Dreame X50s Ultra
Dreame X50s Ultra - fot. Wojciech Kulik | Tabletowo.pl

Recenzja Dreame X50s Ultra. Dosłownie wymiata

Robot sprzątający Dreame X50s Ultra nie sprawił, że mogłem zapomnieć o tradycyjnym odkurzaczu, ale dzięki niemu zdecydowanie mogłem po tradycyjny odkurzacz sięgać rzadziej. Świetnie sprawdza się w utrzymywaniu czystych podłóg i nie brakuje mu argumentów, przemawiających za jego zakupem.

Test Dreame X50s Ultra. Nie za drogi, nie za tani, lecz w sam raz?

Dreame X50s Ultra jest promowany jako dobry robot dla osób, które oczekują bardzo skutecznego sprzątania (niemalże na flagowym poziomie), ale równocześnie nie chcą wydawać na taki sprzęt nie-wiadomo-jak-dużych pieniędzy. Aktualnie da się go kupić go za 3199 złotych, co plasuje go na pograniczu średniej i wysokiej półki.

W tej cenie otrzymujemy przede wszystkim urządzenie i wielofunkcyjną stację bazową, która poza ładowaniem oferuje również automatyczne odsysanie nieczystości oraz mycie i suszenie nasadek mopujących. Te ostatnie również znajdziemy w pudełku, a poza tym jeszcze: buteleczkę płynu do czyszczenia podłóg i dwa worki na kurz. Nie jest to najbogatszy zestaw w historii Dreame, ale też niczego nie brakuje.

Gdzie kupić?

Dreame X50s Ultra

ok. 3199 zł
(Przybliżona cena z dnia: 14 października 2026)
Zawiera linki afiliacyjne.

Wróćmy jednak do samego robota, a na dobry początek zerknijmy na podstawowe dane techniczne…

Specyfikacja Dreame X50s Ultra:

  • maksymalna moc ssania: 35000 Pa,
  • funkcja mopowania: tak, przy użyciu dwóch okrągłych padów obrotowych,
  • pojemność zbiornika na kurz: 235 ml w robocie; 3,2 l w stacji (worek),
  • pojemność zbiornika na wodę: 80 ml w robocie; 4,2 l w stacji (woda czysta) i 3 l litry w stacji (woda brudna),
  • pojemność akumulatora: 6400 mAh,
  • możliwość pokonywania progów: tak, do 8,8 cm,
  • wysokość robota: 7,95 cm,
  • średnica robota: 35 cm,
  • system nawigacji: laser (LDS) + kamera + AI,
  • sterowanie telefonem: tak, poprzez aplikację Dreamehome.

Dreame X50s Ultra sprząta u mnie od miesiąca. Jak mu idzie?

Gdyby przejrzeć samą specyfikację, od razu rzuci się w oczy, że jednym z największych atutów tego robota jest jego maksymalna moc ssania, dochodząca aż do 35000 Pa. W teorii oznacza to, że nie powinien mieć problemów nie tylko z kurzem, ale też większymi nieczystościami, takimi jak rozrzucone resztki jedzenia czy drobne kamyczki.

Jak jest w rzeczywistości? Dokładnie tak samo – Dreame X50s Ultra doskonale radzi sobie z odkurzaniem, nawet w okolicach domku moich koszatniczek, które regularnie wyrzucają na ziemię… co tylko zmieści się między kratkami.

Robot bezbłędnie działa na podłogach twardych – zarówno na panelach, jak i płytkach. Nieco bardziej problematyczne są dla niego dywany, chociaż i tak trudno mi mieć do niego większe zarzuty w tym zakresie (nie potrafi głęboko wnikać we włókna, ale powierzchniowe zabrudzenia wsysa bez problemu). Niemniej jeśli masz w domu dużo dywanów (w dodatku o długim włosiu), to ten zakup może nie być najlepszym pomysłem.

Nie rozumiem też, dlaczego początkowo chciał dywany omijać. Przy standardowych ustawieniach (uwzględniających to, że nie tylko powinien wjeżdżać na dywany, ale też zwiększać na nich swoją moc), w ogóle ich unikał. Dopiero gdy zmieniłem ustawienia w taki sposób, by od dywanów zaczynał, faktycznie się za nie brał (i to rzeczywiście na samym początku cyklu).

Nie tylko wysokiej mocy ssania robot zawdzięcza jednak swoją nieprzeciętną skuteczność. Nie bez znaczenia jest również niebieskie doświetlenie, którego używa, by dostrzegać każdy, nawet najmniejszy okruch i pyłek na podłodze. Działa to dosłownie wybornie. Robot zauważa brud i w tym momencie aktywuje tryb intensywnego oczyszczania – po osiągnięciu zadowalającego efektu wraca na wcześniej wytyczoną trasę.

Dreame X50s Ultra
Dreame X50s Ultra – fot. Wojciech Kulik | Tabletowo.pl

Nie jest to jedyne światełko, jakim dysponuje. Ma również mocną diodę doświetlającą w kolorze białym, dzięki której jest w stanie bezproblemowo działać po zmroku, a nawet w środku nocy (choć tego raczej nie rekomenduję, ale wyłącznie ze względu na hałas). Aktywuje tę lampkę automatycznie, gdy widzi, że… nie widzi. To kolejny element, który czyni go właściwie bezobsługowym i samowystarczalnym, a do tego nieodmawiającym współpracy niezależnie od okoliczności.

Porusza się sprawnie jak primabalerina

To dobry moment, by wspomnieć o funkcji automatycznego omijania przeszkód. Wykorzystuje w tym celu laserowy radar, dwie kamery i sztuczną inteligencję. Całość radzi sobie wyśmienicie – robot do niczego nie dobija i unika tego, czego nie powinien wessać. Czasem jest wręcz zbyt zachowawczy (i źdźbło siana uznaje za przewód), ale lepiej, że działa to w tę stronę niż w drugą.

W kontekście pokonywania przeszkód, nie sposób pominąć też kwestii zaawansowanego podwozia, dzięki któremu robot potrafi przekraczać progi i wspinać się na stopnie o wysokości sięgającej nawet 8,8 cm. Aż tak dużych w mieszkaniu nie mam, ale z różnicą poziomów równą 3,5 cm (między pomieszczeniami) Dreame radził sobie bezbłędnie, płynnie przenosząc swoje cielsko.

Dreame X50s Ultra
Dreame X50s Ultra – fot. Wojciech Kulik | Tabletowo.pl

Choć cielsko jest tu sporą przesadą, bo kolejnym z niepodważalnych atutów Dreame X50s Ultra jest ultraniski profil. Cały robot ma zaledwie 7,95 cm wysokości, dzięki czemu bez trudu wjeżdża pod większość mebli (aby wjechać pod te naprawdę niskie, ukrywa wieżyczkę z radarem w obudowie). I ta jego cecha to dla mnie gamechanger.

Na co dzień w moim mieszkaniu sprząta Mova V50 Ultra, będąca o 1 cm wyższa i mająca spore opory przed podjeżdżaniem do 10-centymetrowego cokołu mebli kuchennych – Dreame nie ma z tym żadnych problemów, dzięki czemu po przejechaniu faktycznie pod nogami nie zostają żadne okruszki. Coś pięknego.

Zresztą, model X50s Ultra w ogóle zasługuje na uznanie za to, jak dobrze radzi sobie ze sprzątaniem przy krawędziach i w narożnikach. Mova V50 Ultra również ma szczotkę boczną na wysuwanym ramieniu, ale korzysta z tej funkcji znacznie bardziej zachowawczo. Dreame wysuwa szczotkę bez żadnych oporów, skutecznie zbierając trudno dostępne nieczystości. Efekt robi wrażenie – jest naprawdę czysto: od krawędzi do krawędzi.

Mopowanie jest poprawne, ale nic ponadto

Podobnie wysuwany jest jeden z dwóch padów mopujących, dzięki czemu mycie podłóg również jest realizowane od krawędzi do krawędzi. Ogólnie rzecz biorąc zaś czyszczenie na mokro przynosi całkiem niezłe rezultaty, choć robot ten raczej nie zdoła zastąpić tradycyjnego mopa.

Do odświeżenia podłóg przed przyjazdem gości – w porządku, ale zaschniętych plam raczej się nie pozbędzie. O ile na sucho Dreame X50s Ultra wypada perfekcyjnie, to królem mopowania raczej bym go nie nazwał.

A jak z hałasem? Cóż, Dreame X50s Ultra nie jest najgłośniejszym robotem sprzątającym na rynku, ale nie jest też supercichy. Nie jest to poziom starego Zelmera, ale też nie za bardzo da się przy nim oglądać telewizję (no chyba że z napisami).

Co ciekawe, model ten jest głośny nawet wtedy, kiedy nie pracuje – jego koła i układ jezdny dają się słyszeć (oczywiście w niczym nie powinno to przeszkadzać, ale warto mieć tego świadomość).

Dreame X50s Ultra
Dreame X50s Ultra – fot. Wojciech Kulik | Tabletowo.pl

Głośna jest także stacja dokująca, choć – ponownie – nie na tyle, by miało to stanowić jakiś problem: bardzo duży hałas generowany jest tylko przez parę sekund, przy odsysaniu zebranego kurzu, no i słychać też – ale to poziom szeptu – gdy suszone są pady mopujące, po ich wcześniejszym umyciu, co również baza robi samodzielnie. Poza tym oferuje jeszcze automatyczne uzupełnianie wody i dozowanie detergentu, odsysanie brudnej wody oraz instalację i demontaż nakładek.

Trudno mi też pominąć kwestię, że stacja bazowa prezentuje się naprawdę stylowo. Łączy biel z imitującym metaliczną strukturę panelem frontowym (wzbogaconym o delikatny motyw). Faktycznie stanowi ozdobę mieszkania. Sam robot zresztą też prezentuje się niczego sobie, choć w jego przypadku producent nie postarał się o żadne elementy upiększające.

Aplikacja Dreamehome daje Ci pełną kontrolę nad robotem

Istotnym elementem każdego robota sprzątającego jest też aplikacja mobilna. W przypadku bohatera tej recenzji jest nią Dreamehome, dostępna na smartfony z Androidem oraz iPhone’y. Cechuje ją płynne działanie, przejrzysty interfejs i całkiem dobrze przemyślane rozmieszczenie opcji i funkcji, dzięki czemu nawet mniej doświadczone osoby powinny poradzić sobie z jej obsługą.

Przy pierwszym uruchomieniu robot udaje się na zwiady. Mapowanie pomieszczeń jest całkiem szybkie (na stworzenie mapy mniej więcej 50-metrowego mieszkania potrzebował około 10 minut). Muszę przyznać, że jest przy tym także całkiem dokładny, a do tego rozpoznaje podstawowe obiekty na swojej drodze, dzięki czemu wie na przykład, gdzie znajduje się łóżko i gdzie jest toaleta. To o tyle istotne, że automatycznie dzieli mieszkanie na pomieszczenia i każde z nich nazywa zgodnie z rolą (w moim przypadku – bezbłędnie).

W razie czego aplikacja umożliwia edycję utworzonej mapy – alternatywny podział pomieszczeń i zmianę ich nazw czy też oznaczenie mebli i określenie typów podłogi. Mamy też możliwość ustalenia, w jakiej kolejności pomieszczenia te mają być sprzątane w trybie domyślnym. Poza tym ostatnim można też zainicjować czyszczenie pojedynczego pokoju lub wybranych pomieszczeń w określonej kolejności, jak również zlecić sprzątanie strefowe (w tym przypadku należy oznaczyć obszar sprzątania na mapie). Wszystko to działa bez zarzutu.

Poza tym CO, aplikacja pozwala też wygodnie ustalić JAK sprzątać ma Dreame X50s Ultra. Do wyboru jest tryb automatyczny CleanGenius, który samodzielnie dobiera odpowiednie ustawienia, ale można też ustalić parametry ręcznie. Do wyboru są cztery tryby: odkurzanie, mopowanie, równoczesne odkurzanie i mopowanie oraz mopowanie po wcześniejszym odkurzaniu. W przypadku odkurzania można także wybrać moc ssania i trasę (szybszą lub dokładniejszą), a w przypadku mopowania – poziom wilgotności, trasę i dodatkowo jeszcze częstotliwość prania nasadek mopujących.

To tyle, jeśli chodzi o podstawy. Dalej przechodzimy do ustawień zaawansowanych. Nie będę się rozpisywać na ich temat, ale poniżej wrzucam parę screenów, żeby pokazać Ci, jak wiele ich jest i jak duży jest zakres tego, co można sobie poustawiać. Jeśli masz jakieś pytanie dotyczące którejś konkretnej opcji, to daj znać w komentarzu – napiszę, co i jak.

Poza samą zmianą ustawień aplikacja Dreamehome pozwala także skorzystać z funkcji podglądu wideo na żywo. Krótko mówiąc: robot ma wbudowaną kamerę, która może też odgrywać rolę monitoringu na kółkach. Jeśli znajdujesz się więc poza domem i chcesz zerknąć na sytuację w mieszkaniu – możesz to wygodnie zrobić (pamiętaj tylko, by przed pierwszym użyciem skonfigurować tę opcję). Jakość nie jest powalająca, ale w awaryjnych sytuacjach powinno być OK. Dodatkowo istnieje możliwość prowadzenia rozmów głosowych w ten sposób.

Skoro już o rozmowach mowa, robot obsługuje także polecenia głosowe – niestety, nadal nie nauczył się języka polskiego. Choć nie rozumie polskich komend, sam po polsku mówić potrafi – na bieżąco informuje o tym, co robi (chyba że nie chcesz, to możesz tę opcję wyłączyć).

Świetną funkcją dostępną w aplikacji jest też monitorowanie poziomu zużycia materiałów eksploatacyjnych i komponentów robota. Na bieżąco można obserwować, czy jest już konieczność wymiany filtra, szczotki bocznej i szczotki głównej albo też przetarcia czujników. Oczywiście, w razie czego otrzymasz też stosowne powiadomienie.

No dobrze, ale weźmy go w końcu na sprzątanko…

Test bojowy – jak robot Dreame X50s Ultra poradził sobie z zadaniami specjalnymi?

Chciałbym Ci teraz pokazać, jakie są efekty przy standardowym odkurzaniu podłóg twardych i dywanów. Tak, jak już wcześniej wspominałem, na panelach i płytkach radzi sobie – moim zdaniem – wyśmienicie (i nawet koszatniczki nie są w stanie zafundować mu prawdziwego wyzwania). Na dywanach jest nieco gorzej. Poniżej możesz zobaczyć kilka przykładów.

Na początek – wspomniane już okolice domku moich koszatniczek. Co tu dużo mówić? Nie mam uwag:

Innym razem w kuchni rozsypał mi się ryż. Dodatkowym utrudnieniem było to, że część ziarenek znalazła się przy cokole. Nie stanowiło to jednak żadnego problemu:

Idąc za ciosem celowo już rozsypałem sól, mąkę, kawę mieloną i majeranek. Robot potrzebował tylko kilku minut, by uporać się z tym zadaniem. Zrobił to prawie bezbłędnie – prawie, bo część mąki tylko przetransportował do rogu:

Czas na płytki. Tutaj ponownie do akcji wkroczył ryż, kawa i majeranek, a dodatkowo: ścinki papieru i nieczystości biologiczne. Po pierwszym przejechaniu efekt był niezły, ale wciąż tu i tam porozsypywane były ziarenka ryżu (głównie ze względu na to, że na śliskich płytkach boczna szczotka robota teleportowała je na sporą odległość), ale też papier. Po drugim wszystko było dobrze:

No i dywan. Tak, jak wspomniałem, tutaj efekty nie są już tak zachwycające. Po pierwszym przejechaniu było zdecydowanie czyściej, ale nawet po zwiększeniu mocy na maksymalny poziom i tak nie udało się doczyścić jego włókien:

Ogólnie zatem uważam, że Dreame X50s Ultra radzi sobie z typowymi, codziennym zadaniami absolutnie bez zarzutu. Jeśli coś Ci się rozsypie, to nie musisz wyjmować odkurzacza, bo robot upora się z tym w mig. Podobnie – przy utrzymywaniu czystości jak najbardziej zdaje egzamin. Szkoda tylko, że na dywanach nie jest lepiej, no ale nie można mieć wszystkiego.

Dreame X50s Ultra
Dreame X50s Ultra – fot. Wojciech Kulik | Tabletowo.pl

Podsumowanie. Dla kogo Dreame X50s Ultra będzie dobrym wyborem?

Dreame X50s Ultra to naprawdę udany robot sprzątający. Na podłogach twardych radzi sobie doskonale – skutecznie zbiera kurz, okruchy i większe nieczystości, efektywnie wymiatając je także spod mebli, a pod wiele nawet samemu wjeżdżając, dzięki bardzo niskiemu korpusowi (będącemu jednym z największych atutów tego modelu). Wysoka moc ssania w połączeniu z niebieskim doświetleniem i sztuczną inteligencją dają tu po prostu radę.

Robot bardzo sprawnie porusza się po pomieszczeniach i wrażenia nie robią na nim typowe przeszkody, w tym także progi. Do tego dochodzi dobrze przemyślana aplikacja, dzięki której codzienne korzystanie z Dreame X50s Ultra to prawdziwa przyjemność.

Co mogłoby zadziałać lepiej? Między innymi odkurzanie dywanów – o ile na panelach i płytkach model ten działa wybitnie dobrze, to z oczyszczaniem miękkich struktur radzi sobie zdecydowanie gorzej. Decydując się na Dreame X50s Ultra, trzeba też mieć świadomość, że nie zdoła on zastąpić mopa – potrafi nieźle odświeżyć podłogi, ale niekoniecznie je doczyścić.

Poleciłbym go więc przede wszystkim do mieszkań, w których dominują twarde podłogi i osobom, które oczekują, że robot zdoła szybko i skutecznie odświeżyć panele czy płytki – od krawędzi do krawędzi. Uważam, że w takim przypadku sprawdzi się bezbłędnie.

Dreame X50s Ultra
Recenzja Dreame X50s Ultra. Dosłownie wymiata
Zalety
bardzo wysoka moc ssania,
niebieskie doświetlenie ułatwiające dostrzeganie brudu,
sprawne działanie wysuwanych ramion,
niski korpus pozwala wjeżdżać pod większość mebli,
imponujące pokonywanie progów,
wielofunkcyjna i niemal bezobsługowa stacja bazowa,
wygodna aplikacja mobilna,
całkiem dobre mopowanie, ale…
Wady
...raczej odświeża niż myje podłogi,
(niezrozumiała dla mnie) chęć omijania dywanów,
asystent głosowy nadal nie umie po polsku,
stosunkowo głośne działanie (nawet przy samym poruszaniu się).
8.5
Ocena