Szpital dla chorych inaczej – recenzja Two Point Hospital na PlayStation 4

Kocham gry strategiczne. RTS-y, turówki, 4X – wszystkie po równo. Jest jednak jeden podgatunek, do którego mam szczególną słabość – tycoony. Nikt nie zwróci mi dziesiątek godzin spędzonych w Prison Architect czy Oxygen Not Included, jednak nie uważam, aby czas ten był całkowitym marnotrawieniem cennych chwil mojego życia. Okazuje się jednak, że nie tylko na PC da się stworzyć przemyślaną i sprawnie działającą grę z tego gatunku. Two Point Hospital w wersji na PlayStation 4 naprawdę daje radę!

Początki bywają… zaskakująco łatwe

Pierwsze uruchomienie gry jest zaskakująco przyjazne. Nie, nie potrafię znaleźć innego słowa na tę okoliczność. Już od pierwszych chwil w menu głównym czułem się, jakbym odwiedzał starego przyjaciela. Przesympatyczna muzyka i prosty interfejs zdają się wręcz krzyczeć mi prosto w twarz, że jestem tu mile widziany, a kapcie leżą gdzieś obok telewizora, prawdopodobnie przygniecione przez stareńkiego kundelka.

Poczucie oswojenia z tytułem zanika na króciutką chwilę, kiedy gra oddaje nam do dyspozycji pierwszą planszę, która jest jednym z wielu tutoriali, jakie przygotowali dla nas twórcy. Chwilowe zagubienie szybko przerodziło się u mnie w niemałą ekscytację, bowiem okazało się, że projektowanie pomieszczeń w Two Point Hospital jest szokująco wręcz intuicyjne, podobnie zresztą, jak reszta działań, jakich przyjdzie nam się podjąć w czasie zarządzania szpitalem.

Równie dobre pierwsze wrażenie zrobiło na mnie sterowanie, które w wersji na PlayStation 4 jest po prostu świetne, choć nieco boli mnie brak szerszego wykorzystania touchpada przy chociażby budowie pomieszczeń. Budowanie jest płynne, interfejs naprawdę dobrze przemyślany, a i poruszanie się po widocznym w rzucie izometrycznym świecie nie sprawia absolutnie żadnych problemów.

Dobrze przemyślana recepcja to podstawa zadowolenia w naszym szpitalu

Prosto nie zawsze znaczy mało

W obu wspomnianych przeze mnie we wstępie grach, ogromnym problemem było dla mnie mikrozarządzanie elektrycznością i innymi systemami. Łączenie dziesiątek kabelków, aby przypadkiem nie spowodować zwarcia i odprowadzanie ścieków w odpowiednie miejsca stanowi dla mnie nie lada wyzwanie (tak, jako wyzwanie stawiam sobie pokonanie lenistwa) i najzwyczajniej w świecie może służyć mi za dobrą kołysankę. W Two Point Hospital tego nie ma, choć elementy podobne do przytoczonego wcześniej łączenia kabelków się pojawiają, ale nie są aż tak frustrujące i można je ze spokojem opanować bez przeglądania fanowskich wiki.

Jedną z pierwszych takich mechanik jest zarządzanie personelem. Pracownicy dzielą się na grupy: lekarzy, asystentów, pielęgniarzy i dozorców. Każda z klas postaci ma własne talenty. Lekarz może posiadać perk psychiatrii, pielęgniarka lepsze zarządzanie oddziałem, dozorca… łowcę duchów i tak dalej.

Talentów jest od groma, a do tego wszystkiego dochodzi fakt, że niektóre pomieszczenia mogą obsługiwać specyficzne klasy postaci i nie zawsze jest to takie oczywiste. Początkowo bardzo trudno się połapać w tym chaosie, jednak z czasem nabrałem wprawy i zarządzanie moim (jak się później okazało) nieszczęsnym personelem stało się zadaniem wykonywanym czysto automatycznie.

Takich pozornie skomplikowanych mechanik Two Point Hospital ma jeszcze kilka i w gruncie rzeczy nie można nazwać tej produkcji grą mało skomplikowaną. Stworzenie bardziej rozbudowanego szpitala, który pozbawiony jest większych problemów ekonomicznych, stanowi ogromne wyzwanie i czasami może powodować sporo frustracji.

Kilka razy złapałem się na tym, że musiałem całkowicie zrestartować poziom, bo nie przemyślałem odpowiednio rozkładu pomieszczeń i w moim szpitalu zapanowała sodoma, gomora i kolejka dwudziestu niecierpliwych pacjentów z rondlami przytwierdzonymi do głowy, kłócących się z czekającymi kilka metrów obok klaunami.

Poszczególne rejony mapy charakteryzują różne warunki atmosferyczne

Dziwaczny pomysł na kampanię

Ukończenie pierwszej lokacji wrzuca nas na mapkę świata gry. Okazuje się, że pojedyncze scenariusze odblokowują się jeden po drugim (lub czasami po kilka na raz) i zostały zaprojektowane w formie kojarzącej mi się najbardziej ze smartfonowym Angry Birds. Każda mapa ma jeden główny cel, którego ukończenie daje nam jedną gwiazdkę, która przy okazji odblokowuje nam kolejne mapy.

Gracz, zależnie od preferencji, może pozostać na danej planszy i wykonywać kolejne cele, odblokowując przy tym kolejne gwiazdki lub kontynuować grę na innej mapie. Fani platynowania gier będą zachwyceni, choć do mnie ten pomysł niespecjalnie przemawia.

W ramach przechodzenia kolejnych plansz stężenie dziwnych pomysłów na metr kwadratowy szpitala wcale nie maleje, a ja sam kilkukrotnie łapałem się za głowę i zastanawiałem, co takiego autorzy właściwie mieli na myśli. Prosty przykład: zaprojektowali mechanikę pojawiania się w naszej placówce duchów zmarłych pacjentów, którzy będą nas nawiedzać dopóki nie zatrudnimy (lub nie przeszkolimy) dozorcy z odpowiednim atrybutem, pozwalającym mu na wypędzenie zbłąkanej duszy z naszego szpitala.

Każda plansza potrzebuje indywidualnego podejścia do sprawy. Jedna lokacja wymaga instalowania dodatkowych grzejników lub klimatyzacji ze względu na temperaturę, inną nawiedzają regularne trzęsienia ziemi siejące spustoszenie w naszym budynku. Jeszcze inne wymagać od nas będą przygotowania dodatkowej ilości oddziałów ortopedycznych, ponieważ znajduje się w górach i to właśnie liczne kontuzje będą najczęstszym powodem napływu nowych pacjentów. Takich małych urozmaiceń w rozgrywce nie brakuje i sprawiają one masę frajdy, choć niektóre mogą czasami zaleźć za skórę.

Poczucie humoru twórców Two Point Hospital naprawdę bardzo trafia w mój gust. Czarny humor przeplata się tutaj z momentami mocno abstrakcyjną groteską, choć rzadko kiedy wykracza on poza granice dobrego smaku. Warto tutaj pochwalić też autorów polskiej wersji językowej, bo naprawdę trzyma ona poziom, a żarty nie straciły na jakości po przełożeniu na nasz język.

Interniści w dzisiejszych czasach mają ręce pełne roboty.

System progresji? Ok, ale nie w ten sposób!

Jedna rzecz uderzyła mnie naprawdę mocno i wprawiła w trwającą dłuższą chwilę zadumę nad sensem bycia graczem. System progresji w średnio skomplikowanej grze ekonomicznej, jaką jest Two Point Hospital, został oparty na wirtualnej walucie. Serio. Aby odblokować większość obiektów musimy wydawać specjalne punkty, które zdobywamy w ramach osiągania kolejnych gwiazdek na poszczególnych poziomach.

Rozumiem, że miało to na celu wydłużyć czas, jaki spędzi gracz z tym tytułem, ale według mnie jest to po prostu idiotyczne. Halo, gram w grę, mającą pozwolić mi na wybudowanie WŁASNEGO szpitala i mam mieć w tym rzekomo sporą dowolność. Dlaczego deweloper ogranicza mi dostęp do narzędzi?

