Recenzja Alcatela 5. To sprzęt, który w swojej kategorii cenowej zawstydzi niejednego smartfona

Z wielkim zainteresowaniem rozpocząłem testy Alcatela 5. Już po zdjęciu na opakowaniu zdawało mi się, że będzie to ciekawy smartfon, gdyż wygląda nieco inaczej niż stanowcza większość smartfonów dostępnych na rynku. Do tego przyzwoita specyfikacja i niezbyt wygórowana cena sugerowała, że może to być interesujący sprzęt. A jak jest w rzeczywistości? Czy faktycznie jest wart naszej uwagi? Czy warto go kupić, czy może rozważyć zakup czegoś innego? Na te i inne pytania odpowiem w poniższej recenzji.

Reklama

Specyfikacja techniczna Alcatela 5:

  • ekran 5,7″ IPS TFT o rozdzielczości 720×1440 pikseli,
  • procesor MediaTek MT6750 z Mali-T860,
  • 3 GB RAM,
  • 32 GB pamięci wewnętrznej,
  • aparat główny 12 Mpix, f/2.0, podwójna dioda LED,
  • aparat przedni 13 Mpix (f/2.0) + 5 Mpix (szerokokątny 120°),
  • łączność 4G (LTE),
  • Wi-Fi,
  • Bluetooth,
  • GPS, GLONASS,
  • USB Typu C,
  • czytnik kart pamięci microSD,
  • nanoSIM,
  • 3,5 mm wyjście słuchawkowe,
  • akcelerometr, czujnik światła, czujnik zbliżeniowy, czytnik linii papilarnych,
  • bateria 3000 mAh,
  • system operacyjny Android 8.0 Oreo,
  • wymiary: 152,3×71,1×8,4 mm,
  • waga: 144 gramów.

Cena Alcatel 5 w momencie publikacji recenzji: 749 złotych

Reklama

WIDEORECENZJA

OBUDOWA

Alcatel 5 to jeden z tych smartfonów, który na pierwszy rzut oka wydaje się być wykonany stanowczo lepiej niż jest w rzeczywistości. Osobiście wyjmując urządzenie z pudełka byłem przekonany, że obudowa jest w całości z metalu. Wystarczyła jednak chwila korzystania, żebym został wyprowadzony z tego błędu. Tył i boki są pokryte tworzywem sztucznym, które metal tylko imituje. Na szczęście nie widać na nim prawie żadnych zabrudzeń i odcisków palców. Podczas testów nie pojawiły się też większe rysy.

Alcatel 5 / fot. Kacper Żarski (Tabletowo.pl)

Jedyne, co mnie mocno zaskoczyło, to fakt, że jedna z liter w logo producenta na tyle po prostu odpadła. Nie świadczy to zbyt dobrze o trwałości obudowy i zastanawiam się, co jeszcze może się stać po dłuższym czasie użytkowania.

Alcatel 5 / fot. Kacper Żarski (Tabletowo.pl)

Na tyle producent umieścił aparat główny z delikatną, prążkowaną obramówką. Warto dodać, że soczewka delikatnie odstaje od reszty obudowy. Pod aparatem znajdziemy podwójną diodę doświetlającą, lekko zagłębiony skaner linii papilarnych oraz logo producenta.

Na dole znalazło się miejsce dla złącza USB Typu C oraz głośnika multimedialnego i mikrofonu. Na górze zagościł drugi mikrofon oraz standardowe złącze słuchawkowe.

Sam głośnik charakteryzuje się całkiem niezłą głośnością maksymalną, która wystarczy do sporadycznego odtwarzania dźwięków w domowym zaciszu. Ponadto muzyka nie trzeszczy przy wyższej głośności, brakuje jedynie nieco większej głębi, podbicia i basu.

Na prawym boku umieszczono klawisze głośności i zasilania. Po przeciwległej stronie mamy tackę na karty SIM i microSD. Warto powiedzieć, że nie jest ona zbyt precyzyjnie spasowana i mam wrażenie, że jest umieszczona nieco krzywo, przez co pod palcem jest wyczuwalna nierówna krawędź.

Na tacce znalazło się miejsce na dwie karty nanoSIM lub jedną nanoSIM i drugą microSD. Trzeba jednak podkreślić, że testowany przeze mnie egzemplarz jest z francuskiej dystrybucji. Alcatel 5, którego kupimy w Polsce, nie będzie miał Dual SIM – ma obsługiwać tylko jedną kartę nanoSIM i jedną microSD.

Na przodzie znalazło się wyświetlacz o przekątnej 5,7 cala i rozdzielczości 720×1440. Jest on wykonany w technologii IPS TFT i ma proporcje 18:9 (2:1). Ekran charakteryzuje się naturalnymi kolorami, lecz nieco zżółkniętą bielą. Jasność maksymalna mogłaby być też nieco wyższa, ponieważ w pełnym słońcu nie wszystko jest perfekcyjnie widoczne. Dobra jest natomiast jasność minimalna, gdyż nie jest ona na tyle wysoka, żeby raziła nas w oczy wieczorem.

