Najpierw Garmin, teraz Canon. Firma padła ofiarą poważnego ataku hakerskiego

Najpierw Garmin, teraz Canon. Firma padła ofiarą poważnego ataku hakerskiego

Garmin jeszcze nie podniósł się do końca z reperkusji po zuchwałym ataku hakerów z ubiegłego miesiąca, a już słyszymy o kolejnej akcji przestępców wymuszających zapłatę okupu na innej firmie. Tym razem padło na Canona.

Canon stracił 10 TB danych użytkowników i nie odzyska ich, jeśli nie zapłaci

Canon już od kilku dni miał poważne problemy z usługami użytkowników swojej chmury. Okazało się, że nie mieli oni dostępu do kopii zapasowych swoich zdjęć przez stosunkowo prosty błąd leżący po stronie firmy. Teraz jednak sytuacja jest znacznie bardziej poważna.

Szereg stron Canona działających na amerykańskich serwerach albo miała poważne problemy z działaniem, ale wciąż „leży”. Skoordynowany atak ransomware wpłynął na wiele elementów informatycznych firmy – aplikacje Canona, pocztę e-mail czy programy zarządzające pracą zespołów. Słowem, korporacja ma poważne problemy z utrzymaniem płynności działania swoich usług w USA. Ich globalne wersje wydają się być odizolowane od tych problemów.

Przyczyną tych awarii jest oprogramowanie typu ransomware zwane Maze. Zgodnie z raportem serwisu BleepingComputer, przestępcy uzyskali dostęp do 10 TB danych Canona, zawierających w sobie prywatne informacje użytkowników usług firmy. Przechwycono także wiadomość od hakerów, żądających zapłacenia nieokreślonego dokładnie okupu w zamian za nieupowszechnianie wspomnianych danych w internecie.

Najpierw Garmin, teraz Canon. Firma padła ofiarą poważnego ataku hakerskiego
Mail z żądaniami od hakerów skierowany do Canona (źródło: BleepingComputer)

Nie wiadomo, jak Canon odniesie się do tych żądań. Szefostwo Garmina zdecydowało, że nie ma wyjścia i zdecydowało się na zapłacenie 10 milionów dolarów okupu, co pozwoliło wielu usługom tej firmy wrócić do używalności.

Coraz śmielsze ataki ransomware

Nawet ogromne firmy mają ostatnio problemy związane z utrzymaniem bezpieczeństwa danych. Specjaliści obawiają się, że spełnianie żądań cyberprzestępców będzie zachęcać ich do częstszych ataków na coraz więcej firm. Jeśli sytuacja będzie podążać w tym kierunku, trzeba będzie się przyzwyczaić do tego, że prędzej czy później nasze dane, powierzane korporacjom, trafią w niepowołane ręce.