Smartphone Tycoon, czyli stwórz własny smartfon. Próbowałem - szału nie ma

Smartphone Tycoon, czyli stwórz własny smartfon. Próbowałem – szału nie ma

Część z Was być może wie, że jestem fanem tycoonów, gdzie możemy tworzyć/wydawać własne gry czy konsole. Bardzo wysoko cenię sobie choćby niedoścignione Mad Games Tycoon, ale chętnie wracam też do produkcji innych wydawców. Niestety, ale do tej listy raczej nie zaliczę studia Roastery Games, który odpowiada za stworzenie pierwszej od dłuższego czasu gry, gdzie gracz może tworzyć, a następnie sprzedawać smartfony swojej własnej firmy.

Jak zawsze subiektywny wstęp

Ci z Was, którzy czytają Tabletowo od dłuższego czasu wiedzą, że nie jest to pierwsza próba, jaką podjęło studio Roastery Games, aby zaistnieć w świecie gier. Kilka miesięcy temu można było pobrać Smartphone Tycoon w wersji na smartfony z Androidem. Recenzowałem dla Was ten tytuł w tym wpisie. Niestety, ale chorób wieku dziecięcego było w nim tak dużo, że komfortowa rozgrywka była niemal niemożliwa do przeprowadzenia.

Balans był po prostu kuriozalny, a wyskakujące co kilka chwil reklamy (jedna po drugiej, byle zwiększyć szansę na kliknięcie) wywołały falę narzekań ze strony zirytowanych graczy. Wydawca podjął próbę ratowania tytułu, jednak – w mojej subiektywnej opinii – było już za późno, aby naprostować wszystkie problemy, które gdzieś tam cały czas znajdowały się w kodzie. Owszem, po jakimś czasie tytuł zachowywał się lepiej, jednak to cały czas nie był produkt na jaki liczyła społeczność.

Smartphone Tycoon, czyli stwórz własny smartfon. Próbowałem - szału nie ma
Smartphone Tycoon

Świat poszedł do przodu, ktoś może pozostał przy Smartphone Tycoon na Androida, które zostało pobrane ponad milion razy, kiedy nagle stało się coś dziwnego. Wydawca usunął grę ze Sklepu Play. Roastery Games zwróciło się w stronę Windowsa, a efektem kilkumiesięcznych prac jest wydana pierwszego marca gra, która już pojawiła się na Steamie. Warto też w tym miejscu zauważyć, że zaktualizowana wersja gry na Androida powróciła dopiero w lutym tego roku, jednak już jako tytuł płatny. Ironia losu, aplikacja dalej zgarnia stosunkowo niskie oceny, a jej uśredniona nota w Sklepie Play to ~3,2.

I tutaj docieramy do sedna. Jeśli zdecydujecie się wydać 25 złotych i kupicie grę za pośrednictwem Steama, to będziecie mogli zobaczyć wiele błędów i absurdów, które sprawiają, że trudno wróżyć temu tytułowi świetlaną przyszłość. A szkoda, bo naprawdę odliczałem dni do wydania tytułu, mając z tyłu głowy nadzieję na to, że ukraiński wydawca wreszcie poradził sobie ze wszystkimi słabostkami i wyciągnął słuszne wnioski.

Piękna grafika, śliczne smartfony, wybitne błędy

Wypada zacząć od tego, co się udało. Na sto procent, bez chwili zawahania pochwalę grafikę oraz warstwę audio. Te pierwsze chwile ze Smartphone Tycoon, gdy dopiero zaprzyjaźniacie się z interfejsem, to wspaniały czas. Gustowne, stylowe animacje, których wiele innych Tycoonów może tej grze jawnie zazdrościć to wizualny majstersztyk. Zaskoczyły mnie też prawdziwe zdjęcia twarzy pracowników, których zatrudniamy w naszej firmie. Najpewniej to fotki stockowe, jednak dzięki temu prostemu zabiegowi dobrze wypada głębia rozgrywki. Taki mały smaczek, który fani gatunku na pewno docenią.

Najprawdopodobniej największym atutem gry jest świetne, bardzo rozbudowane drzewko technologii. Można stworzyć niemal dowolny smartfon jaki tylko się Wam zamarzy. Mamy możliwość projektowania ogromnej ilości elementów, wliczając w to takie błahostki jak stopień zaoblenia obudowy, długość i szerokość obudowy oraz ekranu czy odkrywanie wielu nowych technologii na czele z ilością pamięci RAM oraz miejsca na dane.

Potrójny aparat główny? Jak najbardziej, tak samo możemy ewoluować w kierunku dźwięku stereofonicznego, poznawania kolejnych technologii, z których wykonany jest nasz wyświetlacz. Nie zabrakło też opcji manualnego ustawienia miejsca, gdzie ma znajdować się klawisz Power oraz klawisz regulacji głośności. Możemy też wybrać platformę, która ma napędzać nasz wymarzony smartfon, podejmować działania promocyjne oraz oglądać coś na wzór oficjalnych premier naszego urządzenia w formie stylizowanego na wielką scenę, pokazu slajdów.

Najciekawiej wyglądają jednak błędy, które odczujecie po godzinie zabawy z tytułem. Wymienię Wam tutaj tylko te, które naprawdę mogą irytować, bo ten wpis powstaje w formule artykułu, a nie typowej recenzji. Gdyby to była recenzja pełną parą, zapewniam, że przejechałbym się po Smartphone Tycoon o wiele bardziej. Wróćmy jednak do wpadek, które przytrafiły się deweloperom. W grze mamy zakładkę tworzenia naszego własnego systemu operacyjnego. Cudna sprawa, prawda?

Niby tak, bo tutaj również widać wielki potencjał, jednak nie da się z tego ekranu wyjść. Ktoś powie, że przecież w górnym prawym rogu mamy „X”, więc wystarczy kliknąć. Cóż. Powodzenia. Ten przycisk jest w pewnym sensie wirtualny, bowiem możecie go sobie klikać godzinami i nic się nie stanie. Jedynym półśrodkiem, który pozwala obejść problem, jest stworzenie aktualizacji Waszego systemu operacyjnego. A jeśli macie już platformę na poziomie trzecim lub wyżej, to każde takie działanie kosztuje parę tysięcy punktów badań, więc później trzeba grzecznie czekać i patrzeć, jak Wasi pracownicy wykonują powierzone im zadanie. Niby można w tym czasie iść do kuchni i zrobić sobie herbatę, jednak podejrzewam, że nie taki był zamysł producenta.

Niejako na zakończenie napiszę Wam jeszcze dwa fakty związane z tytułem. Grałem może z godzinę, co najwyżej dwie. Zaczynałem z początkowym stanem konta wynoszącym 50 milionów dolarów. Po tym czasie miałem już jakieś 66 miliardów dolarów, a liczba fanów firmy skoczyła do 5,5 miliarda osób. Tym samym, w świecie gry niemal każdy słyszał o mojej firmie, która dopiero co wydała trzy-cztery smartfony. To pewnego rodzaju absurd, który pokazuje, że balans rozgrywki niemal nie istnieje.

Bardzo krótkie podsumowanie

Przysłowie mówi, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Z drugiej strony mówi się, że każdemu czasem warto dać drugą szansę. Mimo fiaska mobilnej edycji gry, zaufałem Roastery Games jeszcze raz i zostawiłem u nich 25 złotych. Niewiele, wiem. Według opisu tytułu kupowałem jednak ukończoną już grę, która jednak przeszła jakąś tam kontrolę i przekonała do siebie choćby jednego z Kuratorów Steam. Po godzinie zabawy nie mam już większych złudzeń co do tej produkcji.

Smartphone Tycoon, czyli stwórz własny smartfon. Próbowałem - szału nie ma
fot: producenta

W mojej subiektywnej opinii pozostanie ona tworem z piękną grafiką, świetną oprawą muzyczną i dziesiątkami udanych pomysłów, których jednak nie uda się przekuć w coś więcej. W coś, co choćby zbliży się do grywalności Mad Games Tycoon, Game Dev Tycoon, Startup Company czy Software Inc. Gdyby był to produkt w fazie wczesnego dostępu, odpuściłbym w wielu kwestiach, bo jednak ten specyficzny rynek gier rządzi się własnymi prawami, gdzie wiele można wybaczyć.

Jednak pełna wersja gry, gdzie nie działa zamykanie okna, nie można preinstalować w swój własny smartfon swojego systemu operacyjnego, gdzie pojawiają się chochliki w wyświetlaniu pomieszczeń biurowych na wyższych poziomach, a trudność gry – w ujęciu dorobienia się fortuny – jest bliska zeru? No nie wiem. Może kogoś przekonuje taka wizja, jednak nie wydaje mi się, aby starzy wyjadacze w świecie Tycoonów poczuli się taką grą usatysfakcjonowani.

Aktualizacja:

W chwili, gdy kończyłem pisać ten tekst zauważyłem, że na Steamie pojawiła się już pierwsza aktualizacja gry oznaczona jako 1.0.1, która ma wprowadzać następujące poprawki:

  • usunięcie drobnych błędów,
  • naprawienie braku możliwości wyjścia z podmenu systemu operacyjnego,
  • poprawienie widoczności pracowników,
  • zmianę system dodawania fanów,
  • zmianę system sprzedaży smartfonów.

Nie omieszkam sprawdzić tych wszystkich nowości. Nowości, które w mojej opinii powinny być dostępne już od momentu wypuszczenia gry na rynek. Jeśli usprawnią one rozgrywkę i uczynią Smartphone Tycoon tytułem grywalnym, dam Wam znać :)