Ważne
Nasz wybór

Czym jest chmura obliczeniowa i „cloud computing”?

Ponad 10 lat temu, po raz pierwszy zacząłem regularnie słyszeć o „cloud computingu”, czyli przetwarzaniu w chmurze. Internet był wtedy czymś niepowszechnym, (po)wolnym i wciąż dość hermetycznym.

Na naprawdę szybkie łącza mogły liczyć jedynie korporacje, duże firmy czy instytucje rządowe, a przeciętny użytkownik od jakiegoś czasu zachwycony korzystał z Neostrady, która była jak objawienie po przesiadce z łącza telefonicznego. Mimo tego, już wtedy „chmura” stała się modnym słowem w świecie IT i nowych technologii. Czytasz gazetę, włączasz TV, otwierasz lodówkę – a tam chmura. Problem w tym, że mało kto wiedział o co w tym tak naprawdę chodzi. Ja również błąkałem się we mgle… a może w chmurze? Zacznijmy od początkowego fragmentu definicji z Wikipedii: Chmura obliczeniowa – model przetwarzania danych oparty na użytkowaniu usług dostarczonych przez usługodawcę. I to jest właśnie jeden z największych problemów związanych z tym terminem. Jego semantyczne znaczenie jest wyjątkowo szerokie i we współczesnym Internecie właściwie ciężko znaleźć coś, co nie jest chmurą lub nie jest w pewien sposób oparte o cloud computing. O jakim computingu/przetwarzaniu mówimy? Znowu z pomocą przychodzi nam Wikipedia: Przetwarzanie danych – przekształcanie treści i postaci danych wejściowych metodą wykonywania systematycznych operacji w celu uzyskania wyników w postaci z góry określonej. Mówimy zatem o przetwarzaniu danych na wszystkich poziomach – od tych nisko do wysokopoziomowych. Mogą być to zarówno zwykłe operacje binarne, jak i operacje na tekście pisanym.

cloudcomputing-(1)

Spróbujmy jednak, na potrzeby tego wpisu, doprecyzować co będziemy nazywać chmurą obliczeniową i jakie są jej najważniejsze cechy. Zacznijmy od zdefiniowania przez zaprzeczenie. Chmurą (oczywiście) nie jest przetwarzanie danych lokalnie – używając naszego lokalnego, dysku, procesora i pamięci RAM. Czy cloud computing jest więc zwyczajnym wykorzystaniem zasobów zdalnych (przez sieć LAN czy Internet) do przetwarzania informacji? Można powiedzieć, że jest to warunek konieczny, ale niewystarczający. Kolejnym koniecznym warunkiem jest dostarczenie użytkownikowi usługi, a nie produktu. Jak to rozumieć? Posłużmy się dwoma przykładami. Pierwszy z nich to sieć elektryczna i medium, jakim jest prąd. Użytkownik płaci za usługę – dostęp (i wykorzystanie) prądu z sieci elektrycznej. Nie obchodzi go infrastruktura, elektrownia, obciążenie linii średniego i wysokiego napięcia, itd… Interesuje go usługa – napięcie w gniazdku, prąd zasilający domowe urządzenia. Przeciwnym podejściem byłoby wykorzystanie domowego generatora prądu i zasilanie gospodarstwa we własnym zakresie – a to wiązałoby się z kupnem tego generatora, dostarczaniem paliwa do niego, regularnym serwisowaniem czy wymianą go po kilku latach. Kupując generator, kupujemy produkt. Podpisując umowę z dostawcą energii elektrycznej – kupujemy usługę dostarczaną nam przez sieć energetyczną. Jak przenieść to na realia przetwarzania w chmurze? Pomyślmy o składowaniu informacji. Standardowe „niechmurowe” podejście kup produkt, to nabycie lokalnego dysku twardego lub fizycznego serwera u zewnętrznego dostawcy. Podejście cloud computing, czyli kup usługę, to zapłacenie za wybraną przestrzeń dyskową i dostęp do niej przez sieć (np. Internet). Klient płaci za usługę, a nie fizyczny dysk, więc nie musi martwić się gdzie dokładnie składowane są jego dane. To dostawca usługi ma zapewnić dostępność danych, stabilność łączy, szybkość transmisji czy bezpieczeństwo. Podsumowując – chmura to rozporoszone zasoby obliczeniowe i dyskowe oraz dostęp do nich na zasadzie korzystania z usług za pomocą łącza danych. Zasada działania polega więc na przeniesieniu obowiązku świadczenia usług na serwer i umożliwienie stałego dostępu poprzez komputery klienckie. Dzięki temu ich bezpieczeństwo nie zależy od tego, co stanie się z lokalnym komputerem, a szybkość usług wynika z mocy obliczeniowej serwera.

cloudcomputing-(2)

Historia i możliwości

Skoro zawęziliśmy już definicję przetwarzania w chmurze, to warto wspomnieć o historii i początkach tego podejścia. Pochodzenie samego terminu nie jest do końca jasne, ale w świecie nauki chmurą zwykło się nazywać duże zbiory obiektów, które widziane z daleka zaczynają tworzyć całość i tak się właśnie je opisuje, bez zagłębiania się w szczegóły i elementy składowe. To określenie bardzo dobrze oddaje podejście do oferowania usług w chmurze – gdzie infrastruktura, serwis czy administracja nie jest w obrębie zainteresowań odbiorcy końcowego.  Sam termin pierwszy raz pojawia się w wewnętrznym dokumencie, który trafił do pracowników firmy Compaq w roku 1996. Na trwałe do świadomości opinii publicznej trafił jednak dopiero wtedy, gdy Jeff Bezos ze swoim Amazon.com wprowadził na rynek usługę Elastic Compute Cloud. Podstawową ideą stojącą za chmurą obliczeniową można dostrzec jednak już w rozwiązaniach z lat 50-tych, kiedy zasoby dużych komputerów typu mainframe były udostępniane lokalnym komputerom-klientom o prawie zerowej mocy obliczeniowej. Na kolejny duży przełom trzeba było czekać do lat 90-tych, kiedy to firmy telekomunikacyjne zaczęły oferować wirtualne sieci prywatne (VPN), pozwalające na korzystanie z porównywalnej jakości usług, co za pomocą łącz point-to-point, zapewniając jednak zauważalnie niższą cenę. Po roku 2000 wiele dużych koncernów branży IT zainwestowało w rozwój własnej chmury, a więcej o obecnej sytuacji na rynku napiszę w dalszej części tego wpisu.

Jak ustaliliśmy wcześniej, pojęcie chmury jest bardzo szerokie i niejednoznaczne – w rozległym znaczeniu, przetwarzaniem w chmurze jest wszystko, co jest przetwarzane poza lokalną zaporą sieciową. Na potrzeby tego wpisu operujemy jednak węższym zakresem znaczeniowym i utożsamiamy chmurę ze zdalnymi usługami dostępnymi z komputerów i urządzeń klienckich. No właśnie – dostępnymi usługami. Jakimi konkretnie? Przyjrzyjmy się trzem najważniejszym. Zacznijmy od najniższej warstwy całego systemu idąc po kolei w górę:

IaaS (Infrastructure as a Service) – czyli infrastruktura jako usługa. W ramach tego rozwiązania klientowi dostarczana jest infrastruktura informatyczna, czyli sprzęt, oprogramowanie i serwis. Użytkownik płaci za konkretną ilość zasobów – przestrzeń dyskową czy określony zasób pamięci i mocy obliczeniowej. Nie oznacza to jednak, że sprzęt został fizycznie przydzielony klientowi. Hardware może być wymieniany, dublowany i rozproszony, a odbiorcę końcowego interesują jedynie dostępne zasoby. W praktyce, wykorzystuje się tu często izolowane maszyny wirtualne z obrazem systemu operacyjnego gotowego do zainstalowania.

PaaS (Platform as a Service) – czyli platforma jako usługa. Jak sama nazwa wskazuje, dostawca zapewnia nam dostęp do całej platformy obliczeniowej – zwykle jest to zainstalowany już system operacyjny z środowiskiem uruchomieniowym, bazą danych i web serwerem. Twórcy aplikacji i rozwiązań internetowych mogą tworzyć i uruchamiać swoje oprogramowanie „w chmurze” bez konieczności inwestowania i utrzymywania zarówno sprzętowych, jak i programowych warstw infrastruktury sieciowej. Przykładami dostawców takich rozwiązań są choćby Microsoft Azure, Amazon Web Services czy Google App Engine.

