Mi Electric Scooter Essential fot. Miłosz Starzewski
Mi Electric Scooter Essential fot. Miłosz Starzewski

Recenzja Xiaomi Mi Electric Scooter Essential. Tanio i dobrze?

Pojazdy elektryczne już na stałe zagościły w krajobrazie polskich miast. Ich mieszkańcy z chęcią sięgają po alternatywne środki transportu, które nie tylko pozwalają omijać korki i szybciej dotrzeć do celu, ale są także niewielkie i stosunkowo tanie w utrzymaniu. Tam, gdzie pojawia się nowy rynek, tam – jak spod ziemi – wyrasta marka Xiaomi i stara się dotrzeć do każdego nowego użytkownika, oferując ciekawy sprzęt za niewielkie pieniądze. Jednym z nich jest Xiaomi Mi Electric Scooter Essential.

Reklama

Czym kusi niedroga hulajnoga Xiaomi? Zapraszam do mojej recenzji. 

Wideorecenzja Mi Electric Scooter Essential

Specyfikacja techniczna Mi Electric Scooter Essential

  • wymiary: wysokość 114 cm (po złożeniu 49 cm), długość 108 cm, 
  • waga: 12 kg,
  • materiał: stop aluminium,
  • opony: pneumatyczne 8,5 cala,
  • łączność: Bluetooth 4.1,
  • bateria: 5200 mAh, 187 Wh,
  • moc: 250 W,
  • system hamowania: regeneracyjny i tarczowy,
  • oświetlenie: LED (przód i tył),
  • maksymalna prędkość: 20km/h,
  • maksymalny zasięg na jednym ładowaniu: 20 km,
  • kompatybilność: minimum Android 4.3, minimum iOS 9,
  • aplikacja: Mi Home.

Wzornictwo i budowa

Lubię, gdy wyjmując z pudełka produkt, za który nie zapłaciliśmy „miliona monet”, wciąż poczuć możemy, że nie jest on byle jakiej jakości. Dokładnie takie uczucie wzbudziła we mnie testowana hulajnoga. Materiałem bazowym jest tutaj „lotnicze aluminium” i przyznać należy, że wykończenie urządzenia prezentuje się nie tylko ładnie, ale sprawia również wrażenie solidnego i dobrze znoszącego przyszłe przeciwności losu.

Reklama

Matowy, czarny kolor doskonale współgra z ciemnoszarymi plastikowymi oraz gumowymi elementami wykończenia. Pierwsze wrażenie zdecydowanie na plus!

Mi Electric Scooter Essential fot. Miłosz Starzewski
Xiaomi Mi Electric Scooter Essential fot. Miłosz Starzewski

Hulajnoga dociera do nas rozkręcona – kierownica wymaga samodzielnego przytwierdzenia do reszty korpusu. W tym celu dostajemy w zestawie specjalny śrubokręt i cztery śrubki – po krótkiej zabawie w stylu DIY rodem z Ikei nasz pojazd jest gotowy do użycia.

W kartonie znajdziecie także przedłużacz umożliwiający napompowanie kół pojazdu oraz oczywiście ładowarkę. Wszystko sprawdzone? Można ruszać w drogę!

Xiaomi Mi Electric Scooter Essential fot. Miłosz Starzewski
Xiaomi Mi Electric Scooter Essential fot. Miłosz Starzewski

Mi Electric Scooter Essential waży około 12 kg. Czy to dużo czy mało na tego typu sprzęt tak naprawdę trudno mi powiedzieć. Na co dzień ciężar nie jest specjalnie uciążliwy, choć na pewno poczujecie go, gdy trzeba będzie wnieść urządzenie po schodach na piąte piętro podczas awarii windy w Waszym bloku.

Rozłożona hulajnoga ma wysokość 114 cm a po złożeniu 49 przy długości 108 cm, bez problemu zmieści się więc do praktycznie każdego bagażnika samochodowego. 

System składania i rozkładania urządzenia jest dziecinnie prosty. Przesuwamy w bok plastikowy pierścień blokujący i opuszczamy w dół niewielką rączkę, podobną do tych znajdujących się czasem pod rowerowym siodełkiem. Zamontowany na kierownicy dzwonek pełni, poza swoją podstawową funkcją, także rolę haczyka, który idealnie dopasowuje się do wgłębienia w błotniku – po złożeniu hulajnoga utrzymuje się w wybranej pozycji i można ją wygodnie przenosić z miejsca na miejsce.

