Mozilla: 100 milionów dolarów na walkę z reklamami w internecie

Internet Mobilny

Fot: Pixabay

Obecnie w niemal każde miejsce w internecie da się wtłoczyć reklamy – i z powodzeniem się to robi. Mozilla ma pomysł na to, jak się od nich uwolnić, ale jego realizacja będzie trudna i kosztowna. Gdyby chcieć określić program firmy w krótkim zdaniu, brzmiałoby ono: „mikropłatności zamiast reklam”.

Nie jest to wybitnie oryginalna idea. Finansowanie treści online za pomocą niewielkich płatności realizuje już wiele wydawców, ukrywając publikowane przez siebie treści za paywallem. Nie jest to jednak powszechnie przyjęty standard, gdyż ogólnie rzecz biorąc nie przepadamy za płaceniem w internecie za cokolwiek, a już tym bardziej za rzeczy, które – wydawałoby się – powinny być darmowe. Z tego powodu zwykle wolimy użerać się z reklamami i instalować adblocki niż wysupłać kilka złotych miesięcznie za dostęp do treści o jakości wyższej niż przeciętna.

Dyrektor wykonawczy Mozilla Foundation, Mark Surman, jest zdania, że

„Jesteśmy w punkcie, w którym jasne jest, że istnieją negatywne skutki uboczne dla ludzi, a nawet dla demokracji opartej na mechanizmach gospodarki reklamowej napędzanej przez zbieranie danych, która jest podstawą finansów internetu.”

Z tego powodu firmy Mozilla oraz Creative Commons ogłosiły start programu dotacji o wartości 100 milionów dolarów, aby w końcu wprowadzić system mikrotransakcji opłacających dostęp do wyselekcjonowanych treści w internecie. Zyskał on nazwę Grant for the Web i będzie prowadzony przez 5 lat. Każdego roku na jego funkcjonowanie dotowane będzie 20 milionów dolarów, które będą wydane na współpracę z deweloperami i finansowanie pobocznych projektów open source, wspierających ideę „bezreklamowego internetu”.

Cel szczytny…

Monetyzacja internetu miałaby przyjmować podobne zasady, na jakich opiera się system zarabiania na treściach na platformie Coli. Łączy ona strony, które chcą zarabiać nie na reklamach, a na niewielkiej, regularnej opłacie, uiszczanej przez ludzi wizytujących te serwisy. Im dłużej czytelnik pozostaje na stronie, tym większy udział ma w zyskach. Dyrektor wykonawczy Mozilli ma nadzieję, że w ten sposób znajdzie się więcej przestrzeni w sieci dla mniejszych wydawców, obecnie przytłoczonych przez gigantów, których „lubią” wyszukiwarki.

„To jedno z wielkich marzeń, jakie mamy z innymi partnerami Grant fot the Web – by umożliwić komuś naprawdę małemu na zrobienie wielkiego biznesu w sieci”.

Jak podkreśla dyrektor generalny Creative Commons, „modele biznesowe sieci są zepsute i toksyczne, dlatego musimy znaleźć nowe sposoby wspierania twórców i nagradzania kreatywności”. 

… ale to się nie uda

W porównaniu z gigantami internetu, zarówno Mozilla i Creative Commons są małymi płotkami. Choć uczynienie z internetu miejsca, w którym reklamy nie byłyby tak powszechne jest godne uznania, to mam wrażenie, że program Grant for the Web zakończy się szybciej niż po pięciu latach. Mikropłatności, czyli wdzięczność za dobre treści wypłacana w niewielkich kwotach, ma swoje miejsce w internecie, ale raczej nie stanie się standardem, który mógłby sprawić, że Google zmieniłoby podstawy swojego finansowania. A prawda jest taka, że bez „zgody” Mounain View trudno będzie coś na tym polu ugrać.

 

źródło: Fastcompany.com

Exit mobile version