SaaS (Software as a Service) – czyli oprogramowanie jako usługa. To temat, który najbardziej powinien zainteresować pojedynczych odbiorców usług i fanów urządzeń przenośnych. Najprościej rzecz ujmując, jest to umożliwienie dostępu do aplikacji, które cały swój „silnik” mają w chmurze. Przykładem może być Google Docs czy Office Online, do których dostęp uzyskujemy przez przeglądarkę. W przypadku płatnych usług, nie kupujemy produktu jako takiego, a jedynie dostęp do niego na określony czas – najczęściej na miesiąc lub rok.

Ok, ale po co to wszystko? Dlaczego nie możemy korzystać z lokalnych zasobów? Dlaczego nie możemy kupować oprogramowania na własność? W skrócie – dla wygody i zmniejszenia ponoszonych kosztów. Ale po kolei. Chmura to skalowalność – potrzebujemy więcej zasobów w postaci przestrzeni dyskowej, mocy obliczeniowej czy transferu? Dwa kliknięcia i załatwione – bez konieczności zmagania się z restrukturyzacją istniejącej infrastruktury. Pomocne jest też API oparte najczęściej na standardzie Representational State Transfer (REST), które pozwala maszynom zewnętrznym na interakcję z chmurą w podobnym zakresie, co żywy użytkownik. Dzięki dużej, złożonej infrastrukturze spadają też ceny usług i eliminowana jest konieczność ponoszenia nakładów finansowych na utrzymywanie własnej infrastruktury. Zaletą jest też brak zależności od sprzętu. Komputer czy tablet są tylko klientami, interfejsem dla usług, które „gnieżdżą się” na serwerach w chmurze. Uszkodzenie lokalnego sprzętu nie skutkuje utratą danych czy brakiem dostępu do usług. Zaletą jest też łatwiejsze monitorowanie wydajności i optymalizacji naszych aplikacji czy infrastruktury wirtualnej. Co jeszcze? Wielodostęp do wspólnych zasobów (współpraca), niezawodność czy bezpieczeństwo – choć to ostanie, to sprawa sporna i zależna od wielu czynników.

Nasz wybór

Jeżeli znalazłeś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij tutaj. Możesz też zgłosić błąd pisząc na powiadomienia@tabletowo.pl.

Komentarze

  • kat

    No i dla takich tekstów trzeba tu wchodzić. Przystępnie ale nie za ogólnie.

  • logan

    Ludzie, ktorzy narzekaja, ze chmura to zagrozenie dla ich bezpieczenstwa sa smieszni. Co macie do ukrycia? Nielegalna muzyke i filmy? zakazaną pornografie? Chmura to przyszlosc i maruderzy tego nie zmienią.

    • nsa

      Jak chcesz to sobie oddawaj swoje dane do NSA, ja nie zamierzam.

    • Numernapis

      – Tato, tato ! Co to jest ta chmura ?
      – Chmura dziecko jest wtedy, kiedy wszyscy maja twoje dane tylko nie ty

      Albo bardziej przyziemnie:

      – Chłopy, chłopy ! Kto jeszcze ni mioł panny młodej !?
      – Jooo ! Pon młody !

      PS
      Skoro nie masz nic do ukrycia to podaj tutaj dane z twojej karty kredytowej, piny, numery telefonów, adres, PESEL i inne dane które, przecież nie wymagają ukrywania.

      Proponuję też nabyć przeźroczyste ubranko… oczywiście, żeby było widać czy broni nie nosisz :) Przecież nie masz nic do ukrycia ? Prawda ?
      No. Dorośniesz zrozumiesz :)
      Chmura oczywiście jest dla ludzi i bywa, że ma sens ale trzeba wiedzieć co warto tam przechowywać, a co nie, a argument typu „nie mam nic do ukrycia” jest najgłupszym jaki w życiu słyszałem :) :)

      • adam

        Co za idiotyzm. Dane o których mówisz, to dane wrażliwe, których nie należy trzymać ani w chmurze ani na dysku ani w zeszycie. Moze trzymalbys te dane lokalnie na tablecie? To gratuluje… Trojany, wlamania, kradzierze sprzętu…

        • uru28

          Sprecyzuj co to są dane wrażliwe dokładniej,bo np. Jeśli wykonuję opinię rzeczoznawczą lub jakiekolwiek inne zlecenie to podaje w nim dane klienta/ strony lub stron postępowania reklamacyjnego oraz moje, oczywiście to wszystko wraz z danymi teleadresowymi.Jeśli korzystam z chmury to wszystko co stworzę tak czy inaczej jest dostępne czy to dla google czy M$ czy NSA;) Sęk w tym że nie ma,powtarzam nie ma czegoś takiego jak w pełni bezpieczne dane w chmurze.Korporacje/usługodawcymają bez porównania lepsze zabezpieczenia baz danych ale i są bez porównania bardziej łakomym kąskiem niż twój tablet/ laptop/pc.

