Recenzja tabletu Samsung Galaxy Note 10.1 (wideo)

Recenzja tabletu Samsung Galaxy Note 10.1

Tablet – multimedialny prostokąt z czterema zaokrąglonymi rogami. Tak można powiedzieć o każdym przedstawicielu tego segmentu. Nic więc dziwnego, że producenci starają się wprowadzać do swoich produktów rozwiązania, które wyróżniają ich tablety na tle pozostałych. W przypadku najnowszego tabletu koreańskiego Samsunga, jest nim przede wszystkim możliwość obsługiwania sprzętu rysikiem, praca w dwóch jednocześnie otwartych programach w dwóch oknach obok siebie (szkoda, że tylko sześć aplikacji obsługuje ten tryb…), czterordzeniowy procesor Exynos (pierwszy tablet z tą jednostką, reszta pracuje na Tegrze 3 od NVIDII) czy możliwość korzystania z niego jako pilota do urządzeń multimedialnych, np. telewizorów. Jak widzicie, Samsung Galaxy Note 10.1, bo właśnie o nim mowa, już na pierwszy rzut oka nie jest typowym przedstawicielem tabletów. I właśnie dlatego z niecierpliwością czekałam na możliwość przetestowania tego urządzenia. A jak już nadeszła, sprawdziłam jego funkcjonalność od deski do deski. Jeśli więc jesteście ciekawi jak flagowy tablet Samsunga radzi sobie w codziennym użytkowaniu, zapraszam do recenzji Samsunga Galaxy Note 10.1.

Na początku zapoznajmy się z parametrami technicznymi Samsunga Galaxy Note 10.1:
– ekran 10,1″ o rozdzielczości 1280 x 800 pikseli,
– czterordzeniowy procesor Exynos o częstotliwości taktowania 1,4GHz,
– 2GB RAM,
– 16GB pamięci wewnętrznej,
– Android 4.0 Ice Cream Sandwich,
– 3G, WiFi,
– DLNA,
– aparat o rozdzielczości 5 Mpix z LED,
– kamerka 1,9 Mpix,
– GPS z Glonass,
– akumulator o pojemności 7000 mAh,
– slot kart microSD,
– Bluetooth 4.0,
– wymiary: 256,7 x 175,3 x 8,9 mm,
– waga: 593 g.

Pierwsze wrażenia, wstępny przegląd

O tym, że uwielbiam wszelkiej maści urządzenia elektroniczne w białej wersji kolorystycznej, już na pewno doskonale wiecie. O tym, że Samsung Galaxy Note 10.1 wizualnie mi się podoba – również i to w dodatku od kilku miesięcy, a dokładniej od lutego, kiedy to na targach MWC 2012 w Barcelonie miałam okazję chwilę z nim poprzebywać na stoisku koreańskiego koncernu, gdzie był promowany najbardziej ze wszystkich urządzeń (a obok można było znaleźć między innymi tablety Galaxy Tab 2 10.1 i Galaxy Tab 2 7.0). Tym bardziej cieszy mnie fakt, iż urządzenie pod tym względem nie zmieniło się w finalnej wersji. Sprzęt może się podobać. Wzornictwem nie przypomina żadnego tabletu pozostałych producentów, przez co złośliwi zauważają, że to świetny skutek patentowej wojny z Apple.

Samsung zdecydował się na umieszczenie głośników stereo z przodu – po jednym z obu stron ekranu, w górnej połowie urządzenia. Według mnie jest to świetne rozwiązanie z co najmniej trzech powodów. Raz, że podczas trzymania modelu w rękach nie ma możliwości ich zagłuszenia przez przypadkowe zatkanie palcem lub też zetknięcie z jakąkolwiek powierzchnią, na której leży; dwa – dźwięk jest bardziej słyszalny niż gdyby głośniki były z tyłu; trzy – dzięki nim wyróżnia się designem na tle pozostałych tabletowych propozycji dostępnych na rynku.

Samsung umiejscowił wszystkie przyciski funkcyjne na górnej krawędzi urządzenia. Znajdziemy tu włącznik służący również do usypiania i budzenia modelu oraz przyciski do regulacji głośności (osobiście wolę jednak, gdy są na lewej krawędzi). Zaraz obok umieszczono port IRDA, za pomocą którego możemy używać Galaxy Note 10.1 jako pilota, slot kart pamięci microSD, 3,5 mm jack audio oraz slot kart SIM. Dolna krawędź skrywa w sobie tylko i wyłącznie 30-pinowy port Samsunga, znany z pozostałych tabletów tego producenta. Jak widzicie, sprzęt nie oferuje portu USB raz wyjścia HDMI. Drugi brak próbowałam obejść odpowiednią przejściówką, niżej przeczytacie z jakim skutkiem. Z przodu, na górnej ramce w jej centralnej części, znajdziemy kamerkę do połączeń wideo oraz głośniki stereo, natomiast z tyłu – aparat o rozdzielczości 8 Mpix z diodą doświetlającą.

Przyczepić się można jedynie do materiałów, z których zrobiona została tylna obudowa. Od urządzenia z wysokiej półki cenowej, a Galaxy Note 10.1 niewątpliwie się do niej zalicza, oczekujemy świetnej jakości wykonania i równie dobrych materiałów. Niestety, tu Samsung nieco nas zawiódł. Urządzenie oferuje plastikową obudowę, która wygląda po prostu tandetnie. Moim zdaniem ma to marginalne znaczenie w ogólnym rozrachunku, ale nie sposób o tym nie wspomnieć.

Samsung Galaxy Note 10.1 świetnie leży w dłoniach i jest ultralekki (nie czuć, że waży prawie 600 g). Gdy wyjęłam go z pudełka aż się chwilę głupio zastanawiałam czy aby na pewno nie jest to atrapa bez baterii i innych ważnych komponentów ;). Świetne wzornictwo łączące w sobie współgranie bieli i srebrnych wstawek, niewiarygodnie niska waga, do kompletu brakuje jeszcze tylko tego, co najważniejsze – niezawodnego działania i szerokich możliwości wykorzystania jako narzędzie zarówno rozrywki, jak i pracy. I właśnie temu poświęcona została pozostała część niniejszej recenzji Galaxy Note 10.1.

3G

Ku mojej uciesze, Samsung Galaxy Note 10.1 oferuje 3G, czyli w jego obudowie znajduje się slot kart SIM, do którego należy włożyć kartę standardowych rozmiarów (nie miniaturową, jak w przypadku iPada). Pytaliście czy współpracuje z bezpłatnym internetem Aero2 – jak najbardziej, nie ma z nim żadnego problemu. Wystarczy wsadzić kartę do wspomnianego slotu znajdującego się na górnej krawędzi urządzenia i nieco ją skonfigurować (w ustawieniach APN musimy wpisać nazwę sieci „darmowy” – reszta ustawień powinna pobrać się automatycznie; przynajmniej tak było w moim przypadku). Oczywiście można korzystać ze wszystkich ofert krajowych operatorów.

Poniżej znajdziecie screeny pochodzące z aplikacji SpeedTest, pokazujące szybkość pobierania i wysyłania danych na Aero2 w następujących miejscach: w centrum Warszawy (po lewej) oraz w centrum Kielc (po prawej). Nie są powalające, ale należy pamiętać, że jest to internet darmowy – do podstawowych zadań, jak przeglądanie stron internetowych, pisanie newsów czy pisanie mejli, nadaje się znakomicie.

Można dzwonić i odbierać SMS-y? Można, trzeba jedynie pamiętać, by w urządzeniu znalazła się karta umożliwiająca wykonywanie połączeń głosowych (czyli nie „data”).

Wyświetlacz

Chyba największe obawy w potencjalnych klientach, którzy myślą nad kupnem Galaxy Note 10.1, wzbudza wyświetlacz. A to za sprawą faktu, iż nie został wykonany w technologii IPS, czyli teoretycznie nie powinien oferować szerokich kątów widzenia, dobrego odwzorowania kolorów czy świetnego kontrastu. W rzeczywistości nie jest tak źle, jak by się mogło wydawać. Co prawda IPS to nie jest, ale za przesadne można uznać stwierdzenie, że ekran Galaxy Note 10.1 jest zły. Owszem, można się przyczepić do kątów widzenia, które nie są zbyt idealne czy innych szczegółów, ale po drugiej stronie barykady stoi technologia Wacoma, dzięki której urządzenie możemy obsługiwać specjalnym rysikiem S Pen. Samsung wyszedł z prostego założenia: coś za coś (chyba każdy zdaje sobie sprawę z tego, że każdy dodatek w postaci choćby technologii IPS czy wyższej rozdzielczości, powoduje wzrost ostatecznej ceny produktu… a za „sprzęt idealny” przyszłoby nam zapłacić krocie).

Drugą wadą urządzenia, jaką notorycznie wymienia się w sieci, jest niska rozdzielczość. Według mnie jest to argument z gatunku „skoro nie ma się do czego przyczepić, przyczepię się do rozdzielczości”. Galaxy Note 10.1 oferuje ekran o rozdzielczości 1280 x 800 pikseli, co jest obecnie standardem – tylko nieliczne urządzenia posiadają wyświetlacze o wyższej rozdzielczości (pewnie na to zagranie Samsung zdecyduje się w następcy Galaxy Note 10.1, ale to melodia przyszłości…). Czcionki na stronach internetowych są czytelne i ostre, nie ma problemu z odczytaniem treści.

Wyświetlacz i funkcjonalność rysika S Pen

Wyświetlacz świetnie reaguje na dotyk, nawet na najlżejsze muśnięcia palcem. Ale w przypadku ekranu Samsunga Galaxy Note 10.1 najistotniejsza jest kwestia dotycząca funkcjonalności stylusa, który obsługuje aż 1024 poziomy nacisku. S Pen, bo taką właśnie nosi nazwę, znalazł swe miejsce w specjalnej wnęce w obudowie tabletu w prawym dolnym rogu, a każde jego wysunięcie powoduje pojawienie się na ekranie ikonek-skrótów do kilku aplikacji.

Grafikiem nie jestem, ale wydaje mi się, że mam na tyle bystre oczy, by dostrzec minimalne opóźnienie między momentem pisania a pojawiania się wprowadzonej treści na ekranie. Mi to nie przeszkadzało, można się do tego przyzwyczaić, aczkolwiek bardziej wymagające osoby będą musiały nieco poćwiczyć cierpliwość – ale nie przesadnie.

Podstawowe gesty oferowane przez S Pen (wszystkie uaktywniamy przytrzymując fizyczny przycisk na rysiku):
– przesunięcie rysika w dół: wywołanie menu,
– przesunięcie rysika w lewo: cofnięcie do poprzedniego widoku,
– dłuższe przytrzymanie rysika: zrobienie screenshota, którego można później edytować,
– dwuklik na ekranie: wywołanie małego ekranu notatki.

Dłuższą chwilę uwagi należy poświęcić aplikacji Notes S. Ta oferuje możliwość korzystania z sześciu różnych narzędzi (od ołówka po flamaster) o różnej grubości i w różnych kolorach oraz trzech przydatnych funkcji:
– dopasowanie formuły (wzory matematyczne, itp.) i możliwość wyszukania rozwiązania zadania w wyszukiwarce Wolfram Alpha, dzięki funkcji Formula Match, która rozpoznaje skomplikowane formuły i wyszukuje szczegółowe rozwiązania,
– dopasowanie kształtu (figury geometryczne, linie proste, strzałki, itp.), dzięki funkcji Shape Match, która automatycznie koryguje linie i kształty
– konwersja pisma ręcznego na tekst (system działa świetnie, aczkolwiek trzeba się nieco nauczyć jego działania).

Tworząc notatkę na jednym z ośmiu dostępnych szablonów, możemy ją nagrywać, by później odtworzyć i pokazać komuś w jaki sposób coś narysowaliśmy. Co więcej, możemy również nagrać swój głos, jako komentarz. Każda notatka może się składać z tekstu, rysunków, zdjęć/screenshotów, filmików, fragmentów książek czy nawet map. Zastosowanie rysika jest bardzo obszerne, a jedynym ograniczeniem jest nasza wyobraźnia.

Pytaliście jak to jest z pisaniem po ekranie, gdy opieramy na nim rękę. Ktoś mi już zarzucił pod jednym z filmików, że nie wiem czym jest opcja „Ograniczenie wprowadzania wyłącznie do użycia rysika” (ikonka znajduje się w prawym górnym rogu ekranu, obok możliwości nagrywania komentarza do notatek). Otóż wiem, testowałam i wcale nie uzyskałam lepszego rezultatu niż gdy opcja ta była wyłączona. W wielu przypadkach, gdy rękę opierałam o ekran, nie udawało mi się wprowadzić treści tak, jak tego chciałam; występowały problemy – zarówno, gdy opcja była włączona, jak i wyłączona.

Oprogramowanie, system operacyjny, aplikacje, działanie

Samsung Galaxy Note 10.1 pracuje obecnie pod kontrolą Androida Ice Cream Sandwich (4.0), ale zapowiedziana została dla niego aktualizacja do najnowszej wersji systemu – Jelly Bean. Nie została jednak podana konkretna data wypuszczenia update, więc pozostaje nam uzbroić się w cierpliwość. Na system standardowo nałożona została nakładka Samsunga – TouchWiz, która, z założenia, ma pomagać w korzystaniu z tabletu. I to zadanie spełnia w 100 procentach.

Na ekranie tabletu, poza trzema standardowymi dotykowymi przyciskami systemowymi (wstecz, home, aplikacje), znajdziemy ikonkę do robienia screenshotów oraz strzałkę, która otwiera listę miniaplikacji (alarm, czas na świecie, e-mail, kalkulator, menedżer zadań, Notes S, Odtwarzacz MP3, S Terminarz, telefon i wiadomości). Skróty do programów, widżety i huby możemy przechowywać na pięciu ekranach domowych, które można dowolnie konfigurować.

Nowością, jakiej jeszcze nie było w żadnym wcześniejszym tablecie Samsunga, jest możliwość oglądania wideo w małym okienku, tzw. Pop-Up Play, umieszczonym np. na przeglądarce internetowej.

Ale chyba najbardziej interesującą nowinką, jest dzielenie ekranu na połowę i swoisty multitasking. Aplikacje, które można w ten sposób otworzyć, to: przeglądarka internetowa, Polaris Office, Notes S, Odtwarzacz wideo, Galeria i E-mail. Szkoda, że jest ich tak mało, ale jest to znaczny krok w kierunku rozwinięcia tego pomysłu przez Samsunga. Sprawa jest bardzo fajna, bowiem jednocześnie możemy pisać newsa i przeglądać strony internetowe, tworzyć notatkę i wycinać część zdjęcia, itp. Bardzo przydatne rozwiązanie, które – mam nadzieję – będzie rozwijane.

Kolejnymi ciekawymi opcjami w Galaxy Note 10.1, jest możliwość sterowania urządzeniem za pomocą ruchu (teksty z nawiasów pochodzą z opisów funkcji w ustawieniach tabletu):

– obróć do siebie, aby powiększyć: przybliżanie lub oddalanie ekranu w galerii lub w internecie (dotknij i przytrzymaj ekran w dwóch punktach, a następnie obróć urządzenie w jedną stronę i z powrotem, aby pomniejszyć lub powiększyć treść na ekranie),

– przesuwanie w celu poruszenia ikony: przesuń ikonę na następną stronę (porusz urządzeniem w lewo lub w prawo, przytrzymując wybraną ikonę, aby przenieść ją na inną stronę),

– przesuń, aby przeglądać obrazy: poruszaj się po powiększonym obrazie (przesuwaj, aby przesunąć powiększony obraz w lewo, w prawo, w górę i w dół),

– inteligentny alarm: uchwyć nieodebrane połączenia i nieprzeczytane wiadomości (podnieś urządzenie, aby odebrać powiadomienia o nieodebranych połączeniach i nieprzeczytanych wiadomościach. Otrzymasz powiadomienia, jeżeli nie odbierzesz połączeń lub nie przeczytasz wiadomości),

– Smart stay: ekran jest wyświetlany tak długo, jak długo na niego patrzysz (funkcja inteligentnego pozostawania rozpoznaje Twoje oczy za pomocą przedniego aparatu, dzięki czemu ekran pozostaje wyświetlany, kiedy na niego patrzysz).

Skoro o systemie mowa, trudno nie wspomnieć choć kilku słów o klawiaturze wirtualnej. Mamy do dyspozycji trzy: QWERTY (standardową), pływającą (na środku ekranu) i pomiar (podzieloną na dwie części, przy dwóch krawędziach ekranu). Klawiatura składa się z trzech rzędów liter i jednego cyfr, dzięki czemu nie musimy przełączać jej widoku, gdy chcemy wpisać np. 214421EF. Jest ona dość wygodna, choć jest jedno „ale”. Z racji tego, że w Androidzie jest osadzona na dole ekranu belka z ikonami systemowymi, korzystanie z klawiatury, a właściwie ze spacji, wymaga przyzwyczajenia – zwłaszcza dla osoby, która pracuje na iOS. I właśnie dlatego muszę stwierdzić (tak, wiem, teraz część z Was mnie znienawidzi), że pisanie na iPadzie jest po prosu bardziej komfortowe. Nie tylko przez spację znajdującą się zaraz przy krawędzi wyświetlacza, ale również przez sposób wprowadzania polskich znaków diakrytycznych (wystarczy musnąć literkę od góry).

Tu warto wspomnieć o jeszcze jednej kwestii – bardzo prostym i szybkim przełączaniu się pomiędzy dostępnymi sposobami wprowadzania tekstu. Gdy włączymy klawiaturę wirtualną, w dolnym rzędzie, druga ikonka od lewej odpowiada za sposób wprowadzania tekstu (trzeba ją dłużej przytrzymać) – do wyboru mamy klawiaturę wirtualną, głos lub pisanie ręczne. Więc nawet mejle możemy pisać za pomocą rysika.

Padło pytanie czy tablet się nagrzewa… Po dłuższej chwili pracy czy gry, tylna obudowa Galaxy Note 10.1 staje się ciepła, ale nie przesadnie. W czasie trwania testów, nigdy nie osiągnęła temperatury, która by była niekomfortowa.

W sieci spotkałam się z opiniami mówiącymi, że Galaxy Note 10.1 po jakimś czasie użytkowania potrafił znacząco zwolnić, przez co jego wydajność malała. W przypadku testowanego egzemplarza nie spotkałam się z takim problemem. Urządzenie cały czas działało na najwyższych obrotach – było szybkie i nie mogłam się do niczego przyczepić.

Bardzo dobrze sprawowało się połączenie z sieciami bezprzewodowymi – było stabilne i nawet dość daleko od routera (na oko ok. 8 metrów) mogłam być spokojna o to, czy tablet będzie jeszcze łapał zasięg, czy już nie. Z działaniem GPS również nie było żadnych problemów.

Samsung Galaxy Note 10.1 oferuje mnóstwo preinstalowanych aplikacji. Wśród nich znajdziemy: Alarm, AllShare Play, Aparat, ChatON, Crayon Physics Deluxe, Czas na świecie, Czat Google+, Dropbox, E-mail, Edytor wideo, Galeria, Game Hub, Gmail, Google+, Internet, Kalkulator, Kontakty, Książki Play, Mapy, Moje pliki, Music Hub, Nawigacja, Notes S, Odtwarzacz muzyczny, Odtwarzacz wideo, Polaris Office, Photoshop Touch, S Suggest, S Terminarz, Samsung Apps, Sklep Google Play, Google Talk, Telefon, Video Hub (usługa nie jest dostępna w Polsce), Wiadomości, YouTube.

Krótką chwilę warto zatrzymać się przy inteligentnym pilocie. Samsung Galaxy Note 10.1 wyposażony został w port Irda, za pomocą którego możemy sterować urządzeniami elektronicznymi, znajdującymi się w pobliżu tabletu, zapominając o standardowym pilocie. Bez problemu udało mi się sparować produkt z telewizorem Philipsa, a z moją plazmą Panasonic był kłopot i ostatecznie się nie udało.

PDF

Galaxy Note 10.1 ze wszystkimi plikami radzi sobie podobnie – szybko wczytuje pierwszą stronę, by zaraz później chwilę zamyślać się przy ładowaniu kolejnych, przy przybliżaniu czy oddalaniu tekstu. Zainteresowanych odsyłam do filmiku pokazującego działanie tabletu – od 6:40.

Pytaliście się czy jest możliwość manewrowania rysikiem po plikach PDF – jest, nawet w Adobe Reader. Można dodawać notatki, podkreślać i przekreślać tekst, dodawać tekst, rysunek odręczny oraz podpis odręczny. Ale nie jest to zbyt intuicyjne. O wiele bardziej przyjazna dla użytkownika jest aplikacja iAnnotate PDF.

Wideo

Filmy można odtwarzać nie tylko z pamięci wewnętrznej urządzenia czy włożonej do niego karty pamięci, ale również bezprzewodowo z komputera, dzięki DLNA, jak i z sieci – YouTube, ipla, TVN Player. Producent zapewnia, że tablet odtwarza pliki w następujących formatach: DivX, Xvid, H.263, MPEG4, ASF, WMV.

Jak to się sprawdza w rzeczywistości? Standardowo przetestowałam pliki pobrane z tej strony:
– Birds: nie odtworzył (MX Player sobie poradził),
– Hddvd: bez obrazu, tylko audio (MX Player sobie poradził),
– Monsters: płynnie, z napisami, ale bez dźwięku (MX Player płynnie, ale bez napisów i bez dźwięku),
– Suzumiya: płynnie, z napisami, z dźwiękiem,
– Matrix: bez obrazu, tylko audio (MX Player sobie poradził),
– Harry Potter: minimalnie rozjeżdża się obraz z dźwiękiem, dostępna jedna ścieżka dźwiękowa (MX Player podobnie),
– Planet: płynnie, z dźwiękiem i napisami,
– Shrinkage: płynnie, z dźwiękiem,
– Shrinkage 2: płynnie, z dźwiękiem,
– Planet 2: płynnie, bez dźwięku (MX Player sobie poradził).

Głośniki

Zachwycałam się już nietypowym umiejscowieniem głośników w Samsungu Galaxy Note 10.1, przyszła pora na sprawdzenie, jak radzą sobie one z tym, z czym powinny najlepiej. Nie zawiodłam się. Grają głośno, dostojnie i czysto. Żeby jednak nie było tak pięknie, można się przyczepić, że na najgłośniejszym ustawieniu nieznacznie trzeszczą.

Aparat

Samsung Galaxy Note 10.1 został wyposażony w aparat o rozdzielczości 5 Mpix z diodą doświetlającą. Zdjęcia robione tym tabletem są przyzwoitej jakości, aczkolwiek widać, że zdjęcia nie są zrobione świetnym aparatem. Zresztą, zerknijcie poniżej.

Gry, benchmarki

Galaxy Note 10.1, pracujący w oparciu o czterordzeniowy procesor, musi, po prostu MUSI, świetnie radzić sobie z każdą, nawet najbardziej wymagającą grą. I tak jest w rzeczywistości. Testowane tytuły, jak Asphalt 7: Heat, Prince of Persia czy GTA 3 doskonale działały na tym tablecie i nie można się było do niczego przyczepić.

HDMI, USB, Bluetooth

Wspomniałam gdzieś tam na początku, że Galaxy Note 10.1 nie posiada wyjścia HDMI i portu USB. Można to jednak obejść. Specjalnie na potrzeby tego testu zaopatrzyłam się w specjalny adapter-przejściówkę z 30-pinowego portu Samsunga na HDMI, dzięki czemu udało mi się podłączyć tablet do telewizora i przewodowo przesłać obraz na duży ekran (trzeba jedynie pamiętać o tym, że do adaptera musi być podłączona także ładowarka). A skoro działa adapter HDMI od tabletów z serii Galaxy Tab, to i adapter USB działać powinien (aczkolwiek tego już nie testowałam).

Na przyczepkę załapał się tu również Bluetooth. Bez problemu można przesyłać pliki multimedialne pomiędzy tabletem a smartfonem oraz podłączyć klawiaturę Bluetooth. Przy okazji warto wspomnieć, że transfer pliku 4,40GB z tabletu na komputer, jak i w drugą stronę, trwa 5:30 min.

Akumulator

Bateria o pojemności 7000 mAh do czegoś zobowiązuje. Możecie być spokojni o pracę urządzenia przez cały dzień przy średniointensywnym użytkowaniu, przy korzystaniu z niego non stop możecie liczyć na 7-8 godzin działania (w zależności od ustawień). Podczas oglądania wideo, z włączonym WiFi, GPS i maksymalną jasnością ekranu, poziom naładowania baterii spadł z 90% do 15% w ciągu 4 godziny i 45 minut.

Podsumowanie

Samsung Galaxy Note 10.1 jest świetnym tabletem. Im dłużej czasu z nim spędzałam i bardziej go poznawałam, tym bardziej się do niego przekonywałam. Nie jest to co prawda sprzęt idealny (ale takiego nie ma!), bowiem można się przyczepić do braku ekranu w technologii IPS, kiepskich materiałów, z których został wykonany, problemów z niektórymi formatami wideo czy czasem pracy baterii, który mógłby być dłuższy, ale moje serce zdobył bez dwóch zdań. Przemawia za nim przede wszystkim obsługa rysika i doskonały system konwertowania pisma ręcznego na tekst, wydajność i stabilność działania oraz świetne wzornictwo, które spodobało mi się od samego początku.

Cena Samsunga Galaxy Note 10.1 zaczyna się od 2149 złotych WiFi lub 2330 złotych z 3G.

_
Jeżeli macie jakieś pytania dotyczące Galaxy Note 10.1 – pozostaję do Waszej dyspozycji.

Exit mobile version