Recenzja tabletu Toshiba Libretto W100

W stosunku do Toshiby Libretto W100 mam mieszanie uczucia. Z jednej strony jest to najpotężniejszy tablet z jakim miałem do czynienia, a z drugiej – urządzenie, które właściwie nie ma praktycznego zastosowania. Serdecznie zapraszam do lektury recenzji, w której postaram się opowiedzieć nieco o tym bardzo nietypowym modelu.

Specyfikacja

Tradycyjnie już zacznę od specyfikacji, która bardziej pasuje do średniej klasy netbooka, niż tabletu. Pod maską W100 znajdziemy następujące podzespoły oraz oprogramowanie:

Urządzenie…

Jeżeli natknęliście się na informacje o nadchodzącym tablecie Sony S2, możecie sobie wyobrazić, jak wygląda Toshiba Libretto W100. Jest to urządzenie typu clamshell, składające się z dwóch, że tak powiem, tabletów. Ująłem to w ten sposób, ponieważ zarówno pokrywa, jak i podstawa W100 wyposażone są w 7-calowy pojemnościowy ekran dotykowy o rozdzielczości 1024 x 600 pikseli.

Zadaniem głównego, górnego, jest wyświetlanie pulpitu i najważniejszej treści. Drugi natomiast może służyć jako klawiatura ekranowa lub rozszerzenie widoku pierwszego. Innymi słowy – Toshiba Libretto W100 posiada ekran, który został podzielony na dwie części, lecz zachował swoją spójność. Jeżeli chcemy użyć drugiego wyświetlacza w trybie rozszerzenia pulpitu, ikony lub otwarte okna weń przeciągnięte pozostają tam pozwalając na bezproblemową pracę na dwóch lub więcej oknach bez potrzeby minimalizacji lub zamykania tych, które się na pulpicie nie mieszczą.

Obudowa Toshiby Libretto W100 została wykonana ze zmatowionego metalu z błyszczącymi, czarnymi, plastikowymi elementami. Może wydawać się, że taka kompozycja zapewni urządzeniu nienaganną elegancję, ale niestety tak nie jest. Tablet sprawia wrażenie ciężkiego i nieporęcznego, brakuje mu unikalności i smukłości, które ujrzeć możemy w produktach konkurencji. Warto zaznaczyć, że zarówno metalowa pokrywa, jak i plastikowe elementy mają tendencję do zbierania odcisków palców i kurzu, który lubi dostawać się w szczeliny w obudowie i wyloty wiatraczków.

Jak już wcześniej wspomniałem, W100 to tablet typu clamshell. W jego górnej części znajduje się głośnik, trzy wyloty wiatraczków, czytnik kart microSD, slot kart SIM oraz, nieco z boku, diody powiadamiające o stanie baterii i włączonym module WiFi.

Podstawa urządzenia, oprócz 7-calowego ekranu i głównych podzespołów urządzenia, została wyposażona w złącze audio 3.5 mm, pełnowymiarowy port USB pozwalający na podłączenie myszy, klawiatury lub dysku przenośnego oraz, na prawym boku tabletu, gniazdo ładowania.

Po otworzeniu W100 ukazują się nam dwa wcześniej opisane ekrany, trzy przyciski oraz kamerka do wideorozmów. Wraz z włącznikiem ulokowana została na wewnętrznej stronie górnej części urządzenia, symetrycznie po obu stronach górnego ekranu. W czterech rogach pokrywy znajdują się gumowe stopki mające zapobiec ocieraniu się o siebie górnego panelu i podstawy tabletu.

Znajdujące się w dolnej części dwa przyciski oznaczone wizerunkami klawiatury i domku są dla mnie wielką tajemnicą. Przez cały okres testów, pomimo wielkich chęci i niezliczonych prób, nie udało mi się sprawić, aby urządzenie zareagowało na wciśnięcie chociaż jednego z nich. Gdyby odbywało się to w ten sposób, że klawiaturę ekranową można łatwo wywołać za pomocą dedykowanego przycisku, użytkowanie tabletu byłoby na pewno przyjemniejsze i mniej uciążliwe.

Pod spodem urządzenia znajdują się dwie stopki zapewniające jego stabilność oraz bateria zabezpieczona dwoma suwakami. Ma ona pojemność 2360mAh i pozwala na około 3 godziny ciągłej pracy. To wynik mniej więcej tak dobry, jak mojego komputera osobistego, ale nie zapominajmy, że Libretto W100 ma dwa 7-calowe ekrany, a laptop jedną, 15-calową matrycę. Do opakowania z testowanym urządzeniem dołączono zapasowy akumulator, najprawdopodobniej dokładnie o tej samej mocy. Nie mogę tego potwierdzić, ponieważ nie nosił on żadnych oznaczeń producenta oprócz nalepki nie dostarczającej szukanych informacji.

… jego zalety…

Toshiba Libretto W100 to, jak wspomniałem we wstępie, najpotężniejszy tablet z jakim miałem do czynienia. Dwurdzeniowy procesor 1.2GHz to nowość, która wkrótce stanie się standardem w urządzeniach z wyższej półki, lecz rzadko spotyka się połączenie dobrego procesora, układu graficznego oraz ilości pamięci RAM wystarczającej do płynnego działania. Muszę przyznać, że dwoiłem się i troiłem, aby znaleźć grę lub aplikację którą nie poradziłaby sobie Toshiba Libretto W100. Chodzi mi tutaj o programy, których wymagania wahają się w okolicach możliwości tabletu, ponieważ to oczywiste, że gra pokroju Crysis nie zadziałałaby.

System Windows 7 Home Premium, pod którego kontrolą pracuje model W100, oferuje dokładnie te same możliwości co jego odpowiednik znajdujący się na większości Waszych komputerów i laptopów. Dobre podzespoły radziły sobie z płynnym odtwarzaniem wideo w jakości HD 720p oraz Flash umieszczonych w sieci, edycją grafiki w programie Adobe Photoshop, grami pokroju Dungeon Siege II oraz pakietem oprogramowania biurowego Microsoft Office. Toshibę Libretto W100 wyposażono w tylko jeden port USB, jednak pozwalał on na podłączenie huba, a do niego myszy, klawiatury, joysticka, a nawet pada. Tworzenie dokumentów tekstowych, prezentacji, wykresów lub arkuszy kalkulacyjnych odbywało się płynnie, a dzięki zewnętrznej klawiaturze i myszy – prosto i intuicyjnie.

Dlaczego nie wspomniałem o klawiaturze ekranowej? Ponieważ ta jest niewygodna i za jej pomocą ciężko jest wpisać nawet adres strony internetowej w przeglądarce. Wyświetlane przyciski są duże, a pojemnościowy ekran stosunkowo czuły, ale samo pisanie odbywało się naprawdę powoli.

Producent wyposażył Toshibę Libretto W100 w dodatkowe oprogramowanie, który pozwalało na wywołanie wirtualnej klawiatury i touchpada bezpośrednio z poziomu pulpitu. O ile jest to bardzo dobry pomysł, tak jego realizacja już nie bardzo. Niejednokrotnie zdarzyło mi się, że klawiatura nagle się zamknęła, a touchpad schował za inne okno. Aby go z powrotem pokazać, zmuszony byłem podłączyć mysz zewnętrzną.

… i wady

W dzisiejszych czasach nie ma nic za darmo. To powiedzenie wydaje się adekwatne także w odniesieniu do tabletu Toshiba Libretto W100. Za bardzo dobrą specyfikację, wydajność i funkcjonalność, przyjdzie nam słono zapłacić. Nie mówię tu o cenie rynkowej urządzenia (która również jest wysoka i wynosi minimum 1899 złotych), a o efektach ubocznych komputerowych podzespołów ulokowanych w miniaturowej obudowie tabletu.

Toshiba Libretoo W100 jest bardzo głośna. Po około 20-30 minutach pracy, nawet mało wymagającej, wiatraczki urządzenia zaczynają pracować tak głośno, że zagłuszają dźwięk dochodzący z głośników. Z drugiej strony, te nietrudno jest zagłuszyć. Wbudowany głośnik modelu W100 to najgorszy, jaki widziałem w całym swoim życiu. Nie skrzeczy, nie charczy, nie trzeszczy, ponieważ go po prostu nie słychać. Tabletu nie wyposażono w fizyczne przyciski regulacji głośności, więc poziom natężenia dźwięku możemy ustawić wyłącznie z poziomu systemu. Nawet to wybraniu maksymalnych opcji, W100 był bardzo, bardzo cichy. Dzięki Bogu, że producent nie zapomniał o złączu audio jack 3.5 mm pozwalającym na podłączenie głośników zewnętrznych.

Głośność pracy i cichość głośników to nie jedyne wady recenzowanego przeze mnie tabletu. Problemem była także temperatura, jaką osiągała obudowa urządzenia po kilkudziesięciu minutach działania. Niejednokrotnie obawiałem się, że W100 się spali, ponieważ dotknięcie metalowej i przewodzącej ciepło pokrywy powodowało automatyczne cofniecie dłoni. Zdarzyło mi się nawet dokładnie oglądać i wąchać tablet szukając śladów dymu lub spalenizny.

Podsumowanie

Nie potrafię powiedzieć dla jakiego segmentu rynku stworzony został nietypowy tablet o dwóch ekranach Toshiba Libretto W100. Biorąc pod uwagę obecność systemu operacyjnego Windows 7 Home Premium oraz możliwość podpięcia urządzeń peryferyjnych, mogłoby się wydawać, że trafi on w gusta klientów biznesowych, którzy chcą pracować poza biurem. Niestety, hałaśliwość i nagrzewanie się W100 przekreślają go, zarówno w tej, jak i innej kategorii. Model ten mogę polecić szczerze tym, którzy szukają mniejszego i bardziej kompaktowego zamiennika dla swojego laptopa, a którym jednocześnie nie przeszkadzają jego wady.

Przez dwa tygodnie testów Toshiby Libretto zadawałem sobie jedno podstawowe pytanie: to tablet, czy już komputer?

Toshiba Libretto W100

Zalety:

Wady:

Galeria

Exit mobile version