Mam jednak pewne zastrzeżenia, co do automatycznego ustawiania jasności. Działa to dość powoli i opornie. Czasem musimy poczekać dłuższą chwilę, żeby ekran się ściemnił, co może czasem irytować. Początkowo miałem też wątpliwości do rozdzielczości, aczkolwiek nie jest tak źle, jak myślałem. Może zaokrąglone ikony są minimalnie poszarpane, ale w codziennym użytkowaniu nie jest to zbyt mocno zauważalne. Czcionki są jak najbardziej ostre i wyraźne.

Alcatel 5 / fot. Kacper Żarski (Tabletowo.pl)

Na dole i po bokach ramki są bardzo wąskie. A przynajmniej tak nam się zdaje przy wygaszonym ekranie. Gdy go podświetlimy, okazuje się, że między ramką, a wyświetlaczem umieszczono jeszcze około dwumilimetrową czarną obramówkę, co wygląda przeciętnie i dość przestarzale. Kojarzy mi się to typowo z urządzeniami sprzed dobrych kilku lat.

Nad ekranem ramka jest już stanowczo szersza. Umieszczono tu czujniki, kamerki, diody oraz głośnik do rozmów. Na początku trzeba się przyzwyczaić do tego wyglądu, ponieważ o ile wszystkie ramki są wąskie, to ta u góry mocno rzuca się w oczy. Jak dla mnie to taki odwrócony Xiaomi Mi Mix 2, z tą różnicą, że w Alcatel 5 zostawiono nieco więcej wolnej przestrzeni.

Alcatel 5 / fot. Kacper Żarski (Tabletowo.pl)

Pochwalić na pewno trzeba to, jak smartfon leży w dłoni. Dzięki zaokrąglonym krawędziom na tyle urządzenia całość trzyma się pewnie i komfortowo. Ponadto ma się wrażenie, że Alcatel 5 jest bardzo lekki, przez co dłuższe korzystanie z niego nie jest męczące.

Spis treści:

1. Wzornictwo, jakość wykonania. Głośnik. Wyświetlacz
2. Działanie. Oprogramowanie. Skaner linii papilarnych
3. Aparat. Bateria. Podsumowanie

1 2 3 Następne

  1. Ledwie ponad 50 tys. w Antutu v7 za wyjściową cenę 750 zł to niemalże zbrodnia. ;)

      1. Może i dyskusyjny, ale jednak wciąż jest to jakiś wyznacznik. Ani ten wynik nie wróży nic dobrego, ani specyfikacją ten telefon rywali plasujących się aktualnie w tym segmencie cenowym nie nokautuje.

          1. pozwala ocenić moc i optymalizacje a to w androidzie 2 główne czynniki

          2. W jaki sposob ocenia optymalizację? Czysto testuje sprzęt, miałem telefon na syfiastym sofcie i wyniki kręcił jak jego „zdrowi” bracia, ale działaniem wołał o pomstę do nieba.

  2. Już Idol 4 wygrywał z konkurencją w swojej cenie ficzerami, głośnikami i NFC, ale co z tego skoro alcatel ładuje do niego pogodę, galerię, launcher i przeglądarkę plików z reklamami, ponadto masa innego bloatu (gowno gry i aplikacje), a aktualizacji systemu od premiery urządzenia nie było chyba żadnej.

    1. Z tą jakością w Xiaomi to różnie. Wszystkie modele z jakimi miałem styczność miały większe lub mniejsze wady – od odklejającego się od ekranu szkła w MI5, spuchniętej baterii w którymś Redmi po błędy w sfocie w większości tych smartfonów. Tymczasem w Alcatelach, które znalazły się w domu (Idol 4, Shine Lite, a teraz BlackBerry KeyOne też od TCL) jakość wykonania stoi na dużo wyższym poziomie, co zresztą czuć przy porównywaniu jeden do jednego – metal, szkło, spasowanie. Nie wspominam już, że ten cały alcatel 5 ma ekran 18:9, czego w Redmi 4X nie znajdziesz, a w praktyce wypada całkiem fajnie i warto mieć. Nie wszystko jest czarno białe, a sama papierowa specyfikacja to nie wszystko. Ślepe lgnięcie do Xiaomi bez faktycznego porównania bywa zwodne.

  3. Nie wiem skąd to polecenie, może samo urządzenie jeszcze jakoś daje radę, ale jako produkt na rynku nie jest wart swojej ceny i ma konkurencję która miażdzy go, czy wydajnością, czy wykonaniem, czy rozdzielczością, ten telefon mógłby bić się co najwyżej z propozycjami do max 600zł.
    Brakuje mi właśnie porównania do konkurencji, które kiedyś w Waszych recenzjach znajdowało się na końcu.

  4. 750zł to na pewno nie jest niezła cena za taki sprzęt. Za 599zł na start to byłaby ciekawa propozycja a tak to telefon jeden z wielu.

  5. 500 zł to byłaby odpowiednia cena. Wydajność jednowątkowa i przeciętna rozdzielczość nie pasuje do tej ceny.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama