Watch Dogs Legion Ray Tracing Xbox Series S

Recenzja Watch Dogs Legion – ciekawy eksperyment, ale czy również dobra gra?

Watch Dogs Legion
PREMIERA
29 października 2020
PRODUCENT
Ubisoft
PLATFORMY
PC / PS4 / PS5 / X1 / XSS / XSX

Brak numerka „3” w tytule recenzowanej tu gry, już na starcie sugeruje nam, że Watch Dogs Legion nie jest zwykłą kontynuacją. Bo, jak się okazuje, jest to trochę taki skok w bok, jak Far Cry Primal czy Assassin’s Creed Chronicle, ale czy jest to skok udany? Trudno jednoznacznie i szybko odpowiedzieć na to pytanie, ale bez wątpienia jest to skok odważny i kompletnie niespodziewany – a dlaczego? Już tłumaczę.

Tak, to ja. To ja jestem jedną z tych pięciu osób na świecie, którym pierwsze Watch Dogs bardzo przypadło do gustu już w okolicach premiery. Co ciekawe, po latach, fanów hakerskiej gry Ubisoftu znacząco przybyło i koniec końców, Watch Dogs jest dobrze wspominane wśród graczy, na tyle, że marka ta nadal żyje.

Reklama

Ba, ma się nawet całkiem dobrze, bo wydany jakiś czas później dodatek do pierwszej części zebrał już znacznie cieplejsze opinie, a Watch Dogs 2 z 2016 roku było już bardzo dobrze oceniane, zarówno wśród graczy, jak i recenzentów. A jak będzie z Legion za kilka lat? Trudno stwierdzić, bo gra ta jest dość zaskakująca i oryginalna w swoich założeniach i nie mam pojęcia, jak w perspektywie czasu gracze ten tytuł zapamiętają.

Zapis z rozgrywki Watch Dogs Legion

Wpierw zapraszam Was do zapoznania się z poniższym zapisem rozgrywki z Watch Dogs Legion – od razu przepraszam również za jego jakość, ale Xbox nadal nie potrafi nagrywać rozgrywki w wysokim bitrate. Wstyd, panie Microsoft! ;)

Reklama

Watch Dogs Legion kupicie w Media Expert

„Na imię mi Legion, bo nas jest wielu”

O fabule w Watch Dogs Legion można powiedzieć niewiele dobrego. Niezły jest tylko początek, który jest nieco „bondowski” i widowiskowy, ale potem wszystko bierze „w łeb”. Historia gdzieś tam jest w tle, ale raczej mało kogo zaangażuje i, w mojej opinii, jest to spory krok wstecz względem poprzedników. Antagonista nie jest w ogóle ciekawy, główna intryga też nieszczególnie wciąga – najjaśniej wybija się samo miasto, które jest chyba najlepiej zaprojektowane z całej stawki.

W telegraficznym skrócie – historia gry dzieje się w niedalekiej (i mam nadzieję fikcyjnej) przyszłości, w której dochodzi do zamachów bombowych w centrum Londynu. Za ten akt terrorystyczny odpowiedzialna jest znana nam już z poprzednich odsłon organizacja DedSec… a przynajmniej taka informacja została podana mediom.

Naszym zadaniem jest oczyścić dobre imię grupy hakerskiej DedSec, lecz najpierw musimy poprowadzić rebelię w stolicy Anglii – ponieważ po zamachach bombowych, miasto przejęła organizacja Albion, która bardzo mocno inwigiluje i kontroluje społeczeństwo Londynu.

W teorii brzmi to ciekawie, ale w praktyce historia prezentuje się, niestety, kiepsko.

Watch Dogs Legion
Jak widać Elżbieta jest naprawdę długowieczna ;)

Sercem Watch Dogs Legion nie jest jednak fabuła. Głównym motorem napędowym tego tytułu jest rozgrywka, która stawia na tytułowy Legion, a dokładniej mówiąc, na bohatera zbiorowego, co w grach raczej jest rzadkością. Tak na dobrą sprawę, to innej tego typu dużej produkcji AAA sobie nie przypominam, a nawet w grach indie trudno o podobny motyw.

Precyzując – wcielamy się tu bezpośrednio w londyński ruch oporu, w którym na początku znajduje się zaledwie jedna osoba. To ona jest tą „iskierką”, która podpali Londyn, a stanie się to dzięki rekrutacji jej kolejnych członków i wyzwalania po kolei każdej z dzielnic stolicy Wielkiej Brytanii. Im więcej „nas” będzie, tym łatwiej będzie nam ocalić Londyn, dlatego liczy się tu każdy nowy wspólnik. Tych rekrutujemy poprzez wykonanie jakiegoś zadania, może być to na przykład uratowanie kogoś z rodziny, potencjalnego nowego członka naszej organizacji.

