Recenzja LG K10 2017 – smartfona, który w tym roku powalczy o tytuł najpopularniejszego średniaka

Zaprawdę powiada Wam: LG K10 2017 to jeden z tych smartfonów, które będą walczyć o tytuł najpopularniejszego średniaka bieżącego roku. Na pewno w ofertach operatorskich będzie cieszył się ogromną popularnością, a i na wolnym rynku, niebawem, gdy jego cena spadnie, również powinien znaleźć sporo zwolenników. Spędziłam z nim ostatnie dwa tygodnie i muszę przyznać, że to naprawdę udany telefon (choć, jak w każdym przypadku, nie obeszło się bez wad). Tak, też się dziwię, że piszę te słowa – bo jakoś nigdy z LG nie było mi po drodze. A tu proszę, miłe zaskoczenie.

Parametry techniczne LG K10 2017:

Cena LG K10 2017 w momencie publikacji recenzji: 849 złotych w wersji z dual SIM; testowa wersja była single-SIM-em

LG K10 pierwszej generacji zadebiutował w naszym kraju na początku zeszłego roku – wtedy trzeba było za niego zapłacić 899 złotych. Jego nowsza wersja, oznaczona jako K10 2017, wejdzie do sprzedaży na wolnym rynku w Polsce już jutro, dokładnie 10 marca, i choć początkowo jego cena miała wynosić tyle samo, co poprzednika w momencie premiery, ostatecznie będzie dostępny za 849 złotych. Będzie zatem tańszy niż pierwsza generacja mimo tego, że jest ciekawszy pod względem parametrów. Zapraszam Was dziś do zapoznania się z recenzją LG K10 2017.

Wideorecenzja LG K10 2017

Wzornictwo, jakość wykonania

„Plastic – fantastic” można by powiedzieć o obudowie LG K10 2017, która w całości wykonana została z tworzywa sztucznego. Ale czy przez to jego wzornictwo jest nudne? Nie do końca. W mojej wersji kolorystycznej, tj. czarnej, LG postawiło na miedziane wstawki (elementy krawędzi, obramowanie obiektywu aparatu), dzięki czemu całość prezentuje się przyjemniej dla oka, niż gdybyśmy mieli do czynienia z jednolitym kolorem. Tylna klapka jest zdejmowalna i, co najważniejsze, daje nam możliwość swobodnej wymiany baterii. Pod obudową znajdziemy też gniazdo kart nanoSIM oraz microSD. Sama klapka jest giętka i podatna na zbieranie odcisków palców. W dłuższej perspektywie może się również rysować i to wiem niestety z własnego doświadczenia – nie wiedzieć kiedy na obudowie mojego testowego egzemplarza pojawiła się sporej długości rysa (wyprzedzając pytania: nie, nie sprawdzałam odporności obudowy na kontakt z nożem, choć mogłoby się tak wydawać). Ale dzięki temu, że jest demontowalna, można ją w każdej chwili wymienić, co sprawi, że telefon będzie wyglądał jak nowy.

W przypadku K10 2017 jednej rzeczy nie rozumiem – K10 2017 względem K10 jest… nieco cięższy (142 vs 140 g), ale i większy – 148,7 x 75,3 x 7,9 mm vs 146,6 x 74,8 x 8,8 mm, a raczej przyzwyczailiśmy się do tego, że nowsze modele są lżejsze, mniejsze czy smuklejsze (akurat w tym przypadku to ostatnie ma zastosowanie – o 0,7 mm). Mimo wszystko LG K10 2017 nieźle leży w dłoni, choć bez manewrowaniem telefonem nie ma szans, by dosięgnąć kciukiem ku lewemu górnemu rogowi ekranu, czyli pierwszemu rzędowi ikon.

Szybki rzut oka na krawędzie. Prawa jest pusta – znajdziemy tu jedynie otwór służący do podważenia obudowy, natomiast na lewej umieszczone zostały przyciski do regulacji głośności (w poprzedniku były z tyłu). Na górnej krawędzi mamy tylko mikrofon, natomiast na dolnej – port microUSB, drugi mikrofon oraz 3.5 mm jack audio.

Patrząc na tył telefonu w oczy rzuca się obiektyw aparatu z pojedynczą diodą doświetlającą, nieco niżej – włącznik, który w polskiej wersji LG K10 2017 nie ma czytnika linii papilarnych (na wybranych rynkach skaner jest obecny), natomiast na dole – niewielki głośnik.

Front to w większości tafla 5,3-calowego ekranu. Nad nim swe miejsce znalazła kamerka do selfie i wideokonferencji, czujnik światła oraz głośnik do rozmów telefonicznych. W mojej opinii brakuje tu diody powiadomień – niedrogi dodatek, a jakże przydatny. Pod ekranem znajdziemy logo LG – przyciski systemowe umieszczone są na ekranie.

Wyświetlacz

K10 2017 nie różni się pod względem matrycy w stosunku do zeszłorocznego K10. W dalszym ciągu mamy tu ekran o przekątnej 5,3” i niezmienionej rozdzielczości 1280 x 720 pikseli. Podkreślam ten fakt nie dlatego, że mam żal do LG o niezastosowanie Full HD (bo nie mam), a po to, by zwrócić uwagę na rozsądek tego rozwiązania. Wyższa rozdzielczość to często w nisko- i średnio- półkowych smartfonach spory problem. Raz, że odbija się na płynności działania (zwłaszcza w przypadku mniej wydajnych procesorów), a dwa – na czasie pracy, który akurat w przypadku testowanego urządzenia jest całkiem przyzwoity. Zatem zagęszczenie pikseli na cal na poziomie 277 ppi można uznać za spokojnie wystarczające – a i w tej cenie (849 złotych w momencie premiery) trudno by było oczekiwać czegoś więcej.

Jasności ekranu trudno cokolwiek zarzucić. Minimalna jest na odpowiednim poziomie, natomiast maksymalna pozwala na w miarę komfortowe użytkowanie telefonu w pełnym słońcu. Do naszej dyspozycji oddany został czujnik światła, dzięki czemu regulowanie jasnością ekranu możemy pozostawić automatyce. Co ważne, czujnik radzi sobie świetnie i zawsze szybko reaguje na zmianę oświetlenia otoczenia.

W nisko- i średnio- półkowych smartfonach wciąż standardem nie jest stosowanie trybu czytania, a w K10 2017 go nie zabrakło, co cieszy. Dzięki niemu telefon zmniejsza ilość niebieskiego światła, co sprawia, że korzystanie z niego wieczorami lub nocą jest dużo przyjemniejsze. Co więcej, możemy decydować o sile filtru ultrafioletowego (niski, średni, wysoki) lub przestawić ekran w tryb czarno-biały.

Pisząc o ekranie warto wspomnieć jeszcze o samym interfejsie ekranu głównego. Do wyboru mamy trzy opcję: interfejs bez app drawera (taki ustawiony jest domyślnie), z szufladą aplikacji lub prosty, nazwany EasyHome (uproszczony wygląd i większa czcionka). Kolejna ważna rzecz – sami możemy zdecydować, jaki kolor ma dolna belka systemowa, do wyboru biały lub czarny oraz to, w jakiej kombinacji będą wyświetlane przyciski i jakie – do wyboru: wstecz, home, otwarte aplikacje, powiadomienia, capture+, QSlide. Jednocześnie aktywnych może być pięć ikon w dosłownie dowolnej konfiguracji.

Wprowadzanie tekstu jest możliwe dzięki pięciorzędowej klawiaturze (z cyframi w górnym rzędzie). Domyślnie nie ma opcji swype’owania, ale można ją znaleźć w ustawieniach klawiatury i włączyć. Nic też nie stoi na przeszkodzie, by zmienić klawiaturę – instalując ulubioną z Google Play.

Spis treści:

1. Wzornictwo, jakość wykonania. Wyświetlacz
2. Działanie, oprogramowanie. Głośnik. Zaplecze komunikacyjne
3. Aparat. Akumulator. Podsumowanie

Działanie

Jeśli podobnie jak ja nie spodziewaliście się niczego dobrego po ośmiordzeniowym procesorze Mediatek MT6750 1,5GHz z Mali-T86 MP2 i 2GB RAM, możemy sobie przybić piątkę i przyznać, że myliliśmy się w osądzie tego zestawu. Bo dzięki niemu LG K10 2017 działa naprawdę bez zarzutu jak na swoją cenę. Powiedziałabym nawet, że zaskakująco płynnie. Nie wiem na ile zasługą jest tu zastosowanie (na szczęście) już Androida w wersji 7.0 Nougat, ale widać wyraźnie, że całość została dobrze zoptymalizowana. Na tyle dobrze, że smartfon się nie zawiesza, nie zamyśla, a tym bardziej nie muli. Jasne, otwieranie bardziej wymagających programów czy gier potrafi mu zająć dłuższą chwilę, ale wszystko w granicach rozsądku. Dla mnie – przyznaję – to, jak działa LG K10 2017 – było dużym zaskoczeniem. Pozytywnym, co najważniejsze.

Choć wyniki uzyskane przez testowany smartfon wcale nie napawają optymizmem. Spójrzmy na benchmarki:
AnTuTu: 39331
Quadrant: 11495
Geekbench 4:
single core: 556
multi core: 2210
3D Mark:
Ice Storm: 9113
Ice Storm Extreme: 5426
Ice Storm Unlimited: 8183

LG K10 2017 jest smartfonem, na którym pogracie w takie tytuły, jak Asphalt 8: Airborne, Dead Trigger 2 czy Real Racing 3. Musicie mieć jednak świadomość, że gry nie będą najpłynniej działały na maksymalnych ustawieniach graficznych i widoczny będzie spadek klatek. Ale ogólnie – pograć, jak najbardziej, można.

Oprogramowanie

LG K10 2017 nie jest przeładowany mnóstwem funkcji, z których przeciętny użytkownik i tak nie skorzysta. Dodatków jest niewiele, a te, które są, można spokojnie uznać za przydatne. Są to:

Głośnik

Głośnik znajdziemy w najpopularniejszym dla smartfonów miejscu, tj. na dole obudowy. To z kolei oznacza, że każdorazowe położenie telefonu na płaskiej powierzchni zagłusza wydobywający się z niego dźwięk. Warto o tym pamiętać, bo to skuteczny sposób na przeoczenie połączenia przychodzącego.

Sam dźwięk jest dość głośny i donośny, natomiast jakość określiłabym mianem dobrej. Do ok. 3/4 skali głośności trudno mieć zastrzeżenia do jakości (poza faktem, że brakuje basu, a scena jest dość wąska), natomiast na maksymalnej głośności zaczyna być słychać delikatne przesterowanie, a sam dźwięk jest nieco spłaszczony.

Jakość dźwięku na słuchawkach, podłączonych do 3.5 mm jacka audio umieszczonego na dolnej krawędzi, jest w porządku – jak na średniopółkowca jest głośny, choć na najgłośniejszym ustawieniu można dosłyszeć się nieznacznego trzeszczenia. Ogólnie jakość jest OK, ale nic ponad to.

Zaplecze komunikacyjne

Test pamięci systemowej – AndroBench:
– szybkość ciągłego odczytu danych: 249,95 MB/s,
– szybkość ciągłego zapisu danych: 38,94 MB/s,
– szybkość losowego odczytu danych: 24,29 MB/s,
– szybkość losowego zapisu danych: 8,65 MB/s.

Spis treści:

1. Wzornictwo, jakość wykonania. Wyświetlacz
2. Działanie, oprogramowanie. Głośnik. Zaplecze komunikacyjne
3. Aparat. Akumulator. Podsumowanie

Aparat

Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że są trzy główne czynniki, które sprawiają, że dany smartfon może się znaleźć w kręgu naszych zainteresowań: aparat, czas pracy i wygląd urządzenia (oraz oczywiście cena, ale dla każdego będzie to inny pułap). Na tym pierwszym skupię Waszą uwagę w tym momencie. Bo LG K10 2017 na papierze pod względem aparatu prezentuje się naprawdę nieźle – zwłaszcza jeśli chodzi o szerokokątny obiektyw przedni.

No i właśnie, od niego pozwólcie, że tym razem zacznę. Wszystko by było naprawdę świetnie, gdyby soczewka aparatu (5 Mpix) wpuszczała więcej światła – a tak, może się pochwalić parametrem na poziomie f/2.2, który do najjaśniejszych niestety nie należy. Ale to nie jest jej jedyny problem. Aparat frontowy przepala jasne scenerie i jest to idealnie widoczne na załączonych przeze mnie przykładowych fotografiach – na niektórych zamiast nieba widoczna jest biała plama. Co więcej, o ile zdjęcia w dzień (jeśli za nami nie ma dużej ilości nieba lub jasnego tła) wychodzą przyjemnie, tak te robione w gorszych warunkach – są po prostu poniżej krytyki. Sam fakt jednak, że możemy wybierać pomiędzy robieniem zdjęcia w normalnym kadrze lub szerokim – w smartfonie za mniej niż tysiąc złotych – zasługuje na uwagę. Gdyby tylko znalazł się tu nieco lepszy obiektyw… A tak, cóż, potencjał jest, ale nie w pełni wykorzystany. Niemniej samo to, że kąt widzenia frontowego aparatu to aż 120 stopni sprawia, że możemy zmieścić w kadrze dużo więcej niż standardowo – selfie wychodzą ciekawsze, nie wspominając już o „groufie”.

Główny aparat to już nieco inna bajka, choć wciąż, niestety, nie mogę powiedzieć, by był to szczyt marzeń. Mając jednak z tyłu głowy, że LG K10 2017 to smartfon relatywnie tani, jestem mu w stanie nieco wybaczyć. W słoneczne dni i przy dobrym oświetleniu jakość wykonywanych za jego pomocą fotografii jest w porządku, aczkolwiek – standardowo – im mniej światła, tym gorsza jakość i widoczne szumy.

Sama aplikacja aparatu jest prosta do bólu, ale zarazem przejrzysta i intuicyjna i raczej nie ma sensu rozpisywać się na jej temat. Muszę jednak wspomnieć o opcji szybkiego udostępniania zdjęć, która jest obecna w chyba większości smartfonów LG, a mi osobiście przypadła do gustu. Dosłownie chwilę po zrobieniu zdjęcia w aplikacji aparatu pojawia się ikona najczęściej używanego przez nas portalu społecznościowego (oraz szuflada z wszystkimi pozostałymi serwisami, jakie mamy zainstalowane na telefonie) z możliwością błyskawicznego opublikowania zrobionego zdjęcia.

Akumulator

Jeśli szukacie smartfona, który będzie Wam działał spokojnie dwa dni, to LG K10 2017 może się okazać dobrym wyborem. Byłam pozytywnie zaskoczona, że nawet w moich rękach smartfon ten, przy mniej intensywnym użytkowaniu, był w stanie wytrzymać z dala od ładowarki dwie doby, co wciąż raczej rzadko się zdarza w przypadku telefonów z niskiej i średniej półki cenowej. Tymczasem K10 2017 jest przykładem modelu, który dał radę.

LG K10 2017 podczas mocnej eksploatacji, z ekranem ustawionym na najjaśniejszym poziomie i włączonym modułem LTE i GPS, rozładuje się po dniu działania, z czego na włączonym ekranie ok. 4 godzin. Gdy jednak jasność ustawimy na automatyczną, a wśród włączonych modułów zostawimy wyłącznie WiFi (plus ewentualnie Bluetooth), czas ten wydłuża się do dwóch dni, z czego SoT (screen on time, czas na włączonym ekranie) potrafi dobić do 6 godzin. Co prawda sztuka ta udała mi się tylko raz, ale pokazała, że taki czas działania jest dla niego osiągalny. A jest to pozytywne mając na uwadze, że testowany sprzęt ma akumulator o wcale nie tak dużej pojemności – 2800 mAh. Co więcej, raz nawet udało mi się dobić do trzech dni działania telefonu, ale wtedy służył mi wyłącznie jako sprzęt awaryjny – wtedy dobił do niecałych 3 godzin na ekranie.

Jeśli chodzi o ładowanie LG K10 2017, tu niestety nie mam dobrych wiadomości – nie zostało tu zaimplementowane żadne rozwiązanie, które pozwalałoby przeprowadzić ten proces w miarę szybko. Przez to właśnie cały proces ładowania, od 0 do 100%, trwa aż 3 godziny. To długo jak na dzisiejsze standardy.

Zdjęcie jest elementem kampanii Kiano

Podsumowanie

Tak jak napisałam we wstępie niniejszej recenzji, jestem przekonana, że LG K10 2017 będzie jednym ze smartfonów, które powalczą o miano najpopularniejszego średniaka bieżącego roku – zwłaszcza, jeśli chodzi o sprzedaż u operatorów. Pod wieloma względami smartfon ten okazał się zaskakująco przyjemny. A mam tu na myśli przede wszystkim ogólne działanie, czas pracy, obecność na pokładzie NFC, Androida 7.0 Nougat – wciąż rzadko spotykanego w tej półce cenowej, wymienny akumulator oraz, nieco słaby co prawda, ale jednak ciekawy – szerokokątny aparat frontowy. Na minus z całą pewnością muszę zaliczyć długi czas ładowania jak na dzisiejsze standardy oraz brak diody powiadomień, niedrogiego dodatku, a jakże przydatnego.

Co myślicie na temat LG K10 2017? Dajcie znać w komentarzach!

Spis treści:

1. Wzornictwo, jakość wykonania. Wyświetlacz
2. Działanie, oprogramowanie. Głośnik. Zaplecze komunikacyjne
3. Aparat. Akumulator. Podsumowanie

Exit mobile version