Oczywiście większość możliwych do odblokowania obiektów pełni funkcję czysto dekoracyjną, jednak niektóre mają faktyczny wpływ na ekonomię naszego szpitala. Odblokowanie całej dostępnej zawartości według użytkowników strony How Long To Beat zajmować ma około 140 godzin (!!!) i szczerze mówiąc wolałbym poświęcić ten czas na zabawę dostępnymi narzędziami niż ich odblokowywanie.

Szkoda, choć można to przeboleć i wykupować tylko te najbardziej interesujące nas rzeczy bez całkowania frustrujących poziomów.

Choć z początku gra wygląda chaotycznie, to z czasem wszystko staje się banalnie proste.

Powtarzalne, ale istotne mechaniki

Gra nie należy do przesadnie rozbudowanych, a większość jej mechanik opiera się na prostym i bardzo oklepanym schemacie, który momentami zasypuje nas masą niezrozumiałych algorytmów.

Do naszej dyspozycji oddano trzy podstawowe warianty rozwoju:

Aby rozwijać się w każdym z nich potrzebne nam będą specyficzne pomieszczenia i wykwalifikowani pracownicy. Rozwój drzewka technologii i umiejętności odbywa się poprzez inwestowanie w interesujące nas elementy, a kampanię marketingową prowadzimy przy pomocy prostego suwaka i kilku przycisków.

Wszystkie te mechaniki zasłużyły na nieco lepsze potraktowanie, bowiem stanowią trzon całej rozgrywki. Sam marketing został dodany jakby na doczepkę, a jego wpływ na rozgrywkę również pozostawia wiele do życzenia. Szkoda, bo to mechanika z ogromnym potencjałem i brakuje tu nieco bardziej kreatywnego podejścia ze strony twórców.

Równie rozczarowujące jest podejście deweloperów do czasowych wydarzeń w grze, takich jak odwiedziny VIP-ów czy rozdania corocznych nagród dla szpitali. Niby są to eventy wpływające na cyferki naszej placówki, ale w przypadku bardziej rozbudowanych plansz te drobne bonusy do, na przykład, reputacji gdzieś znikają i całkowicie tracą na znaczeniu.

Lotniska dla helikopterów stanowią ważny element rozgrywki w górskich lokacjach.

Ciekawie macie w tym szpitalu, tylko trochę brzydko

Powiem wprost – Two Point Hospital nie wygląda najlepiej. Owszem, można chwalić tę produkcję za ciekawy projekt przedstawionych chorób i sympatyczną, kreskówkową stylistykę, ale w gruncie rzeczy gra jest po prostu brzydka. Wszechobecna szarość i mała ilość detali mocno psuje odbiór gry. Sprawy nie ułatwia skopany w wersji konsolowej antyaliasing, który na większym ekranie bardzo mocno uwydatnia swoje niedoskonałości. Krawędzie obiektów są mocno poszarpane i to niestety widać.

Oprawa graficzna TPH ma jedną, naprawdę dużą zaletę – jest czytelna. Choć wydaje się to w miarę oczywiste, to niestety wiele przedstawicieli gatunku tycoon zmaga się z bardzo chaotycznymi wizualiami, które często trzeba modyfikować poprzez wgrywanie fanowskich łatek.

Pokoje są bardzo różnorodne, modele postaci są wyraźnie zarysowane, a odróżnienie poszczególnych przypadłości naszych pacjentów nie stanowi większego wyzwania. Cieszy również fakt, że poszczególne plansze faktycznie różnią się od siebie i nie ma tutaj mowy o powtarzalności lokacji.

Problem z dopięciem budżetu? Nic nie stoi na przeszkodzie aby zaciągnąć pożyczkę.

Proszę, wyłączcie już to radio

Tak jak wspomniałem już na samym początku recenzji – muzyka jest przesympatyczna. Skoczne, wpadające w ucho rytmy stanowią idealne tło do angażującej rozgrywki i niektóre melodie naprawdę zapadają w pamięć, choć wątpię, abym którekolwiek z nich włączał sobie w tle do porannej kawy. Najbezpieczniej byłoby określić muzykę jednym zwrotem – nie przeszkadza, ale też nie zachwyca.