Watch Dogs Legion
Lepiej nie liczcie na usprawniony względem poprzednika model jazdy, ten nadal pozostawia wiele do życzenia.

Każdy z bohaterów ma tu swoje własne atuty i wady, które możemy podejrzeć jeszcze przed rekrutacją, dzięki znanemu fanom serii profilowaniu. Do naszego zespołu zwerbować możemy dosłownie każdego z ulicy, jeśli spełnimy odpowiednie warunki. Możemy więc do naszej ekipy dołączyć lekarzy, bezdomnych, robotników budowlanych, policjantów, kurierów, emerytów, studentów, influencerów… no jednym słowem – każdego. Tak, znajdziemy tu nawet Polaków – to przecież Londyn ;)

I nad wszystkimi naszymi zrekrutowanymi możemy przejąć kontrolę i wykonywać nimi misję – dość niecodzienna mechanika. Na duży plus tryb permanentnej śmieci, który – jak pewnie się domyślacie – sprawia, że po śmierci naszego towarzysza nie trafia on do szpitala… a od razu na cmentarz, uniemożliwiając nam dalszą rozgrywkę tym bohaterem. W praktyce sprawdza się to świetnie, bo zachęca nie tylko do zmożonej rekrutacji nowych osób, ale też do gry wieloma postaciami. Co ciekawe, jeśli stracimy wszystkie nasze postacie w tym trybie to… gra się kończy.

Watch Dogs Legion
Na początku gry wybieramy naszego pierwszego agenta.

Watch Dogs 2.5?

Cała reszta rozgrywki to zaś taki reskin Watch Dogs 2, choć wydaje mi się, że zadania są tu znacznie bardziej otwarte, co poniekąd ma sens, gdy weźmiemy pod uwagę możliwość podchodzenia do każdej z misji zupełnie innym bohaterem.

Miejscami czułem się tu jak w ostatnich dwóch Hitmanach, co w moich ustach jest bardzo dużym komplementem, z racji tego, że gry te uważam za jedne z najlepszych skradanek ostatnich lat. Może i nie możemy się tu przebierać w stroje obezwładnionych przeciwników, ale możemy za to wybrać do misji określoną jednostkę ze wcześniej ustalonymi atutami.

Watch Dogs Legion
Skradanie się i odwracanie uwagi przeciwników, nadal jest bardzo ważnym elementem gry.

Jeśli na przykład wiemy, że kolejne nasze zadanie odbywać się będzie w pobliskim szpitalu, możemy wybrać do tej misji osobę, która posiada strój pielęgniarki lub lekarza – oczywiście pod warunkiem, że wcześniej taką osobę zrekrutowaliśmy.

Wtedy, podobnie jak w Hitmanie, patrolujące jednostki będą zwracać na nas mniejszą uwagę. No, chyba, że zaczniemy dziwacznie się zachowywać lub podchodzić zbyt blisko strażników, wtedy zaczną oni nabierać podejrzeń.

Dodatkowym atutem takiego zagrania jest to, że monitoring będzie nas ignorował – ale równie dobrze możemy do takiej misji przydzielić hakera, w normalnym ubiorze, który te kamery zdezaktywuje przy pomocy swojego smartfona. Możemy też postawić na wyszkolonego strzelca, który po prostu rozstrzela wszystko, co stanie na jego drodze.

Watch Dogs Legion
Niektóre lokacje to istne łamigłówki, które – co najlepsze — możemy rozwiązywać na wiele różnorodnych sposobów.

A możemy też wcielić się w pracownika budowy, przywołać specjalnego drona towarowego, wejść na tego drona i spróbować podlecieć nim do interesującego nas miejsca – pełna dowolność w działaniu. Choć znajdziemy tu oczywiście kilka bardziej liniowych zadań, co paradoksalnie pozytywnie wpływa na różnorodność gry.

Dążę jednak do tego, że podarowanie graczowi tak ogromnej swobody, wychodzi Watch Dogs Legion na ogromny plus. Bo przez wspomnianą szczątkową i słabą fabułę, misje w grze są na papierze po prostu nudne i śmiesznie proste. Idź w określone miejsce – zniszcz przedmiot/hakuj sprzęt/zabij kogoś/znajdź dowody/wykradnij dowody – ucieknij. To konstrukcja większości zadań – ale dzięki możliwości bawienia się tymi wszystkimi rodzajami postaci i bardzo dobrze zaprojektowanymi lokacjami, na nudę nie można tu narzekać. O ile potrafimy to wykorzystać i się tym bawić. Jest to pod tym względem sandbox pełną gębą.

Watch Dogs Legion
Strzelanie również nie zostało w żadnym stopniu zmienione — co akurat zaliczam na plus.

Oprawa graficzna

O grafice w Watch Dogs Legion więcej rozpisywałem się już w osobnym tekście, który jakiś czas temu trafił na łamy Tabletowo. Głównie zwracałem tam uwagę na zaskakująco dobrze zaimplementowany ray tracing w wersji na konsole nowej generacji, który zrobił na mnie ogromne pozytywne wrażenie, nawet na tańszym Xboksie Series S. Nie będę więc tutaj poruszał tu tych samych kwestii, odeślę po prostu wszystkich zainteresowanych do tamtego testu.

Tu skupię się na czymś innym, bo niestety pomimo tego, że ray tracing został tu świetnie wykorzystany, to nie jest on w stanie przyćmić tego, że Watch Dogs Legion to gra z dość średnią grafiką. Od strony projektowej nie mam temu tytułowi zbyt wiele do zarzucenia, Londyn wygląda tu świetnie, a spora ilość assetów może zawstydzić niejeden inny produkt AAA. Nie zmienia to jednak faktu, że technologicznie gra ta często zawodzi głównie na płaszczyźnie zasięgu widzenia.

Na ekranie bardzo często widoczne są doczytywania postaci, jak i większych obiektów, nie jest to może robione zaraz pod „naszym nosem”, ale mi nagłe pojawianie się obiektów na drugim czy trzecim planie bardzo często rzucało się w oczy. Jest to poziom zasięgu widzenia zauważalnie niższy od chociażby siedmioletniego już Grand Theft Auto V – co może świadczyć zarówno na niekorzyść Watch Dogs Legion, jak i korzyść gry Rockstara. Zdecydujcie sami.

Watch Dogs Legion

Ostrość tekstur czy animacje również zawodzą, co w połączeniu ze wspomnianą dużą ilością assetów źle z sobą koresponduje, bo wygląda to trochę tak, jakby twórcy chcieli rozwinąć tu skrzydła, ale za bardzo nie mogli, bo ograniczały ich tu terminy i skromniejszy budżet w porównaniu z Watch Dogs 2. Szkoda, bo mógł z tej gry wyniknąć ciekawy benchmark możliwości nowych konsol.

Watch Dogs Legion
Hakowanie? Nadal obecne, choć chyba w mniejszej ilości niż w Watch Dogs 2.

Myślę, że decyzja o zrezygnowaniu ze starej generacji konsol byłaby tu jak najbardziej na plus, jeśli chodzi o oprawę graficzną Legionu, choć wtedy raczej wyniki finansowe w Excelu nie spodobałyby się włodarzą firmy – tak szybkie rezygnowanie z wydawania gry na PlayStation 4 i Xbox One miałoby spory negatywny wpływ na ilości sprzedanych sztuk Watch Dogs Legion. Tak więc – coś kosztem czegoś.

Reasumując, Watch Dogs Legion to gra zarówno ładna, jak i brzydka. Ot co, taki paradoks, gdzie wiele kiepskich elementów w oprawie jest ratowanych poprzez zaimplementowanie ray tracigu i innych nowoczesnych technologii. Myślę, że gdyby zadbano o podstawy, jeśli chodzi o oprawę graficzną, to Watch Dogs Legion mógłby być jedną z najładniejszych gier na rynku – ale, nie, niestety nie jest. Jest „tylko” nieźle.

Watch Dogs Legion
Etapy, w których korzystamy ze „zdalnego pajączka”, to niezłe pole do popisu dla naszych platformowych umiejętności.

Udźwiękowienie

Słówko na koniec też o udźwiękowieniu Watch Dogs Legion. Podobnie, jak w przypadku oprawy graficznej, niektóre elementy audio w grze błyszczą, a niektóre kuleją. Muzyka jest dobrana świetnie, mamy tu kilka stacji radiowych od muzyki klasycznej (jak ja to cenię w takich grach!) po szalony nowoczesny pop czy techno – leci tu nawet Big Shaq, bo czemu by nie!

Podczas wykonywania misji również odtwarzana jest tu świetnie dobrana muzyka, która stanowi dobre tło do akcji na ekranie. A wszelakie „elektroniczne” dźwięki, wydobywające się z wszędobylskich dronów, komputerów i inteligentnych pojazdów budują tu niesamowicie futurystyczny klimat. No, ale gdzieś ta pięta achillesowa być musi…

Watch Dogs Legion
W Watch Dogs Legion położono znacznie większy nacisk na walkę wręcz, względem poprzedników.

Uwaga, będzie teraz piękna klamra kompozycyjna całej tej recenzji – dubbing naszych bohaterów woła tu o pomstę do nieba, co ma bezpośredni wpływ na wspomniane na początku problemy z fabułą. Dialogi są zarówno fatalnie napisane, jak i fatalnie zagrane, a „cringe” leje się tu niekiedy litrami z ekranu, do tego stopnia, że aż dziękowałem producentowi swoich słuchawek za szybki dostęp do ich wyciszenia.

Trudno jednak, żeby było inaczej, bo konstrukcja gry, w której nie ma jednego określonego bohatera, bardzo utrudnia nagranie dobrze brzmiących dialogów między postaciami. Tak więc jest to niezaprzeczalnie kolejna wada Watch Dogs Legion, ale ta konkretna akurat, nie zaniża w mojej opinii oceny końcowej gry – lepiej po prostu się tego zrobić nie dało, co nie zmienia faktu, że efekt jest mizerny.

Watch Dogs Legion
W Watch Dogs Legion pokierujemy nawet pojazdami wodnymi, choć ich model poruszania się, jest jeszcze gorzej zrobiony niż model jazdy samochodami.

Podsumowanie – gra nie dla każdego?

Kończąc Watch Dogs Legion, miałem podobne odczucia, jak po ukończeniu DIRT 5grało mi się dobrze, ale wydaje mi się, że większość graczy będzie jednak niezadowolona. Bo tak – jest w tej grze naprawdę sporo uchybień i błędów, ale jest też bardzo dużo… odwagi.

Wiem, może brzmieć to dziwnie, ale w takiej „maszynce do robienia gier”, jak Ubisoft, tak oryginalne pomysły, jak Watch Dogs Legion, zdarzają się stosunkowo rzadko, bo wszystkie produkcje w tej firmie są nastawione tam na zysk, a ten najpewniejszy jest, gdy firma wydaje na świat kolejne części z serii Assassin’s Creed czy Far Cry, które – nie oszukujmy się – potrafią być często bardzo monotonne.

A takie Watch Dogs Legion idzie kompletnie pod prąd, jest przez to sporym ryzykiem, bo pomimo dość znanej marki, nie jest pewne czy gra ta się sprzeda, przez swoje niestandardowe decyzje w rozgrywce. I mi się to podoba, każda próba przełamania stagnacji w grach AAA jest czymś godnym pochwały. Obawiam się jednak, że Ubisoftowi bardziej zależy na pieniądzach niż na pochwałach – i nie odbierajcie tego jako czegoś złego, to w końcu biznes, a nie wolontariat, więc nie można mieć im tego za złe.

Watch Dogs Legion
Czas złożyć wizytę królowej ;)

Ode mnie leci więc mocna siódemka, nawet z „plusem”, bo w mojej opinii gra ta na taką ocenę zasługuję. Niemniej, nie mogę polecić tej gry „w ciemno” każdemu. Jeśli jednak podczas czytania tej recenzji lub oglądania zapisu z rozgrywki, zapaliła się Wam w głowie lampka „Hej! Nawet fajnie to wygląda”, to warto zakup Watch Dogs Legion rozważyć.

Na korzyść gry przemawia również cena, która dość szybko spada. Podczas Black Friday można już było Watch Dogs Legion zgarnąć za jakieś 150 złotych na konsolach, co uważam już za rozsądną cenę jak za ten tytuł. Trzymam więc kciuki za to, żeby na święta również pojawiła się taka promocja.

Watch Dogs Legion zadebiutowało 29 października 2020 roku na PC, PlayStation 4, i Xbox One. W listopadzie, wraz z premierą konsol nowej generacji, wydana została również specjalna wersja gry, stworzona z myślą o PlayStation 5 i Xbox Series S|X. Recenzja została napisana na bazie wersji gry z Xbox Series S.

Zobacz też:

Watch Dogs Legion Ray Tracing Xbox Series S
Watch Dogs Legion
Bardzo ciekawy eksperyment...
...i niestety dość średnio ciekawa gra zarazem. Watch Dogs Legion to niestety nie jest produkcja dla każdego, bardzo specyficzny pomysł na gameplay może odrzucić dużą część potencjalnych odbiorców. Tytuł ten ma jednak kilka niezaprzeczalnych zalet, które mogą go uratować w waszych oczach.
GRYWALNOŚĆ
7
FABUŁA
4
GRAFIKA
7
AUDIO
7
WYKONANIE
6
ZAWARTOŚĆ
8
Zalety
Oryginalny jak na gry AAA pomysł na rozgrywkę
Świetnie wyglądający i bardzo dobrze zaprojektowany Londyn
Dużo aktywności pobocznych
Hakowanie nadal sprawia masę frajdy
Sporo tu wolności w wykonywaniu misji
Dobrze prezentujący się ray tracing...
Wady
...który próbuje zamaskować średnią oprawę graficzną
Sporo błędów
Kiepska fabuła, wynikająca ze specyficznej rozgrywki
Pod względem modelu jazdy, pływania czy walki — daleko tu do konkurentów
Nie jest to gra dla każdego
7
Ocena