Człowiek zdążył się przyzwyczaić, że – chcąc kupić budżetowy smartfon wyposażony w system Android – nie ma wyboru i jedyna opcja to producenci z Chin. Są jednak miejsca, gdzie inne marki próbują zarezerwować sobie mały kawałek tortu. O dziwo tym razem chodzi o firmę z europejskimi korzeniami.
Specyfikacja Philips S7221
Widząc producenta, którego znamy i kojarzymy m.in. z systemów oświetlenia czy telewizorów nie warto jednak popadać w przesadny entuzjazm. Używając słowa „budżetowy” faktycznie mowa tutaj o specyfikacji z niższej półki.
Wystarczy wspomnieć, że zastosowano w nim chipset Unisoc T8200, czyli ośmiordzeniową jednostkę wykonaną w architekturze 6 nm, wspieraną układem mobilnym Mali-G57 MC2. Kupujący ma do wyboru wersję z 6 GB (lub 8 GB) RAM LPDDR4 i 128 GB pamięci wewnętrznej.
Cięcia kosztów nie kończą się na mocy obliczeniowej. Przedni panel skrywa 6,67-calowy wyświetlacz w coraz rzadziej stosowanej w smartfonach technologii LCD IPS. Jest to dość ciekawa kombinacja, bo niskiej rozdzielczości HD+ towarzyszy maksymalna częstotliwość odświeżania sięgająca 120 Hz.



Fotografia – jak już się pewnie domyślacie – również nie jest mocną stroną urządzenia. Z tyłu Philipsa S7221 znajduje się jedna kamera 64 Mpix, z przodu też jest zresztą jeden – 16 Mpix. O akumulatorze wiadomo jedynie, że oferuje 5700 mAh pojemności.
Z pozytywnych rzeczy – smartfon ma głośniki stereo, moduł 5G oraz dwuzakresowe Wi-Fi. Smartfon mierzy 166 x 77 x 8,95 milimetrów, a jego masa wynosi 210 gramów.
Gdzie można kupić nowy smartfon Philipsa?
Póki co urządzenie zadebiutowało jedynie na indyjskim rynku. W zależności od konfiguracji kosztuje 20499 rupii (~800 złotych) za opcję 6/128 GB lub 22499 rupii (~880 złotych) w wersji 8/128 GB. Biorąc pod uwagę popularność chińskich producentów w Europie trudno wyobrazić sobie sytuację, w której smartfon pojawiłby się na półkach elektromarketów w Polsce.





