Recenzja Motoroli Moto G 2015

Działanie, oprogramowanie

W Moto G 2015 mamy mieszankę komponentów, które dobrze sprawdzają się podczas typowego użytkowania. Twierdząc „dobrze” mam na myśli brak notorycznego zamyślania się urządzenia podczas przełączania się pomiędzy aplikacjami, brak zawieszek i zamulania systemu (czasem tylko trzeba nieco dłużej poczekać np. na załadowanie się zdjęć w galerii). Ogólnie rzecz ujmując mamy do czynienia z płynnie działającym systemem, który – jak mniemam – zadowoli grupę docelową smartfonów do 1000 złotych. Czterordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 410 1,4GHz z Adreno 306, 1GB RAM i Android 5.1.1 Lollipop – takie połączenie może nie jest szczytem marzeń, ale wystarcza do codziennego korzystania z telefonu. Jak również do mniej wymagających gier, pod warunkiem, że uda nam się je zainstalować w tak małej pamięci wewnętrznej… Jednocześnie trzeba mieć świadomość, że najnowsza Moto G nie jest królową benchmarków, o czym zresztą idealnie świadczą wyniki uzyskane w najbardziej popularnych testach syntetycznych (podobne wyniki uzyskuje na przykład Asus Zenfone 2 Laser, dostępny w podobnej cenie):
AnTuTu: 22750
Quadrant: 15670
3DMark:
Ice Storm: 5340
Ice Storm Extreme: 2577
Ice Storm Unlimited: 4426
Sling shot ES 3.0: 49

Reklama

Jeśli chodzi o błędy, jakie napotkałam w oprogramowaniu, zapamiętałam dwa. Pierwszym było zaskakujące działanie YouTube w tle – raz zdarzyła mi się sytuacja, że gdy przełączyłam się na przeglądarkę internetową muzyka z teledysku w dalszym ciągu była odtwarzana, co nie powinno mieć miejsca. Drugi błąd natomiast był już nieco bardziej irytujący i dotyczył budzika – wielokrotnie bowiem zdarzyło się, że aby go wyłączyć musiałam przechodzić bezpośrednio do ustawień alarmu, zamiast robić to z poziomu ekranu blokady. Strasznie upierdliwe.

Chyba każdy wie, ale warto przypomnieć, że Motorola zaprezentowała dwie wersje Moto G 2015. Słabsza, dostępna na polskim rynku, ma 8GB pamięci wewnętrznej i 1GB pamięci operacyjnej RAM. Mocniejsza natomiast, która nie wiadomo czy w ogóle trafi na nasze półki sklepowe, oferuje 16GB pamięci i 2GB RAM. Wielka szkoda, że mamy do czynienia z pierwszą z nich, gdyż do dyspozycji użytkownika jest tylko 4,53GB przestrzeni. Sprawę poniekąd rozwiązuje obecność slotu kart microSD obsługującego karty o pojemności maks. 32GB (z możliwością przenoszenia wyłącznie danych aplikacji, nie ich całych) oraz możliwość korzystania z chmury.

Pamięć systemowa – Androbench:
szybkość ciągłego odczytu danych: 133,01 MB/s
szybkość ciągłego zapisu danych: 21,81 MB/s
szybkość losowego odczytu danych: 21,42 MB/s
szybkość losowego zapisu danych: 4,15 MB/s

Jeśli chodzi o oprogramowanie, mamy tu do czynienia z czystym Androidem w wersji 5.1.1 Lollipop. Motorola dołożyła od siebie jedynie kilka przyjemnych dodatków, jak choćby uruchamianie aparatu przez dwukrotne przekręcenie nadgarstka trzymając telefon w dłoni, wyświetlanie powiadomień na ekranie blokady po wzięciu urządzenia do ręki czy też uruchamianie latarki za pomocą dwukrotnego potrząśnięcia telefonem. Jest też asystent Motoroli, który dostosowuje profile dźwięków w telefonie do danej aktywności (sen – ustawione godziny, spotkanie – na podstawie wydarzeń w kalendarzu) lub lokalizacji (dom, praca, niestandardowe).

Głośnik. Wielokrotnie spotkałam się ze zdziwieniem, że „ale jak to Moto G nie ma głośników stereo?”. Patrząc na frontowy panel telefonu można odnieść wrażenie, że tak właśnie jest, ale – jak już wspomniałam na początku recenzji – górny głośnik służy do rozmów telefonicznych, natomiast dolny – do multimediów.

Jego niewątpliwym plusem jest to, że jest skierowany na użytkownika. Nie należy do najgłośniejszych, z jakimi miałam dotychczas do czynienia, ale sam dźwięk jest przyjemnej jakości – tylko na najgłośniejszym ustawieniu można dosłyszeć się delikatnego charczenia charakterystycznego dla tak małych głośników.

motorola-moto-g-2015-test-tabletowo-02

Spis treści:
1. Jakość wykonania, wzornictwo. Wyświetlacz
2. Działanie, oprogramowanie
3. Moduły łączności. Aparat. Akumulator