Porażka Xiaomi. Wkroczenie producenta na rynek brytyjski zakończyło się wielkim rozczarowaniem 17

Porażka Xiaomi. Wkroczenie producenta na rynek brytyjski zakończyło się wielkim rozczarowaniem

Nie można było tego zepsuć. Xiaomi jest jednym z liderów produkcji smartfonów na świecie, ma wśród pracowników uznanych speców od marketingu i rozwoju marki oraz nieprzeliczoną rzeszę fanów. Start sprzedaży smartfonów firmy na Wyspach Brytyjskich miał odbyć się z hukiem, a był… niewypał.

Xiaomi, by podkreślić to, jak fajną jest firmą i jak świetne cenowo są produkowane nań smartfony, zorganizowało w dniu wejścia na rynek w Wielkiej Brytanii błyskawiczną wyprzedaż. Dotyczyła ona dwóch modeli telefonów, które zainteresowani mogli wyrwać za zaledwie jednego funta. Takiej okazji nie mogli przepuścić łowcy taniochy, więc tysiące osób wzięło udział w tej imprezie.

Nie było jednak jasne, ile telefonów Xiaomi przeznaczyło na szumne rozpoczęcie działalności firmy w Wielkiej Brytanii. Ten istotny szczegół nie był w żaden sposób zaznaczony, więc uczestnicy promocji musieli liczyć na łut szczęścia.

Wiecie, ile sztuk Xiaomi było przeznaczonych dla chętnych zakupić go za 1 funta?

Tak, dziesięć egzemplarzy na cały kraj. Śmiech na sali.

Tysiące osób nakręconych szansą zakupienia smartfona za grosze, odwiedziły stronę promocji. Zarejestrowali się tam tylko po to, żeby zobaczyć komunikat o zakończeniu akcji promocyjnej. Nic dziwnego – szanse na to, że ktoś wylosował urządzenie za funta, były niezmiernie małe.

Tak, wylosował, bo okazało się, że Xiaomi zorganizowało tę wyprzedaż na zasadzie loterii. Osoby, które kliknęły w przycisk „Kup teraz”, były dołączane do listy, z której na chybił-trafił wybrano kilka adresów mailowych. Na nie wysłano kody ze zniżkami uprawniającymi do zakupu sprzętu po kosztach.

Oczywiście Xiaomi nic nie wspomniało o tym, że wyprzedaż będzie miała formę loterii, a przecież domyślną formą sprzedaży błyskawicznych jest formuła „kto pierwszy, ten lepszy”. W tym wypadku nie miała szans się ona sprawdzić.

Jeden z użytkowników zajrzał do kodu witryny, na której prowadzono wyprzedaż i stwierdził, że została napisana tak, by zaraz po rozpoczęciu akcji wyświetlił się baner informujący o jej zakończeniu – bez sprawdzania poziomu zapasów promocyjnych egzemplarzy smartfonów.

Xiaomi spaprało sprawę

Oczywiste jest, że ludzie są wściekli. Niejasne warunki prowadzenia sprzedaży błyskawicznej zaowocowały rozczarowaniem. Oczywiście oskarżanie ekipy prowadzącej tę akcję o oszustwo byłoby chyba nieco na wyrost, ale cała sprawa śmierdzi niczym Tamiza z połowy XIX wieku. Że nie wspomnę już o śmiesznej wręcz liczbie smartfonów przeznaczonych na cele promocji. Producent bijący globalne rekordy w produkcji telefonów nie mógł przeznaczyć na nią choć kilkudziesięciu urządzeń? Wstyd w sosie miętowym.

Xiaomi miało tylko jedną szansę, by zrobić dobre pierwsze wrażenie, i właśnie ją zepsuło. Oczywiście szok i zawód potrwają krótko, a na Wyspach Brytyjskich nikt nie zorganizuje bojkotu smartfonów wyprodukowanych w Chinach. Niesmak jednak pozostanie.

 

źródło: The Next Web