergo…. Aktywizacja która nie spełnia tych założeń jest nie warta funta kłaków. Może zatem lepiej ze niektóre firmy nie aktualizuje swoich produktów na sile. Przykładowo Nexus 7 dostał aktualizacje do Lollipop ale jest ona takiej jakości ze lepiej jakby się nie pojawiła. Co do custom ROM to ich instalacja nie jest taka trudna jak się wydaje. No chyba ze ma się problemy z czytaniem. Z doświadczenia wiem ze warto tutaj brać pod uwagę głównie wersje CM i ewentualnie modyfikacje kernela systemu. Niektóre słuchawki naprawdę odzyskują po tym wigor. Mogą nawet śmigać :) i to niekoniecznie przez okno. Felieton to zwykle lanie wody dla zapełnienia bloga. Pozdrawiam.

    • LCD

      Dokładnie i jeszcze ta końcówka, że Lolipop nic nie przynosi. A ART? A lepsze zarządzanie baterią? A material design? I tak dalej. Aktualizacja tak, ale nie za wszelką cenę. Lepiej poczekać aż ten czysty system będzie działał odpowiednio a później niech producenci dostosują swoje nakładki i przetestują. No i trzeba też brać pod uwagę, że nie każdemu producentowi będzie się opłacało wkładać dużo pracy i kasy w aktualizacje systemu. Przecież jak kupicie samochód i po kilku miesiącach jest facelifting poprawiający usterki, to producent nie wymienia na nowe samochodów, które sprzedał wcześniej.

      • Ok, ART, lepsze zarządzanie baterią. Teoretycznie powinno być znacznie lepiej. A jak jest w praktyce, w zbrandowanym systemie zaśmieconym niepotrzebnymi dodatkami od sieci komórkowej?
        Dlatego piszę, że zauważę zapewne tylko MD i tapety.
        BTW. Na ART akurat się napalam. Miałem go dostać już w 4.4 ale producent… Wyrzucił go z aktualizacji. Nie mogę być na 100% pewnym, że tego teraz tez nie zrobi, póki aktualizacja nie wyjdzie, prawda? :-)

        • LCD

          To nie narzekaj na aktualizację skoro aktualizacje systemu google jeszcze „poprawia” producent sprzętu i operator komórkowy. Google ze swojej strony zrobiło sporo aby nowy system był lepszy od poprzedniego. Do tego zapomniałem o bardziej zaawansowanym API od aparatu. Fakt nie każda aktualizacja oprogramowania poprawia jego działanie ale w teorii to powinna robić a praktyka to już inna sprawa. Zrozumie to tylko ktoś kto kiedyś poprawiał jakiś kod a szczególnie jeśli sam go pierwotnie nie napisał.

          • Zaraz. Ale dlaczego mam nie narzekać? Jestem użytkownikiem końcowym. Ma mnie nie obchodzić proces. Ja mam otrzymać dobry produkt, bo za to płacę. Jeszcze nie słyszałem by ktoś wycofał się z reklamacji zgnitego banana, bo pracownika sklepu zastępował kolega i tak to wyszło. Wybaczyłbyś źle pomalowaną łazienkę, bo fachowca bolał brzuch i pomagał mu szwagier?

            Ja rozumiem skąd się biorą błędy. I dlatego też napisałem właśnie taki tekst ;-)

          • Diabeł

            Święta racja Marek.

        • Poczytaj komentarze na temat zysków z ART-a i projektu Volta ;)
          http://www.tabletowo.pl/2015/02/14/jak-wam-sie-sprawuje-lollipop/

  • KrisP

    Tez miałem HTC Wildfire, lacze się w bolu. Do dzisiaj mam koszmary ;-)
    Na szczęście telefon w kilka miesięcy po zakupie felernie wypadl mi z kieszeni i ulegl dezintegracji. I to było najlepsze co moglo się stać, bo potem przesiadłem się na Lumie.

  • ixteec

    Niestety tak jest jak pisze autor felietonu.
    I niestety aktualizacje są niezbędne.
    Łatają jednak pewne znane podatności, tworząc przy tym nowe – nic na to nie poradzimy i nie ma co się na świat obrażać.
    Kiedyś internet był dodatkiem, teraz przeglądarka potrafi być najbardziej wymagającym programem.
    Inna sprawa to to, że np. nie zaktualizujesz map – nie będą działały i będą się wysypywać.
    Aplikacje przy okazji się rozrastają.
    Po 2-ch latach nieużywania chciałem skorzystać z Xperia NeoV (ma śmiesznie jak na dzisiejsze czasy mało flash’a). Po zaktualizowaniu gmail’a, hangouts, usług google i map – praktycznie niczego więcej nie szło zainstalować. Telefon się zestarzał i jest nieużywalny jako smartphone, chyba że jako zwykły telefon do dzwonienia i SMS.

