Skype z tłumaczem na żywo już niedługo?

skype_translator1

Pierwszym moim tabletem był któryś z 7-calowych modeli GoClever. Kupiłem go w 2010 roku mojej ówczesnej dziewczynie (obecnie żonie), która wybierała się w długą podróż do dalekiego azjatyckiego kraju i nie mogła zabrać ze sobą ciężkiego laptopa. 

Kosztował około 700 zł, miał tragiczny ekran, był ciężki, wieszał się, a odpalanie aplikacji i przeglądanie stron internetowych na nim, było drogą przez mękę. Jednak nie takie było jego zadanie. Znakomicie sprawdził się do… wideorozmów na Skype. Przyzwoite WiFi i akceptowalna kamera sprawiły, że międzykontynentalny wideo-kontakt był możliwy o każdej porze dnia i nocy. A może to tylko nostalgia i w rzeczywistości techniczny aspekt tej operacji wcale nie był taki zachwycający? Kto wie…

Od tamtego czasu upłynęły już 4 lata, a Skype dalej jest jednym z podstawowych narzędzi do wideorozmów. Mimo konkurencji ze strony Hangoutów czy FaceTime’a, estoński startup, wchłonięty przez Microsoft, ma się całkiem dobrze. Niedawno rozszerzył swoje portfolio usług o darmowe wideokonferencje do maksymalnie 10 użytkowników na raz. To był jednak tylko wybieg biznesowy, a nas bardziej ciekawią nowe technologie.

Firma z Redmond od dawna pracuje nad systemami rozpoznawania mowy i tłumaczenia opartego na uczeniu maszynowym i dopasowywaniu wyrażeń regularnych. Wersje demonstracyjne tłumaczenia mowy na żywo widzieliśmy już podczas kilku prezentacji tej firmy, jednak rozwiązanie to wkrótce może doczekać się publicznego debiutu – właśnie za sprawą Skype.

Mimo popularności języka angielskiego, jako globalnego narzędzia komunikacji, bariery językowe dalej są obecne. W związku z tym, Microsoft wprowadza narzędzie, które w czasie rzeczywistym tłumaczy język mówiony na tekst lub na… mowę w języku odbiorcy (za pomocą syntezatora mowy). Ponad 10 lat pracy nad uczeniem maszynowym i rozpoznawaniem mowy, zaowocowało systemem, który ma zadebiutować w wersji Beta pod koniec tego roku, a w ciągu dwóch lat pojawić się w regularnej dystrybucji Skype.

Brzmi nieźle, ale jak to działa w praktyce? Zobaczcie sami:

Exit mobile version