Recenzja Huawei MateBook. Jaka jest pierwsza hybryda Huawei?

Działanie

Można by pomyśleć, że Huawei stworzył MateBooka wyłącznie po to, by zbadać reakcję rynku i potencjalnych klientów, a dopiero później będzie się zastanawiać czy wypuszczać drugą generację urządzenia czy może jednak nieco ją zmodyfikować – zarówno pod kątem budowy, jak i podzespołów. Bo chętniej jednak widziałabym tu procesor z rodziny Core i… (nawet i5) niż Core m… Bo już sama jednostka centralna (plus brak SD!) świadczy o tym, że grupą docelową MateBooka nie są osoby wymagające wysokiej mocy obliczeniowej i wydajności, a użytkownicy, którym zależy na eleganckim urządzeniu mobilnym, lekkim i łatwym do przenoszenia z miejsca na miejsce, z którym to będą mogli się pokazać na spotkaniu biznesowym czy w kawiarni.

Reklama

Jak wspominałam na początku, konfiguracja testowanej wersji Huawei MateBook to:

  • procesor Intel Core m5-6Y54,
  • 8GB RAM,
  • 256GB SSD,
  • Windows 10 Home.

Moja praca opiera się głównie na pisaniu, pisaniu, pisaniu i pisaniu – i do tego MateBook nadaje się naprawdę świetnie (ale, jak już wspominałam, głównie na utwardzonych powierzchniach, kolana odpadają). Skakanie pomiędzy około dziesięcioma kartami w przeglądarce, w tym jednej z odpalonym YouTube, a Wordem, Excelem i Skypem, przebiega bez zarzutu. Z racji tego, że jednostka zastosowana w MateBooku chłodzona jest pasywnie, nie ma też mowy o głośnym działaniu – hybryda Huawei pracuje bardzo cicho, ale przy okazji lubi się nagrzewać, zwłaszcza w centralnej części obudowy.

Siódme poty i maksymalną zajętość pamięci operacyjnej MateBook wykazuje podczas pracy nad zdjęciami w GIMPie (Photoshopa ani nic bardziej profesjonalnego niestety nie używam). Z ciekawości odpaliłam jednoczesne otwarcie 75 zdjęć ważących po 5MB każde na MateBooku i Asusie Transformer 3 Pro. W pierwszym przypadku otwarcie zajęło 2,5 minuty, natomiast w drugim – niecałe dwie minuty. Można zatem na potrzeby tego akapitu założyć, że hybryda Asusa jest o ok. 20% szybsza od Huawei.

Renderować wideo na MateBooku nie próbowałam, bo skoro sam Huawei nie przewidział prostej możliwości zgrywania materiałów z karty pamięci, to pewnie założył, że będzie to wymagało dużej dawki cierpliwości.

A gdybyście wpadli na pomysł zagrania na hybrydzie Huawei, oczywiście też jest taka możliwość. Nieśmiertelny pasjans czeka ;). A tak poważnie – np. z Asphalt 8 Airborne radzi sobie w porządku i uruchamia się na najwyższych detalach.

Kamerka do połączeń Skype

Gdybyśmy mieli do czynienia ze zwykłym tabletem, w tym miejscu zobaczylibyście kilka przykładowych zdjęć zrobionych za pomocą przedniego i tylnego aparatu. Tymczasem w Huawei MateBook jest tylko jeden – frontowy, którego zastosowaniem nie są wcale selfie, a przeprowadzanie rozmów za pomocą komunikatorów wideo typu Skype. Aparatu głównego tu nie uświadczymy – i dobrze, bo po co on komu w 12-calowym tablecie?

Jakość rozmów wideo, skoro już przy nich jesteśmy, jest bardzo dobra. Zarówno w kwestii wideo – obraz jest ostry i czytelny, jak i audio – wbudowany mikrofon dobrze zbiera dźwięk, a głośniki odpowiednio odtwarzają słowa naszych rozmówców. Nie mam żadnych zastrzeżeń, pod tym względem radzi sobie świetnie.

Czytnik linii papilarnych

Huawei MateBook bez dwóch zdań jest urządzeniem biznesowym. Skoro tak, musi być sposób na zabezpieczenie danych przed osobami niepowołanymi. Oczywiście sam Windows oferuje wszelkiego rodzaju ochrony (hasła, Hello, etc.), ale Huawei postanowił dodać od siebie coś więcej – coś, co aktualnie jest niesamowicie popularne w smartfonach. Mowa oczywiście o skanerze linii papilarnych.

Czytnik umieszczony został w według mnie sprytnym miejscu – pomiędzy przyciskami regulacji głośności. Podobnie jak w smartfonach Huawei, także i tutaj działa fenomenalnie. Wystarczy przyłożyć palec do płytki na prawej krawędzi tabletu i dosłownie po chwili, w mgnieniu oka, urządzenie się odblokowuje. Huawei, robisz to dobrze!

Głośniki

Super, że są dwa, ale szkoda, że umieszczono je na górnej krawędzi tabletu, a nie na froncie. Niestety, jeśli spodziewacie się fenomenalnej jakości dźwięku, będziecie mocno rozczarowani. Głośniki w MateBooku mocno spłaszczają dźwięk, więc nie ma niestety mowy o czerpaniu przyjemności ze słuchania muzyki. Do oglądania wideo czy przeprowadzania rozmów przez Skype – w zupełności wystarczą, ale do niczego więcej.

Natomiast bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie jakość wyjścia słuchawkowego, które znajdziemy prawie na lewym górnym rogu tabletu (prawie, bo jednak wciąż jest to lewa krawędź, ale zahacza o górną). Dźwięk na słuchawkach jest dużo lepszy od tego z głośników – przede wszystkim pełniejszy i, co też ciekawe, dużo głośniejszy (ale tak naprawdę, naprawdę głośny na najgłośniejszym ustawieniu).

Spis treści:

1. Budowa i obudowa. Mobilność i praca w podróży – klawiatura
2. Praca z urządzeniem na kolanach. Wyświetlacz
3. Działanie. Kamerka. Czytnik linii papilarnych. Głośniki
4. Czas pracy. MateDock. MatePen. Podsumowanie