HyperX Cloud Stinger Wireless – tanio i swobodnie (recenzja) | Tabletowo.pl

HyperX Cloud Stinger Wireless – tanio i swobodnie (recenzja)

Dołącz do dyskusji 0

Do recenzji budżetowego modelu słuchawek gamingowych marki HyperX, Cloud Stinger Wireless, podchodziłem z nieskrywanym entuzjazmem. Oto bowiem za cenę około 300 złotych zapewniam swoim domownikom komfort braku słuchania odgłosów płynących z ulubionych produkcji, jednocześnie uwalniając samego siebie od zwisającego z głowy kabla wiążącego mnie czy to z padem, czy z komputerem. Brzmi bardzo dobrze!

Doskonale rozumiem osoby, które nie chcą zagłębiać się w techniczne aspekty testu, nie potrzebują też szczegółowych opisów komfortu użytkowania czy jakości brzmienia. Szukają słuchawek, które mają być jednocześnie niedrogie, bezprzewodowe i wyposażone w mikrofon. Te słuchawki właśnie takie są, więc jeśli, drogi czytelniku, samo spełnienie wskazanych kryteriów jest dla Ciebie wystarczające, bo w tej półce cenowej i tak nie spodziewasz się nic górnolotnego, już teraz mogę Ci te słuchawki polecić. Kupuj śmiało, będziesz zadowolony! Pozostałych zapraszam do lektury nieco dłuższego wywodu.

HyperX Cloud Stinger w całej okazałości

Specyfikacja techniczna

  • Przetwornik dynamiczny, o średnicy 50 mm, z magnesami neodymowymi;
  • Typ: wokółuszne, zamknięte;
  • Pasmo przenoszenia: 20 Hz – 20 000 Hz;
  • Impedancja: 32 Ω;
  • Waga: 270 g;
  • Mikrofon: elektretowy mikrofon pojemnościowy;
  • Wzorzec polaryzacji: tłumienie hałasu;
  • Czułość: -47 dBV;
  • Czas pracy na baterii: 17 godzin;
  • Zasięg łączności bezprzewodowej: 2,4 GHz do 12 metrów.

Opakowanie, unboxing, pierwsze wrażenia

HyperX Cloud Stinger w wersji wireless docierają do nabywcy w estetycznym, kartonowym pudełku, ozdobionym wizerunkiem słuchawek oraz informacjami o ich najważniejszych zaletach. Producent zwraca uwagę na zastosowane technologie, takie jak pianki wykonane z tworzywa „zapamiętującego” kształt uszu użytkownika, ułatwiające transport i przechowywanie nauszniki odwracane o 90 stopni, wyłączany mikrofon wyposażony w redukcję szumów czy metalowymi wzmocnieniami regulacji położenia nauszników. Kupujący znajdzie również informację o dwuletniej gwarancji producenta oraz certyfikacie zgodności z Discordem. Kingston zapewnia również o maksymalnym czasie pracy na baterii dochodzącym do 17 godzin.

Pudełko wypełnione jest szczelnie plastikową formą, która w dedykowanych miejscach skrywa same słuchawki, nadajnik montowany do portu USB, kabel służący do ładowania oraz kilka niezbędnych papierków jak zasady gwarancji czy instrukcja obsługi. Pozostaje więc wyjąć słuchawki, dostosować do rozmiaru głowy i podłączyć do komputera. Jednak zanim to nastąpi, jeszcze tylko krótkie omówienie samej budowy słuchawek.

Lewa słuchawka – port microUSB, mikrofon i włącznik

I tu przychodzi pierwsze, poważne rozczarowanie. Doskonale zdaję sobie sprawę, że to słuchawki budżetowe, których najdroższym elementem jest słowo gaming w pełnej nazwie produktu, niemniej jakość zastosowanych materiałów to nieporozumienie. Prawdę powiedziawszy mógłbym tutaj użyć znacznie bardziej dobitnych słów, jednak te uznawane są powszechnie za wulgarne. Wystarczy wziąć do ręki nadajnik USB, by odnieść wrażenie, że ten może się połamać od samego patrzenia. Plastik, z którego jest wykonany, przynosi na myśl słuchawki za kilkanaście-kilkadziesiąt złotych sprzed dobrych kilkunastu lat.

Nie inaczej jest z samymi słuchawkami. Jakość zastosowanych tworzeń w skali szkolnej mogę ocenić na solidne 2+. Plastik, z którego wykonany jest pałąk i nauszniki, sprawia wrażenie wyjątkowej tandety, tak jak zastosowana ekoskóra. Wystarczy nieco mocniej odchylić nauszniki czy nagiąć pałąk, by produkt HyperX wydobył z siebie niepokojące dźwięki. Dobrze, że choć sama regulacja nauszników faktycznie jest wzmocniona metalem i wykonana w sposób, który mogę zaakceptować.

Po produkcie dedykowanym graczom spodziewałbym się jednak czegoś zupełnie innego. Komputerowa rozrywka ma to do siebie, że emocje czasem wymykają się spod kontroli i różne przedmioty znajdujące się w zasięgu gracza nagle zaliczają spotkanie trzeciego stopnia z podłogą, ścianą czy oknem. Kingston wyraźnie postanowił utemperować co bardziej krewkich gamerów dając im od początku do zrozumienia, że rzut Cloud Stinger będzie pierwszy i ostatni. Czy to dobra decyzja? Raczej nie.

Prawa słuchawka – regulacja głośności

Wracając do samego opisu HyperX Cloud Stinger, jak na produkt gamingowy prezentują się zaskakująco szykownie, w nieco stonowany sposób. Znane z kablowego odpowiednika czerwone logo marki zastąpione zostało czarnym, wykonanym z połyskującego plastiku, który stanowi kontrast do matowej reszty korpusu. Samo logo znajdziemy w trzech  miejscach – na obu nausznikach wylądował charakterystyczny znak HX, z kolei pałąk zdobi pełne, stylizowane słowo HyperX. Dodatkowo po wewnętrznej stronie prawej słuchawki znalazło się miejsce na logo Kingstona. Widać producent jest bardzo dumny ze swojego dzieła, że postanowił je tak dokładnie opisać 😊.

Na prawej słuchawce znajduje się pokrętło służące do regulacji głośności. Nie zdecydowano się na zamontowanie fizycznych ograniczeń, o osiągnięciu minimalnego i maksymalnego poziomu użytkownik informowany jest sygnałem dźwiękowym. Lewa słuchawka to miejsce, w którym zdecydowano się zamontować port microUSB służący do ładowania zestawu, włącznik, diodę sygnalizującą stan urządzenia oraz mikrofon. Ciekawie rozwiązano sposób wyciszania tegoż mikrofonu – można to zrobić poprzez uniesienie go do skrajnej pozycji.

Logo producenta zaakcentowano potrójnie

Same słuchawki, jak na konstrukcję bezprzewodową, są stosunkowo lekkie, dlatego korzystanie z nich nie powinno narażać użytkownika na dyskomfort, nawet podczas wielogodzinnych sesji.

Zestaw wokółuszny produkcji HyperX można podłączyć do komputera PC oraz wszystkich wersji konsoli PlayStation 4. Ja postanowiłem zacząć od komputera.

Jakość dźwięku w grach

Jako że słuchawki wyposażone są w dedykowany mikrofon, a na opakowaniu widnieje osiem logotypów kojarzonych ze światem eSportu, w tym Intel Extreme Masters, postanowiłem zacząć od znanej pozycji turniejowej – League of Legends. Dźwięk, który dobiegł moich uszu w momencie rozpoczęcia rozgrywki był, jednym słowem, przyjemny. Charakterystyka brzmienia od pierwszych kroków krzyczy wręcz, że mamy do czynienia z produktem dla graczy. Jest basowo, są podkreślone efekty, wyraźnie zasygnalizowane odgłosy ataku. Słuchawki należycie wykonują pracę, do jakiej zostały zaprojektowane.

W tym momencie po mocnym rozczarowaniu jakością wykonania, na mojej twarzy pojawił się lekki uśmiech, dlatego postanowiłem uruchomić grę, którą bardzo doceniam za jakość dźwięku. Battlefield Bad Company 2 to już dość leciwa produkcja, jednak warstwa muzyczna, w moim mniemaniu, nie zestarzała się wcale a wcale. Tutaj było już nieco mniej różowo. O ile dialogi wybrzmiewały świetnie, a odgłosy pola bitwy, zwłaszcza wystrzały i wybuchy prezentowały się bardzo efektownie, o tyle tło było nieco mniej wyraźne, wycofane nieco za bardzo. Wiadomo, łączność bezprzewodowa niesie za sobą wiele kompromisów, być może to jeden z nich. Niemniej, w starciu z pecetowymi grami słuchawki wypadły pozytywnie.

Przyszła pora na przepięcie nadajnika do konsoli PS4 (w moim wypadku była to wersja Slim) i odpalenie nieco mniej angażujących produkcji. Tutaj chciałem sprawdzić przede wszystkim, czy słuchawki zagwarantują spokój pozostałym domownikom a mnie umożliwią spokojne oddawanie się rozrywce. Postanowiłem więc zagrać w Need For Speed: Payback oraz Fifę 19, przy okazji testując działanie niedawno udostępnionego pakietu EA Access.

I w tym miejscu odkryłem właściwe zastosowanie tych słuchawek. W lekkich tytułach, gdzie najważniejsza jest sama zabawa płynąca z gry, słuchawki wrzucają wyższy bieg dając graczowi możliwość odseparowania się od otoczenia i odprężenia się. Jest przyjemnie dla ucha, jest efektownie, nieco zadziornie, co bardzo korzystnie wpływa na jakość odwzorowania klimatu gry.

Zamknięta konstrukcja słuchawek sprawia, że komunikacja z grającym jest nieco utrudniona, jednak w dalszym ciągu możliwa bez zrzucania słuchawek z głowy czy stawania w linii gracz – telewizor. Uwalnia jednak współmieszkających od dźwięków, które w ogóle ich nie dotyczą, a często niezmiernie irytują.

Jakość dźwięku podczas słuchania muzyki

HyperX Cloud Stinger pracują bezprzewodowo dzięki transmisji danych o częstotliwości 2,4 GHz. Początkowo, zdając sobie sprawę z tego, jak bardzo ta częstotliwość jest zaszumiona, zwłaszcza w budownictwie wielorodzinnym, miałem spore obawy co do stabilności połączenia. Te jednak nie znalazły odzwierciedlenia w rzeczywistości, znajdując się w tym samym pomieszczeniu co nadajnik nigdy nie miałem problemu z łącznością.

Zastosowanie nieco archaicznej technologii bezprzewodowej oznaczało jednak pogodzenie się z wieloma niedogodnościami, z których najbardziej istotną jest kompresja dźwięku. Nie ma co ukrywać, to nie są słuchawki dedykowane miłośnikom szczegółowego, analitycznego brzmienia. Nie znajdziemy tu również subtelnych sopranów, szerokiej sceny czy wyraźnej separacji instrumentów. Jest za to bas, solidna porcja basu. Niezbyt kontrolowana, dlatego rozlewa się na pozostałe pasma, gdzieniegdzie przeszkadzając. Owszem, to nie tak, że na Cloud Stinger nie da się słuchać muzyki. Jak najbardziej można, tylko trzeba zaakceptować pewne kompromisy. Biorąc pod uwagę, że najważniejszym zastosowaniem są gry komputerowe takie brzmienie w tej cenie jest do przyjęcia.

Wbudowany mikrofon

Jako że testowane słuchawki mają służyć przede wszystkim elektronicznej rozrywce, zostały wyposażone w mikrofon. Ten nie jest odłączany, jednak biorąc pod uwagę standard łączności wspierany przez w słuchawki w niczym to nie przeszkadza – to słuchawki tylko do użytku wewnętrznego.

Sam mikrofon zbiera dźwięk bardzo poprawnie, nieważne, czy jest to wbudowany w grę komunikator, Discord czy Skype. Każdorazowo współtowarzysze rozrywki i rozmówcy słyszeli mnie poprawnie. Swoistym testem dla możliwości redukcji szumów był plac budowy znajdujący się tuż obok mojego bloku. Dodam, że testem zaliczonym. Mikrofon dobrze separuje mowę użytkownika od dźwięków otoczenia. O ile nie mogę go polecić nagrywającym covery w domowym zaciszu, o tyle w grach czy streamach da radę. Nie ma również żadnych przeszkód, by wykorzystać słuchawki do rozmów przez Skype – tu też spisują się świetnie.

Długotrwałe użytkowanie, czas pracy na baterii

Testowany zestaw pracował dzięki umieszczonej baterii o pojemności 1000 mAh. Dzięki temu utrzymanie deklarowanego przez producenta czasu 17 godzin pracy na jednym ładowaniu jest jak najbardziej możliwe. Należy jedynie pamiętać o rozsądnym obchodzeniu się z regulacją głośności – to znacząco wydłuży czas pracy, przełoży się również na mniejsze zmęczenie uszu gracza.

Nauszniki wykonane są ze skaju, co nie każdemu przypadnie do gustu. Ja osobiście niezbyt chętnie podchodzę do tego materiału, którego największą wadą jest ograniczenie dostępu powietrza, a co za tym idzie zwiększenie potliwości wokół uszu. Nie inaczej było w tym przypadku. Można żałować, że Kingston nie dołączył do zestawu wymiennych pianek wykonanych z np. weluru. Szkoda.

Same Game Stinger układają się na głowie dość dobrze, nie powodując nadmiernego ucisku w żadnym miejscu. O ile komuś nie przeszkadza ekoskóra, będzie z nich zadowolony nawet podczas długich odsłuchów.

Podsumowanie

Słuchawki bezprzewodowe HyperX Cloud Stinger to model, który należycie spełnia postawione przed nim zadanie. Jest lekki, wygodny, zapewnia fajne wrażenia dźwiękowe w grach. W dodatku uwalnia gracza od plączącego się kabla. Widać jednak, że jest to konstrukcja z segmentu budżetowego – wszechobecny tani plastik sprawia wrażenie, że mamy do czynienia z produktem bardzo wrażliwym na ewentualne uszkodzenia mechaniczne. Brzmienie muzyki nie zachwyca, ale też znacząco nie przeszkadza, jest po prostu akceptowalne. Cena wymaga kompromisów i z tym trzeba się liczyć.

Jeśli komuś mógłbym je polecić z czystym sumieniem, to tylko okazjonalnym graczom potrzebującym za niewielkie pieniądze odciąć się od otoczenia i przeszkadzających kabli w jednym. Typowe mieszkania studenckie czy pokoje w akademikach wydają się dla nich idealnymi warunkami, dlatego najprawdopodobniej właśnie tam znajdą najszersze grono odbiorców.

Należy pamiętać jednak, że w tej cenie gamingowa konkurencja oferuje więcej. Lepszym, a na pewno bardziej uniwersalnym rozwiązaniem, będą również słuchawki typowo muzyczne i krawatowy albo biurkowy mikrofon.

7 Ocena (1-10)
Solidne brzmienie w kiepskim opakowaniu

Przyjemne brzmienie w grach i akceptowalna jakość muzyki czynią z tego modelu solidną propozycję, jednak producent powinien zbudować go z lepszych materiałów.

Jakość wykonania i zastosowanych materiałów
3
Dźwięk w grach
7
Jakość muzyki
5
Komfort użytkowania
7
0
Plusy
  • Przyjemne brzmienie w grach
  • Dobrze odwzorowane efekty specjalne, zwłaszcza w grach wojennych
  • Niewielka waga mimo obecności baterii
  • Komfortowe nawet podczas dłuższego korzystania
  • Niezły mikrofon
  • Pozwalają na odseparowanie się od otoczenia
Minusy
  • Wykonane z materiałów o niskiej jakości
  • Sprawiają wrażenie mało solidnych
  • W zestawie wyłącznie nauszniki wykonane ze skaju
  • Tylko przeciętna jakość dźwięku podczas słuchania muzyki
  • Brak możliwości podłączenia kablem jack 3,5mm
  • Mimo wszystko powinny być około 100 zł tańsze
Dodaj swoją recenzję  |  Read reviews and comments

Jeżeli znalazłeś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij tutaj. Możesz też zgłosić błąd pisząc na maila.

Komentarze

Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona