Laptop do nauczania zdalnego oczami Lenovo

Akcja partnerska

Nauczanie zdalne na dobre zagościło w naszym systemie oświaty i – czy nam się to podoba, czy nie – wygląda na to, że jeszcze trochę będzie nam towarzyszyć. Zapotrzebowanie na laptopy do nauczania zdalnego i celów edukacyjnych cały czas utrzymuje się na wysokim poziomie, a Lenovo poprosiło nas, żebyśmy przyjrzeli się, jakie propozycje przygotowali na tę okazję.

Nie bez związku z dzisiejszymi czasami, Lenovo uruchomiło portal Lenovo dla edukacji. Oprócz oprogramowania do nauczania zdalnego, LanSchool, producent przygotował tam kilka propozycji laptopów do e-learningu. Wśród propozycji znalazło się parę modeli z serii ThinkBook oraz kilka z linii V15 – przyjrzyjmy się, jakie cechy przydatne podczas nauczania zdalnego mają te laptopy.

Jaki procesor? Nie potrzeba zbyt wiele, ale możliwości jest mnóstwo

Jeżeli chodzi o procesory, to w laptopach Lenovo V15 oraz Lenovo ThinkBook znajdziecie cały przekrój CPU – od AMD Ryzen 3 i Intel Core i3, aż po AMD Ryzen 7 i Intel Core i7. Powiedzmy to sobie głośno – jeśli mówimy o współczesnych generacjach tych  układów scalonych z kartą graficzną, , to na potrzeby nauczania zdalnego doskonale sprawdzi się dowolna jednostka.

Jak być może część z Was zdążyła się przekonać, gigant z Redmond udostępnił bezpłatnie szkołom narzędzie Microsoft Teams, aby wspomóc nauczanie zdalne. Zresztą zapewne większość osób – bez względu na to czy uczniów, czy studentów, czy nauczycieli, czy prowadzących na szczeblu akademickich – które doświadczyły edukacji w trybie online, to narzędzie zna. Uwierzcie mi, że zarówno z nim, jak i z każdym alternatywnym oprogramowaniem do nauczania zdalnego, poradzi sobie w zasadzie każdy współczesny procesor – zwłaszcza, jeśli w spotkaniu uczestniczyć będziemy jako słuchacz, a nie prowadzący.

Niemniej, nie tylko do nauki laptop służy. Jeśli tylko komputer ma posłużyć także do gier lub zastosowań bardziej profesjonalnych, warto będzie w miarę możliwości dorzucić do lepszego procesora. W związku z tym przy wyborze procesora najlepiej będzie kierować się przede wszystkim tym, ile jesteśmy w stanie wydać na komputer i w miarę możliwości zwracać się ku jak najmocniejszemu modelowi.

Sprawy z pamięcią RAM mają się podobnie, jak z procesorem. Lenovo sugeruje, że lepiej nie schodzić poniżej 4 GB, ale do optymalnej pracy warto tę pojemność podwoić i sięgnąć w kierunku 8 gigabajtów pamięci RAM. Teoretycznie jej pojemność można zwiększać wręcz do woli, ale jeśli nie wiecie czy potrzebujecie więcej niż osiem gigabajtów, to… zapewne nie potrzebujecie. W dalekiej perspektywie można w końcu wymienić kość na większą lub po prostu dorzucić drugą.

Jeszcze lepiej mają się sprawy, jeśli mówimy o kartach graficznych. Do nauczania zdalnego w zupełności wystarczy zintegrowane GPU. Jeśli nie planujecie grać czy pracować z bardziej skomplikowanymi mediami, to nawet nie warto sięgać po dedykowane układy graficzne – w zasadzie jedyne co się zmieni z Waszego punktu widzenia, to pobór energii. Oczywiście na większy.

Dysk? Koniecznie SSD

Wydawać by się mogło, że w 2021 roku nie trzeba już tego podkreślać, niemniej warto o tym przypominać. Dysk SSD należy traktować jako niezbędny element wyposażenia każdego laptopa czy komputera – nie tylko ze względu na wysoką prędkość odczytu i zapisu danych, ale również niską podatność na uszkodzenia mechaniczne. Uwierzcie mi, każdy staruszek działa nieco żwawiej, jeśli podmienimy w nim HDD na SSD.

Argumentem przeciwko dyskom SSD aż do niedawna była ich niska pojemność – znacznie mniejsza niż ta, jaką oferują talerzowe twardziele. Jednak jeśli nie mówimy tu o celach archiwizacyjnych, to dysk SSD o wielkości 256 GB spokojnie sprosta potrzebom większości użytkowników. Jeśli macie taką możliwość, to warto zwrócić uwagę, aby był to dysk SSD M.2, a nie SATA – na ogół oferują one lepsze prędkości zapisu i odczytu.

Kamerka internetowa – warto zwrócić uwagę na jedną rzecz

W zajęciach online bardzo często uczestniczymy w formie wideo – nikogo więc nie zaskoczy fakt, że kamera internetowa jest wręcz podstawowym wyposażeniem komputera do nauki zdalnej. Zresztą, większość laptopów jest w nią wyposażona. W teorii nie ma więc nad czym się zastanawiać, ale…

Jeżeli spodziewacie się uczestniczyć w wideokonferencjach, to koniecznie zwróćcie uwagę, aby kamerka internetowa była umieszczona nad ekranem, a nie pod nim. Sugerowane polecane przez Lenovo laptopy z rodziny V15 i ThinkBook to założenie spełniają – nie wiem czy celowo, ale to ważniejsze niż mogłoby się wydawać.

Użytkowany przeze mnie prywatnie Lenovo Legion Y540 to w moim odczuciu świetny laptop, ale uczestniczenie w jakichkolwiek zajęciach w formie wideo jest bardzo utrudnione przez kamerkę umieszczoną pod matrycą. Nie dość, że trzeba się mocno nagimnastykować, żeby jako-tako było nas widać, to zawsze wyglądamy mniej korzystnie.

W kontekście kamerki internetowej warto zwrócić uwagę również na to, czy laptop wyposażony jest w dodatkową osłonę, która w razie potrzeby ją zakryje.  Laptopy z seriiThinkBook zostały wyposażone w fizyczną przesłonę kamery  ThinkShutter – przesuwalny element, który umożliwia nam fizyczne odcięcie kamerki tak, abyśmy mieli pewność, że nikt nas nie widzi wtedy, kiedy nie powinien.

Najlepiej byłoby też, żeby kamerka nagrywała obraz 720p – co w specyfikacji często będzie się skrywało pod hasłem kamerka internetowa 1 Mpix. Jeśli skryjecie się tylko w tłumie innych twarzy, to nie jest to w ogóle istotne – co innego, jeśli spodziewacie się od czasu do czasu odpowiadać w cztery oczy.

O konkretnych propozycjach słów kilka

O kilku głównych cechach pokrótce już powiedzieliśmy, teraz chciałbym rzucić okiem na kilka konkretnych propozycji, jakie producent wskazuje jako najlepsze do nauczania zdalnego. Z rodzin Lenovo V15 oraz Lenovo ThinkBook wybrałem trzy modele, którym warto poświęcić chwilę uwagi.

Lenovo ThinkBook 14 w mocnej konfiguracji  – więcej niż potrzeba (20VD003EPB)

Ten komputer to prawdziwy potwór – znajdziecie w nim w zasadzie wszystko, czego potrzeba do nauczania zdalnego… i nie tylko. Przede wszystkim, uważam 14-calowe laptopy za optymalne maszyny mobilne – sam komputer staje się niewielki i lekki, a my zachowujemy dostatecznie dużo przestrzeni roboczej. Zresztą, laptop wyposażony jest w gniazdo HDMI oraz USB typu C obsługujące DisplayPort, a więc nie ma żadnych przeciwwskazań, żeby w domu podłączyć go do większego monitora czy stacji dokującej z wszystkimi niezbędnymi peryferiami. Jeśli tylko macie taką możliwość, to byłoby to wręcz wskazane – komfort pracy na monitorze o przekątnej rzędu 24 cali jest dużo wyższy niż patrzenie się w ekran nawet większych laptopów.

W zgrabnej, aluminiowej obudowie, Lenovo ThinkBook 14 może kryć procesor Intel Core i7 11. Generacji (a konkretniej – i7-1165G7), 16 GB pamięci RAM, dysk SSD M.2 o pojemności 512 GB oraz kartę graficzną rodziny Intel Iris Xe. Kwota, jaką trzeba zapłacić za ten model przekracza pięć tysięcy, ale… niczego mu nie brakuje. Znalazło się nawet miejsce na wspomnianego ThinkShuttera, czyli osłonę kamerki internetowej. Możecie też kupić podobnego laptopa w wariancie 15-calowym, a jeśli wolelibyście sięgnąć po procesor ze stajni AMD, to możecie spokojnie rozważać konfigurację z AMD Ryzen 7 4700U.

Coś nieco tańszego, czyli ekonomiczny wariant Lenovo V15 (82C500R7PB)

Oczywiście jestem świadomy, że nie każdy chce wydać na laptopa ukierunkowanego na nauczanie zdalne grubo ponad 5 tysięcy. Wtedy niezłym wyborem może być ponad dwa razy tańsza konfiguracja Lenovo V15. Za mniej więcej dwa i pół tysiąca złotych swobodnie kupicie model z procesorem Intel Core i3 (a konkretniej – i3-1005G1), 8 GB pamięci RAM oraz dyskiem SSD M.2 o pojemności 256 GB – do nauczania zdalnego więcej nie potrzeba. Warto nadmienić, że ten laptop ma wolny slot na 2,5-calowy dysk, co może przydać się w razie konieczności poszerzenia miejsca na dane – zwłaszcza, że SSD są teraz bardzo tanie.

Z niższą ceną idą pewne ograniczenia – choć nie zabrakło miejsca na matrycę o przekątnej 15,6 cala o rozdzielczości FullHD czy gniazda HDMI, to w kwestii złącz zabrakło chociażby USB typu C, a kamerka ma rozdzielczość tylko 0,3 Mpix.

Kompromis w dobrym tego słowa znaczeniu – ThinkBook 15 (20VG0006PB)

Jeśli chodzi o propozycję plasującą się pomiędzy dwiema wspomnianymi wcześniej, to wróciłbym do serii ThinkBook, choć w tym przypadku sugerując matrycę o uniwersalnej przekątnej 15,6 cala. Zerkałbym tutaj w kierunku wycenionego na mniej więcej cztery tysiące złotych wariantu ThinkBook 15 z procesorem AMD Ryzen 5 4500U, 8 GB pamięci RAM oraz dyskiem SSD M.2 o pojemności 256 GB. Większe gabaryty laptopa dają możliwość montażu dodatkowego 2,5-calowego dysku SATA, oczywiście nie zabrakło miejsca na kamerkę internetową (o rozdzielczości 1 Mpix) z wbudowaną zaślepką, USB typu C z obsługą DisplayPort oraz gniazdo HDMI. Rzecz jasna to nie wszystkie złącza, w jakie wyposażony jest ten laptop, a tylko te najważniejsze z punktu widzenia tematyki wpisu ;).

Laptop skrywa wszystkie wnętrzności w bardzo eleganckiej, metalowej obudowie. Rzekłbym, że ten model jest najbardziej uniwersalnym spośród wszystkich tu wymienionych – oferuje wszystko, czego można potrzebować do nauki zdalnej, a przy tym ma nieco bardziej popularny ekran o rozdzielczości 15,6-cala. Jeśli jednak, podobnie jak ja, wolelibyście 14-calowca, to spokojnie znajdziecie podobną konfigurację w rodzinie ThinkBook 14.

Opcji jest znacznie więcej

Choć w tym artykule pojawiły się ledwie trzy przykłady, to miejcie na względzie, że rodziny ThinkBook oraz V15 oferują znacznie więcej modeli – możecie wybierać nie tylko w rozmiarze wyświetlacza (tutaj warto pamiętać także o rodzinie V14), ale także w całej gamie konfiguracji – manipulowanie podzespołami pozwala nie tylko na zdecydowanie się na procesor AMD lub Intela, ale pomaga w wybraniu modelu, który spełnia zarówno wymagania wydajnościowe, jak i finansowe. Wspominane przeze mnie modele z serii ThinkBook to już druga generacja tych laptopów – więcej przedstawicieli tej rodziny pojawi się na polskim rynku w kolejnym kwartale tego roku.