Recenzja Microsoft Lumia 640 LTE

W obecnych czasach smartfon stał się urządzeniem bardzo ważnym w naszym życiu. To na nim przechowujemy nasze zdjęcia z wakacji, dzięki niemu kontaktujemy się z najbliższymi oraz znajomymi, z jego pomocą upamiętniamy chwile. W dodatku nowoczesny telefon stanowi przenośny komputer. Spośród nich sporą popularnością cieszą się mid-endy, a więc urządzenia ze średniej półki cenowej, które łączą atrakcyjną cenę oraz niezłą specyfikację. W tej recenzji dowiecie się, czy Microsoft Lumia 640 LTE rzeczywiście jest smartfonem godnym zakupu.

Parametry techniczne Microsoft Lumia 640 LTE RM-1072:

Cena w momencie publikacji wynosi 699 złotych (wariant LTE ze slotem na jedną kartę SIM). Smartfon jest dostępny w ofercie T-Mobile, Play oraz Plus.

WZORNICTWO, JAKOŚĆ WYKONANIA

Microsoft Lumia 640 LTE czerpie pełnym garściami z designu swoich poprzedniczek, czyli 620 oraz 630. Ponownie mamy do czynienia z telefonem w kształcie mydelniczki, co według mnie ma też swoje zalety. Przede wszystkim ten smartfon komfortowo trzyma się w dłoni. Na szczęście pomimo zaokrągleń po bokach nie ma tendencji do „bujania się” na płaskich powierzchniach, np. na stole.

Jak przystało na przedstawicielkę rodu Lumia, 640 posiada wymienne klapki, które są dostępne w czterech różnych kolorach: białym, pomarańczowym, niebieskim oraz czarnym. Każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Niestety tylko ostatnia wersja kolorystyczna jest matowa. Reszta wyróżnia się błyszczącym tworzywem, które po dłuższym użytkowaniu może chętnie zbierać rysy. Widzę to na przykładzie testowanego urządzenia. Z tyłu już można dostrzec pojedyncze ryski, na szczęście tylko pod światło, a w skrajnych sytuacjach telefon może się wyślizgnąć z dłoni. Z drugiej strony tego rodzaju klapka zdecydowanie przyciągnie uwagę. W końcu to telefon skierowany również do młodzieży.

Podobnie jak w modelu 630, również tutaj nie znajdziemy fizycznego spustu migawki. Ogromna szkoda, ponieważ takie rozwiązanie kiedyś wyróżniało tańsze Lumie. Z kolei klawisze głośności oraz zasilania zostało umieszczone trochę za nisko. Przykładowo: trzymałem smartfon w ręce i zamiast go zablokować, po prostu wyciszyłem – takie rozmieszczenie przycisków jest akceptowalne w znacznie mniejszych urządzeniach. Dziwaczne wyginanie kciuka, aby wygasić ekran to niezbyt wygodna czynność. Na szczęście istnieje opcja, aby Lumie blokować za pomocą podwójnego stuknięcia w pasek nawigacyjny.

Z przodu Microsoft Lumia 640 wygląda bardzo minimalistycznie. Standardowo na górze znajdziemy logo producenta, nad nim głośnik, a na lewo kamerkę. Natomiast na samym dole umieszczono mikrofon. Niestety od razu zauważymy spore ramki – na pewno Amerykanie mogli się bardziej przyłożyć. Przykładowo dół powinien zostać zagospodarowany na przyciski dotykowe, tak jak wygląda to np. w 830. W taki oto sposób 5-calowy phablet jest sporych wymiarów. Na szczęście nie odbiło się to bardzo na masie – dłuższe rozmowy telefoniczne nie okazały się męczące. Zresztą identyczną masę ma Samsung Galaxy S5.

Z tyłu najłatwiej dojrzeć nazwę producenta. Wyżej umieszczono aparat 8 Mpix z pojedynczą lampą doświetlającą, a w prawym dolnym rogu ukryto świetnie grający głośnik. Na górnej krawędzi smartfonu znalazło się złącze 3,5 mm jack audio, równolegle zostało zainstalowane microUSB 2.0. Po zdjęciu tylnej klapki naszym oczom ukaże się bateria 2500 mAh oraz sloty na kartę SIM oraz microSD d0 128 GB.

Jakość wykonania stoi na bardzo dobrym poziomie. Całość jest nieźle spasowana, żaden element nie wystaje, niewtajemniczony mógłby uznać, że zastosowano tu obudowę unibody. Jednak mnie osobiście udało się dostrzec malutkie szpary w okolicach lampy doświetlającej. Możliwe, że to przypadłość tylko testownageo egzemplarza. Poza tym, osobiście jestem zadowolony z wykonania Lumii 640 – również muszę pochwalić bardzo wytrzymały na wszelkie rysy i uszkodzenia przedni wyświetlacz. Został on wzmocniony Corning Gorilla Glass 3. Po dwóch tygodniach testów dalej stanowi idealnie gładką taflę szkła – ta sztuka nie zawsze udaje się nawet we flagowcach.

WYŚWIETLACZ

Ekran o przekątnej 5 cali jest standardem w dzisiejszych „średniakach”. Myślę, że stanowi to najlepszy kompromis pomiędzy wielkością wyświetlacza, a wygodą użytkowania. W dodatku ma rozdzielczość HD. 1280 na 720 pikseli oznacza zagęszczenie na dobrym poziomie 294 ppi – dojrzenie pojedynczych „kropek” będzie niemożliwe w codziennym użytkowaniu. Czytanie książek, przeglądanie stron internetowych bez wątpienia stanowi czynności przyjemne dla oka, który nie musi zanadto wysilać, aby zobaczyć tekst. Według mnie Full HD w tym przypadku jest zbędne – tylko wpłynęłoby negatywnie na wydajność oraz czas pracy smartfonu.

Warto wspomnieć o możliwości kalibracji ekranu. Sami możemy regulować temperaturę kolorów, ich odcień oraz nasycenie, ale nie zabrakło także trzech trybów: standardowego, żywego, chłodnego. Osobiście uwielbiam tę opcję. Dobrze, że coraz więcej producentów stosuje taką funkcję w swoich urządzeniach – każdy może wybrać czy woli naturalne lub przesycone kolory.

Kąty widzenia także zasługują na pochwałę, aczkolwiek po ustawieniu wysokiej jasności czerń przy większym nachyleniu urządzenia znacząco szarzeje. Lekko irytujące dla osoby przyzwyczajonej do OLED-ów. Na plus trzeba zaliczyć minimalne podświetlenie wyświetlacza. Przeglądanie Twittera w nocy nie stanowi wysiłku dla oczu, ale już robienie tego samego w słoneczny dzień wymaga nie lada wysiłku. Jasność maksymalna po prostu woła o pomstę do nieba. Na nic zdaje się włączona opcja „Widoczność przy świetle słonecznym” (większy kontrast oraz jaśniejsze tło), refleksy skutecznie uniemożliwiają odczytanie czegokolwiek. W takiej patowej sytuacji pozostaje jedynie szukać cienia. Podobny problem trapi nawet Lumie 920, która również ma poważne problemy z refleksami. Czyżby choroba rodzinna?

Niestety w opcjach nie znalazłem trybu zwiększonej czułości. Z tego też powodu obsługa Lumii 640 w rękawiczkach będzie niemożliwa – sprawdzałem osobiście i telefon pozostał nieczuły na takie polecenia. W normalnym korzystaniu smartfon bardzo szybko reagował na wszystkie dotknięcia – responsywność stoi na najwyższym poziomie. Gdyby tego było, przednia tafla szkła niechętnie zbiera odciski palców. Kolejna rzecz, która cieszy. Reasumując: smartfon Microsoft ma dobry wyświetlacz, jak na przedstawiciela średniej półki. Tylka ta maksymalna jasność…

Na koniec chciałbym napisać o ekranie podglądu. Kiedy był włączony całodobowo, sam Glance Screen zużywał 1% baterii na jedną godzinę wyświetlania zegara oraz krótkich informacji o powiadomieniach. Oczywiście ekran OLED sprawdziłby się w takiej sytuacji o wiele lepiej, ale i tak nie ma tragedii. Na co dzień miałem ustawiony tryb wygaszania podglądu po 15 minutach – zużycie energii było wówczas nieodczuwalne w użytkowaniu.

DZIAŁANIE, OPROGRAMOWANIE

Snapdragon 400 z czterema rdzeniami ARM Cortex A7 o maksymalnej częstotliwości taktowania 1,2 GHz oraz Adreno 305 stanowią zgrany duet. Aczkolwiek jest to już leciwa konstrukcja, nadal chętnie stosowana przy tworzeniu różnych mid-endów. Do kompletu dodano 1 GB RAM-u. Taki zestaw zdecydowanie wystarczy Windowsowi do płynnej oraz stabilnej pracy, pozbawionej jakichkolwiek strat w animacjach. Niestety mnie często brakowało już pamięci operacyjnej. Maksymalna ilość kart w przeglądarce to cztery – więcej oznacza przymus odświeżenia wcześniejszych stron, co nie jest najbardziej wygodne. Również po zostawieniu w tle Twittera, maila oraz Internet Explorera oraz uruchomieniu odtwarzacza muzyki, można było zobaczyć delikatny spadek wyświetlanych klatek na sekundę. Jednak nie do takich zadań została stworzona Lumia 640. Natomiast przełączanie się pomiędzy uruchomionymi aplikacjami działa bajecznie, choć samo menu ostatnich programów nie jest intuicyjne. Najgorsza rzecz to zamykanie – musimy nacisnąć krzyżyk albo przesunąć daną kartę w dół.

Snapdragon 400 oraz ekran HD przeciętnie sprawdzi się do mobilnej rozgrywki. Oczywiście możemy płynnie odpalić prawie wszystkie aplikacje ze sklepu, ale widać, że bardziej wymagające gry nie „odpalają się” w najlepszej możliwej jakości. Jednak mnie osobiście zaskoczył zastosowany układ. Dla Lumii 640 nawet godzinna rozgrywka w Asphalt 8 nie wywołała zwiększonej temperatury. Telefon ledwie stał się letni – naprawdę rzadko spotykana cecha w nowoczesnych urządzeniach mobilnych. Czyżby zasługa optymalizacji przez Microsoft?

Windows Phone 8.1 z Lumia Denim to bardzo udany OS. Oczywiście w sklepie nie znajdziemy milionów aplikacji, ale te najbardziej przydatne programy są już dostępne (jakość niektórych przemilczę). Jedynie żal braku programów Google’a, ale to już wina firmy z Mountain View. Obsługa systemu jest przyjemna, teraz ustawienia są już czytelnie posegregowana i nie tworzą niezrozumiałego ciągu zakładek jak wcześniej. Rzecz jasna pulpit składa się z kafelków. Możemy zmieniać ich rozmiar (1×1, 2×2 oraz 3×2), kolor, a także ustawić tapetę w roli tła. Warto wspomnieć o LiveTile – poszczególne elementy interfejsu „żyją” i odświeżają wyświetlane treści. Miła odskocznia od Androida. Natomiast po przesunięciu palcem w lewo przejdziemy do zainstalowanych aplikacji. Tutaj muszę wspomnieć o 8 GB pamięci wbudowanej. Na start otrzymujemy skromne 3,5 GB – pewnym rozwiązaniem pozostaje odinstalowanie kilku preinstalowanych programów. Jednak nawet 4 GB wolnego miejsca to stanowczo za mało. Dobrze, że Lumia 640 posiada slot na karty microSD do 128 GB oraz 30 GB w chmurze Microsoftu.

Niestety belka systemowa jest niedorobiona. Cieszę się, że od WP8.1 możemy dodać tam skróty do czterech różnych ustawień, ale działanie tej funkcji jest specyficzne. O ile Wi-Fi możemy bezproblemowo włączyć, o tyle kiedy chcemy wyłączyć mały kafelek przenosi nas do ustawień. To nie tak powinno wyglądać. Jednak całość muszę ocenić pozytywnie. System jest spójny, szybki, teraz oferuje nawet spore możliwości personalizacji ekranu startowego. Wszystko zaczyna wyglądać coraz lepiej. Ciekawostką jest kącik dziecięcy, gdzie będą dostępne tylko te aplikacje, które my uznamy za dobre dla dzieci. W skrajnych przypadkach sprawdzi się także jako tryb gościa.

Lumia 640 otrzymała szereg aplikacji przeznaczonych tylko dla tej rodziny urządzeń. Są to:

Natomiast pozostałe programy dla Windowsa godne uwagi to:

Bardzo zaskoczyły mnie muzyczne zdolności Microsoft Lumii 640. Pomimo że głośnik jest z tyłu i ma skromną wielkość, to gra więcej niż przyzwoicie. Głośność maksymalna ma ok. 75 dB i nawet wtedy jakość odtwarzanej muzyki stoi na bardzo wysokim poziomie. Wielka szkoda, że Amerykanie nie umieścili głośnika na froncie. Wtedy byłoby perfekcyjnie, a tak dźwięk jest tłumiony, jeżeli pozostawimy telefon na plecach. Jednak nawet wtedy dzwonek łatwo usłyszeć. Również na słuchawkach smartfon gra przyjemnie – poziom znany ze znacznie droższych urządzeń.

Głośnika do rozmów nie mogę już podobnie pochwalić. Po prostu zapewnia akceptowalną jakość jak na ten segment, dźwięk brzmi wyraźnie, ale już sama głośność mogłaby wyglądać lepiej. W zatłoczonych miejscach usłyszenie rozmówcy to wyzwanie. Na szczęście mikrofon przyzwoicie działa. Trzaski, piski są mu całkowicie obce.

W trakcie testów nie zauważyłem także jakichkolwiek problemów z zasięgiem. Lumia 640 dobrze współpracowała z siecią LTE. Chociaż pojawiały się sporadyczne problemy z przełączaniem się pomiędzy poszczególnymi nadajnikami (brak zasięgu) oraz na terenach z dala od siedzib ludzkich. Wi-Fi oraz GPS (szybko łapie fixa) pracują bardzo dobrze, podobnie Bluetooth. Ich działanie nie pozostawiało nic do życzenia.

Warto wspomnieć, że na rynku są dostępne wersje Dual SIM z łącznością 3G (cena 649 złotych) albo 4G (oficjalnie niedostępna w Polsce).

AKUMULATOR

Bateria w Lumii 640 ma pojemność 2500 mAh. Takie ogniwo pozwala na jeden dzień intensywnej pracy z włączoną synchronizacją oraz ciągłym korzystaniem z LTE. Natomiast kiedy zaczniemy z niego normalniej korzystać czas pracy wydłuży się do dwóch, w skrajnych przypadkach trzech dni. Oczywiście możemy również włączyć tryb oszczędzania baterii, który pomaga, gdy poziom naładowania spadnie do krytycznego poziomu.

Zobaczcie, jak nowa Lumia radzi sobie z różnymi konfiguracjami.

Natomiast ładowanie od 0 do 100 procent zajmuje ok. 150 minut.

APARAT

Matryca główna CMOS ma wielkość 1/4 cala, przesłonę f/2.2 oraz rozdzielczość 8 milionów pikseli. W ciemniejszych sceneriach możemy użyć lampy doświetlającej. Na papierze takie dane wyglądają całkiem przyzwoicie, za wyjątkiem samego rozmiaru sensora. W praktyce zdjęcia robione w dobrze oświetlonej scenerii wychodzą bardzo dobrze, są bogate w szczegóły i nieźle doświetlone. Niestety im mniej światła dociera do tylnego aparatu, tym fotografie wychodzą coraz gorzej. W ciemnościach wykonanie ostrego zdjęcia to rzecz niemożliwa. Widać brak optycznej stabilizacji obrazu. Na szczęście z pomocą przychodzi rozbudowany tryb manualny, dzięki któremu możemy wycisnąć pełen potencjał z tej matrycy. W dodatku autofocus działa wyśmienicie, a prędkość migawki zadowoli większość użytkowników. Brakuje mi jednak fizycznego spustu aparatu.

Dziwię się, dlaczego Microsoft nie zastosował tu tego samego 13 megapikselowago aparatu z optyką Zeissa, co w modelu 640 XL. Chociaż nie możemy też zbyt wiele oczekiwać od smartfona za mniej niż 700 złotych.

Równie przeciętnie wypadają nagrywane filmy. Niby mamy tu do czynienia z rozdzielczością Full HD, ale w praktyce kamera ma problemy ze „stabilizacją” obrazu. W dodatku audio raczej nikogo nie zaskoczy – jest do przyjęcia. W skrócie: poziom porównywalny z podobnymi cenowo phabletami.

Natomiast szerokokątna przednia kamerka ma skromną rozdzielczość 0,9 Mpix. Robione nią zdjęcia nie są jakoś porywające, szczególnie, że konkurencja korzysta już z aparatów z 2 albo 5 milionami pikselami. Czy nie można było tu postawić na rozwiązanie z testowanej przez Piotra Lumii 535? Wtedy na pewno oceniłbym znacznie wyżej ten element.

PODSUMOWANIE

Myślę, że Microsoft Lumia 640 to świetny wybór dla osoby, która szuka urządzenia w atrakcyjnej cenie, który będzie posiadał bardzo dobre multimedia oraz rozsądną specyfikację. Za 699 złotych otrzymujemy responsywne urządzenie ze świetnym głośnikiem, dobrym aparatem oraz dużym, a także niezłym ekranie IPS, pokrytym taflą szkła Gorilla Glass 3. W swoim segmencie jest to jedna z najlepszych propozycji. Jestem ciekaw, jak Windows 10 Mobile wpłynie na ten smartfon.

Jednak jeżeli phablety nie wywołują u Was panicznego strachu i macie budżet ok. 1000 zł polecam rozejrzeć się za Lumią 640 XL, która ma przede wszystkim lepsze aparaty. Z kolei jeżeli szukacie czegoś na Androidzie, najlepiej popatrzeć na Honora 4X czy też myPhone Luna.

Jeżeli macie jakiekolwiek pytania, śmiało zadawajcie je w komentarzach :)

Exit mobile version