Recenzja drukarki 3D dla… dzieci. Co o AOSEED X-MAKER AI+ V4.0 sądzi 11-latka?

Nigdy przez myśl mi nie przeszło, że będę kiedykolwiek testować drukarkę 3D dla dzieci. W myśl zasady “spodziewaj się niespodziewanego” – oto jestem. Ja, sprzęt i małoletnia, która (dość nieświadomie) zgłosiła się na ochotniczkę, by go przetestować. Zrobiła to z ogromną przyjemnością, a ja z równie dużym uśmiechem patrzyłam na to, jak z każdą minutą poznawania tego urządzenia jara się nim coraz mocniej. Spojler: po miesiącu ten czar nie prysł. Dalej ciągle coś drukuje. Praktycznie… non stop.

Kilka miesięcy temu usłyszałam od mojej młodej sąsiadki, że zbiera na drukarkę 3D. Gdy przedstawiciele Geekbuying przyszli do mnie z propozycją testów AOSEED X-MAKER AI+ V4.0, już pewnie wiecie jaka była moja reakcja. Biorę! Ale nie ja będę ją testować. Szybka konspiracja z rodzicami 11-letniej Anieli i jakiś czas później sprzęt wylądował u niej w pokoju.

Drukarkę AOSEED X-MAKER AI+ V4.0 kupicie w Geekbuying.pl. Jej standardowa cena wynosi 1499 złotych, ale często można ją kupić za ok. 1299 złotych.

Poznajcie naszą testerkę: Aniela, 11 lat

Musicie wiedzieć, że Aniela jest dziewczynką, która w bardzo ekspresyjny sposób okazuje swoje szczęście – i potrafi to trwać naprawdę długo, co jest przesłodkie (ta dziecięca, bezkresna i bezinteresowna radość to coś wspaniałego). Jest też niecierpliwa (gdy na coś bardzo czeka), niesamowicie wdzięczna (gdy w jej ręce trafi nawet mała rzecz) i szalona, ale w takim bardzo pozytywnym tego słowa znaczeniu. Wszędzie jej pełno, ma mnóstwo pomysłów, a przy tym jest ciepłą osóbką i bardzo dba o drugiego człowieka (ja nawet wiem po kim to ma!).

Gdybyście tylko mogli zobaczyć reakcję Anieli, gdy przyszłam do niej z zapakowaną w solidny karton drukarką 3D! Nie zobaczycie, bo szanuję granicę Anieli i jej rodziców – nie zamierzam jej pokazywać (ani jej, ani jej braci). Musicie jednak uwierzyć mi na słowo – gdyby tylko mogła, skakałaby pod sufit z radości.

Zanim jednak przejdziemy do konkretów – dziękuję, Aniela, że zgodziłaś się być moją testerką. Podziękowania też dla rodziców, którzy wspierali ten pomysł. A przecież mogliby powiedzieć: eee, dziecko, po co ci to, tylko będzie miejsce zabierać i kurz łapać. Jeśli choć raz coś takiego przeszło przez ich myśl, to to jest ten moment, w którym Aniela udowodniła, że – hej – będzie wprost przeciwnie.

Aha, i musicie wiedzieć, że Aniela – zanim dostała drukarkę do testów – została poproszona o krytyczne podejście do jej testów. Wiem, że to trudne, gdy coś tak bardzo spełnia oczekiwania, ale zaraz się przekonacie, że rzetelnie podeszła do swojego zadania.

Specyfikacja AOSEED X-MAKER AI+ V4.0:

  • objętość druku: 150×150×150 mm,
  • średnica dyszy: 0,2 mm,
  • szybkość wydruku: 400 mm/s,
  • temperatura dyszy: ≤260℃t,
  • temperatura płyty Grzewczej: ≤110℃,
  • dotykowy ekran: 3,5 cala,
  • obsługiwane filamenty: PLA / ABS,
  • moc wejściowa: 100-120V~, 200-240V~, 50/60Hz, 1,6A,
  • moc wyjściowa (USB 2.0): 5V 0,5A,
  • moc znamionowa: 150 W,
  • przesył plików: napęd USB, WiFi,
  • formaty plików druku: Xcode / Gcode,
  • oprogramowanie warstwujące: X-PRINT slicer,
  • formaty plików warstwowania: STL / OBJ,
  • głośność pracy: 40-50 dB,
  • wymiary: 36x36x38 cm,
  • waga produktu: 10,9 kg.
AOSEED X-MAKER AI+ V4.0

Pierwsze chwile z AOSEED X-MAKER AI+ V4.0

Rozpakowanie pudełka zajęło dosłownie moment (wspominałam już coś o braku cierpliwości? ;)). Już po kilku chwilach, które minęły głównie na ściągnięciu zabezpieczeń w postaci taśmy klejącej, trzymającej wybrane ruchome elementy obudowy, Aniela zabrała się za eksplorację drukarki – jak podaje się filament, jak dostać się do płyty, na której drukowane będą poszczególne projekty czy wreszcie do czego można wykorzystać ekran, znajdujący się na froncie urządzenia.

Po wstępnej konfiguracji i podłączeniu drukarki do internetu, pobraliśmy aplikację mobilną (do której jeszcze wrócimy), Aniela wybrała pierwszy projekt i… po dłuższej chwili pierwszy wydruk był już gotowy. Przy czym muszę od razu dodać, że filament nie jest częścią zestawu sprzedażowego – drukarka sprzedawana jest sama. Jeśli więc tego nie sprawdzicie, a nie macie w domu filamentu, możecie zobaczyć na twarzy swojego potomka ogromne rozczarowanie. My jednak do tego nie dopuściliśmy.

Czy dziecko samo poradziłoby sobie z pierwszą konfiguracją drukarki 3D? Mam pewne obawy. Po pierwsze – instrukcja obsługi dostępna jest jedynie w języku angielskim (później okazało się, że instrukcja po polsku, a bardziej ponglish, dostępna jest w aplikacji mobilnej). Po drugie – drukarka wymaga kalibracji (pierwszego dnia ją pominęliśmy przez wspomniane zniecierpliwienie ;) kolejnego dnia zrobili ją rodzice). Brak kalibracji może skutkować smugami filamentu, a sama kalibracja trwa około kilka minut. Przy intensywnym użytkowaniu średnio raz w tygodniu trzeba skalibrować drukarkę.

Po trzecie wreszcie – dobrze, by ktoś dorosły sprawdził cały sprzęt przed rozpoczęciem jego pracy i poinstruował, gdzie umieścić szpulę z filamentem i jak go załadować do podajnika.

Ale jak ta drukarka wygląda! Przyznaję – podoba mi się. Jest sporej wielkości (36 x 36 x 38 cm), waży też swoje (10,9 kg), a wygląda trochę jak dorosła drukarka 3D ubrana w dziecięce ubranko. Może trochę przesadzam, ale ten smaczek w postaci żółtego i błękitnego akcentu na obudowie był strzałem w dziesiątkę. Od razu widać, że jest to sprzęt dla młodszego odbiorcy, a nie osoby dorosłej. I – moim zdaniem – fajnie.

Aniela określiła wygląd drukarki jako “zachęcająca”, by z niej korzystać. Podoba jej się, uważa, że jest ładna, czego zasługą jest przede wszystkim to, że obudowa jest kolorowa – biała z niebieskimi i żółtymi wstawkami, które dodatkowo są podświetlane, gdy coś się drukuje. 

Co ważne, producent zdecydował się na zastosowanie zamkniętej konstrukcji. Ma to swoje zalety nie tylko w kwestii bezpieczeństwa użytkowania przez dzieci, ale też samego wydruku – nikt przypadkowo nie wsadzi ręki w pole druku. Przednia szybka jest na magnesy, trzyma się mocno, ale jednocześnie otwiera się lekko po pociągnięciu – nie za mocno, nie za lekko, w sam raz.

To jest też dobry moment, by wspomnieć o temperaturze urządzenia podczas pracy. Nie zauważyłam, by jego obudowa jakkolwiek nadmiernie się nagrzewała. Jedyne miejsce, które jest ciepłe, to górna część obudowy, przez którą wylatuje ciepłe powietrze wypychane przez prawidłowo działający wentylator. Spodziewałam się, że inaczej będzie wewnątrz drukarki, ale Aniela uświadomiła mi, że środek jest zaledwie ciepły – przy czym należy uważać na dyszę, z której wysuwa się filament, bo ona sama ma ponad 200 stopni.

A co z głośnością pracy? W ciągu dnia testowana drukarka 3D jest praktycznie niesłyszalna. Do tego stopnia, że Aniela była przekonana, że będzie sobie mogła zostawiać jakieś bardziej skomplikowane druki do drukowania na noc. To jednak nie przeszło – okazało się bowiem, że spaniu działanie tego sprzętu nie sprzyja.

Na froncie drukarki znajduje się dotykowy ekran, który przydaje się przede wszystkim ze względów praktycznych – do wstrzymywania drukowania, potwierdzania załadowania filamentu i tym podobnych. Poniżej jest też USB A, bo z drukarki można korzystać też offline – wystarczy zgrać projekty na zewnętrzny nośnik. Przy czym od razu uprzedzam, że w naszych testach skupiliśmy się na połączeniu AOSEED X-MAKER AI+ V4.0 z aplikacją mobilną.

Aplikacja mobilna XMAKER

Aby korzystać z drukarki, należy pobrać aplikację XMAKER (Android / iOS). Mimo tego, że przetłumaczona jest na polski, to nie ma sensu korzystać z niej w naszym języku – tłumaczenie jest fatalne. Aniela była zatem zmuszona używać jej po angielsku, czyli w języku, którego dopiero się uczy. Co ważne jednak, nie uważa tego za wadę – lubi poznawać ten język i sprawdza w tłumaczu co dane frazy oznaczają.

Najważniejszą częścią aplikacji jest baza dostępnych projektów – jest ich ponad 1500. Bez pobierania apki możecie sprawdzić je tutaj

Co jeszcze znajdziemy w aplikacji XMAKER? Trzy bardzo istotne moduły: 

  • AI MiniMe: tworzenie siebie jako figurki (trzeba zrobić sobie zdjęcie na białym tle, następnie na jego podstawie generowany jest model, który wygląda całkiem nieźle, ale gdy już chcemy go wydrukować, okazuje się, że… jest beznadziejny – w większości przypadków); koszt to 10 monet
  • AI Doodle: tworzenie pieczątek, zakładek, zawieszek, guzików; koszt to 4 monety
  • MiniMakie: możliwość spersonalizowania dostępnych figurek o wybrane koszulki, spodenki, fryzury, oczy, dodatki, etc.

Wspomniałam o monetach. Za darmo dostajemy na start 50 monet, które następnie można wykorzystać na generowanie projektów. Oczywiście monety można też kupować – koszt to 1,99 euro za 50 monet.

Jak wyglądają wydruki?

Zacznijmy może od tego, że Aniela oszalała i drukowała wszystko, co tylko jej się spodobało. Ale w końcu to właśnie na tym polegają testy, prawda? ;) W efekcie do oceny przed publikacją niniejszego tekstu miałam kilkadziesiąt większych i tyle samo mniejszych wydruków.

Gdybym miała ocenić jakość wydruków w ogólnym ujęciu, powiedziałabym, że jest zaskakująco dobra -a na pewno lepsza, niż się spodziewałam. Nie jest jednak idealna. I nie wiem czy zależy to od błędów w projektach (których nie można wykluczyć, ale też raczej ich o to nie podejrzewam), czy od samej drukarki. Spora część wydruków pozbawiona jest jakiejkolwiek skazy. Jest jednak część, która zawiera zauważalne artefakty, jak na poniższych zdjęciach.

A co na ten temat twierdzi Aniela? Stwierdziła, że jakość jest całkiem niezła, choć wszystko zależy od każdego z projektów z osobna. Niektóre projekty są dobre i nie można mieć do nich uwag, inne – bardzo słabe, bo a to coś jest wadliwe, a to nie łączy się z innymi elementami (w tych modelach, w których są ruchome elementy).

Najbardziej doceniła przydatne projekty, typu uchwyt do pasty do zębów, wieszak na klucze, otwieracz do puszek, etc. Powiedziała jednak, że bardzo podoba jej się też różnorodność dostępnych projektów – od zabawek dla najmniejszych dzieci po te starsze. 

Część projektów drukuje się z podstawką, inne bez. W przypadku tych pierwszych trzeba pamiętać, że podstawkę często trudno oderwać od projektu – zwłaszcza przy małych elementach.

Z rzeczy praktycznych dodała, że trzeba uważać, żeby podczas drukowania nie skończył się filament, bo może utknąć – trzeba go później przepchnąć. Dodatkowo, gdy to się jednak wydarzy, trzeba wcisnąć pauzę, a nie stop, by nie usunął się projekt – po pauzie można wznowić drukowanie projektu.

Co więcej, raz na jakiś czas trzeba oczyścić pędzelkiem śmigiełko wentylatora z kurzu, bo ten potrafi się w nim gromadzić.

A coś więcej?

Wydruki można realizować na trzech poziomach szybkości (a co za tym idzie: precyzji) – im szybszy wydruk, tym mniej dokładny. Prawda jest jednak taka, że myślałam, że różnice pomiędzy poszczególnymi poziomami będą dużo większe. 

Aniela zrobiła mi ślepy test – wydrukowała tą samą rzecz trzykrotnie i dała mi, bym zgadła, który wydruk był najszybszy, średni i najwolniejszy. Odgadłam wszystkie prawidłowo, ale dopiero po dokładnym przyjrzeniu się detalom – na pierwszy rzut oka trudno było bowiem dostrzec różnice. Te polegały głównie na gęstości upakowania kolejnych linii druku.

Dodam jeszcze bardzo ważną rzecz: AOSEED X-MAKER AI+ V4.0 nie potrafi jednocześnie drukować wieloma kolorami. Ze względu na to, że ma tylko jeden podajnik, może drukować w jednej chwili tylko w jednym kolorze filamentu. Oczywiście – przy bardziej skomplikowanych projektach, składających się z kilku elementów, można zmieniać filament na inny na każdym kolejnym etapie wydruku, by uzyskać efekt kolorowego wydruku. Nie jest to jednak domyślnie dostępna opcja i warto mieć to na uwadze.

Aniela wpadła też na pomysł, by na poszczególnych etapach drukowania można proces zatrzymywać, zmieniać ręcznie filament, wznawiać drukowanie i w ten sposób robić wielokolorowe wydruki. Trzeba jednak temu poświęcić sporo czasu i uwagi.

Nic też nie stoi na przeszkodzie, by drukować elementy, które łączą się ze sobą w projekt ruchomy.

Jak długo trwa drukowanie? To zależy od projektu – na szczęście można to podejrzeć w aplikacji przed rozpoczęciem procesu.

Podsumowanie

Podsumowanie Anieli jest krótkie: nie jestem w stanie wyobrazić sobie wad tej drukarki – uważam, że wręcz ich nie ma. Wadliwe są za to wybrane projekty. W zupełności spełnia moje oczekiwania i uważam, że jest mega fajna. Przedział wiekowy, określony przez producenta (9-16 lat) moim zdaniem jest idealny. 

Drukarka 3D zmieni nasze życie na zawsze :). I niech to będzie idealne podsumowanie tego miesiąca testów.

PS. Super było móc obserwować tą niesamowitą dziecięcą radość podczas testów urządzenia, o którym Aniela marzyła już jakiś czas. Naszła mnie nawet taka refleksja, że sama chciałabym częściej czuć taką ekscytację – mając dostęp do wszystkich najnowszych i najlepszych sprzętów coraz trudniej o to uczucie.

Recenzja drukarki 3D dla… dzieci. Co o AOSEED X-MAKER AI+ V4.0 sądzi 11-latka?
Zalety
design drukarki
prosta aplikacja do obsługi
masa dostępnych projektów
zamknięta konstrukcja
ogólne działanie i kultura pracy
możliwość pracy offline (druk z USB)
Wady
pierwsza konfiguracja wymaga osoby dorosłej, podobnie jak kalibracja
tylko jeden podajnik filamentu
tragiczne tłumaczenie aplikacji
za część projektów trzeba płacić monetami
cena
8.5
Ocena