Prywatność i bezpieczeństwo rozszerzeń Chrome zwiększone

Jak podaje Google na swoim oficjalnym blogu, każdego dnia pobieranych jest 4 miliony rozszerzeń do przeglądarki Chrome. Czas zadbać o większe bezpieczeństwo wtyczek.

Chrome Web Store to kopalnia wtyczek

Dostępność ponad 250 tysięcy rozszerzeń i motywów w Chrome Web Store sprawia, że nie da się właściwie znaleźć dwóch identycznych przeglądarek od Google. Wraz z nadchodzącym rokiem, wszystkie mają w równym stopniu dbać zarówno o naszą prywatność, jak i bezpieczeństwo – szczególnie w związku z instalowanymi wtyczkami.

Do Chrome’a można dodać rozszerzenie z właściwie każdej kategorii. Może być związane z codziennymi zakupami, nauką i studiami, rozrywką i grami czy oglądaniem ulubionych seriali oraz filmów. Dlatego Google dba, aby każda z wtyczek spełniała wszystkie oczekiwania klientów, szczególnie w zakresie prywatności i bezpieczeństwa. Jak szumnie zapowiadają twórcy, w przyszłym roku dojdzie do paru zmian.

Działania wtyczek Chrome
źródło: Blog Google

Chrome – bardziej rygorystyczne zasady prywatności

Zapowiadane zmiany wyglądają na naprawdę interesujące i warto im się przyjrzeć. Przede wszystkim zmieniony zostanie sposób, w jaki rozszerzenia zyskują dostęp do danych i jak działają wszelkie uprawnienia zaraz po instalacji. Brzmi banalnie? To przełóżmy to na praktykę. Od momentu update’u to użytkownik będzie decydował, do jakich witryn internetowych zajrzy rozszerzenie, zamiast – jak do tej pory – pozwalać mu na podejmowanie takich decyzji samodzielnie.

Google ewidentnie stawia na zmiany, nie tylko pod kątem optymalizacji, ale wspomnianych już zasad bezpieczeństwa i prywatności także. Dlatego po udzieleniu rozszerzeniu pozwolenia na dostęp do danych witryny internetowej, preferencje te mogą zostać zapisane dla konkretnej domeny. Natomiast to wciąż użytkownik decyduje, czy pozwolić rozszerzeniu panoszyć się wraz z nami po całym internecie (jak to bywało w ustawieniach domyślnych), czy działać tylko w określonym polu.

Praktyki dotyczące prywatności w Chrome
Źródło: Blog Google

Przejrzyste wykorzystywanie danych

Ze strony amerykańskiego giganta pada również obietnica, że od teraz programiści będą musieli działać w sposób bardziej przejrzysty dla końcowego odbiorcy. Dlatego od 18 stycznia każde rozszerzenie będzie musiało zaprezentować swoje „praktyki dotyczące prywatności”, a w nich stosować przejrzysty i prosty język, tłumaczący, co się dzieje z gromadzonymi danymi, oraz w jaki sposób są wykorzystywane. Google ogranicza też to, co programiści mogą zrobić z tak pozyskanymi danymi.

W oficjalnym komunikacie twórcy Chrome chwalą się zresztą, że ich przeglądarka jest znacznie bezpieczniejsza i lepiej identyfikuje szkodliwe rozszerzenia, nawet zanim trafią do Chrome Web Store. „Na przykład dzięki naszej integracji z Google Safe Browsing liczba złośliwych rozszerzeń, które Chrome wyłączył, aby ochronić ludzi, wzrosła o 81%”. No to pięknie!