          • Dane wrażliwe powinny być szyfrowane – czy to lokalnie czy w chmurze.

          • uru28

            Co w podanym przezemnie przykładzie jest niewykonalne.W przypadku tworzenia dokumentów w chmurze,z resztą e-maili również to dotyczy szyfrowanie jest fikcją.Cały system reklamowy google oparty jest na informacji pozyskanej od nas,w tym SZYFROWANYCH e-maili.Nie jest istotne czy dostęp do informacji ma algorytm czy człowiek bo algorytm przekazuje tą informacje dalej tworząc bazę danych.Najśmieszniejsze jest to że w dzisiejszych czasach najlepiej zabezpieczone bazy danych to te odcięte od internetu….

          • Jest niewykonalne, gdy,.. korzystamy z darmowych usług (dysk sieciowy czy edytory online). A jak coś jest „za darmo” to zawsze jest jakiś haczyk. Firmy nawet nie kryją się z tym – w zamian za darmowego maila czy przestrzeń dyskową – udostępniasz swoje dane do targetowania w Ciebie reklam. Maile tak naprawdę nie są szyfrowane – szyfrowany jest jedynie protokół ich przesyłania, a ostatecznie w bazie danych przechowywane są w tekście otwartym.

            Co innego płatne rozwiązania. Korzystam z takich w firmie i wszystko jest szyfrowane just-in-time, nawed w pracy zdalenej. Firma płaci za to i wymaga.

          • kronos

            pomijając żartobliwy ton mojej wypowiedzi – mam rozumieć, że dasz swoją głowę pod topór za to, że nawet jak mam rozwiązanie korporacyjne to w moje dane nikt nie patrzy ? :) :) Bo ja bym sobie za to końca paznokcia nie dał uciąć :)

          • A kto mówi o dawaniu głowy pod topór? Świadomy użytkownik wie gdzie i przez gogo mogą być przetwarzane dane, więc przesyła je w sposób, który pozwala je zabezpieczyć.

            Firma w której pracuję ma setki TB danych klientów, więc kwestia bezpieczeństwa i własności danych traktowana jest priorytetowo. A wpadki związane z bezpieczeństwem zdarzają się zarówno przy korzystaniu z infrastruktury lokalnej jak i chmurowej. Powiedziałbym nawet, że w tym pierwszym przypadku łatwiej o błąd.

          • kronos

            dziś doszło do tego, że właśnie nikt nie wie do końca kto przetwarza czyje dane, czy są na prawdę zabezpieczone, kto ma (prawny) dostęp do nich i do tego właśnie i niestety przyczyniła się chmura… mowa oczywiście przede wszystkim o danych osób prywatnych, przetwarzanych przez firmy

          • Zgadza się. Ja tylko chcę zaznaczyć, że loklana infrastruktura z „panem Mirkiem adminem” wcale nie musi być bardziej bezpieczna jeśli chodzi o niepowołany dostęp do danych. To co robią informatycy niskopoziomowi w niektórych firmach to całkowita wolna amerykanka. I nikt ich nie kontroluje.

            W naszych bazach danych w chmurze mamy np automatyczne triggery alarmowe, włączające się gdy wykona się jakieś „podejrzane” czynności związane z dostępem czy kopiowaniem danych. I nawet główny admin nie może wyłączyć tych triggerów – są one po stronie dostawcy usługi. Nie mówię, że to rozwiązuje problem całkowicie, ale…

          • uru28

            Pana wiedza jest nieporównywalnie większa w tej materii to też nie będę się spierał,a na pewno nie będę szedł w zaparte aczkolwiek….Zastanawia mnie jak się to ma do wycieku/wykradania danych PŁTNYCH usług? Nie twierdzę że chmura to samo zło, bo niesie ze sobą wygodę i pewne zyski,ale i mam świadomość zagrożeń oraz minusów.

