Całkiem niedawno MacBook Neo pojawił się na rynku i świat oszalał na jego punkcie. Oto bowiem firma Apple udowodniła, że potrafi zrobić „sprzęt dla ludu”, a zarazem, że tani laptop może dla wielu osób być w zupełności wystarczający. Lenovo IdeaPad Slim 3 jest podobnie wyceniony, ale ma system Windows 11, który dla większości użytkowników będzie stanowić lepszy wybór, bo jest tym, do czego są już przyzwyczajeni. Jednak czy sam laptop daje radę?
Za mną test Lenovo IdeaPad Slim 3. To przystępny laptop, ale nie dla każdego
Lenovo IdeaPad Slim 3 to laptop, na który stać wiele osób. Zdecydowanie jednak nie jest to sprzęt dla każdego. Konfiguracja sprawia, że modelem tym zainteresować powinny się przede wszystkim osoby, które nie mają wygórowanych wymagań i potrzebują po prostu przyzwoitego komputera do zwykłych, codziennych zastosowań.
Podczas testu analizowałem, jak sprawdza się w tej roli, ale zanim podzielę się opinią, tradycyjnie rzućmy okiem na najważniejsze parametry…
Specyfikacja Lenovo IdeaPad Slim 3 (15IRH10 / 83K100SDPB):
- matowy wyświetlacz LCD (IPS) o przekątnej 15,3 cala i proporcjach 16:10, rozdzielczości 1920×1200 pikseli, częstotliwości odświeżania do 60 Hz i jasności 300 nitów,
- 8-rdzeniowy/12-wątkowy procesor Intel Core i5-13420H o częstotliwości taktowania 2,1 GHz (4,6 GHz w trybie turbo) z 12 MB cache; zintegrowany układ graficzny Intel UHD,
- 16 GB RAM typu DDR5,
- SSD o pojemności 1 TB,
- system operacyjny Windows 11 (domyślnie w trybie S),
- podświetlana klawiatura w białej barwie, z regulacją jasności,
- głośniki stereo (2 x 2 W),
- wbudowany mikrofon,
- łączność Wi-Fi 6 i Bluetooth 5.2,
- 1 port USB-C (3.2), 2 porty USB-A (3.2), 1 port mini jack, 1 port HDMI (1.4), czytnik kart pamięci SD, port ładowania,
- litowo-jonowy akumulator o pojemności 60 Wh,
- kamerka 1 Mpix z fizyczną zasłoną,
- wymiary 34,3 x 23,9 x 1,8 cm,
- waga 1,63 kg.
Sugerowana cena laptopa wynosi 3899 złotych, ale obecnie da się go kupić za zdecydowanie mniejsze pieniądze. W oficjalnych kanałach dystrybucji dostępny jest za niespełna 3000 złotych, a w wersji z dyskiem o pojemności 512 GB jest jeszcze taniej.
Lenovo IdeaPad Slim 3 (15IRH10 / 83K100SDPB)
Wygląda ładnie, ale…
Laptop nie zaskakuje estetyką – w podobnym stylu od lat utrzymywane są kolejne modele z serii IdeaPad Slim. Całość jest przyjemna dla oka, ale na pewno nie będzie to dobry wybór dla kogoś, kto lubi, gdy jego sprzęt wyróżnia się w tłumie.
Pokrywa jest matowa oraz całkowicie jednolita i gładka, nie licząc dużego napisu Lenovo (wykonanego z lustrzanego materiału). Kawałek krawędzi wychodzi poza obrys, co ułatwia otwieranie – mała rzecz, ale bardzo przydatna. Przy okazji robi też więcej miejsca na kamerkę.


Wszystkie porty zostały rozlokowane na lewej i prawej krawędzi. Z jednej strony mamy gniazdo ładowania, złącze mini jack oraz dwa porty USB (po jednym typu A i C), pomiędzy którymi znalazło się jeszcze miejsce na wyjście HDMI. Fajnie, że producent nie zapomniał o osobach, które chciałyby podłączyć drugi monitor w tradycyjny sposób.
Druga strona to kolejny port USB typu A, slot na kartę pamięci oraz przycisk zasilania – podoba mi się ta lokalizacja (uważam, że jest lepsza niż – coraz częściej spotykana – w rogu klawiatury, gdzie można go wcisnąć przez przypadek).
Jeśli chodzi o dostępne złącza, to właściwie trudno coś temu modelowi zarzucić. Jeśli już, to fajnie byłoby mieć więcej gniazd USB typu C, no i części użytkowników pewnie brakuje też gniazda Ethernet (RJ-45) do przewodowego połączenia z internetem. Z tym ostatnim można się łączyć jedynie przez Wi-Fi (w standardzie szóstym), a całość uzupełnia moduł Bluetooth 5.2.


To, co wielu osobom może się nie spodobać, ale co zupełnie nie zaskakuje biorąc pod uwagę cenę, jest fakt, że konstrukcja IdeaPada została wykonana w połowie z aluminium (klapa), a w połowie z tworzywa sztucznego (dolna część). Można mieć wątpliwości, co do trwałości tej drugiej.
Jakość wydaje mi się jednak całkiem przyzwoita, podobnie jak spasowanie elementów – nic jakoś straszliwie nie trzeszczy, więc nie ma co narzekać. Dodam przy okazji, że dopiero w serii IdeaPad Slim 5 obie części są wykonane z metalu.
Jeśli zaś chodzi o zawias, to ten zapewnia naprawdę płynne otwieranie i zamykanie. Działa na tyle lekko, by nie stwarzać problemów, a zarazem na tyle ciężko, by przypadkowe szturchnięcie nie wpływało na stopień odchylenia.
Ogólnie laptop nie należy ani do najlżejszych, ani do najsmuklejszych. Waży 1,63 kg i ma 1,8 cm grubości. Takie gabaryty dla nikogo nie powinny jednak stanowić przeszkody w kontekście transportu – to jak najbardziej mobilny sprzęt, szczególnie biorąc pod uwagę rozmiar ekranu. A skoro już o nim mowa…

Ekran nie imponuje, ale nie mam uwag
Lenovo IdeaPad Slim 3 ma wyświetlacz o dość nietypowej przekątnej: 15,3 cala. Choć osobiście preferuję nieco mniejsze panele, to pracowało mi się na nim naprawdę wygodnie. Pozytywnie na ten aspekt wpływają również proporcje 16:10, dzięki którym na ekranie mieści się sporo treści. Szczególnie że rozdzielczość to wydłużone Full HD: 1920×1200 pikseli.

Producent postawił na panel klasy podstawowej, więc nie ma co nastawiać się na żywe kolory czy niesamowity kontrast. Ogólnie jednak oceniłbym jakość obrazu na plus. Wypada docenić matową powłokę redukującą odbicia światła, co jest ważne, tym bardziej, że maksymalny poziom jasności wynosi jedynie 300 nitów. Da się komfortowo pracować, chociaż przy ustawieniu naprzeciwko okna poziom ergonomii nie należy do wysokich.
Częstotliwość odświeżania sięga 60 Hz, więc nie będzie to dobry wybór dla miłośników wysokiej dynamiki, ale – nie oszukujmy się – nie dla nich powstał ten laptop. On ma się po prostu dobrze sprawdzać w podstawowych zastosowaniach, takich jak przeglądanie internetu, praca i nauka czy też oglądanie filmów. W takich scenariuszach nie mam uwag.

Klawiatura świetna – jak to u Lenovo
Choć na co dzień korzystam z Zenbooka i absolutnie nie narzekam, to Lenovo od lat jest dla mnie numerem jeden, jeśli chodzi o komfort pisania na klawiaturze. IdeaPad Slim 3 również może pochwalić się niezwykle wygodnymi klawiszami, dzięki czemu wprowadzanie kolejnych znaków to czysta przyjemność. Projekt klawiatury sprzyja również szybkiemu pisaniu.
Podzielę się screenami z 10fastfingers (narzędzia, które pozwala przetestować tempo pisania na klawiaturze), by pokazać Ci, że na testowanym IdeaPadzie jestem w stanie pisać nawet minimalnie szybciej niż na Zenbooku, z którego korzystam na co dzień (to chyba o czymś świadczy ;))


Nie bez znaczenia jest dla mnie także to, że producentowi udało się zmieścić po prawej stronie sekcję numeryczną, która może niejednokrotnie przydać się podczas nauki i w pracy. Tuż nad nią znalazło się też miejsce na cztery klawisze do sterowania multimediami, stanowiące uzupełnienie panelu przycisków funkcyjnych F1-F12 (umożliwiających między innymi regulację głośności i jasności ekranu).


Osoby pracujące po zmroku docenią też pewnie podświetlenie klawiszy. Ma białą barwę i jest całkiem subtelne, dzięki czemu nie oślepia. W razie czego można regulować jego jasność (w dwóch stopniach).
Pod klawiaturą umieszczony jest całkiem spory (ale niezbyt duży) touchpad. Nie mam co do niego absolutnie żadnych uwag – reakcja jest pierwszorzędna. Gładzik obsługuje także gesty, zapewniając wygodną i intuicyjną obsługę.

Kamerka, mikrofony i głośniki
Laptop dysponuje kamerką, która umożliwia rejestrowanie obrazu w rozdzielczości HD (720p) i płynności 30 klatek na sekundę. Takie parametry są całkowicie wystarczające w przypadku zawodowych wideokonferencji czy też zdalnych zajęć szkolnych lub wykładów. Jakość nikogo nie zwali z nóg, ale jest jak najbardziej OK. To też dobry moment, by wspomnieć, że – dla bezpieczeństwa – producent postawił na fizyczną zasłonkę.
Jedno, o czym warto wiedzieć, to że jest to kamerka klasy podstawowej, przez co nie pozwala na skorzystanie z logowania przy użyciu technologii rozpoznawania twarzy (Windows Hello). Laptop nie został także wyposażony w skaner linii papilarnych, co oznacza, że na jakiekolwiek zabezpieczenia biometryczne nie ma co liczyć.

Wróćmy do tematu…
Także wbudowany mikrofon radzi sobie bez zarzutu, więc spokojnie można z niego korzystać podczas wideopołączeń, bez obaw o to, że nie zostaniemy zrozumiani i co chwilę będziemy musieli się powtarzać.
Pozostańmy w temacie audio, bo maskownica głośników rozciągająca się na całą szerokość laptopa stanowi obietnicę świetnej jakości audio. Ta ostatnia, niestety, rozczarowuje. Dźwięk jest płytki, niezbyt czysty i na swój sposób przytłumiony. Do słuchania muzyki – powiedziałbym – nie nadaje się w ogóle, a przy oglądaniu filmów czy słuchaniu podcastów jest akceptowalnie, chociaż naprawdę oczekiwałbym czegoś więcej.

Rozczarowaniem jest też dla mnie to, że pomimo zastosowania dwóch głośników, dźwięk wydobywa się tylko z jednej strony. Oba przetworniki zostały umieszczone bliżej lewej krawędzi, przez co efekt stereo jest daleki od zadowalającego. Dla mnie to po prostu szalenie niewykorzystany potencjał.
Procesor Intel Core i5. Nie najnowszy, ale i nie najgorszy
Sercem laptopa jest 8-rdzeniowy procesor Intel Core i5-13420H o bazowej częstotliwości taktowania 2,1 GHz. To (często spotykana w laptopach tej klasy) jednostka, wprawdzie z 2023 roku, ale nadal radzi sobie całkiem nieźle, szczególnie że do pomocy ma 16 GB RAM typu DDR5.

W zwykłych zastosowaniach – takich jak przeglądanie internetu, edycja dokumentów, oglądanie filmów czy prosta obróbka grafiki – radzi sobie bezbłędnie. Jasne, wydajność nie jest rewelacyjna i na uruchomienie programów czy realizację poszczególnych zadań przeważnie trzeba chwilkę zaczekać (szczególnie przy wspomnianej edycji zdjęć), ale jako że to komputer za niespełna 3000 złotych, to trudno narzekać. Faktycznych przycięć podczas testów nie uświadczyłem.
Oczywiście trzeba mieć świadomość, że nie jest to sprzęt gamingowy i na komfortową rozgrywkę nie ma co liczyć (no chyba że nałogowo układasz wirtualnego pasjansa). Tym bardziej, że nie ma tu dedykowanej karty graficznej, a jedynie zintegrowany układ Intel UHD ze 128 MB pamięci wideo.

Dla pełnego obrazu przetestowałem też laptopa w popularnych benchmarkach (3DMark, PCMark 10 i CrystalDiskMark). Oto wyniki, jakie udało mu się wykręcić:
- 3DMark:
- Steel Nomad Light: 746
- Steel Nomad: 101
- Time Spy: 1078
- Fire Strike: 3010
- Fire Strike Extreme: 1476
- Wild Life: 8919
- Wild Life Extreme: 2451
- PCMark 10:
- Performance Benchmark: 6169
- Quick System Drive Benchmark: 3154
- CrystalDiskMark:
- Odczyt: do 6987,93 MB/s
- Zapis: 6020,66 MB/s
Nie są to imponujące rezultaty, ale – tak jak wspomniałem – w codziennym użytkowaniu więcej właściwie nie trzeba. Dorzucam jeszcze screeny:










Zastosowanie podzespołów o niewielkiej mocy przekłada się też na taki atut, że przy normalnym użytkowaniu (a nawet podczas benchmarkowania) laptop pozostaje chłodny. Prawie w ogóle się nie nagrzewa – to po pierwsze, a po drugie: pracuje naprawdę cicho.
Czas pracy to jego atut
Testowany model laptopa Lenovo IdeaPad Slim 3 został wyposażony w akumulator o pojemności 60 Wh – całkiem sporej, jak na sprzęt o niezbyt dużym zapotrzebowaniu energetycznym. W efekcie można liczyć na długi czas pracy.
Przy typowym dla mnie użytkowaniu, czyli 8-godzinnej dniówce, w której dominuje praca z przeglądarką, edytorem tekstu i GIMP-em, laptop spokojnie dociągał do końca zmiany, nim potrzebował doładowania. I to z podłączonym na stałe monitorem oraz myszką na Bluetooth.
Przy mniejszym wykorzystaniu multimediów IdeaPad nie miał problemu, by przekroczyć 10 godzin działania z dala od gniazdka elektrycznego, więc pod tym względem wypada naprawdę świetnie. Co więcej…
Samo uzupełnianie energii odbywa się bardzo sprawnie. Dołączona do zestawu ładowarka o mocy 65 W potrzebuje niewiele ponad godzinę, by osiągnąć poziom 100%. Z kolei kwadrans ładowania wystarcza na +/- 2 godziny, więc jest szansa na awaryjne ładowanie przed wyjściem z domu.
Chciałbym jeszcze zaznaczyć, że wbrew panującym trendom Lenovo nie postawiło na uniwersalną ładowarkę z wtykiem USB-C, lecz autorskie rozwiązanie z okrągłą końcówką. Być może Cię zaskoczę, ale uznaję to za plus i już tłumaczę dlaczego.
Po pierwsze – bo nie zajmuje jedynego portu USB-C, jakim dysponuje ten laptop. Po drugie – bo w razie czego, korzystając ze wspomnianego portu USB-C również można naładować akumulator, więc kompatybilność nie jest tutaj problematyczna.

Jeszcze słów kilka o systemie Windows 11 w trybie S…
Opisywana Lenka zaraz po wyjęciu z pudełka ma na pokładzie system Windows 11 w trybie S. Jeśli nie kojarzysz, jest to taka uproszczona wersja Jedenastki nastawiona na bezpieczeństwo i stabilność. Cechuje się przede wszystkim tym, że nie pozwala na instalację oprogramowania spoza sklepu Microsoft Store.
Co to tak realnie oznacza? Ano między innymi brak możliwości surfowania po sieci przy użyciu przeglądarki Google Chrome i brak dostępu do wielu innych popularnych aplikacji. Nie zainstalujesz Steama ani Photoshopa, a jeśli na przykład do tworzenia i edycji dokumentów wykorzystujesz LibreOffice, to… musisz za ten pakiet zapłacić, bo w sklepie Microsoftu występuje wyłącznie w płatnym wydaniu.
Dodatkowo masz zablokowany dostęp do wiersza poleceń (CMD) czy edytora rejestru (regedit). Wszystko to razem sprawia, że Windows 11 w trybie S może być dobrą opcją dla dziecka albo kogoś, kto bardzo boi się, że może przypadkowo coś popsuć (pozdrawiam, Mamo :*). W każdym innym przypadku zalecam przejście na pełną wersję systemu – na szczęście można to zrobić w dowolnym momencie, bez dodatkowych opłat. Ja zdecydowałem się na to już po jednym dniu – dłużej bym nie zdzierżył.




Podsumowanie. Czy warto kupić Lenovo IdeaPad Slim 3?
W tekście wspominałem kilka razy o rozczarowaniach. Rzeczywiście chciałbym, żeby jakość dźwięku była nieco lepsza, by porty USB typu C były minimum dwa, a system chodził odrobinę płynniej. Mimo to uważam, że Lenovo IdeaPad Slim 3 to kawał dobrego laptopa, który spokojnie może sprostać wymaganiom kogoś, kto tych wymagań nie ma zbyt wygórowanych.
Na ten laptop trzeba spojrzeć przede wszystkim przez pryzmat ceny. Mało który laptop w cenie poniżej 3000 złotych jest w stanie zaoferować naprawdę komfortowe warunki do pracy, nauki i rozrywki, a bohater tego testu wypada w takich scenariuszach jak najbardziej pozytywnie. Wszak rewelacyjna klawiatura, niezły ekran i przyzwoita wydajność to jego przymioty.
Może niekoniecznie poleciłbym go studentowi, ale dla ucznia na wcześniejszym etapie nauki lub seniora może być strzałem w dziesiątkę. Jasne, nie pogra się na nim, ale w pełni wygodnie popracuje – i to o każdej porze dnia i nocy (o ile słońce nie pada prosto na ekran). Do celów rozrywkowych też będzie OK (choć sugerowałbym jeszcze choćby niewielką inwestycję w słuchawki).
Uważam, że IdeaPad sprawdzi się szczególnie dobrze wtedy, gdy laptop ma zastąpić komputer stacjonarny, a niekoniecznie być wykorzystywany poza domem. Bo chociaż oferuje solidny czas pracy z dala od gniazdka, to niska jasność ekranu i ostatecznie dość spore gabaryty nie dodają mu punktów za mobilność.

Co zaś się tyczy odpowiedzi na pytanie zawarte w tytule, nie jestem pewny, czy laptop Lenovo w każdej sytuacji będzie lepszy niż (podobnie wyceniony) MacBook Neo, ale uważam, że może stanowić dla niego sensowną alternatywę – przede wszystkim dla osób, które wolą pozostać przy Windowsie.
MacBook Neo na pewno wygrywa mobilnością (jako że ma tylko 1,2 cm grubości i waży 1,23 kg). Do tego jego obudowa jest wykonana z aluminium, wyświetlacz cechuje się wyższą jasnością, opcje łączności bezprzewodowej opierają się na nowszych standardach, a kamerka oferuje wyższą jakość. Do tego dochodzi czytnik linii papilarnych, pozwalający wygodnie zadbać o bezpieczeństwo.
Lenovo IdeaPad Slim 3 z kolei ma większy ekran, który w dodatku jest matowy, do tego więcej pamięci, szersze opcje łączności, akumulator zapewniający dłuższy czas pracy, no i podświetlaną klawiaturę, której brak jest dla mnie jednym z większych minusów MacBooka. Ostatecznie więc odpowiedź sprowadza się do tego, czego tak naprawdę oczekujesz.


