Mama zabrała córce telefon, więc ta odpaliła w końcu Twittera na… lodówce | Tabletowo.pl

Mama zabrała córce telefon, więc ta odpaliła w końcu Twittera na… lodówce

Dołącz do dyskusji 0

Nie tak dawno temu, w dalekich Stanach Zjednoczonych żyła sobie pewna dziewczynka imieniem Dorothy. Była wielką fanką Ariany Grande i pisania na Twitterze. Pewnego dnia, w wyniku interwencji mamy, straciła dostęp do smartfona. Postanowiła podjąć desperackie próby odzyskania dostępu do swojego konta.

Nasza historia zaczyna się jak bardzo wiele podobnych. Piętnastoletnia Dorothy dostała za zadanie pomóc mamie w kuchni. Niestety, zamiast pilnować gotującego się obiadu, zajęła się twittowaniem. Nieodpowiedzialność dziewczynki nieomal spowodowała wybuch pożaru, co rozzłościło jej mamę, która postanowiła zabrać jej telefon.

Od tego momentu Dorothy usilnie starała się odzyskać dostęp do Twittera. Najpierw przy pomocy przenośnej konsoli Nintendo 3DS udało jej się opublikować następującą wiadomość:

Niestety, mama naszej bohaterki wykazała się niebywałym zmysłem detektywistycznym i odkryła, do czego ta używa swojej konsoli. Zabawka od Nintendo natychmiast została objęta domowym embargiem, o czym zatroskana mama poinformowała obserwujących konto córki:

Rezolutna Dorothy nie dała jednak za wygraną. Szybko przypomniała sobie, że w jej domu znajduje się również konsola stacjonarna – Nintendo Wii U. Przy jej pomocy streściła wirtualnym znajomym, jak obecnie wygląda sytuacja na froncie. Stacjonarna konsola stała się od teraz dla nastolatki otwartym oknem na świat.

Niedługo później udało się odnaleźć miejsce ukrycia 3DS, czym Dorothy niezwłocznie się pochwaliła:

O cierpieniach młodziutkiej Arianatorki (tak nazywają się nawzajem miłośniczki Ariany Grande) dowiedzieli się dzielni rycerze – administratorzy oficjalnego konta platformy Twitter. Znając potęgę srogich hashtagów zdolnych powstrzymywać wojny i wpływać na polityczne decyzje, postanowili przybyć z odsieczą. Z konta Twittera na Twitterze (twittercepcja!) opublikowali historię ciemiężonej Dorothy z hashtagiem #FreeDorothy.

Bohaterskie dzieło anonimowego rycerza na białym, ćwierkającym ptaszku sprawiło, że wydarzenia nabrały zawrotnego tempa. Sprawa poniosła się viralem zdobywając atencję kilkunastu tysięcy użytkowników. Niestety, próżne były te wysiłki. Nieustępliwa mama postanowiła wytoczyć najcięższe działo. Zabrała naszej bohaterce wszystkie urządzenia z dostępem do internetu.

Dzielna i pomysłowa Dorothy zrozpaczona szukała szansy na odzyskanie dostępu do swojego konta, z którego mogłaby dalej oznajmiać wszem i wobec uwielbienie dla swojej idolki. Przemierzając w poczuciu beznadziei kolejne pomieszczenia swojego domu trafiła do kuchni. I wtedy, niczym promienie słońca wschodzącego znad dalekiej Korei Południowej, spotkało ją oświecenie. Patrzyła bowiem na lodówkę LG, a jako że był to jeden z bardziej zaawansowanych technicznie modeli, miał dostęp do internetu. Nastolatka została ocalona.

Wybawcy z dalekiej Korei czym prędzej pośpieszyli z odsieczą, wytaczając najpotężniejsze z możliwych dział, które ostatecznie rozbiło mur dzielący dziewczynkę od swojego ukochanego (konta):

W tym miejscu kończy się historia naszej małej bohaterki. Odzyskała dostęp do swoich elektronicznych towarzyszy życia, a jej twitterowe konto wzbogaciło się o 28 000 followersów, 16 000 podań dalej i 88 000 polubień.

Morał baśni jest prosty, zgodzicie się dzieci,
Nie dajcie się splątać w wirtualnej sieci.
Wiem, tam znajdziecie ciekawostek miliony,
Jednak najważniejsze nie są smartfony. 

Pogadajcie z mamą, pomóżcie tacie,
Pamiętajcie o siostrze, także o bracie.
Zapiszcie tą radę starego dziadka,
Od wirtualnych znajomych lepsza realnych gromadka.

Źródło: Neowin

Jeżeli znalazłeś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij tutaj. Możesz też zgłosić błąd pisząc na maila.

Komentarze

Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona