Roborock Saros 20 Flow

Recenzja Roborock Saros 20 Flow Complete. Nareszcie z rolką mopującą

Stare jak świat powiedzenie mówi, że lepiej późno niż wcale. Roborock – trzeba to otwarcie przyznać – późno dołącza do grona producentów oferujących roboty sprzątające z mopem rolkowym, bo Roborock Saros 20 Flow to pierwszy taki sprzęt w ofercie firmy. Nie zmienia to jednak faktu, że to naprawdę udany robot, który ma kilka asów w rękawie.

Co znajdziemy w zestawie? Sporo tego

Z racji tego, że mieszkam na trzecim piętrze bez windy, testy robotów sprzątających zaczynają się dla mnie od całkiem solidnego kardio pod postacią wnoszenia pokaźnych gabarytów kartonu po schodach. Ten, w którym dociera do nas Roborock Saros 20 Flow, jest jednak nieco mniejszy od konkurencji, a to za sprawą również mniejszej stacji bazowej, do której za moment wrócimy.

Do testów otrzymałem model Roborock Saros 20 Flow Complete, a ten ostatni człon nazwy oznacza, że – poza samym robotem i stacją – otrzymujemy rozszerzony pakiet akcesoriów. I, rzeczywiście, jest tego tutaj naprawdę dużo.

Poza workiem na kurz już fabrycznie zainstalowanym w stacji dokującej dostajemy aż sześć kolejnych (zatem łącznie siedem), dodatkową rolkę mopującą, dwa komplety szczotek bocznych, trzy filtry kurzu oraz płyn do podłóg o pojemności 200 ml. Taki zestaw bez trudu pozwoli nam na korzystanie z robota przez ładnych kilka miesięcy bez konieczności dokupowania akcesoriów.

Gdzie kupić?

Roborock Saros 20 Flow Complete

ok. 4799 zł
(Przybliżona cena z dnia: 20 października 2026)
Zawiera linki afiliacyjne.

Stacja bazowa zaskakuje swoimi rozmiarami

Zaledwie nieco ponad miesiąc temu miałem okazję testować robota sprzątającego Mova Z70 Ultra Roller Complete, stanowiącego flagowy model w ofercie marki. I, choć doceniłem go za wiele rzeczy, nadmieniłem też, że jego stacja dokująca nie należy do najmniejszych, co w przypadku mojego, nieprzesadnie dużego mieszkania, stanowi pewien mankament.

Tym bardziej pozytywnie zaskoczył mnie Roborock Saros 20 Flow, bowiem stacja bazowa, w którą go wyposażono, ma relatywnie przyjazne wymiary, zwłaszcza jak na to, ile oferuje. Jej wymiary to dokładnie 38,1×45,4×45,1 cm. Dla skali, stacja wspomnianego konkurenta Mova to 40×43,2×50 cm, zatem mówimy tu o naprawdę zauważalnej różnicy.

Jakość wykonania wszystkich poszczególnych elementów stacji bazowej stoi na wręcz nienagannym poziomie. Użyte materiały (mimo że są to tworzywa sztuczne) są wysokiej jakości, nic tutaj nie skrzypi i nie sprawia wrażenia wątłego. Wzornictwo jest proste i bardzo estetyczne – całość nie rzuca się ostentacyjnie w oczy. Doceniam też zastosowanie matowych tworzyw na całej powierzchni, dzięki czemu osadzający się kurz nie jest aż tak drastycznie widoczny.

Minimalizm widać na prawie każdym kroku. Niemal cała stacja jest czarna, z kolei frontowy panel ma ciemnoszarą kolorystykę. Jest on matowy, ale lekko połyskuje w świetle, trochę jak metalowa płyta. Widoczne jest tu jedynie błyszczące logo Roborock na górze i niewielka dioda stanu u dołu. Co istotne, front nie jest zdejmowalny, a dostęp do wszystkich elementów eksploatacyjnych ulokowano od góry.

No właśnie – to, w jak przemyślany sposób zaprojektowano stację RoboDock (bo tak się ona nazywa) – zasługuje na ogromną pochwałę. Patrząc na górę widzimy dwa zbiorniki na wodę – po lewej na brudną, o pojemności 3 litrów, po prawej na czystą, mający 4 litry. Wyjmujemy je poprzez uniesienie do góry, chwytając za duże wgłębienia.

Ktoś mógłby zastanawiać się, gdzie worek na suche nieczystości, skoro frontu nie zdejmujemy jak w większości robotów. Znajduje się on właśnie tuż pod wspomnianymi zbiornikami na wodę, zamknięty pod dodatkową klapką – dokładnie tak, jak w Narwal Flow 2. Obok, po lewej stronie, ulokowano natomiast dyspenser na detergent do podłóg. Nalanie do niego całej buteleczki płynu z zestawu wypełnia go prawie do połowy.

Przechodząc do aspektów stricte eksploatacyjnych, po dwóch tygodniach użytkowania (i niemal codziennym sprzątaniu), z pełnego zbiornika na czystą wodę pozostała mi jeszcze około jedna trzecia, a worek na kurz zapełnił się wręcz minimalnie. Zresztą, w tej kwestii Roborock Saros 20 Flow obiecuje nawet do 65 dni sprzątania bez konieczności wymiany worka. Płynu do podłóg również nie zdążyło ubyć zbyt wiele względem stanu początkowego.

Wiecie już, jak wygląda stacja RoboDock i co się w niej znajduje, a co potrafi? Poza automatycznym opróżnianiem zbiornika kurzu w robocie po każdym sprzątaniu, jej zadaniem jest też dozowanie detergentu na każde mopowanie oraz pranie rolki mopa w wodzie o temperaturze do 100°C (zależne jest to od stopnia jej zabrudzenia) podawanej z dysz. Następnie jest ona suszona gorącym powietrzem w 63°C. Samodzielnie czyści się również tacka wewnątrz stacji, na której prany jest wałek.

Jeden z najsmuklejszych robotów z rolką

Jeśli chodzi o samego robota, Roborock Saros 20 Flow wygląda w zasadzie identycznie jak wszystkie inne tego typu sprzęty. Tu również postawiono na matowe tworzywa na całej obudowie.

W aspekcie wymiarów, wynoszą one 35,2×35,3×8,98 cm i zdecydowanie najmocniej warto pochylić się nad tym ostatnim. Wysokość, jaką Roborock Saros 20 Flow Complete osiąga po schowaniu wieżyczki z radarem, wynosi 8,98 cm. Producent chwali się, że dzięki temu jest on jednym z najniższych robotów z mopem rolkowym na rynku. Istotnie, konkurencyjne modele są odrobinę wyższe .

Daje to szansę na wjazd pod niższe komody czy kanapy. Niestety, u mnie na zbyt wiele się to nie zdało, bowiem Roborock Saros 20 Flow i tak nie był w stanie wjechać pod sofę na nóżkach, a nawet zaliczył pewną wpadkę, ale do tego jeszcze za chwilę wrócimy.

Od frontu ulokowano szereg czujników i kamer, a także białą diodę LED z mocnym światłem. Aktywuje się ona w chwili, gdy robot uzna, że potrzebuje dodatkowego oświetlenia w trakcie sprzątania. U góry znalazły się dwa przyciski (zasilania i powrotu do bazy) oraz zdejmowana pokrywa, pod którą znajduje się zbiornik kurzu. Jest tutaj też oczywiście wysuwana wieżyczka modułu LiDAR, która chowa się w chwili wjazdu pod niższe meble.

Od spodu znalazł się oczywiście cały zespół elementów sprzątających. Konkretniej, mamy tu główną szczotkę DuoDivine, składającą się z dwóch ułożonych obok siebie wałków – taka konstrukcja ma zapobiegać plątaniu się włosów. Po dwóch tygodniach sprzątania faktycznie mogę to potwierdzić – ani razu nie zdarzyło mi się, by robot wydał jakikolwiek komunikat tego typu, a i patrząc na szczotkę nie dostrzegam żadnych zaplątanych włosów.

Co ciekawe, Roborock Saros 20 Flow został wyposażony nie w jedną, a dwie szczotki boczne – przy lewej i prawej krawędzi. Żadna z nich nie ma jednak mechanizmu wysuwania poza obrys robota. Potrafią one natomiast podnosić się lekko do góry.

Niewątpliwą gwiazdę programu stanowi tu wałek mopujący SpiraFlow 2.0 o szerokości 270 mm, z mechanizmem wysuwania w bok oraz osłoną, która automatycznie nasuwa się na rolkę w chwili wjazdu na dywan. Co warte odnotowania, zarówno rolka mopująca, jak i szczotka główna, są bardzo proste w demontażu, co znacząco ułatwia konserwację robota i czyszczenie obu tych elementów co jakiś czas.

Aplikacja Roborock

Czy nam się to podoba czy nie, roboty sprzątające mają to do siebie, że aby w ogóle rozpocząć korzystanie z nich, zaraz po rozpakowaniu musimy zainstalować na naszym smartfonie aplikację sterującą. Ta tutaj nazywa się – po prostu – Roborock i dostępna jest do pobrania w Google Play oraz App Store.

Nie będziemy rozwodzić się szczególnie mocno nad wszystkimi jej pojedynczymi funkcjami, bo – po pierwsze – była ona omawiana na łamach Tabletowo niejednokrotnie w recenzjach robotów Roborocka, w tym Qrevo Curv 5A1. Po drugie, opcji jest naprawdę dużo, przez co opisywanie ich trwałoby tyle, co cała ta recenzja.

Niemniej jednak, w gruncie rzeczy uznaję aplikację Roborock za bardzo udaną. Jej interfejs jest czytelny i bardzo łatwy w obsłudze, począwszy od pierwszej konfiguracji robota, poprzez codzienne użytkowanie i zmianę ustawień. Wszystko jest tutaj logiczne rozlokowane, a poszczególne opcje dość jasno opisane.

Aplikacja obsługuje język polski, choć – tu mogę się trochę poczepiać – jakość niektórych tłumaczeń pozostawia nieco do życzenia i powinna zostać poprawiona. Na przykład, w sekcji ustawień sprzątania pod meblami, funkcję chowania wieżyczki nazwano jako bezpieczna wyprzedaż oraz ekstremalna wyprzedaż i, gdyby nie opisy pod spodem, miałbym niemałą zagwozdkę.

Pokrótce tylko opowiem, że patrząc z perspektywy ekranu głównego widzimy skrócone informacje o naszym robocie. Wchodząc w niego, naszym oczom ukazują się już wszystkie opcje i mapa domu, wraz z informacją o ostatnim sprzątaniu.

U dołu ekranu znalazły się natomiast tryby sprzątania. Do dyspozycji mamy tryb SmartPlan 3.0, w którym algorytmy inteligentnie planują trasę i sposób sprzątania. W moim przypadku zwykle wyglądało to tak, że robot zaczynał od odkurzania dywanów, a dopiero potem wracał do stacji wyprać rolkę mopa i rozpoczynał odkurzanie podłóg wraz z myciem.

Możemy też oczywiście ręcznie wybrać tryb samego odkurzania, odkurzania z mopowaniem lub mopowania po odkurzaniu. W każdym z nich możemy dostosować parametry sprzątania – moc ssania, ilość wody używanej do mopowania oraz skrupulatność trasy sprzątania.

Wchodząc do ustawień zyskujemy już dostęp do wszystkich funkcji i parametrów, począwszy od sprzątania podłóg i dywanów, reagowania na przeszkody oraz ustawień stacji dokujących, w tym długości suszenia mopa i częstotliwości opróżniania pojemnika z kurzem. Roborock Saros 20 Flow oferuje też funkcje dedykowane właścicielom zwierząt, w tym możliwość podglądania ich z użyciem kamery robota i mówienia do nich. Zresztą, obraz z kamery można sprawdzać w dowolnym momencie.

W tym miejscu wspomnę jeszcze, że do dyspozycji mamy komunikaty głosowe, także w języku polskim oraz funkcję sterowania głosowego z pomocą asystenta imieniem Rocky. Wywołujemy go hasłem Hey Rocky, a następnie wypowiadamy komendę, np. rozpoczęcia sprzątania, tylko odkurzania albo posprzątania konkretnego pomieszczenia. Niestety, Rocky nie działa po polsku, ale i tak stanowi bardzo fajną ciekawostkę.

Pora posprzątać, czyli Roborock Saros 20 Flow i dokładność odkurzania

Roborock Saros 20 Flow został wyposażony w cyfrowy silnik HyperForce generujący moc ssącą na poziomie 36000 Pa. Jest on więc pod tym kątem jednym z najmocniejszych robotów sprzątających dostępnych na rynku. W parze z mocnym silnikiem idą tu jeszcze wspomniane wcześniej dwie szczotki boczne i podwójna główna DuoDivine.

W aplikacji do wyboru mamy cztery poziomy mocy odkurzania – cichy, zrównoważony, turbo lub MAX+, a oprócz tego, robot sam potrafi podnosić ją w chwili wykrycia większego zabrudzenia w danym miejscu. Siła ssania automatycznie podnosi się również podczas czyszczenia dywanów.

No dobrze, jak zatem wypada dokładność odkurzania w wykonaniu Sarosa 20 Flow? Świetnie. Po prostu. Przez zdecydowaną większość czasu naprawdę nie miałem żadnych większych zarzutów co do stanu podłóg po zakończonym sprzątaniu. Niezależnie od tego, czy mowa o twardych podłogach czy dywanach, były one odkurzone bardzo dokładnie, zarówno z większych zabrudzeń, jak i drobnego piasku czy paprochów.

Roborock Saros 20 Flow

Co ciekawe, mimo braku funkcji wysuwania szczotki bocznej, niejednokrotnie obserwowałem, że Roborock Saros 20 Flow był w stanie sprzątać w zakamarkach dokładniej, aniżeli wspominany odkurzacz konkurencji.

Zamiast tego, przyjmuje on po prostu taktykę maksymalnego dojeżdżania do krawędzi mebli i narożników, często pozostając przy nich przez chwilę. Żeby jednak nie było zbyt idealnie – jasne, zdarzało mu się zostawiać pojedyncze, ale ewidentnie widoczne paprochy, zwykle przy krawędziach dywaników.

Istotną informacją jest również to, że zazwyczaj obie szczotki boczne bez problemu pracują podczas odkurzania dywanów, z czym akurat w poprzednich modelach robotów Roborocka bywało różnie.

Mop rolkowy zmienia wszystko

Ze wstępu wiecie już, że Roborock Saros 20 Flow to pierwszy robot w portfolio marki, który został wyposażony w mop rolkowy. I to jest świetna wiadomość.

Uważam bowiem, że mop w formie rolki jest bez porównania bardziej dokładny aniżeli klasyczne dwie, krążkowe nakładki. Pozwala on już realnie, dokładnie umyć podłogę, także z większych plam, podczas gdy klasyczna konstrukcja z padami sprawdza się raczej głównie do jej odświeżenia. I dokładnie tak też jest w testowanym modelu.

Do dyspozycji mamy wałek mopujący o szerokości 270 mm z włosiem z mikrofibry. Generuje on docisk do podłogi na poziomie 15 N i obraca się z prędkością 240 obrotów na minutę. Cały ten system nazwano SpiraFlow 2.0, a poza samą rolką, składa się na niego jeszcze 16 dysz podających gorącą wodę pod ciśnieniem oraz skrobak, który na bieżąco ściąga z rolki zabrudzenia i brudną wodę do zbiornika wewnątrz robota.

Rolka wysuwa się o 44 mm poza obrys robota do dokładniejszego mopowania przy krawędziach. Jest tutaj również osłonka, która automatycznie zakrywa rolkę podczas wjeżdżania na dywany, a dodatkowo unosi się do góry o 15 mm. No dobra, dość o teorii, czas na praktykę – jak mopuje Roborock Saros 20 Flow?

Roborock Saros 20 Flow

Wprost doskonale. Podłogi po mopowaniu są realnie czyste i wcale nie mówię tu wyłącznie o zwykłym efekcie odświeżenia. Nawet jeśli na danej powierzchni znajdowała się jakaś większa plama (pokroju zaschniętej kawy lub herbaty) albo tłuszcz, robot potrafił skutecznie się ich pozbyć. Często, jeśli uznał je za duże zabrudzenie, zwiększał intensywność mopowania i przejeżdżał przez dane miejsce więcej niż raz. Zazwyczaj jednak wystarczał już jeden przejazd.

Druga sprawa jest taka, że jeśli Roborock Saros 20 Flow wykryje więcej zabrudzeń albo uzna, że rolka jest już brudna, wówczas wraca na chwilę do stacji bazowej, przepiera ją, nabiera wody i wraca w to samo miejsce. Istotny aspekt stanowi tutaj fakt, że do mopowania wykorzystywana jest ciepła woda.

Co do samego mycia, mam w zasadzie tylko jeden zarzut. Dwukrotnie zdarzyło mi się bowiem, że podczas mopowania robot ponownie wjechał w już umyte, jeszcze wilgotne miejsce, co powodowało, że na podłodze pozostawały ślady jego kół. Na szczęście po wyschnięciu zwykle nie było już ich tak widać.

Dopowiem jeszcze, że aplikacja umożliwia dostosowanie poziomu wody podczas mopowania wybierając jeden z 30 stopni wilgotności. Nowością jest natomiast tryb automatyczny, w którym robot sam reguluje ilość wody zależnie od zabrudzenia podłogi. To również dzieje się dzięki wykorzystaniu kamery i czujników.

Nawigacja i pokonywanie przeszkód

Roborock Saros 20 Flow został wyposażony w system nawigacji RetractSense, który opiera się o sensor LiDAR umieszczony w chowanej wieżyczce, boczne światło strukturalne VertiBeam oraz kamerę RGB. Całość sprzęgają algorytmy AI, które analizują pomieszczenia, rozkład mebli i rozpoznają napotkane przeszkody.

Muszę przyznać, że bardzo podoba mi się sposób, w jaki robot planuje trasy. W zdecydowanej większości przypadków, wykorzystuje on sprawdzoną taktykę przejeżdżania wężykiem, na kształt litery S, a więc raz przejeżdżając przy razie, od jednego do drugiego krańca pomieszczenia.

Przy tym dobrze podjeżdża do wszelkiego rodzaju mebli. Z racji braku opcji wysuwania szczotki bocznej, stara się on maksymalnie dojechać do nóg stołu, krzeseł, krawędzi innych mebli czy ścian, ale jednocześnie wciąż nie obija się o nie ostentacyjnie i zostawia sobie zwykle około 1-2 cm marginesu. To samo tyczy się również – na przykład – butów czy innych wolnostojących przeszkód.

Precyzja nawigacji objawia się też w jeszcze jednym aspekcie. Roborock Saros 20 Flow na tyle umiejętnie planuje i na bieżąco koryguje trasę, że nawet jeśli podczas trwającego cyklu sprzątania danego pomieszczenia – na przykład – odsunę krzesło, by dać mu pod nie wjechać, ten bez problemu tego dokonuje.

Niestety, udało mi się (a w zasadzie to Roborockowi, nie mi) zaliczyć też jedną wpadkę. Mimo pozostawienia domyślnego ustawienia, w którym robot ma chować wieżyczkę, ale w bezpieczny sposób wjeżdżać pod meble, Saros 20 Flow postanowił za wszelką cenę spróbować wjechać pod kanapę.

I, do pewnego momentu mu się to udało, ale doszło przez to do dość mocnego zarysowania górnej obudowy. Co prawda sytuacja ta ani razu więcej się nie powtórzyła, ale cóż z tego, skoro ślady na robocie już zostaną. Nie ukrywam, odrobinę mnie to wtedy zirytowało.

Roborock Saros 20 Flow

Możemy również ustawić ekstremalne wjeżdżanie pod meble i wówczas będzie próbował sprzątać pod meblami o wysokości niemal równej jemu samemu. Tu już jednak pojawia się wyraźne ostrzeżenie, że wybór tej opcji może powodować zarysowanie górnej klapy robota.

Robot potrafi również rozpoznawać przeszło 300 rodzajów napotkanych przeszkód, którym robi zdjęcia i umieszcza na mapie. Jeśli dane rozpoznanie jest błędne albo bezcelowe (co parę razy miało u mnie miejsce), możemy włączyć ignorowanie danej przeszkody.

Jeśli natomiast chodzi o pokonywanie przeszkód, tutaj do akcji wkracza system adaptacyjnego zawieszenia AdaptiLift Traverse 3.0. Według Roborocka, pozwala on na przejechanie przeszkód i progów mających nawet 8,8 cm wysokości, przy czym – podobnie jak w innych robotach – mowa tu o progach dwustopniowych Jeden stopień może mieć do 4,5 cm, drugi do 4,3 cm.

Co prawda nie mam w domu aż tak wysokich progów, zatem nie jestem w stanie sprawdzić maksimum możliwości tego rozwiązania. Mój najwyższy próg w łazience ma około 3 cm, co już dla niektórych robotów potrafiło stanowić wyzwanie. Ale nie dla Sarosa 20 Flow, bowiem radził on sobie bezbłędnie. W momencie wykrycia wyższej przeszkody (czy właśnie progu), robot zatrzymuje się przed nią, wysuwa nóżki na kółkach i pokonuje je już bez większego problemu.

W tym miejscu muszę wspomnieć też o dwóch pomniejszych wpadkach, które (poza tą zarysowaną obudową) zaliczył Saros 20 Flow podczas testów. Po pierwsze, raz zdarzyło mi się, że podczas sprzątania robot zawiesił się i przesłał do aplikacji komunikat o utknięciu. Jak się okazało, wcale nie zaklinował się nigdzie, a tylko… stanął na rogu dywaniku i nie chciał sam ruszyć dalej. Co jednak istotne, nie musiałem go ręcznie przenosić – wymuszenie wznowienia pracy z apki rozwiązało sprawę.

Druga sytuacja powiązana jest ze wspomnianym wyżej zawieszeniem AdaptiLift Traverse. Podczas zwykłego odkurzania dywanu, robot – z absolutnie nielogicznych powodów – uznał, że znajduje się przed przeszkodą i na kilka sekund uniósł się o parę centymetrów, próbując poruszać w ten sposób. To jednak niegroźne mankamenty.

Czas pracy Roborock Saros 20 Flow

Za zasilanie robota podczas jego pracy odpowiada akumulator o pojemności 6400 mAh. Choć producent nie deklaruje wprost przybliżonego czasu pracy, faktem jest, że podczas sprzątania mojego mieszkania, spisywał się pod tym kątem wprost rewelacyjnie. Wedle aplikacji, powierzchnia czyszczenia, jaką pokonywał za każdym razem, to około 17 m2.

I, niezależnie od tego, czy w grę wchodziło samo odkurzanie na wysokiej mocy, odkurzanie z mopowaniem czy mopowanie po odkurzaniu (czyli podwójny przejazd), robot ani razu nie skończył pracy mając mniej niż 60% baterii. Po cyklu odkurzania w najmocniejszym trybie MAX+, Roborock Saros 20 Flow zjeżdżał do stacji bazowej wciąż mając jeszcze 68% naładowania.

Przy takim codziennym sprzątaniu, do którego zwykle używałem albo inteligentnego trybu SmartPlan albo odkurzania z jednoczesnym mopowaniem, po trwającym zwykle około 45-50 minut cyklu sprzątania, robot kończył go z poziomem baterii plus minus 75-80%. Trudno mi narzekać na takie wyniki, bo – co by się nie działo – ani razu nie miałem poczucia, że może mu zabraknąć energii w trakcie sprzątania, nawet przy najbardziej skrupulatnym sprzątaniu.

Tym, czym Roborock się też chwali jest szybkie ładowanie, bowiem uzupełnienie nawet rozładowanej baterii do pełna ma zajmować tylko 150 minut. Realnie, gdy robot rozpoczynał ładowanie od 75%, wówczas 100% wskakiwało po upływie niespełna godziny.

Co jednak ciekawe, z moich obserwacji Roborock Saros 20 Flow nie podładowuje się podczas przerw na pranie wałka mopa, a dopiero po zakończeniu całego cyklu sprzątania. W moim przypadku nie stanowiło to żadnego problemu, ale byłoby miło, gdyby taka opcja występowała.

Roborock Saros 20 Flow

Podsumowanie

Lubię pisać podsumowania testów szczególnie wtedy, gdy jakiś sprzęt wywoła u mnie pozytywne odczucia i mogę zakończyć jego recenzję w sposób równie pozytywny. A Roborock Saros 20 Flow właśnie takim sprzętem jest – mimo paru potknięć, w gruncie rzeczy korzystało mi się z niego wręcz świetnie, a moje podłogi były odkurzone i umyte naprawdę porządnie.

Poza ogólną dokładnością sprzątania, doceniam również fakt, że mimo iż stacja bazowa RoboDock potrafi dużo, nie jest ona aż tak ogromna, jak u konkurentów. Ucieszy to właścicieli mniejszych pomieszczeń. Oprócz tego, mamy tu dwie szczotki boczne (co nie jest oczywistością), konstrukcja robota jest relatywnie niska jak na robota z rolką, a zawartość zestawu Complete jest bardzo bogata.

Jasne, podczas testów zaliczył wpadkę w postaci zarysowania obudowy przez głupotę własnych algorytmów, jednakże była to jednorazowa sytuacja, która nie determinuje tego, że w innych domach zachowa się tak samo. Zwłaszcza, jeśli nie macie mebli z takimi prześwitami.

Co do innych wad i braków, szkoda, że – mimo wszystko – jedna ze szczotek nie ma mechanizmu wysuwania poza obrys robota dla jeszcze lepszej skuteczności, krawędzie dywanów niekiedy potrafiły pozostać nieodkurzone, a asystent głosowy, którym chwali się Roborock, nie działa po polsku.

Koniec końców, mimo tej wpadki i pomniejszych wad, Roborock Saros 20 Flow stanowi w moim odczuciu kawał świetnego robota sprzątającego, który bez zająknięcia jest w stanie poradzić sobie w wielu warunkach i na różnych podłogach. Trudno byłoby mi go nie docenić i – tym samym – nie polecić.

Roborock Saros 20 Flow
Recenzja Roborock Saros 20 Flow Complete. Nareszcie z rolką mopującą
Zalety
świetne mopowanie podłóg
bardzo duża skuteczność odkurzania i duża moc ssąca
wielofunkcyjna i relatywnie zmniejszona stacja bazowa
dwie szczotki boczne i wysuwana rolka
relatywnie niska konstrukcja jak na robota z rolką
bardzo pokaźny zestaw akcesoriów
przemyślana, intuicyjna aplikacja sterująca
automatyczny podajnik detergentu do podłóg
Wady
krawędzie dywanów mogłyby być dokładniej odkurzane
wpadka z porysowaną pokrywą z winy samego robota...
brak wysuwania szczotki bocznej
asystent głosowy Rocky nie obsługuje polskiego (na szczęście są zwykłe komunikaty)
sporadyczne niezrozumiałe zachowania robota
8.5
Ocena