          • kronos

            nikt sie nie upiera, że chmura to samo zło tylko warto znać zagrożenia, bo od tego i tak nie uciekniemy. Jak nie my jej użyjemy to ktoś inny – trzeba by się od sieci odciąć :) Jednak nie rozumiem po co się upierać, że to bezpieczne rozwiązanie – bo o tym ciągle mówię ?
            Wygodne tak, ciekawe tak, ma przyszłość tak, będzie się rozwijać tak, bezpieczne niestety nie. Można jedynie starać się minimalizować straty, a wielu ludzi w ogóle nie odczuje braku bezpieczeństwa bo nigdy nie zaistnieją ku temu warunki :)

          • Do wycieku/włamania może dojść zawsze. I lokalnie (wirusy, trojany, zdalny dostęp, kradzież sprzętu), i w chmurze.

            Można się przed tym chronić szyfrując dane – i lokalnie, i w chmurze. Ale jasne jest to, że żadne z tych podejść nie daje nam pełnej gwarancji bezpieczeństwa – pełna zgoda.

            Ja jedynie staram się pokazać, że demonizowanie chmury jest trochę na wyrost, bo nasze lokalne dane są tak samo, a może i bardziej narażone na niepowołany dostęp. Wystarczy pomyśleć ile komputerów zainfekowanych jest trojanami albo jakie prawa mają instalowane przez nas aplikacje.

          • uru28

            Zgadzamy się zatem w większości.Mi osobiście nawet nie chodzi o demonizowanie chmury, nie mniej wydaje mi się że 1)- Czytelnicy tabletowo to nie klienci korporacyjni i w „ich”/naszym przypadku zastosowanie ma pojęcie chmury pod kątem „darmowych”, nie oszukujmy się gorszej jakości usług.Z plusami niestety idą minusy i moim zdaniem należało by to „uwypuklić” Nie chodzi o wpadanie w chisterię ale o świadomość.
            2)O ile dla korporacji i dużych firm tego typu usługi są opłacalne o tyle dla przeciętnego użytkownika praktycznie wcale.Odnoszę (być może mylnie) wrażenie że Piotrze jak się już do czegoś „zapalisz” to widzisz w zdecydowanej większości plusy.Nie jest to pretensja tylko prośba o spojżenie w nieco szerszym kontekście.Super że „surface” jest świetny i super wydajny ale nie każdy potrzebuje akurat takiej wydajności,a to zmienia kwestię oceny urządzenia czy generalnie opinię w jego temacie.( to tylko przykład;) )
            Bardzo cenię twoje teksty i wiedzę i miło by było by wraz z opisem zalet w równej proporcji podawane były wady czy też minusy.To naturalnie moje zdanie inni czytelnicy mogą inaczej do tego podchodzić czy to odbierać.

          • Pisałem w środku i na końcu, że interesuje mnie techniczna strona zagadnienia, bo na tym się znam. Kwestie prawne (własność, dostęp) i kwestie zabezpieczeń nie są moją domeną, a nie lubie pisać o czymś, o czym mam niewielkie pojęcie – stąd celowo pominięty temat moralno-społeczno-szpiegowski :)

            O minusach związanych z bezpieczeństwem wspomniałem – pewnie bym skupił się na nich bardziej, gdybym uważał, że dane w chmurze są bardziej podatne na ataki czy wykorzystanie informacji niż dane lokalne. A tak nie uważam. Nie wiem czy w tym kontekście jest to wada, skoro takie same albo i większe zagrożenia wiążą się z lokalnym przechowywaniem danych.

            Kwestię legalnego wykorzystania treści, które wrzucamy do chmury przez usługodawców zostawiam prawnikom. Ja podchodzę do tego z ograniczonym zaufaniem i trzymam tam tylko rzeczy nienewralgiczne.

          • uru28

            Ok. I do tekstu nie mam żadnych zastrzeżeń, tym bardziej że sam zaznaczyłeś iż „powiedzieliśmy o korzyściach”.Kwestia bezpieczeństwa wynikła z dyskusji,natomiast ostatni post odnosił się do tego że wydaje mi się iż można by wspomnieć również o minusach.(Wiem zaraz usłysze żebym sobie sam napisał tekst ;) ) Np.Kwestia grania w chmurze, dobrze opisana choć minus ma ten że zarówno usługa jak i gra jest wyporzyczona, do końca jeszcze nie wiadomo jak będzie wyglądało to na naszym rynku, aczkolwiek obecnie wychodzi na to że wcale nie jest tak korzystnie finansowo i kwestia ostatnia.Atak na usługodawcę powoduje że nie możemy z usługi korzystać w ogóle.Nie wyobrażam sobie by takie Azure mogło być niedostępne przez tydzień, ale i nie wyobrażałem sobie by PSN mogło, a jednak…
            Piszę o tym tylko dla tego że sam mam nie wielką wiedzę w tym temacie,a sam chętnie poczytał bym od osoby zaznajomionej z tematem IT nie tylko o zaletach ale i o wadach.To też nie chcę byś odebrał to jako „pouczanie” czy coś w tym rodzaju ale jako prośbę o naświetlanie tematów w szerszym kontekście;)

          • Wydaje mi się, że będziemy mocno odchodzić od modelu „kup”, na korzyść modelu „wypożycz”. I stanie się to w naturalny sposób, jak to się już teraz dzieje z muzyką i filmami (głównie za wielką wodą, ale u nas już powoli też). Nie mam zdania czy to dobrze czy źle. Z muzyką stało się to w sposób naturalny, z oprogramowaniem jest inaczej – producenci próbują na razie nam „wciskać” model oparty na subskrypcjach.

            O niuansach chmury można dyskutować, ale zdecydowanie największa wada to nie bezpieczeństwo, a właśnie dostępność. Nie ma połączenia, nie ma usługi. Atak na usługodawcę, nie ma usługi. Nie mamy chwilowo kasy na przedłużenie subskrypcji, nie ma usługi.

            Czy ten nowy model się przyjmie? Kiedyś pewnie tak, ale nie przy obecnych łączach, ograniczonej mocy obliczeniowej chmur i zagrożeń atakami DDoS. Widać to na przykładzie Chromebooków. Początki były inne, a teraz zrobili krok do tyłu i pakują coraz więcej pamięci lokalnej i aplikacji offline.

          • kronos

            ja ci powiem tylko tyle, że darmowa chmura to jest jak wystawianie gołego tyłka, a płatna jak tyłka w majtkach – można wierzyć, że one coś zakrywają ale jak jest każdy wie :)

          • Mówisz tak aby mówić, czy masz jakieś argumenty na to, że firmy łamią lokalne szyfrowanie asymetryczne?

          • kronos

            szyfrowanie jest świetne ale ja bym na nim tak bardzo nie polegał bo można się zdrowo przejechać na tej pewności siebie :)
            PS Rozumiem, że swój dowód osobisty nosz przy sobie w formie zaszyfrowanej ? A wiesz, że starczy go pokazać w „niewłaściwym” miejscu i zostanie sfilmowany/sfotografowany, a filmy/zdjęcia mogą leżeć w chmurce w nieszyfrowanej formie bo ktoś ma gdzieś twoje dane ? Dla niego nie są wrażliwe. Pomijam, że coś powinno być a co innego jest :)
            Oj przydało by się trochę pokory dla dzisiejszej techniki (również inwiglacyjnej) :)

          • Dowód osobisty noszę tak, żeby nikt go nie filmował, ale jaki to ma związek z tematem? Skanów dowodu czy haseł w otwartym tekście nie trzymam ani lokalnie, ani w chmurze.

          • kronos

            skoro nie wiesz jaki to ma związek z tematem to chyba szkoda dyskutować – zwyczajnie nie zrozumiałeś ani słowa z tego co napisałem :)

        • kronos

          jest tak wiele sytuacji, kiedy nawet nie zauważysz, że twoje wrażliwe dane znalazły się w chmurze, że szkoda gadać :)
          Zapominasz, że jak nie podasz ich ty to może je podać ktoś inny :)
          Według twojego rozumowania taki sklep internetowy nie zna twojego adresu, bank czy firma ubezpieczeniowa PESEL-a itd, a tam pracują ludzie czyli najsłabsze ogniwo :) Co to ca idiotyzm ? No właśnie :) Przeczytaj siebie i pomyśl szerzej lub dorośnij i nabierz doświadczenia :)

    • Niestety nie chciałbym by korporacja wiedziała o mnie wszystko i wykorzystywała moje dane. Nie da się niestety od tego uciec, może jesteśmy jakimiś mało znaczącymi mrówkami, ale nigdy nie wiadomo do czego takie dane mogą zostać zużyte.

  • Sony

    Sporo moich znajomych – właścicieli małych firm używa Chmury – a najczęsciej jest to Comarch Optima SaaS.

    Dużo jeżdżą, w biurze w zasadzie nie ma nikogo lub siedzi tam parę osób a większość jest w terenie – i tak trzeba by stawiać serwer terminalowo / bazodanowy, pilnować backup’ów, aktualizacji.

    Tymczasem pojedyńcze stanowisko Optimy to 69 zł miesięcznie za Handel Plus.

    Sam byłem trochę sceptyczny – ale znajomi twierdzą, ze mają gdzieś serwery, licencje, backup’y – łączy się z laptopa czy stacjonarnego PC i ma święty spokój. Odpadają też aktualizacje bo te są w cenie. W dobrych firmach awarie sa bardzo rzadkie.

    Podstawę oczywiście stanowi internet – ALE – praca termialowa nie wymaga dużej przepustowości – na 3G to śmiga aż miło – nawet na EDGE spokojnie można pracowac – wiem, bo na nasz serwer terminalowy parę lat temu przedstawiciele handlowi „wchodzili” przez EDGE właśnie :) – obecnie majac HSPA+ czy LTE – to w ogóle nie ma o czym mówić.

    Sam zreszą non-stop się łączę z pracą i wchodzę na ERP’a czy CRM’a. :)

    • Pogo

      gdzie dopisek „przerwa na reklamę na krzywy ryj”?

  • Hmm, rozmarzyłem się :)
    Serwis w którym tworzy się konto i wykupuje za pieniądze ilość godzin do pogrania w daną grę. Wyeliminowało by to konieczność ulepszania komputera, umożliwiało granie w najnowsze gry na wysokich ustawieniach – w sam raz dla okazyjnych graczy.

    Choć pewnie kupa czasu minie, aż przepustowość przeciętnej sieci to uciągnie.

    • Przepustowość to nie problem. Problemem będą opóźnienia na łączach

      • W takim razie mój błąd, źle to nazwałem.
        btw. przy prezentacji ps4 sony nie prezentowało takiego rozwiązania? Wiem, że kupili jakąs firmę zajmującą się „cloud gamingiem” i niektórzy twierdzili, że to wdrożą do systemu konsoli.

        • I sony i Microsoft. Jednak na razie problem opóźnień nie został rozwiązany, a sama infrastruktura jest w powijakach.

      • michcio

        Przepustowość to też problem. I to duży. Żeby Ci to zobrazować – spróbuj się dodzwonić gdzieś o 12 w nocy w Sylwestra z życzeniami przez telefon komórkowy.

  • AS

    Przy grach rzeczywiście problemem są opóźnienia. I to nie tylko opóźnienia wynikające z braku szybkiej odpowiedzi serwerów. Dochodzi jeszcze problem czasu, jaki potrzebuje sygnał na dotarcie do odległych miejsc. Ten temat jest chyba nie do przeskoczenia.

    Mnie najbardziej w chmurze nie podoba się to, że producenci oprogramowania, pod płaszczykiem rzekomych oszczędności dla klienta, promują dewizę płatności abonamentowych za oprogramowanie. A co komu do tego, że na razie posiadam Office’a 2010, za którego zapłaciłem jakieś 200 zł około cztery lata temu. I nadal zamierzam go z satysfakcją używać, zamiast płacić kilkaset złotych rocznie za przywilej używania tego samego, nieco może ulepszonego tworu, w postaci Office’a 365? Bo dostanę za to odrobinę przestrzeni dyskowej w chmurze? Przy transferze w górę na poziomie około 1,5 MB/s rzeczywiście poszaleję.

    To ja już wolę swój serwer NAS, który też mogę udostępnić w sieci, jeśli najdzie mnie taka konieczność. A do wymiany drobiazgów wystarczy darmowy Google Drive.

  • Tomasz

    Również korzystam z oprogramowania online np http://pmcompass.pl. To na prawdę wygodne.

Tabletowo.pl
Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona