windows 11 death bsod
Windows 11 death

W Windowsie 11 nie ma już niebieskiego ekranu śmierci. Ale skrót BSOD nie stracił na aktualności

Niebieski ekran śmierci to zmora użytkowników Windowsa. Co prawda większość z nas widuje go niezwykle rzadko, ale stał się on symbolem niestabilności systemu Microsoftu i przedmiotem licznych żartów. Teraz nie ma się z czego śmiać, bo Blue Screen Of Death pogrążył się w ciemność.

Reklama

Microsoft zmienia BSOD z niebieskiego na czarny

BSOD (Blue Screen Of Death) to komunikat systemu Windows dotyczący krytycznego błędu, zwykle skutkującego kompletnym zawieszeniem procesów i wymuszającym na użytkowniku zrestartowanie systemu. Długi ciąg znaków opisujących problem, niezrozumiałych dla przeciętnego użytkownika komputera, był przydatny zwłaszcza specjalistom IT i diagnostom, którzy analizowali tego typu błędy i wdrażali poprawki, które pomagały unikać podobnych awarii w przyszłości.

(źródło: The Verge)

W ciągu wielu lat istnienia Windowsa, jego wygląd był modyfikowany. Od czasów Windowsa 3.0 aż do powszechnie chwalonej „siódemki” zmieniały się w nim drobiazgi, ale w 2012 roku Microsoft postanowił dorzucić do niego symbol smutnej buźki. W 2016 roku dodano jeszcze kod QR, ułatwiający zgłoszenie błędu obsłudze Microsoftu. W systemie Windows 11 komunikat o zawieszce systemu zmieni nieco swój styl – już nie będziemy mieli do czynienia z niebieskim ekranem śmierci, bo tekst wyświetli się na czarnym tle. Skrót pozostanie jednak ten sam – tym razem będzie to Black Screen Of Death ;)

Reklama

Skąd ten pomysł?

Trudno powiedzieć, czym kierowali się specjaliści w Microsofcie, którzy stwierdzili, że konieczne jest odświeżenie monitu o krytycznym błędzie systemu. Niektórzy są zdania, że jest to element odświeżania wizerunku Windowsa 11. Wszak jego kluczowe obszary, takie jak menu Start, Eksplorator plików czy panel Ustawień doczekały się mocnej przeróbki. Być może, by dostosować się do nowego stylu wizualnego, uznano za konieczne zmienić także kolor ekranu informującego o błędach. Choć trzeba przyznać, że to dość naciągana argumentacja – bo kto zaczyna odświeżanie systemu od monitu o jego zawieszce?