Recenzja sprzętu, który pozwala usiąść za sterami samolotu – VelocityOne Flight Universal Control System

Niespodziewanie 17 sierpnia 2020 roku stałem się fanem pewnej produkcji – Microsoft Flight Simulator. Od tamtego czasu ciągle poszukuję możliwości rozbudowy moich doznań z tym tytułem (oczywiście poza pilotowaniem współczesnego samolotu pasażerskiego). I tak, na mojej drodze pojawił się zestaw wręcz stworzony dla takich maniaków, jak ja – Turtle Beach VelocityOne Flight Universal Control System, czyli wolanty z prawdziwego zdarzenia! Dziś zapraszam was na moją recenzję zestawu, który POWINIEN POSIADAĆ KAŻDY CYFROWY PILOT!

Reklama

Żeby tradycji stało się zadość, rozpocznijmy od specyfikacji technicznej wolantów:

  • 12 osi. Hallotron na głównej osi wolantu. Koder optyczny (koło trymera) i rezystor nastawny (dźwignie),
  • dwa 8-stronne przyciski POV, dwa 4-stronne przyciski HAT, sześć przycisków przednich, dwa przyciski tylne, przyciski kontrolera Xbox, dziesięć przycisków na przepustnicy,
  • kolorowy wyświetlacz parametrów lotu, 320 x 230 z regulowanym podświetleniem,
  • podświetlenie diodami LED RGB, regulowane za pomocą wyświetlacza parametrów lotu VelocityOne,
  • tablica wskaźników: dwanaście diod LED RGB z trzema wymiennymi panelami podświetlanymi,
  • zgodność z oprogramowaniem: Microsoft Flight Simulator, symulatory obsługujące kontrolery na USB,
  • kompatybilność z komputerami z systemem Windows i konsolami: Xbox Series X | S,
  • USB typu C,
  • gniazdo audio 3,5 mm – dźwięk stereo i mikrofon,
  • wymiary: 483 x 496 x 183 mm.

Zawartość zestawu:

  • VelocityOne Flight Kontroler uniwersalny (wolant, podstawa i dźwignia przepustnicy),
  • wymienne uchwyty dźwigni (8),
  • wkładki SIP (2),
  • taśma z mikroprzyssawkami (4),
  • zacisk biurkowy i narzędzie do zacisku,
  • śruby mocujące do kokpitu (6),
  • kabel USB-C do USB-C, dł. 1 m,
  • kabel USB-A do USB-C, dł. 2 m,
  • skrócona instrukcja obsługi, skrócona instrukcja lotu,
  • arkusz naklejek na przyciski przepustnicy, arkusz naklejek SIP.

VelocityOne Flight Universal Control System kupicie w Media Expert

VelocityOne Flight Universal Control System

Pierwsze wrażenia

Skoro specyfikację techniczną już znacie, pora omówić wykonanie oraz feeling wolantów.

VelocityOne Flight niekoniecznie zachwycą nas od razu po wyjęciu z pudełka. Pierwsze, mylne (jak się później okazuje) wrażenie mija w momencie, gdy uruchomimy sprzęt – wtedy zaczyna się istny pokaz!

Nagle oświetlenie RGB ożywa i wylewa się z przycisków, wokół jarzma, a nawet z drążków. Daje to dodatkowy impuls, dzięki któremu zdajesz sobie sprawę, że stałeś się właścicielem przedmiotu premium. Całość wygląda bardzo spójnie, jest dopracowana pod względem kolorystycznym w najmniejszym calu – po prostu uczta dla oczu.

Samo wykończenie wszelkich elementów w zestawie… nie wiem co tu napisać, bo jest po prostu bardzo, ale to bardzo dobre! Żadnych odstających kawałków plastików, żadnych niedociągnięć ani w projekcie, ani w wykonaniu – po prostu bajka.

Ale zaraz… jak to zamontować do biurka?

Po wyciągnięciu wszystkich elementów z pudełka pora, by je połączyć ze sobą. Sam wolant z dźwigniami łączymy dosłownie za pomocą „jednego clicka” – elementy pasują do siebie idealnie, dzięki czemu montaż całości to kaszka z mleczkiem (albo bułka z serem – kto co woli).

Jest jednak jeden element w tym zestawie, który mnie chwilę zastanawiał. Byłem pod niemałym wrażeniem najbardziej przyziemnego systemu, jaki może być – system zacisków (czyli montażu wolantu do stołu/biurka, niepotrzebne skreśl) – kto zagląda do instrukcji obsługi? Mi zdarza się to niesłychanie rzadko, bo uwielbiam samemu odkrywać niespodzianki związane z testowanym sprzętem.

Jakie było moje zdziwienie, jak w pudełku nie znalazłem żadnych zewnętrznych śrub do montażu z blatem – chwilę pogłówkowałem i okazało się, że cały system jest ukryty wewnątrz urządzenia. Musimy odsłonić górną pokrywę klapy wolantu (całość trzyma się na magnes, więc zrobimy to bez żadnego problemu), by w środku ujrzeć klucz nimbusowy wraz ze śrubami, którymi regulujemy całość chwytu! Jakie to banalne, a jednocześnie pomysłowe, by całość ukryć, bo po operacji „dokręcania” wystarczy klucz odłożyć na swoje miejsce i zakryć klapę – tyle! Wszystko jest zamontowane w odpowiedniej pozycji, nic też nie psuje wizualnych doznań.

Sprzęt podłączony – co dalej?

Trzeba ten punkt podzielić na dwie części – PC oraz Xbox.

Jeżeli sprawa tyczy się Xboksa to po prostu wtykamy USB do naszej konsoli i cyk! Wszystko działa tak, jak powinno, żadnego kombinowania – wszelkie ustawienia są zaprogramowane od początku i wystarczy rozsiąść się przy konsoli, by móc korzystać z całego dobrodziejstwa wolantów.

PC – wiecie co? Tu również nie trzeba nic robić :P Oczywiście mamy tutaj większe możliwości niż poprzez łączenie z konsolą Xbox. Możemy pokusić się o zainstalowanie dedykowanego oprogramowania, które zaktualizuje nasze urządzenie, ale w moim przypadku nic to nie zmieniło. Tzn. aktualizacja się odbyła i tyle – ani gorzej, ani lepiej się z wolantów nie korzystało.

To samo tyczy się ustawień podczas gry – system sam rozpoznaje urządzenie i automatycznie całość synchronizuje z grą.

Żeby nie było aż tak cukierkowo to znalazłem jeden mankament. Wolanty nie działają w menu MFS-a. Oznacza to, że korzystając z nich na Xboksie potrzebujemy pada do operacji w grze, a na PC – myszki. Lekka niedogodność, ale zawsze warto o tym wspomnieć.

Odnośnie możliwości wykorzystania wolantów z innymi tytułami niż MSF się nie wypowiem, bo nie sprawdzałem – Microsoft Flight Symulator jest jedynym tytułem, który ogrywam „w przestworzach”. Jeżeli ktoś z was korzystał z VelocityOne, to dajcie proszę znać w komentarzu czy można wykorzystać ten sprzęt w innych symulatorach. Sprzętowo podobno nie ma ograniczeń.

Samo latanie – prosto czy nie?

No to tak… Jeżeli ktoś, tak jak ja, nie miał wcześniej bliższego spotkania z kokpitem np. A320, to radzę rozpocząć swoją przygodę od pełnej podpowiedzi ze strony gry. Jest to niesamowicie pomocne, szczególnie, że drugi pilot jest w stanie dokonać wszelkich czynności pozwalających nam na czystą zabawę „drążkiem” – przegrałem w ten sposób ładnych parę godzin zanim nauczyłem się tego, za co jaki przycisk odpowiada!

Ale że moja ciekawość jest wielka, to z każdą kolejną godziną ograniczałem pomoc ze strony gry na rzecz samodzielnego lotu. I tak, po kilkudziesięciu godzinach (może nawet i więcej), byłem w stanie już „prawie” samodzielnie zasiąść za sterami wirtualnego A320 (w grze jest masa samolotów, więc mnóstwo godzin można tak spędzić na nauce!).

Nie jestem w stanie odpowiedzieć czy próg wejścia jest wysoki, bo jednocześnie, jeżeli gramy z asystami, to jest po prostu czysta zabawa. Ale apetyt rośnie w miarę jedzenia (dupa też :P), więc mogę z czystym sercem polecić ten zestaw dla początkujących, niedzielnych pilotów, jak i zaawansowanych asów przestworzy.

Prawda jest bowiem taka, że każdy dostosuje poziom dla siebie, a to mega wielki plus dla producenta zarówno gry, jak i wolantów, bo można się nauczyć wszystkiego od zera. Z zaznaczeniem, że polecam na początku mieć rozłożoną instrukcję papierową z podpisami, za co odpowiada który przycisk! Mega to ułatwia życie.

Dla kogo VelocityOne Flight Universal Control System?

Szczerze? Dla maniaków MFS-a – takich, jak ja! Zakładam, że jeżeli ktoś sięga po taki sprzęt, to doskonale wie, do czego będzie go używać. Jako laik, który pierwszy raz używa tak zaawansowanego sprzętu do symulatora lotniczego, jestem w nim wręcz zakochany.

Doskonała dbałość o szczegóły, możliwość działania zarówno na konsoli, jak i na PC, działające przełączniki / wajchy / wichajstry – to coś, czego mi w tym symulatorze po prostu brakowało!

Ocena? Jak dla mnie? Ostre 10/10. No, może mały minus za cenę, bo całość aktualnie kosztuje 1899 złotych, więc myślę, że 9,5/10 jest bardzo, ale to bardzo dobrym podsumowaniem tego sprzętu.

Polecam z całego serca te wolanty każdemu, kto chce wejść głębiej w cyfrowe lotnictwo!

Recenzja sprzętu, który pozwala usiąść za sterami samolotu – VelocityOne Flight Universal Control System
Zalety
dokładność działania
jakość wykonania/realizm
świetne oświetlenie
pełna możliwość konfigurowania
system montażowy
łatwość obsługi
Wady
problem z działaniem w menu
cena
9.5
Ocena
Gdzie kupić?