    • Adam

      Są niezbedne szczególnie, że coraz więcej aplikacji wymaga 5.0

  • adq

    a MZ po 6 latach z androidami absolutnie nie warto być w pierwszym szeregu do aktualizacji – niech ktoś inny zostanie królikiem doświadczalnym; vide multum problemów serii nexus po wypuszczeniu lollipopa. tak jak z androidami 2.x czy 4.x – wersje używalne będą miały po kropce liczbę 2 lub wyższą ;) a na razie warto poczekać na usunięcie chorób wieku dziecięcego.

    felieton super, niestety ludzi świadomie instalujących aktualizacje jest jeszcze x razy mniej niż tych, którzy w ogole zwracają na to uwagę. z tego co widzę, to większość kupuje smartfona, używa na dostanym systemie chwaląc albo przeklinając jego wydajność, po czym rozbija szkło przy jakiejś błahej okazji i kupuje następny model żeby użytkować go w ten sam sposób :)

  • wrouprup

    Właśnie dzisiaj miałem sobie kupić K Zooma i autor uzmysłowił, przypomniał, mi jakie android to gó…o. Mój galaxy tab 10.1 2 chodzi tak wolno że nie da się z niego korzystać… Zawsze miałem ze 100 aplikacji ale na początku śmigał z nimi jak błyskawica do momentu kiedy nie zacząłem aktualizować. Po iluś aktualizacjach tablet jest bezużyteczny. Każda operacja trwa wieki. A i te obiecanki szajsunga aktualizacji systemu do 4.2 to czysta schizofrenia. Francuzi dostali ją 1.5 roku temu a Polacy nie dostaną wcale :D Ciąg dalszy schizofrenii, samsung oficjalnie zapowiedział aktualizację do Lolipop dla GT 10.1 2, w necie jest oficjalny dokument.
    google pozwala na oszustwa developerom. Kupiłem kiedyś sketchbook pro. Obecnie już go nie ma w sklepie. Co ciekawe nie zainstaluję go również. Po zalogowaniu się na konto w sklepie już się nie pokazuje w aplikacjach zakupionych przeze mnie. W sklepie jest nowy sketchbok z micropłatnościami w systemie abonamentowym :P Czyli mam powtórnie płacić za funkcje które juz kupiłem i to co miesiąc? Okradanie klientów w biały dzień i google na to pozwala. Nie mogłem zarchiwizować apk na 4.1, to co google zmusza mnie do piracenia programu za który zaplaciłem??? Zrobiłem twardy reset skąd mam wziąć apk sketchbooka pro? Dobrze zrobiłem i kupiłem tablet z windowsem z rysikiem wacoma. Wydałem 1/3 tego co na tablet z androidem i s-penem a mogę zainstalować prawie wszystko na windowsa i system nie zwalnia choć instaluję co popadnie… :P

    • Avek

      jaki to tablet (ten z windowsem)?

      • wrouprup

        Thinkpad Tablet 2. Dałem ok 1200 w sklepie nowy. A ile kosztuje nowy Note 10??? ok. 2000 zł. Najstarszy 1200. Niedawno widziałem nowe w sklepie w cenach ponad 3000. Jest strasznie dużo modeli. Ale na thinkpadzie odpalam bezproblemowo Paintera 9.5, zabytkowego corela 9 i photoshopa cs3 i wszystkie genialnie współpracują z piórkiem wacoma. Nie muszę pamiętać że zaraz zawieszę system. Bo o dziwo nic nawet nie zwalnia.

  • wrouprup

    K Zooma oczywiście już nie kupię :P

  • uru28

    Pierwszy raz mogę napisać „to wszystko wina gier” :p Pamięta ktoś 3DFX…Zmorą PC tak naprawdę nie były aktualizacje tylko konieczność aktualizacji sterowników karty graficznej (99,9% wszystkich aktualizacji przy Win 95). W przypadku XP proporcje już nieco uległy zmianie choć wystarczyło instalować SP co jakiś czas. W tym kontekście PSX oraz PS2 nie miało aktualizacji od Sony i jej nie wymagało do poprawnego działania przez całą długość „życia” ;)
    A tak bardziej poważnie niestety prawda jest taka że aktualizacje w zdecydowanej większości to łatanie niedoróbek producentów softu( gry również się kłaniają jako lider tego procederu). Szkoda że jest to ubierane w płaszczyk „poprawy jakości,stabilności itp”. Po Nokii 5800 przesiadłem się na galaxy mini 2 i mimo różnicy wieku samego sprzętu szybko przekonałem się że android ma jednak swoje wady.W tym przypadku zrzucaniu całego zła na słabą specyfikację kłam zadał WP i pierwsze Lumie.Aktualizacje mimo wszystko są potrzebne, choć moim zdaniem mają rację bytu tylko w sytuacji gdy taki M$ będzie je wypuszczał na Lumie, a Google na NEXUSy i tylko w takim wypadku będzie to działać jak należy inaczej to jak doprawianie potrawy przez 5 kucharzy…

  • Zabrzmię jak fanboj, ale kupiłem Lumię 920 w 2012 roku. Dzisiaj chodzi płynniej niż po wyjęciu z pudełka, ma dużo więcej potrzebnych funkcji niż na początku (powiadomienia, lepszy multitasking, quick settings, Cortana, klawiatura „swype”, systemowy manager plików, szybszy aparat, foldery, VPN, miracast, tryb nocny) i wiem, że pod koniec 2016 roku dalej będę miał pewność aktualizacji do najnowszego softu.

    PS: TAK, WIEM, że Android miał te funkcje milion lat temu, jeszcze na glinianych tablicach.

    • uru28

      Ale to LUMIA :D (zostanę zjedzony) Poza tym w kontekście felietonu, też kupiłem Lumie tyle że 900 (ale się nabrałem), nie ma już aktualizacji a również śmiga aż miło:p

      • Kwestia pecha i szczęścia ;) Tak samo „umoczyli” ludzie kupujący urządzenie z Windows Mobile przed premierą siódemki. Są powody, żeby się wkurzyć.

        PS: Ciekawe co somie myślą wszyscy nabywcy Nokii X. Pewnie spotkali się we trzech na kółku anonimowych iksowiczów.

        • uru28

          Jako że nie korzystam z FB i tego typu dobrodziejstw,a zabolało tylko skasowanie skype 900 wciąż ma wszystko czego mi potrzeba więc nie ciskam nim o ścianę (co zważywszy na solidność i tak nie dało by efektu).
          Mimo to 5800 w trakcie ponad 4 lat używania nie zaliczyła ani raz zawiechy, w przeciwieństwie do mnogości innych sprzętów.W tym temacie jestem konserwatystą i jak napisałem poniżej Tel+oprogramowanie+aktualizacje ma rację bytu tylko w sytuacji gdy robi to jedna firma, inaczej wychodzi „jak zwykle”

        • Wojtek Wernicki

          Dementuję, cały jeden użytkownik tam był.

    • To chyba pierwszy taki przypadek, o którym słyszałem! :-)

    • Sony

      Tez mam lumię 920 i Lumię 720 – i po dwóch latach nadal działa płynnie.

      Ja Androida miałem od początku – Styczeń 2010 i HTC HERO – ale powiedziałem dość.

      Telefon ma działać, ma mieć długie wsparcie – a nie za rok kup nowy sprzęt, o ile flagowce to jeszcze – a te TANIE ? zero wsparcia, aktualizacji.

      Dlatego do androida nie wrócę.

      I na koniec – Wiecie co jest najbardziej śmieszne : tablet z 1 GB RAM, i Atomem – Android muli, zacina się – a na Windows 8.1 działa płynnie. :) :) A mówimy tu o zwykłym przeglądaniu stron.

      Nie przypuszczałem, że dożyję czasów w których za wzór szybkości i małych wymagań będzie stawiany „zwykły” desktopowy Windows :) :)

  • mobilnymaniak

    Mój telefon (samsung galaxy core plus ) nie dostał niczego.

  • topol

    A wystarczy przesiąść się na BBOS10 aby pozbyć się takowych koszmarów…

  • ktosik

    …a mnie się wydaje, że te aktualizacje to zwykłe mydlenie oczu a
    chodzi tylko o celowe, szybsze postarzanie sprzętu(spowalnianie) tak aby
    w końcu użytkownika prawie szlag trafił i aby poszedł do sklepu po nowy
    tablet, telefon. Ja nauczony przykrym doświadczeniem w moim drugim
    tablecie wyłączyłem automatyczne aktualizowanie. Cóż nauka wypływa z
    tego taka, że lepsze jest wrogiem dobrego i żeby nie ufać producentom za
    grosz. Dla producenta najważniejsze jest to aby użytkownik jak
    najczęściej wymieniał sprzęt na nowy. Dobry artykuł.

  • Ani L-ska

    W ogóle mnie nie dotyczy, a przeczytałam jednym tchem i oparskałam sobie kolana jak doszłam do pointy <3 Więcej nam takich!

Tabletowo.pl
Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona