Recenzja smartwatcha Krüger&Matz Classic

Jeśli chodzi o wearables, do tej pory miałem styczność jedynie z kilkoma opaskami typu smart-band. W końcu jednak nadszedł ten dzień i podjąłem pierwszą próbę przekonania się do inteligentnych zegarków. Wybór padł na Kruger&Matz Smartwatch Classic. Muszę przyznać, że w stosunku jakość i cena (z naciskiem na to drugie), wypadł on naprawdę nieźle.

SPECYFIKACJA

Wyświetlacz: dotykowy 1.6″, 240x240px

Procesor: MediaTek Aster MT2502

System operacyjny: LinkIt Linux

Współpraca ze smartfonem: Android 4.3 oraz iOS 8 (albo nowszy)

Stopień ochrony: IP67 – wodoodporny

Łączność: Bluetooth 4.0 Low Energy + 2.1

Kolor: grafitowy, czarny silikonowy pasek

Bateria: 315mAh

Waga: 50,3 g

Wymiary: 45 x 40 x 11 mm, szerokość paska 20 mm

WYGLĄD I WYKONANIE

Czekając na zegarek zupełnie nie wiedziałem czego się spodziewać. Cena zegarka wskazywała na to, że nie będzie to bynajmniej design z najwyższej półki. Urządzenie dotarło w niewielkim pudełku pokrytym tworzywem imitującym sztuczną skórę. Bardzo eleganckie i minimalistyczne. W środku znalazłem smartwatch umieszczony w wyciętej pod wymiar piance, która zapewniła urządzeniu bezpieczeństwo podczas transportu. 

Wyjąłem zegarek z pudełka i tu naprawdę pozytywne zaskoczenie. Urządzenie zamknięte w aluminiowej obudowie wygląda naprawdę solidnie. Zegarek waży niewiele, bo zaledwie 50 gramów, ale nie oznacza to, że lekka konstrukcja będzie podatna na obicia czy upadki. Uszkodzenia tego typu były zawsze moim największym problemem, jeśli chodzi o plastikowe zegarki. Tu nieraz zdarzyło mi się zawadzić urządzeniem o ścianę lub mebel, który niespodziewanie znalazł się na mojej drodze, ale zarówno metalowa obudowa, jak i ekran nie doznały do tej pory żadnych obrażeń. Warto też dodać, że jest to konstrukcja unibody, dlatego nie ma tu miejsca na złe spasowanie lub nieprecyzyjne łączenia. Cała metalowa konstrukcja zegarka składa się z jednej bryły.

Smartwatch zakładamy na rękę z pomocą gumowego paska. Dodaje on nieco sportowego sznytu eleganckiej kopercie. Nigdy nie byłem fanem skórzanych pasków i metalowych bransolet, dlatego takie rozwiązanie jest dla mnie zarówno estetyczne, jak i wygodne. Guma jest jednak dość podatna na zabrudzenia. Na szczęście zegarek spełnia standardy IP67, co oznacza, że możemy go znanurzyć w wodzie na głębokość jednego metra (cyferka 6 informuje dodatkowo o odporności na kurz). Szybka wizyta pod kranem i pasek zabrudzony podczas użytkowania wygląda jak nowy.

Jako że moich rąk nie można uznać za chude, zawsze martwię się o długość paska w tego typu urządzeniach. Ten, który zainstalowano w zegarki Smartwatch Classic, na pewno zapnie się na jeszcze grubszej dłoni. W moim przypadku miałem jeszcze 3 dziurki zapasu. 

Tuż nad wyświetlaczem znajdziemy niewielki otwór z czujnikiem promieni ultrafioletowych. Szczerze mówiąc, na początku byłem przekonany, że jest to czujnik światła. Tego niestety zabrakło w zegraku. Do czego więc przyda nam się czujnik promieni ultrafioletowych? O tym napiszę później, przy okazji przeglądu aplikacji dostępnych z poziomu zegarka. 

Zaraz pod wspomnianym czujnikiem usytuowano kwadratowy ekran. Moim zdaniem koperta zegarka również mogła przybrać ten właśnie kształt. Zamiast tego urządzenie otrzymało niepotrzebne, grube czarne ramki dookoła wyświetlacza. Rozumiem, że symetria to ważny element wzornictwa, ale czarnej obwódki na dole jest po prostu za dużo. 

Z lewej strony znajduje się mały, podłużny otwór. Jest to głośnik. Nieco mniejsze wgłębienie, usytuowane po drugiej stronie smartwatcha, to mikrofon. Z prawej znajdziemy również przycisk blokady. 

Na tylnej części obudowy znajdziemy port, do którego wpinamy ładowarkę. To niestety jeden ze słabszych elementów zegarka. Magnesy, którymi trzyma się gniazdo, są bardzo słabe i niejednokrotnie zdarzyło mi się obudzić rano obok nienaładowanego zegarka, bo przypadkowe delikatne poruszenie kabla było w stanie wypiąć magnetyczną wtyczkę. Szkoda też, że element ten można wpiąć tylko jedną stroną. To trochę jak z portami USB. I tak, zawsze pierwsza próba podłączenia okazywała się być niepowodzeniem, bo ustawiłem wtyczkę w złą stronę. Wiadomo, Prawo Murphy’ego :)

WYŚWIETLACZ

Patrząc na ogólną prezencję zegarka, zapomniałem, że jest to dość budżetowy smartwatch. Przypomniał mi o tym wyświetlacz o przekątnej 1,6 cala oraz rozdzielczości 240×240 pikseli. Niestety, kolory są mało wyraziste, a kąty widzenia dosyć kiepskie. Do tego białe czcionki na czarnym tle wyglądają na nieco poszarpane. Oddanie czerni również nie zachwyca. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że w tej cenie nie możemy liczyć na fajerwerki. Na pochwałę zasługuje natomiast jasność podświetlenia. Sprawdzanie godziny lub korzystanie z zegarka w pełnym słońcu nie powinno być problemem. W urządzeniach wearables bardzo często musimy przyciskać ekran lub dodatkowy przycisk, aby sprawdzić, która jest godzina. Tutaj producent nie zdecydował się na całkowite wygaszanie wyświetlacza. Mimo że ekran jest wygaszony, przy dobrym świetle wciąż możemy sprawdzić czas. Za takie rozwiązanie, mimo że nie jest to coś „dużego”, moim zdaniem, należy się plus.

Dotyk ekranu nie sprawiał żadnych problemów. Bez kłopotów rozpoznawał przesuwanie palcem lub klikanie. 

BATERIA

O problemach związanych z wypinającym się kablem ładowania już pisałem. Teraz kilka dobrych informacji. Pierwsza z nich jest taka, że smartwatch do pełnego naładowania od zera potrzebuje niemal równych dwóch godzin. Przy intensywnym użytkowaniu bateria wytrzymywała około półtora dnia. Myślę, że oszczędni użytkownicy mogą polepszyć ten wynik o jeszcze jeden dzień. Nie miałem do czynienia z wieloma urządzeniami tego typu, ale bałem się, że Smartwatch Classic wypadnie znacznie gorzej. Kolejne zaskoczenie na plus dla Kruger & Matz.

FUNKCJE 

Zegarek nie byłby oczywiście smart, gdyby nie jego dodatkowe funkcje. Pozwólcie, że o tym, jak urządzenie sprawowało się podczas testów, opowiem wam na podstawie poszczególnych opcji, które oferuje.

Kontakty, wybór numeru, spis połączeń, wiadomości

Z poziomu smartfona możemy przeglądać naszą listę kontaktów. Niestety, ta nie została w całości zaimportowana z mojego Samsunga Galaxy S3, przez co wielu pozycji brakowało. Z poziomu tej funkcji możemy również wybrać określony numer i rozpocząć połączenie głosowe. Jeśli smartwatch jest sparowany z naszym telefonem, automatycznie odbieramy rozmowy z pomocą zegarka. Nie jestem do tego przyzwyczajony, dlatego bardzo często zapominałem wyłączyć „głośnik” po odebraniu telefonu. Takie rozwiązanie świetnie sprawdzało się natomiast podczas prowadzenia samochodu. Głosniczek umieszczony w zegarku spisywał się bardzo dobrze. Moi rozmówcy nie narzekali również na mikrofon. Mówienie do zegarka wciąż jednak kojarzy mi się z serialem Power Rangers, dlatego bardzo rzadko rozmawiałem z jego pomocą. 

Urządzenie, z poziomu oddzielnej ikonki, pozwala nam również przenieść się do ostatnio wybieranych lub odbieranych połączeń. Jeśli gdzieś dzwoniłem za pomocą zegarka, korzystałem właśnie z tej funkcji. Książka adresowa nie posiada żadnej funkcji wyszukiwania, dlatego przewijanie trwa w nieskończoność. Tutaj szło znacznie szybciej. Zegarek pozwala również wybrać dowolny numer, wyświetlając na ekranie klawiaturę numeryczną. 

W zegarku trafiłem na kilka funkcji, które niestety zupełnie nie działały po sparowaniu urządzenia z moim Samsungiem Galaxy S3. Jedną z nich była możliwość odbierania smsów z poziomu zegarka. Powiadomienie pojawiało się na pasku u góry i czasami udawało mi się odczytać treść wiadomości na ekranie urządzenia. Klikając ikonę „wiadomości”, na ekranie pojawiał się jednak komunikat „nieudane” i nie było możliwości przejścia do całej skrzynki odbiorczej.

Powiadomienia

Jeśli chodzi o powiadomienia, z poziomu aplikacji SmartWear możemy wybrać, jakie komunikaty chcemy wyświetlać na ekranie zegarka. Domyślnie smartwatch daje nam znać o każdym komunikacie, jaki pojawia się w telefonie, łącznie z wiadomościami o niestabilnym połączeniu z Wi-Fi albo aktualizacjach aplikacji z Google Play. Korzystając z programu WhatsApp, ucieszyło mnie, że zegarek, oprócz powiadomienia, wyświetla również treść otrzymanej wiadomości. Problemy pojawiły się przy aplikacjach, które, działając w tle na stałe, lokują się na naszym pasku powiadomień. Kiedy uruchomiłem Endomondo, zegarek oszalał, wibrując z każdą sekundą, jaką odliczyła aplikacja. Bardzo często otrzymywałem powiadomienia od Any.Do, które działało w tle. Po jakimś czasie było to na tyle męczące, że musiałem wyłączyć te konkretne alerty.

Lokalizator

Możliwość zlokalizowania zegarka z poziomu smartfona była jedną z tych funkcji, które interesowały mnie najbardziej. Żyję w chaosie, dlatego normą jest codzienne poszukiwanie małych przedmiotów, jakie lubią się zgubić. Niestety, próbowałem na wszystkie możliwe sposoby. Ta funkcja ani razu nie zadziałała z poziomu Samsunga Galaxy S3. Ikona „lokalizuj” w aplikacji była non stop nieaktywna (szara). Kiedy wybierałem lokalizator w zegarku, na ekranie pojawiał się napis „najpierw skonfiguruj z telefonem przez BT”. Urządzenia były w tym czasie sparowane, więc naprawdę nie wiem, dlaczego funkcja była non stop niedostępna.

Alarm, kalendarz

Smartwatch posiada również własny, wbudowany budzik. Do wyboru mamy kilka mocno irytujących uszy melodyjek polifonicznych. Kiedy chcemy o czymś pamiętać, a niekoniecznie zwracać na siebie uwagę, możemy ustawić alarm bazujący jedynie na wibracjach. Wygodne i dyskretne rozwiązanie na wykłady, spotkania lub konferencje. W zegarku nie zabrakło też kalendarza. Tu mamy do wyboru dwa widoki: dzisiejszej daty oraz całego miesiąca. 

Muzyka, zdjęcia

Zegarek sprawdza się również jako pilot do naszego domyślnego odtwarzacza w telefonie. Z jego pomocą wybierzemy następną lub poprzednią piosenkę, wciśniemy pauzę, a także pogłośnimy lub ściszymy dźwięk. Z poziomu zegarka możemy także wykonać zdjęcie tylną kamerą telefonu. Na ekranie smartwatcha pojawia się wtedy nieco rozpikselowany podgląd i przycisk zwalniający migawkę. Zabrakło jednak jakichkolwiek, choćby podstawowych funkcji wyłączenia lampy błyskowej czy ustawienia samowyzwalacza. Funkcja przyda się więc chyba tylko domorosłym szpiegom. 

Ustawienia

Z poziomu ustawień możemy zmodyfikować nieco wygląd interfejsu smartwatcha. Do wyboru mamy na przykład cztery różne tarcze zegarka: trzy analogowe i jedną cyfrową. Moim zdaniem to trochę za mało. Do wyboru są także trzy różne sygnały dzwonka oraz alarmu. Niestety, wszystkie tak samo drażniące, dlatego, jak już pisałem wcześniej, ja zostałem przy samych wibracjach. W ustawieniach możemy również zdecydować jak mają wyświetlać się poszczególne części menu: w kafelkach, po cztery na jeden ekran lub pojedynczo.

DODATKOWE APLIKACJE

Twórcy pozwalają nam również zainstalować trzy dodatkowe aplikacje. Co ciekawe, pamięć urządzenia pozwala zapisać na raz tylko dwie z nich.

UVSensor

W końcu dowiecie się, po co w urządzeniu zainstalowano sensor promieni UV. Wykorzystuje go specjalna aplikacja. Do czego służy? Czujnik, na podstawie promieni ultrafioletowych, określa nasze samopoczucie wyświetlając odpowiednio uśmiechniętą lub smutną emotikonę. Mam wrażenie, że kogoś z twórców urządzenia mocno poniosła fantazja…

Yahoo Weather

Jak sama nazwa wskazuje, jest to aplikacja, która z poziomu nadgarstka pozwoli nam sprawdzić pogodę. Program posiada jednak pewną niedogodność. Aby sprawdzić pogodę na zegarku, musimy wcześniej wprowadzić odpowiednie miasto z poziomu smartfona. Aplikacja nie przyda się więc, kiedy będąc na co dzień w Łodzi, będziemy chcieli sprawdzić pogodę w Krakowie. Jeśli jednak chcecie się dowiedzieć czegoś o zachmurzeniu lub temperaturze, aplikacja działa tak, jak powinna. 

Pedometer

Ostatnia aplikacja, którą udostępnił producent, to licznik kroków. Ten sprawdza się naprawdę dobrze. Licząc kroki w głowie, mój wynik dokładnie pokrył się z tym, co pojawiło się na ekranie, kiedy się zatrzymałem. Postanowiłem jednak sprawdzić, jak aplikacja radzi sobie z przeliczaniem kalorii i przebytych odległości. Jednocześnie uruchomiłem Endomondo oraz aplikację Pedometer. Wyniki okazały się być niestety zupełnie inne. Rezultaty tego testu możecie zobaczyć poniżej. A ponieważ wiem mniej więcej, jaki dystans pokonałem, to niestety bezapelacyjnym zwycięzcą tego pojedynku zostało Endomondo. 

APLIKACJA SMARTWEAR

Na koniec kilka słów o aplikacji SmartWear, która steruje naszym zegarkiem. O tym, że funkcja lokalizatora nie zadziałała ani razu, pisałem już wcześniej. Poza tym program spełnia swoje zadania tak jak powinien. Z poziomu aplikacji możemy zdefiniować, jakie powiadomienia chcemy otrzymywać na zegarek lub hurtowo wyłączyć wszystkie za pomocą jednego przycisku.

PODSUMOWANIE

Mam wrażenie, że inteligentne zegarki najlepsze lata mają jeszcze przed sobą. Być może premiera Apple Watch przyczyni się do rozwoju mobilnych aplikacji dedykowanych urządzeniom zakładanym na rękę. Póki co, dla mnie najważniejszą funcją zegarka jest możliwość odebrania powiadomień bez konieczności wyjmowania smartfona z kieszeni. I jeśli chodzi o mnie, Smartwatch Classic jest zegarkiem „wystarczającym”. Urządzenie dobrze wygląda, pozwala odbierać rozmowy z poziomu nadgarstka, a także przeglądać powiadomienia ze wszystkich aplikacji, jakie zainstalujemy w pamięci naszego telefonu. Za zegarek zapłacimy 349 złotych. Uważam, że jest to bardzo dobra cena jak na możliwości i dobrą jakość wykonania urządzenia. Był to pierwszy inteligentny zegarek, którym miałem okazję pobawić się dłużej i sprawdzić, jak radzi sobie na co dzień. Po kilku tygodniach użytkowania śmiało mogę polecić go mniej wymagającym użytkownikom, którzy szukają swojego pierwszego inteligentnego zegarka. Za tę cenę trudno będzie znaleźć coś lepszego. Oczywiście próżno liczyć tu na poprawę błędów w oprogramowaniu, które niestety nie pozwoliły mi skorzystać z niektórych funkcji. Nie sądzę też, aby producent urozmaicił software o dodatkowe aplikacje. Mimo to, za niespełna 350 złotych, otrzymujemy całkiem ładny i dość funkcjonalny gadżet. Cena jest tutaj kluczowym kryterium, które pozwala przymknąć oko na pewne niedoskonałości. 

Exit mobile version