Kia E-Soul - koniec z nerwowym liczeniem kilometrów do ładowarki

Kia E-Soul – koniec z nerwowym liczeniem kilometrów do ładowarki

Samochody elektryczne w dzisiejszych czasach stają się popularne i stanowią pewną lifestyle’ową formę życia. Znane marki samochodowe, takie jak Tesla, Porsche czy Audi, walczą między sobą o klienta premium nowościami technologicznymi oraz zasięgami w oferowanych modelach. Co jednak ze zwykłym, mniej zamożnym klientem, który zastanawia się nad kupnem rozsądnie wycenionego auta z alternatywnym napędem?

Bardzo długo takiej grupie zainteresowanych pozostawały jedynie podstawowe modele, takie jak niewielkie Renault Zoe czy trochę większy Nissan Leaf drugiej generacji. Te samochody jednak nadal oferują jedynie miejski zasięg. Co w przypadku, gdy ma być to auto także poza miasto?

Kia E-Soul – czy ja już tego nie słyszałem?

Owszem, w latach 2009-2014 był oferowany przez Kię kanciasty samochodzik o dosyć niewielkich rozmiarach; lekko podniesiony, aby lepiej radzić sobie w miejskiej dżungli. Samochód słabo się sprzedawał nawet po faceliftingu, więc postanowiono się go pozbyć z oferty. Kia w tym roku powróciła z innym podejściem i stworzyła model E- Soul -samochód łączący futurystyczność poprzednika z tym, co dzisiaj w modzie – elektromobilnością. Tak powstał pojazd, który jest w stanie konkurować z droższymi rywalami. W jaki sposób? Już Wam opowiadam.

Kia E-Soul - koniec z nerwowym liczeniem kilometrów do ładowarki

Czy elektryk musi się rzucać w oczy?

Samochód o rozmiarach kompaktowych, jak przystało na samochód klasy C SUV, czyli niewiele ponad 4 metry długości oraz 1,8 metra szerokości. To sporo więcej od miejskich, popularnych konkurentów elektrycznych w podobnych cenach. Jest to na pewno samochód rzucający się w oczy, od czego zdążyliśmy powoli się odzwyczajać przy pojazdach EV. Kia ma dosyć ostre linie, a cała bryła samochodu sprawia wrażenie zrobionej z klocków. Przód samochodu jest raczej masywny przez wysoko podniesioną linię maski oraz dosyć pionową szybę. Dopełniają go piękne, wąskie światła w technologii LED, które warto pochwalić, ponieważ ich zasięg w nocy jest naprawdę pokaźny – brakuje tylko, by podążały za ruchem kierownicy. Nie można także zapomnieć o złączu do ładowania pod klapką.

Kiedy skupimy wzrok na bocznej części samochodu, zauważymy spory prześwit, co jest pewnym udogodnieniem, gdy np. parkujemy na wysokich krawężnikach. Wysoko poprowadzona linia okien z odcięciem kolorystycznym w postaci czarnego dachu nadaje lekkości, a spory rozstaw kół (w końcu E-Soul ma 2,6 m rozstawu osi) przekłada się na przestrzeń w środku.

W końcu należałoby przejść do tyłu samochodu, który wydaje się być najbardziej kontrowersyjną częścią stylizacji (opinie znajomych były dosyć mocno podzielone). Duża powierzchnia szklana z blendą wraz z logo producenta w kolorze nadwozia oraz otaczające je tylne pionowe reflektory z ciekawym wzorem świateł LED-owych, takie jakby rogi diabła oraz kontrastujący czerwony napis modelowy w każdej wersji kolorystycznej. Samochód jest na tyle futurystyczny, że przez swoją inność jest aż naprawdę ładny.

Sensowny zasięg i dynamiczna jazda – czy da się to połączyć?

Przechodzimy chyba do najlepszego w tym samochodzie, czyli napędu elektrycznego. Kia może nie kojarzy się z długim doświadczeniem z takim rodzajem napędu, ale to tylko złudne wrażenie, bo sam koncern Hyundai Kia Automotive Group już dawno zajmuje się udoskonalaniem technologii elektrycznej i wodorowej.

W Kii E-Soul, mamy zespół napędowy o mocy 204 Km i potężnym momencie obrotowym 395 Nm, co daje niesamowitą elastyczność. Można zobaczyć to po wynikach testów przyspieszenia, jakie wykonałem (zdjęcie poniżej). E-Soul rozpędza się do miejskich ograniczeń bardzo szybko, a i przy wyższych prędkościach elastyczności nie brakuje. Taka dynamika mocno przekonuje do elektryków i trudno się z tym później rozstać.

Kia E-Soul - koniec z nerwowym liczeniem kilometrów do ładowarki

Dzięki połączeniu tego z pojemną baterią 64 kWh i niskim zużyciem energii (mi udało się mieć średnie zużycie na poziomie 16,1 kWh/100km, a nie oszczędzałem energii na przyspieszenia), szacowany zasięg wynosi praktycznie 400 kilometrów. Biorąc pod uwagę jeszcze to, że Kia daje możliwość naładowania baterii mocą do 100kW DC ze złącza CCS, to nawet przy naszych polskich ładowarkach o mocy 50 kW, jesteśmy w stanie dosyć szybko odzyskać zasięg i podróżować dalej.

Kia E-Soul - koniec z nerwowym liczeniem kilometrów do ładowarki

Charakter Soula – czyli jak jeździ

Jazda tym samochodem nie wyróżnia się mocno na tle innych, lekko podniesionych samochodów w kompaktowych rozmiarach. Przyjemnie zestrojone zawieszenie dobrze przyjmuje na siebie wszystkie nierówności czy inne niedoskonałości naszych polskich dróg, nie powodując żadnego dyskomfortu. Dzięki większemu prześwitowi i sporemu profilowi opon większość dziur nie przedostaje się mocno do kabiny, dzięki czemu zachowujemy komfort podróżowania.

Warto zauważyć, że samochód ma niecałe 2 tony (masa baterii robi tutaj swoje), co czuć podczas hamowania, gdy auto zaczyna lekko nurkować przodem przy mocniejszym wciśnięciu pedału hamulca. Układ kierowniczy, który uważam za dość istotny, zrobił tu na mnie mocno przeciętne wrażenie. Przy średnich prędkościach brakuje mu precyzji prowadzenia, nawet w trybie normal czy sport. Przełożenie układu jest za lekkie, co daje nam poczucie, że nie jesteśmy pewni czy samochód na pewno pojedzie tam, gdzie zechcemy. Może być jest to trochę wina nieco większej masy samochodu i wyższego środka ciężkości lub moje przyzwyczajenie do bardziej „posłusznych” aut. Opony, w które był wyposażony egzemplarz testowy, nie do końca się sprawdziły; nie potrafiły przenieść całego momentu obrotowego (a mamy go tutaj sporo) efektywnie na jezdnię. W związku z tym, przy ewentualnym kupnie takiego samochodu lepiej zainwestować w lepszej jakości opony, które będą przystosowane do takiej elektrycznej mocy i momentu obrotowego Kii.

Kia E-Soul - koniec z nerwowym liczeniem kilometrów do ładowarki

Taka jakość i to w Kia?

Wnętrze to jest coś, co najbardziej mnie zachwyciło w tym samochodzie. Nie myślałem, że Kia zrobiła aż tak duży skok jakościowy względem poprzednich generacji. Trzeba to przyznać – jest rewelacyjnie. Należy zaznaczyć, że samochód, którym miałem okazję się poruszać, to wersja wyposażenia L, czyli prawie topowa; brakowało paru dodatków, takich jak np. szklany, panoramiczny dach. Materiały, które nam towarzyszą we wnętrzu, są przyjemne i wysokiej jakości, plastiki w dużej mierze są miękkie i przyjemne w dotyku, co może się przekładać na brak poskrzypywania za parę lat. Miękkie tworzywa są umiejscowione w miejscach, gdzie sięga nasz wzrok, dopiero poniżej wysokości selektora kierunku jazdy czy tylnego rzędu możemy stwierdzić bardziej twarde i chropowate plastiki.

Kia E-Soul - koniec z nerwowym liczeniem kilometrów do ładowarki

Kierownica jest z przyjemnie grubym wieńcem, obszyta skórą (opcjonalnie podgrzewana), z dużą możliwością regulacji – tak samo zresztą, jak fotel kierowcy, który regulowany jest elektrycznie wraz z podparciem lędźwiowym. Brakuje w nim niestety pamięci ustawienia, co może być wadą, kiedy z samochodu korzysta więcej niż jeden kierowca. Przestrzeń w aucie jest naprawdę duża, zarówno nad głową, jak i na szerokość, a także dla pasażerów drugiego rzędu. Co warto jeszcze dodać – jest parę miejsc, gdzie można bezpiecznie i wygodnie odłożyć telefon. Bagażnik jest pojemny, bo mieści aż 315 litrów i ma regulowaną, podwójną podłogę, więc wszystkie kable można schludnie schować.

Kia E-Soul - koniec z nerwowym liczeniem kilometrów do ładowarki

Multimedia i intuicyjność

Tutaj należą się naprawdę spore gratulacje marce, ponieważ tak dobrze dopracowanego oraz przemyślanego systemu multimedialnego dawno nie widziałem. Duże zaskoczenie, tak samo, jak duży jest cały ekran główny, bo jest to aż 10,25 cala. Jest on oczywiście za dopłatą, lecz jest wart każdej złotówki. System działa bardzo płynnie, jest intuicyjny, a także ma sporo funkcji typu dzielony ekran (nawet na trzy strefy), przyjemną w obsłudze nawigację TomTom, Android auto/Apple Car Play, ciekawe wskazania zużycia energii poszczególnych komponentów samochodów oraz mapę zasięgu, która obrazuje nam gdzie możemy zajechać na jednym ładowaniu w postaci niebieskiej kuli.

Kia E-Soul - koniec z nerwowym liczeniem kilometrów do ładowarki

System audio, jaki był w tym aucie to opcjonalny Harman/Kardon. Przyjemne brzmienie i choć może nie aż tak dopracowane, jak w markach premium, to jednak warte rozważenia. Co ważne, dodatkowy subwoofer nie zabiera przestrzeni bagażowej jak w niektórych autach, ponieważ jest zamocowany w boczku bagażnika. Warto także zwrócić uwagę na to, że nadal pozostały fizyczne przyciski, które wywołują poszczególne funkcje, co dzisiaj nie jest już taką oczywistością.

Nowy serwis Tabletowo. Sprawdź oiot.pl

Rozmieszczenie i ich intuicyjność na duży plus. Na pokładzie przed oczami kierowcy znajdziemy też ciekawe połączenie kilku wyświetlaczy: jednego LCD oraz ciekłokrystalicznych wskaźników prędkości i pozostałego zasięgu. Mamy również dopracowany i z dobrą rozdzielczością HUD, który wyświetlany jest na wysuwanej szybce. Informacje na nim są wyświetlane począwszy od prędkości, aktywnego tempomatu/ogranicznika, wszelakich asystentów, połączeń telefonicznych czy nawet po aktualnie odtwarzaną muzykę. Można spokojnie skupić się na jeździe i tylko obserwować Head Up Display, z którego się większości rzeczy dowiemy.

Kia E-Soul - koniec z nerwowym liczeniem kilometrów do ładowarki

A jak z ogrzewaniem i chłodzeniem wnętrza?

Jest to bardzo ważny parametr w samochodach o niekonwencjonalnym napędzie. Auto dostałem na testy w naprawdę ciepłe dni i nie miałem problemów z szybkim schłodzeniem, a – co ważne – nie odbijało się to mocno na zasięgu. Ogrzewania nie mogłem sprawdzić w odpowiednich warunkach, ale myślę, że też sobie dobrze poradzi, przez zamontowaną wydajną pompę ciepła, która będzie dbać o zużycie energii i wykorzystanie jej na efektywne ogrzewanie pasażerów. Zawsze jest jeszcze możliwość włączenia podgrzewanych siedzeń z przodu oraz ciekawego udogodnienia kierowcy w chłodne dni, czyli podgrzewanego wieńca kierownicy, który działa szybko i sprawnie. Jest też możliwość włączenia trybu klimatyzacji Driver Only, która wyłącza pozostałe nawiewy i skupia się na kierowcy, oszczędzający tym zasięg.

Kia E-Soul - koniec z nerwowym liczeniem kilometrów do ładowarki

Bo niektóre elektryki potrafią jeździć prawie same – czyli autopilot w praktyce

Tempomaty typu self driving są już stosowane od paru generacji samochodów; jest to nic innego, jak połączenie ze sobą systemów bezpieczeństwa, typu utrzymanie pasa ruchu, radarów czy aktywnego tempomatu. Najważniejsze jest to, jak producent poradził sobie z ich połączeniem w jedną, bezpieczną i dobrze działającą całość. E-Soul ma wyjątkowo dobrze zgrane ze sobą systemy, co pozwala na odpoczynek podczas trasy czy miejskiego korku. Aktywny tempomat można aktywować od niskich prędkości, dzięki czemu jesteśmy w stanie powoli przemieszczać się w korku bez dużej ingerencji kierującego. Samochód jest w stanie podążać za poprzedzającym pojazdem z zachowaniem odpowiedniej odległości oraz zatrzymać się, jeśli podobnie zrobi poprzedzający nas samochód. Wznowienie jazdy wymaga tylko wciśnięcia przycisku na kierownicy – wtedy samochód z powrotem wróci do poprzedniej prędkości wraz z utrzymaniem zadanej odległości od pojazdu przed nami (szkoda, że wymaga wciśnięcia Resume / dotknięcia pedału przyspieszenia, a nie jest tak, jak w markach premium – bez ingerencji kierującego).

Kia E-Soul - koniec z nerwowym liczeniem kilometrów do ładowarki

Miasto miastem, więcej zabawy jest poza nim. Testowałem samochód na drogach autostradowych oraz lokalnych; tutaj widać dopracowanie, ponieważ jest w stanie pokonać samodzielnie ostrzejsze zakręty nawet przy prędkościach 70~90 km/h bez obawy, że zaraz uderzymy w barierki czy inne przeszkody. Łuki na autostradach nie robią na systemie większego wrażenia i nasza Kia dalej pewnie sunie po danym pasie oraz, co ważne, utrzymuje środek pasa ruchu (co nie zawsze udaje się każdemu samochodowi innych marek) omijając przy tym dziury czy studzienki, które mamy blisko prawej krawędzi jezdni. Oczywiście wszystkie dane dotyczące tempomatu oraz aktywnego pasa czy odległości są czytelnie wyświetlane na wyświetlaczu Head Up.

I na koniec – jak z opłacalnością?

Podsumowując kilka dni z użytkowania Kii E-Soul uważam, że jest to bardzo dobry samochód z napędem elektrycznym z dużym, realnym zasięgiem, który – choć ma  kilka drobnych wad, to jest od swoich konkurentów o kilka dobrych kroków do przodu. Cena za egzemplarz testowany w wersji L (która, moim zdaniem, jest najbardziej opłacalna; ma wszystkie ciekawostki, ewentualnie można tylko domówić panoramiczny dach, który doświetli wnętrze) to około 178 tysięcy złotych. Za praktycznie taką samą kwotę mamy dobrze wyposażonego Nissana Leafa, lecz z mniejszym zasięgiem i wielkością oraz gorszym wykonaniem wnętrza lub siostrzanego Hyundaia Konę Electric o trochę bardziej stonowanym wyglądzie. Jeśli tylko stylistyka do Was przemawia to uważam, że lepszego samochodu EV z takim zasięgiem na chwilę obecną nie ma co szukać.

Serdeczne podziękowania dla dealera Kia LandCar Starowa Góra za użyczenie samochodu do testu.