W całkowitej opozycji do muzyki stoją przerywające ją audycje radiowe. Te w istocie zachwycają… swoją głupotą, ale na szczęście szybko wypadają z pamięci. Głos prowadzącego jest męczący, żarty szybko zaczynają się powtarzać i tak naprawdę nie do końca rozumiem co miało na celu wprowadzenie takiej formuły do gry. Ni to zabawne, ni specjalnie ciekawe. Ot, mocno irytująca z czasem ciekawostka.

Twoje życie traci barwy? Poza pomocą psychiatry przydałaby się chromoterapia!

Błędy, błędy, błędy

Niestety, gra nie ustrzegła się licznych błędów. Niejednokrotnie spotykałem się z sytuacją, kiedy przykładowo śmietnik za cholerę nie chciał dać się postawić w wyznaczonym miejscu. Dlaczego? Sam chciałbym wiedzieć. Choć takie niedoskonałości raczej nie psują odbioru gry w jakiś znaczący sposób, to przynajmniej dla mnie są diabelnie frustrujące i szczerze wolałbym, gdyby ich nie było. Dziwne, że do tej pory nie zostały załatane, choć podejrzewam, że jest to kwestią maksymalnie kilku aktualizacji.

Równie denerwująca jest sztuczna inteligencja (a niekiedy jej brak) u naszych pracowników. Rozumiem, że stres w szpitalnych warunkach (niekiedy mocno polowych – z góry przepraszam mój personel za braki w automatach do kawy na oddziale ortopedycznym) potrafi mocno wpłynąć na ludzką psychikę, jednak nie popadajmy w skrajność. Zatrudnieni przeze mnie lekarze potrafili spędzać kilka dni w pokojach socjalnych pomimo wysokiego poziomu zadowolenia i braku zmęczenia, co przekładało się na komicznie wyglądające momentami kolejki ciągnące się aż do sąsiedniego gabinetu.

Problemów z AI postaci niezależnych w grze jest całkiem sporo i widać to również u naszych pacjentów, którzy potrafią wściekać się o dosłownie byle drobiazgi. Jakby to powiedział pewien znany polski artysta, wykonawca trapowy i filozof – zupełnie jak w prawdziwości.

Choć sterowanie naprawdę nie jest złe, to nieprecyzyjne gałki kontrolera czasami przeszkadzają w symetrycznym umeblowaniu wnętrza.

Całkiem udany port

Warto wspomnieć, że omawiana produkcja teoretycznie ma już dwa lata. Gra ukazała się pierwotnie na komputerach osobistych, a omawiany aktualnie produkt to świeżutki port na PlayStation 4.

Miałem kilka podejść do gier strategicznych na konsolach, jednak żadne z nich, nie licząc Civilization V, nie było zbyt udane. Za każdym razem męczyła mnie toporność interfejsu i znaczne spowolnienie tempa rozgrywki względem pecetowych odpowiedników. Two Point Hospital ku mojemu zdziwieniu nie powiela błędów kolegów ze swojego gatunku i jest naprawdę wzorowym przedstawicielem gier strategicznych na konsoli.

Sterowanie zostało ułożone bardzo sprytnie, dzięki czemu poruszanie się po licznych okienkach nie sprawiało mi najmniejszego problemu. Nauczenie się schematu klawiszy zajmuje dosłownie kwadrans i bardziej wprawieni gracze już po ukończeniu pierwszej mapy będą doskonale radzić sobie z obsługą podstawowych zakładek bez zatrzymywania się i zastanawiania, gdzie dokładnie znajduje się interesująca nas funkcja.

Nie licząc nierównej oprawy graficznej, o której wspomniałem już wyżej mam jeszcze jedno, bardzo poważne zastrzeżenie. W momencie pisania recenzji w wersji konsolowej nie zaimplementowano obecnego na komputerach trybu Sandbox. Nie brzmi to jak zbyt duża ujma, jednak fani gatunku doskonale wiedzą jak bardzo bolesny jest brak możliwości dowolnej budowy własnej placówki bez pseudofabularnych ograniczeń.

Uwarunkowane jest to najprawdopodobniej ograniczeniami sprzętowymi konsoli i sama funkcja pojawi się prędzej czy później po odpowiedniej optymalizacji trybu. Szkoda, jednak warto obserwować temat i liczyć, że Piaskownica pojawi się w którejś z nadchodzących aktualizacji.

Nie mogło zabraknąć systemu rozwoju technologicznego dla naszego szpitala

To (raczej) nie jest gra dla najbardziej zapalonych fanów gatunku

Pomimo wysokiego stopnia rozbudowania i masy dobrze zrealizowanej treści, nie mogę nazwać Two Point Hospital grą przeznaczoną głównie dla fanów gatunku. Tak jak wspomniałem wcześniej, brakuje w niej bardziej rozbudowanych mechanik, a budowa kampanii raczej nie pozwala na zbyt dużą dowolność czy eksperymentowanie.

TPH najlepiej sprawdza się w krótkich, maksymalnie 1,5-godzinnych posiedzeniach, bo to właśnie wtedy gra sprawia najwięcej frajdy i faktycznie relaksuje. Trudno się przy niej zdenerwować, ale jednocześnie dłuższe sesje potrafią doprowadzić do znużenia.

Czy oznacza to, że fani gatunku będą się przy Two Point Hospital źle bawić? Wręcz przeciwnie – mogą się jedynie trochę rozczarować, jeśli będą wymagać od tego tytułu tego, co oferuje konkurencja. Znaczna większość mechanik jest mocno uproszczona, a choć możliwości personalizacji jest całkiem sporo, to łatwo o nich zapomnieć w tym ciągłym biegu pomiędzy narzucanymi przez grę zadaniami.

Twórcy gry po prostu nie potrafią odpowiednio balansować pomiędzy natłokiem drobnych obowiązków a momentami całkowitej nudy, kiedy w szpitalu nie dzieje się absolutnie nic.

Do możliwości Prison Architect temu tytułowi daleko, ale warto pamiętać też, że Two Point Hospital bazuje w znacznym stopniu na stareńkim Theme Hospital i deweloperzy raczej nie chcieli zmieniać pociesznego tycoona w super zaawansowany symulator budowy własnego szpitala od podstaw.

To właśnie jako taką słodką ciekawostkę z rozgrywką na wiele godzin należy oceniać TPH i w tej kategorii sprawdza się naprawdę fenomenalnie, choć odbiór zaburzają dziwaczne decyzje i nieliczne niedoróbki twórców.

Recenzja powstała w oparciu o wersję gry na PlayStation 4. Two Point Hospital miało swoją premierę na konsolach 25 lutego 2020 roku, a na PC 30 sierpnia 2018 roku.

Szpital dla chorych inaczej – recenzja Two Point Hospital na PlayStation 4
Wnioski
W Two Point Hospital bawiłem się naprawdę świetnie, choć gra ma kilka naprawdę znaczących wad. Dłuższe sesje bywają nużące, większość istotnych mechanik potraktowana została po macoszemu, a sztuczna inteligencja zdecydowanie nie zachwyca. Pomimo kilku potknięć jest to naprawdę przyjemny przedstawiciel strategii, choć poleciłbym go bardziej jako casualowy przerywnik od większych produkcji niż pełnoprawny pożeracz czasu. Nareszcie doczekaliśmy się dobrze zaprojektowanej strategii na konsole!
Rozgrywka
8
Grafika
6.5
Dźwięk
7
Jakość wykonania
7.5
Pomysłowość i wartość artystyczna
8.5
Ocena użytkownika0 głosów
0
Zalety
Przeurocze poczucie humoru
Niski próg wejścia
Niezłe sterowanie na padzie
Pomysłowość twórców
Czytelna i estetyczna oprawa graficzna
Wysokie możliwości personalizacji szpitala
Zawartości wystarczy na dziesiątki godzin zabawy
Wady
Póki co brak trybu Sandbox na konsoli
Irytujące audycje radiowe
Drobne, choć wciąż zauważalne błędy
Słaby antyaliasing wręcz kłuje w oczy
Momentami idiotyczne AI personelu i pacjentów
Nieprzemyślany system progresji
Sporadyczna nuda
Kilka zbędnych mechanik, które niepotrzebnie komplikują i przedłużają rozgrywkę
7.5
OCENA
Exit mobile version