Qualcomm (ponownie) ukarany przez Komisję Europejską. O co poszło?

Qualcomm

Qualcomm Snapdragon

Komisja Europejska od pewnego czasu prowadzi dość szeroko zakrojoną krucjatę, którą można określić mianem działań antymonopolowych. Wiele wskazuje na to, że po Google przyszła pora na Qualcomma. Co ciekawe, w tle pojawia się dość archaiczne, jak na obecne realia, pasmo 3G.

Qualcomm nie ma ostatnio dobrej passy. Firma dopiero co zakończyła dość głośny spór z Apple, a już zdążyła wpaść w objęcia Komisji Europejskiej. Wyrok, na mocy którego firma musi zapłacić grzywnę w wysokości 242 milionów euro, dotyczy działalności za lata 2009-2011. Właśnie w tych czasach gigant rynku procesorów konkurował z Nvidią. Z perspektywy czasu wiemy, że firma wyszła z tej rywalizacji obronną ręką, jednak – jak wskazuje orzeczenie – nie wszystkie jej działania mogą stanowić powód do dumy.

Unia Europejska przyjrzy się „Podatkowi Apple”. Chodzi o oskarżenia Spotify

Komisja Europejska stwierdziła, że Qualcomm sprzedawał swoje chipsety poniżej kosztów, jakie oferowali Huawei i ZTE. Agresywna polityka cenowa miała przyczynić się do umocnienia pozycji firmy na rynku, z którego ostatecznie zwinęła się Nvidia, która nie była w stanie wytrzymać narzuconego przez rywala tempa. W orzeczeniu możemy przeczytać, że ulgi cenowe, które oferował Qualcomm, pozwoliły zmaksymalizować negatywny wpływ na działania konkurencji, jednocześnie minimalizując łączny przychód firmy.

Dzień jak co dzień dla Qualcomma – może zapłacić 997 mln euro kary za praktyki antykonkurencyjne

Producent został ukarany grzywną wynoszącą 1,27% obrotu za 2018 rok. Właśnie stąd wzięła się kwota 242 milionów euro. Warto też nadmienić, że dla Qualcomma jest to pewnego rodzaju „recydywa”. Firma została już ukarana kwotą 997 milionów euro za podobne nadużycia, które dotyczyły chipsetów obsługujących pasma LTE. Poza Starym Kontynentem producent dostał też po rękach na Tajwanie, gdzie tamtejsza Komisja ds. Sprawiedliwego Handlu nałożyła na niego grzywnę w wysokości 774 milionów dolarów.

źródło: Engadget

Exit mobile version