Kierownica ma umieszczony w centralnej części wyświetlacz, pokazujący informacje podstawowe – obecną prędkość, wybrany tryb podróży oraz stan baterii i połączenia Bluetooth. Po lewej stronie znajduje się sterowany ręcznie hamulec a po prawej obrotowy przycisk gazu.

Rączki są wygodne i szerokie, wykończone zostały miękką pianką zwiększającą komfort podczas trzymania ich przez dłuższy czas. Okablowanie w przeważającej części ukryte zostało w rurce kierownicy – całość wygląda ładnie, estetycznie i stylowo.

Pojazd oferuje 6 świateł odblaskowych – dwa po obu stronach każdego z kół, jedno w centralnej części z przodu oraz z tyłu umieszczone w środku reflektora. Oprócz tego hulajnoga wyposażona została w dwie lampy. Z przodu w module deski rozdzielczej znajduje się biały reflektor główny o mocy 2W, którego jasność zapewnia widoczność o zasięgu do 10 metrów – na stronie marki znajdziemy informację, że kąt oświetlenia drogi został tak zaprojektowany, żeby nie razić po oczach mijanych przechodniów.

Z mojej strony dodam tylko, że widoczność, jaką zapewnia reflektor, jest naprawdę świetna i dzięki drugiej, czerwonej lampie umieszczonej z tyłu – my także jesteśmy doskonale widoczni dla innych uczestników ruchu – nawet, jeśli znajdują się oni od nas w znacznej odległości.

Kąt nachylenia światła również dobrze się sprawdza – żadna z osób towarzyszących mi w trakcie jazd testowych nie narzekała na to, że została przez wbudowaną lampę w jakiś sposób oślepiona.

Deska transportowa wykończona została gumowanym tłoczonym wzorem, zapobiegającym poślizgnięciu się na niej podczas deszczu. Pojazd ma 8,5-calowe koła otoczone metalowymi błotnikami, umożliwiającymi pokonywanie nawet trudniejszych tras.

Pojazd jest ergonomiczny i dobrze zaprojektowany – pod tym względem nie mam żadnych zastrzeżeń. Jest dobrze!

Aplikacja

Aby mieć wgląd do pełnego przekroju danych dotyczących naszej hulajnogi konieczna będzie instalacja aplikacji Mi Home – tej samej, która obsługuje większość smart-urządzeń z oferty producenta. Tutaj napotkałem pierwszy (i zarazem jedyny) problem podczas testowania pojazdu – moja aplikacja nie posiadała zaktualizowanej listy urządzeń uwzględniającej Mi Electric Scooter Essential, a sama hulajnoga wydawała z siebie irytujący, przerywany sygnał dźwiękowy oraz blokowała próbę jazdy z prędkością większą niż 10 km/h. 

Aplikacja Mi Home obsługująca testowaną hulajnogę fot. Miłosz Starzewski

Jeśli taka sytuacja spotka również Was, to nie martwicie się – sprawdźcie jedynie czy w ustawieniach aplikacji Mi Home jako region ustawioną macie Polskę. Po wybraniu odpowiedniego kraju lista urządzeń zostanie zaktualizowana – możliwe będzie sterowanie hulajnogą i zdjęcie blokady prędkości za pomocą jednego kliknięcia. 

Hulajnoga łączy się z telefonem za pomocą Bluetooth. Przed pierwszą jazdą i konfiguracją urządzenia twórcy aplikacji dość stanowczo zachęcają nas do obejrzenia krótkiego filmiku na temat zasad bezpiecznej jazdy i sposobu prowadzenia hulajnogi – dopiero po jego odtworzeniu zyskujemy dostęp do menu oraz wszystkich pozostałych funkcji programu.

Ekran główny aplikacji da nam możliwość podejrzenia bieżącego poziomu naładowania baterii, średniej prędkości oraz przebiegu dziennego. Niestety – aktualne informacje dotyczące jazdy znajdujące się na pierwszej stronie Mi Home znikają po wyłączeniu hulajnogi – zdarzyło mi się także, że samoistnie zerowały się lub ich stan zmieniał się po odświeżeniu programu. Dlaczego? Nie wiem, myślę jednak, że to tylko problemy przejściowe.

Po kliknięciu w trzy kropki w prawym, górnym rogu aplikacji, zyskujemy dostęp do większej liczby ustawień. Możemy skorzystać z opcji sterowanie przebiegiem jazdy, na stałe włączyć tylne światło czy wybrać intensywność odzyskiwania energii. Możemy również ustawić hasło do odblokowania hulajnogi, zmienić dedykowany system jednostek czy przywrócić ustawienia fabryczne.

W zakładce podstawowe informacje znajdziemy numer seryjny urządzenia, sprawdzimy wersję oprogramowania układowego i temperaturę hulajnogi.

Po kliknięciu w informacje o baterii sprawdzimy dokładną wartość procentową jej naładowania, stan w jakim znajduje się ogniwo, a także parametry – takie, jak napięcie, natężenie prądu czy poziom zasilania.

W sekcji prędkość i przebieg znajdziemy liczniki trasy, całkowity przebieg od momentu uruchomienia przez nas aplikacji oraz szacowany pozostały kilometraż.

Cóż – aplikacja nie jest specjalnie intuicyjna. Informacje, z których korzysta się często, trzeba za każdym razem wyszukiwać w ustawieniach, co nie jest zbyt wygodne. Jeśli dodamy do tego problemy z odświeżaniem oraz brak możliwości podglądu danych, gdy telefon rozłączy się z hulajnogą, wychodzi na to, że nie można za dobrze jej ocenić.

Rozwiązaniem wydawałoby się stworzenie prostego, dedykowanego tylko hulajnogom programu, dającego stały podgląd najważniejszych informacji na temat jazdy – cóż, może kiedyś Xiaomi zdecyduje się na ten ruch i nie będziemy musieli szukać naszego pojazdu wśród listy zawierającej czajnik, odkurzacz czy szczoteczkę do zębów.

Bateria, zasięg

Bateria urządzenia ma pojemność 5200 mAh i, aby ją naładować, należy użyć dołączonej do zestawu ładowarki – ta jest niewielka i wygląda jak średniej wielkości zasilacz do laptopa. Złącze ukryte zostało w lewej części hulajnogi tuż pod deską – przed dostaniem do niego kurzu, piasku czy drobinek wody chroni czerwona, silikonowa zaślepka.

Dla wielu pewnie interesującą informacją będzie czas, jaki jest potrzebny do pełnego naładowania baterii hulajnogi – jak wynika z moich testów wystarczą na to zaledwie dwie godziny. Wynik jest przyzwoity i całkowicie akceptowalny. Można znaleźć na to czas nawet w trakcie dnia i dzięki temu cieszyć się większym zasięgiem urządzenia.

Mi Electric Scooter Essential fot. Miłosz Starzewski

No właśnie – jak „daleko” zajedziemy na hulajnodze na jednym ładowaniu? Producent obiecuje 20 km i… tak jest w istocie. Wynik nie był stabilny i często oscylował wokół wartości o kilometr niższej, ale jego ostateczna wartość zależna jest od wielu czynników, takich jak rodzaj nawierzchni, sposób naszej jazdy czy warunki pogodowe, trudno więc za każdym razem porównywać ją co do kilometra.

W ustawieniach mamy także możliwość wyboru poziomu odzyskiwania energii w trakcie korzystania z urządzenia. Zalecam korzystanie z najwyższego, chociaż nie zauważyłem znacznego wpływu tej opcji na zwiększenie zasięgu pracy hulajnogi.

Tak czy siak na słowie producenta można tutaj polegać. Czy osiągany kilometraż jest wystarczający na co dzień? To oczywiście też będzie zależne od oczekiwań użytkownika, a te mogą być różne. Jeśli macie do pracy naprawdę niedaleko to bez problemu objedziecie na jednym cyklu w dwie strony. Jeśli trochę dalej – wciąż istnieje opcja podpięcia hulajnogi w trakcie dnia, tak by była gotowa na popołudniową trasę powrotną.

Mi Electric Scooter Essential fot. Miłosz Starzewski

Bateria przy kilku czy kilkunastu procentach naładowania sprawia, że pojazd zauważalnie zwalnia i stara się „dowieźć” nas na miejsce za wszelką cenę, mimo tego, że czasem szybciej moglibyśmy dojść na miejsce pieszo. Taka sytuacja zdarzyła mi się raz i była poniekąd wymuszona testem, w przeciwnym razie zaplanowałbym trasę z uwzględnieniem dodatkowego ładowania.

Pojemność baterii wystarcza na normalne używanie pojazdu zgodnie z jego przeznaczeniem i trudno rozładować ją nawet, jeśli jeździć będziecie po mieście dla zabawy nie za bardzo przejmując się celem – skuter zapewni Wam wtedy od dwóch do trzech godzin jazdy ze zróżnicowaną dynamiką i tempem. Wynik wystarczający, lecz jeśli dla Was to wciąż za mało, w ofercie Xiaomi znajdują się hulajnogi, które oferują nie tylko wyższą prędkość, ale także znacznie lepszy zasięg, oczywiście za nie trzeba już będzie zapłacić trochę więcej.

Prędkość i moc

Hulajnoga działa w trzech trybach, pomiędzy którymi przełączać się możemy nie tylko w aplikacji, ale także za pomocą przycisku głównego znajdującego się na desce rozdzielczej. Pojedyncze kliknięcie pozwoli nam zmienić obecne ustawienia na inne – do wyboru są tutaj trzy tryby jazdy.

Tryb pieszego – pozwala na jazdę z prędkością do 5 km/h – mało wygodny i nie sądzę, by był często używany – można z niego korzystać, gdy towarzyszy nam osoba idąca na nogach i nie chcemy jej wyprzedzać. Kolejny jest tryb dynamiczny (D) – blokada wynosi tutaj już 15 km/h, a ostatni jest tryb Sportowy (S) – jestem przekonany, że ten jest najczęściej wybieranym spośród wszystkich pozostałych – daje nam możliwość przemieszczania się z maksymalną, dostępna prędkością (20 km/h) i nie ma żadnych innych ograniczeń.

Oczywiście czasem tak szybka jazda może zagrażać innym uczestnikom ruchu – w miejscach, gdzie jest on bardziej natężony, zalecam wybór któregoś z wcześniejszych trybów podróżowania, bądź samodzielne dopasowanie sposobu jazdy do panujących na zewnątrz warunków.

W aplikacji znajduje się opcja pod nazwą Sterowanie przebiegiem jazdy, pozwalająca na samodzielne utrzymywanie stałej prędkości. To nic innego, jak tempomat pozwalający na puszczenie klawisza gazu i dalsze kontynuowanie jazdy.

Aby go uruchomić należy zaznaczyć odpowiednią opcję w aplikacji. Gdy to zrobimy wystarczy w trakcie przejazdu trzymać wciśnięty przycisk gazu przez co najmniej pięć sekund – po wykonaniu operacji usłyszymy charakterystyczny sygnał dźwiękowy – wtedy dalsze wciskanie klawisza ruszenia nie będzie już konieczne, a pojazd utrzyma wybraną prędkość.

Hulajnoga pozwala na dynamiczną jazdę wyłącznie z użyciem przycisku gazu – jego delikatne puszczenie spowoduje powolną redukcję prędkości (oczywiście na płaskiej powierzchni), dzięki czemu każdorazowe zatrzymywanie się z użyciem hamulca nie jest konieczne.

Układ hamulcowy zamontowany został w obu kołach hulajnogi, gwarantując lepszą przyczepność pojazdu do nawierzchni nawet podczas gwałtownej próby zatrzymania się. Hamulec tarczowy oraz przedni z systemem tzw. anti-lock E-ABS, uruchamiają się równocześnie, skracając drogę hamowania w sytuacji awaryjnej. Nawet przy najwyższej możliwej prędkości radzą sobie dobrze i dają poczucie bezpieczeństwa oraz kontroli nad torem jazdy. 

Hulajnoga szybko „zbiera się” i od zera do prędkości maksymalnej (20 km/h) rozpędzi się w 3-4 sekundy – silnik działa sprawnie i wydaje z siebie przyjemny elektryczny dźwięk. Jego moc nie zawodziła mnie trakcie testów w warunkach standardowych – co nie znaczy, że nie wystawiłem go na próbę w sytuacjach bardziej wymagających.

Spora pochyłość terenu stanowi dla niego problem i mimo wciśnięcia przycisku gazu „do spodu” nie dawał rady z wwiezieniem mnie na sam szczyt wzniesienia. Takich przeszkód nie spotkacie raczej w mieście – a to w końcu teren, do jakiego hulajnoga została stworzona. Procent zapewnia jednak, że silnik i koła poradzą sobie także na trawie czy drogach gruntowych – cóż, sprawdzam!

Muszę przyznać, że nie jest źle. Pomimo faktu, iż jazda na tego typu powierzchniach to raczej niezbyt przyjemne doświadczenie, to faktycznie hulajnoga daje sobie radę. „Pneumatyczne wzmocnione opony” z powodzeniem przewiozły mnie po niejednym trawniku czy bocznej, dziurawej drodze. Jazda z ograniczoną prędkością na nierównej nawierzchni jest możliwa i myślę, że pojazd nie zawiedzie Was, gdy będzie konieczna. Czuć jednak, że naturalnym terenem dla hulajnogi będą raczej chodniki czy miejskie ścieżki rowerowe.

Mi Eletric Scooter Essential
Mi Electric Scooter Essential fot. Miłosz Starzewski

Podsumowanie

Mi Electric Scooter Essential to urządzenie wręcz idealne dla początkujących użytkowników elektrycznych pojazdów. Jest dość tanie, dobrze wykonane i bezpieczne – a dodatkowo daje sporo frajdy każdemu, kto pierwszy raz w życiu testuje takiego elektryka.

Czego więc mi w niej brakowało? Prędkości! Wiem, że w warunkach miejskich 20 km/h to wartość wystarczająca, ale czasem aż chciałoby się wycisnąć z urządzenia trochę więcej, bądź prędzej dotrzeć do celu w sprzyjających szybszą jazdę warunkach. 

Z jej ograniczeniami trzeba się jednak pogodzić – są one prawdopodobnie podyktowane niższą ceną urządzenia w stosunku do pozostałych pojazdów w ofercie producenta. Cóż, gdy chcecie więcej, będziecie musieli za to zapłacić.

Co do zasięgu nie mam zbytnich zastrzeżeń – 20 kilometrów to wystarczająco, by dotrzeć codziennie tam, gdzie trzeba, a i ładowanie w ciągu dnia nie stanowi większego problemu – z powodzeniem można więc korzystać z hulajnogi, by sprawnie dojechać do pracy czy na uczelnię.

Dla kogo jest Mi Electric Scooter Essential? Dla osób chcących zacząć przygodę z elektryczną hulajnogą i dla wszystkich wciąż zastanawiających się czy to na pewno urządzenie dla nich. Jeśli z jakichś powodów rower (który jest opcją zdrowszą, a także niewymagającą codziennego ładowania) nie wchodzi w grę, hulajnoga na pewno zda egzamin.

Jazda jest przyjemna i bezproblemowa, a sterowanie pojazdem dziecinnie proste. Minusem jest niestabilna aplikacja i utrudniony dostęp do danych dotyczących trasy – lecz to problem softu, a nie samego urządzenia i liczę na szybkie rozwiązanie tych problemów w którejś z nadchodzących aktualizacji.

Ja mogę Wam testowaną hulajnogę na pewno polecić – to zakup, który nie nadwyręży Waszego portfela (1299 złotych), a jednocześnie da masę frajdy i zaoferuje dobry stosunek ceny do jakości.

Mi Electric Scooter Essential przekonał mnie do zakupu takiego elektrycznego pojazdu również dla siebie – choć prywatnie rozważam wybór modelu o większych możliwościach.

Tak czy siak z komfortu jazdy, jakości wykonania i prostoty sterowania byłem w trakcie testów bardzo zadowolony.

Mi Electric Scooter Essential fot. Miłosz Starzewski
Recenzja Xiaomi Mi Electric Scooter Essential. Tanio i dobrze?
Wnioski
Wzornictwo
8
Budowa
8
Aplikacja
6
Bateria i zasięg
8
Prędkość i moc
7
Zalety
Jakość wykonania
Niewysoka cena
Ładne wzornictwo
Łatwość obsługi
Wady
Nieintuicyjna aplikacja
Ograniczenie prędkości do 20 km/h
7.4
Ocena

    1. Ale zdecydowanie droższe. Podjechać kawałek na tej z recenzji wystarczy. Idealne na próbę z żeby zobaczyć czy to w ogóle „dla nas”. W ostateczności dziecko się ucieszy ?

  1. Akurat zastanawiam się nad jedną z hulajnóg Xiaomi (choć również – jak Autor – biorę pod uwagę wyższe wersje), lecz mam parę pytań i będę mega wdzięczny za pomoc.

    1. Jak wygląda kwestia zabezpieczenia urządzenia przed kradzieżą przy np. wchodzeniu do sklepu? (I nie, nie chodzi mi o noszenie jej ciągle ze sobą.)
    2. Czy wiadomo jak takie urządzenia zachowują się w gorszych warunkach pogodowych? Niestety zima idzie…

    1. Ja użytkuje m365 od trzech lat. Łącznie zrobiłem 3500 km swoją hulajka. Jeśli chodzi o zakupy i sklepy to wszędzie zabieram ze sobą. W supermarkecie kładę koszyk na nią i mam prawie jak wózek. Nie zostawiam na zewnątrz bo nie ma za bardzo gdzie to przypiąć. Aczkolwiek zastanawiam się nad kupnego czegoś by móc to przypiąć.
      Jeśli chodzi o jazdę w gorszych warunkach pogodowych to powiem tak. Jeździłem w ulewie. Jeździłem podczas śniegu i żyje. Byle się dobrze ubrać bo zimno jest. Ręce wykręca nieziemsko. Ale jak się ubierzesz ciepło to jest na prawdę git. Niby nie powinno się jeździć podczas deszczu ale moja m365 zaliczyła już wiele ulew i nic się nie stało. Ja jeździłem i jeździć będę. W śnieg też się da ale trzeba uważać. Bardzo łatwo stracić przyczepność. Jak masz głowę na karku i jej używasz to nic ci się nie stanie. Z dziewczyną śmigamy na dwóch M365 od dawna. Jedna ma 3500 druga 1800 przejechane.

  2. Szkoda tylko, że tym urządzeniem nie można poruszać po żadnych drogach publicznych w Polsce. Więc jest takie mało przydatne, a przez to kompletnie nieopłacalne.

    1. Oj nie zgodzę się. M365 zrobiłem już 3500 km po Krakowie. Dwa razy mi zwróciła straż miejska uwagę bym jeździł po chodnikach a nie drogach. Ja natomiast uważam że miejsce hulajnogi elektrycznej jest na drodze a nie na chodniku.

      1. No to masz szczęście, że trafiłeś na niedouczonych strażników. Gdyby znali prawo jak należy, to dostałbyś parę mandatów + zabraliby hulajnogę na parking.

        1. No widzisz. Dziś też przejeżdżałem obok strażników miejskich oraz obok policji. W deszczu. Nikt nie zwrócił nawet uwagi. A wiesz czemu? Bo prawo to jedno a zdrowy rozsądek to co innego. Nie wlepią żadnych mandatów oraz nie zabiorą hulajnogi. Bo sami doskonale wiedzą, że powinienem tym jeździć po ścieżkach rowerowych oraz ulicach do 50 km na godzinę. Zresztą taka ma być ustawa, która będzie dotyczyć UTO (urządzenia transportu osobistego). Nie ma dnia żeby nie przejeżdżał obok policji lub straży miejskiej i jak na razie dwa razy zwrócono uwagę. Powiedziałem im wtedy dobrze nie wiedziałem nie kłóciłem się i pojechałem. To co opowiadasz to tak na prawdę musieliby być jacyś walnieci bo każdy wie, że hulajnoga elektryczna nie powinna być na chodniku tylko na ścieżce rowerowej oraz na drodze do 50 km.

          1. No i to jest właśnie problem: że służby odpowiedzialne za egzekwowanie przepisów prawa mają to w d…ie. Jak im się zachce, to będą zatrzymywać za przekroczenie prędkości o 1km/h na ograniczeniu postawionym lata wcześniej z okazji dawno zakończonych robot drogowych. Ale najczęściej im się nie chce. Tylko potem są nagłówki typu „pijany, z orzeczonym zakazem prowadzenia pojazdów spowodował wypadek, w którym zginęła matka trójki dzieci”. Bo wszyscy maja wyj….ne na obowiązujące przepisy i traktują prawo instrumentalnie wtedy, kiedy im akurat pasuje.

          2. Mylisz się. Wiesz. Przepisy to jedno a zdrowy rozsądek to drugie. Przepisy nie nadążają za rozwojem technologii. Stary. Ja hulajke mam od 3 lat. Już w 2017 roku nie jeździłem. Już w 2017 roku było ich całkiem sporo w Krakowie. Wypożyczalni nie było za dużo. Może jedna lub dwie firmy. Ale ludzie już na tym jeździli. Mamy końcówkę roku 2020 i co? I nic. Przepisów jak nie było tak i nie. Gdzie są nasi politycy? Nikogo nie obchodzi by wprowadzić przepisy i dostosować prawo. 3 lata jeżdżę. 3500 km zrobiłem swoją hulajnogą. Jakbyś nie wiedział ile to jest to do Splitu na Chorwacji z Krakowa jest około 1200 km. Zobrazuje tobie coś. 3500 km to tak jakby dojechać do Splitu wrócić i jeszcze raz tam pojechać. To kawał drogi. Mam pytanie. Jeździłeś hulajnogą po chodniku? Chyba nie skoro uważasz, że policja czy straż miejska w tym akurat przypadku za bardzo nie interweniuje. Ja tobie powiem jedno. Jest to dramat. Totalny dramat. Rodzice dzieci nie pilnują. Zbliżasz się do jakiejś rodzinki i się tylko zastanawiasz czy ten dzieciak, który ledwo nauczył się chodzić i idzie w odległości 3 metrów od rodziców czy czasem nagle nie zawróci i nie wpadnie mi pod koła. Albo druga sytuacja. Starsza Pani z pieskiem na spacerku. Przede mną rowerzysta. Pani trzyma pieska na smyczy tylko smycz, która się rozciąga. Rowerzysta przejeżdża obok pieska, piesek nagle dostaje wścieklizny i rzuca się na rowerzystę i zanim biegnie. Smycz się rozciąga do około 4 metrów i nagle sznur jest przede mną. Ja jadę około 25 km na godzinę. Wiesz co wtedy poczułem? Chyba nie bardzo skoro tak mówisz. Myślałem, że serce mi wyskoczy bo prędkość była. A dodam, że byłem na ścieżce kiedy ten piesek nagle wtargnął. Hamulec na maksa jedną nogą hamuje i zeskakuje byle by się zatrzymać. Jak wie, że jej piesek ma dziwne agresywne zachowania to dlaczego trzyma go na takiej smyczy? Nawet nie było gdzie uciekać. Po prawej zaparkowane auta po lewej ta pani. Kolejna sytuacja. Jadę sobie spokojnie parkiem około 10-15 km na godzinę przede mną Pan, który rozmawia przez telefon nagle odwraca się i wchodzić mi wprost pod koła. Nawet nie popatrzył. Jego nie interesuje czy jedzie tam rower czy biegnie jakiś sportowiec czy jedzie hulajnoga. On po prostu wchodzi i tyle. Nie rozejrzyj się. Między innymi właśnie dlatego kiedy policja widzi hulajnogę na ścieżce rowerowej nie zareaguje. Lub na jednokierunkowych uliczkach gdzie są kontrapasy rowerowe. Bo to jest dużo bezpieczniejsze niż jeżdżenie po chodniku. Dużo dużo ale dużo bezpieczniejsze. Jak jadę chodnikiem to prawie zawsze jest jakaś sytuacja, która powoduje że ciśnienie rośnie. Po prostu ludzie myślą że są sami na ulicy. Ich nie interesują inne osoby. Natomiast jak jeżdżę ścieżka to jest dużo bardziej bezpiecznie dla mnie jak i dla pieszych. To co opowiadasz to brednie totalne. I cale szczęście że policja oraz straż nie reagują zbyt często kiedy widza hulajnogę na ścieżce lub na drogach jednokierunkowych. I nie chodzi o to że im się nie chce tylko chodzi o to że po prostu są świadomi tego że nawet jeśli akurat w tym przypadku łamiesz prawo to zmniejszasz prawdopodobieństwo do stworzenia niebezpiecznej sytuacji ponieważ prawo w tym przypadku jest złe. I to bardzo złe oraz powoduje więcej szkód niż pożytku.

          3. Przepisy są po to, żeby zapewnić bezpieczeństwo. Powinny obowiązywać wszystkich jednakowo. Oczywiście zgadzam się, że nie nadążają za rozwojem technologii, Ale to nie jest powód, żeby ich nie przestrzegać. Jeżeli każdy zacznie sobie wybierać przepisy, które jego zdaniem są przestarzałe i nie musi ich przestrzegać, to będzie chaos. Po prostu prawo trzeba zmieniać tak, żeby uwzględniać nowe uwarunkowania czy też technologie.

          4. Mam inne zdanie. Sam rzadko łamie przepisy ale tutaj się z tobą nie zgodzę. Bo nikt przepisów nie zmienia. Nikt w ogóle o nas nie myśli. Jeżdżą a to niech jeżdżą. Niby mówi się że na wiosnę 2021 wejdą przepisu dotyczące UTO. Ale już mówili że na wiosnę 2020 wejdą i co? I nic. Zresztą stosuje dokładnie to co chcą wprowadzić. Czyli hulajnogi na ścieżce rowerowej oraz na drodze do 50 km a nie chodniki.

          5. Jak to „nik przepisów nie zmienia”? Przecież się zmieniają. Chociażby przepis o definicji motoroweru: kiedyś zakładał tylko pojazdy z napędem spalinowym, a teraz dopuszcza również elektryczne. A że akurat te zmiany nie są uchwalane i podpisywane przez prezydenta w przeciągu 24h – to miej pretensje do rządzących, że im się nie chce. Z drugiej strony, patrząc na jakość prawa stanowionego w tym tempie to może i dobrze.

          6. Mylisz się. Wiesz. Przepisy to jedno a zdrowy rozsądek to drugie. Przepisy nie nadążają za rozwojem technologii. Stary. Ja hulajke mam od 3 lat. Już w 2017 roku nie jeździłem. Już w 2017 roku było ich całkiem sporo w Krakowie. Wypożyczalni nie było za dużo. Może jedna lub dwie firmy. Ale ludzie już na tym jeździli. Mamy końcówkę roku 2020 i co? I g**no. Przepisów jak nie było tak i nie. Gdzie są nasi politycy? W dupie. Nikogo nie obchodzi by wprowadzić przepisy i dostosować prawo. 3 lata jeżdżę. 3500 km zrobiłem swoją hulajnogą. Jakbyś nie wiedział ile to jest to do Splitu na Chorwacji z Krakowa jest około 1200 km. Zobrazuje tobie coś. 3500 km to tak jakby dojechać do Splitu wrócić i jeszcze raz tam pojechać. To kawał drogi. Mam pytanie. Jeździłeś hulajnogą po chodniku? Chyba nie skoro uważasz, że policja czy straż miejska w tym akurat przypadku za bardzo nie interweniuje. Ja tobie powiem jedno. Jest to dramat. Totalny dramat. Rodzice dzieci nie pilnują. Zbliżasz się do jakiejś rodzinki i się tylko zastanawiasz czy ten dzieciak, który ledwo nauczył się chodzić i idzie w odległości 3 metrów od rodziców czy czasem nagle nie zawróci i nie wpadnie mi pod koła. Albo druga sytuacja. Starsza Pani z pieskiem na spacerku. Przede mną rowerzysta. Pani trzyma pieska na smyczy tylko smycz, która się rozciąga. Rowerzysta przejeżdża obok pieska, piesek nagle dostaje wścieklizny i rzuca się na rowerzystę i zanim biegnie. Smycz się rozciąga do około 4 metrów i nagle sznur jest przede mną. Ja jadę około 25 km na godzinę. Wiesz co wtedy poczułem? Chyba nie bardzo skoro tak mówisz. Myślałem, że serce mi wyskoczy bo prędkość była. A dodam, że byłem na ścieżce kiedy ten piesek nagle wtargnął. Hamulec na maksa jedną nogą hamuje i zeskakuje byle by się zatrzymać i za przeproszeniem zj*** tą starszą panią. Jak wie, że jej piesek ma dziwne agresywne zachowania to dlaczego trzyma go na takiej smyczy? Nawet nie było gdzie uciekać. Po prawej zaparkowane auta po lewej ta pani. Kolejna sytuacja. Jadę sobie spokojnie parkiem około 10-15 km na godzinę przede mną Pan, który rozmawia przez telefon nagle odwraca się i wchodzić mi wprost pod koła. Nawet nie popatrzył. Jego nie interesuje czy jedzie tam rower czy biegnie jakiś sportowiec czy jedzie hulajnoga. On po prostu wchodzi i tyle. Nie rozejrzyj się. Między innymi właśnie dlatego kiedy policja widzi hulajnogę na ścieżce rowerowej nie zareaguje. Lub na jednokierunkowych uliczkach gdzie są kontrabasy rowerowe. Bo to jest dużo bezpieczniejsze niż jeżdżenie po chodniku. Dużo dużo ale dużo bezpieczniejsze. Jak jadę chodnikiem to prawie zawsze jest jakaś sytuacja, która powoduje że ciśnienie rośnie. Po prostu ludzie myślą że są sami na ulicy. Ich nie interesują inne osoby. Natomiast jak jeżdżę ścieżka to jest dużo bardziej bezpiecznie dla mnie jak i dla pieszych. To co opowiadasz to brednie totalne. I cale szczęście że policja oraz straż nie reagują zbyt często kiedy widza hulajnogę na ścieżce lub na drogach jednokierunkowych. I nie chodzi o to że im się nie chce tylko chodzi o to że po prostu są świadomi tego że nawet jeśli akurat w tym przypadku łamiesz prawo to zmniejszasz prawdopodobieństwo do stworzenia niebezpiecznej sytuacji ponieważ prawo w tym przypadku jest złe. I to bardzo złe oraz powoduje więcej szkód niż pożytku.

    1. Nie dałem rady. Ale 2 km ode mnie jest gość który to robi. Za 30 zł wymienią dętki. Także ja problem rozwiązałem. Moja M365 ma już przejechane 3500 km. Wymieniona tarcza oraz klocki, dętka w tylnej oponie oraz łożyska w przedniej. Smiga jak ta lala. Jak wykoncze m365 to na bank kupię którąś z nowych. To sprzęt prawie idealny dla mnie.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama