Kierowca włączył aktualizację oprogramowania auta podczas jazdy i unieruchomił je na ponad godzinę

Jakkolwiek często wyczekujemy aktualizacji systemu operacyjnego w naszym urządzeniu, tak musimy się liczyć z tym, że jej instalacja sprawi, że przez dłuższą lub krótszą chwilę nie będziemy mogli z niego korzystać. Potrafi to być irytujące, ale raczej nie niesie ze sobą specjalnie przykrych konsekwencji, jeżeli dotyczy telefonu czy komputera. Co jednak w sytuacji, w której unieruchomiony przez „update” zostaje… samochód?

A do takiego właśnie zdarzenia doszło w Chinach. W samochodzie tamtejszego producenta, Nio, aktualizacja rozpoczęła się, kiedy kierowca stał w korku. Efekt? Unieruchomienie auta na ponad godzinę i zatrzymanie ruchu na jednej z bardziej ruchliwych ulic w Pekinie.

Reklama

Cóż, jedną z ważniejszych kwestii w tym przypadku jest ta, że sam proces instalacji nie rozpoczął się automatycznie, a został wywołany przez kierowcę. Jak wynika z oświadczenia opublikowanego przez producenta, stało się to w wyniku poleceń wydanych przez niego przypadkowo.

Wygląda więc na to, że winę za całe zamieszanie ponosi człowiek. Niemniej jednak, to, co się stało, powinno być sporą lekcją, zarówno dla Nio, jak i dla innych marek. Chińczycy zobowiązali się już do zmiany sposobu zatwierdzenia aktualizacji, aby był on jak najbardziej transparentny.

Nio Eve
fot. Qilai Shen/Bloomberg

Należy się chyba jednak zastanowić, czy w ogóle informacje o możliwości aktualizacji oprogramowania powinny się pojawiać w czasie jazdy. I to niezależnie od stopnia zaawansowania sekwencji potrzebnej do jej uruchomienia. Zwłaszcza, jeżeli powoduje to, tak jak w tym przypadku, całkowite unieruchomienie auta i brak reakcji na jakiekolwiek polecenie.

Sama aktualizacja oprogramowania z pewnością jest potrzebna. Nie tylko przynosi nowe funkcje, ale również ulepsza aktualne i usuwa błędy, dzięki czemu wpływa na poziom bezpieczeństwa. Kwestią, nad którą trzeba się zastanowić, jest jednak sposób jej instalacji.

fot. pixabay.com

Oczywiście można iść w zaawansowane systemy, opierające się na lokalizacji, umożliwiające jej uruchomienie w miejscu ustawionym jako „dom”. Można również dokonywać tej operacji tylko w serwisie – to jednak utrudni życie zarówno posiadaczom samochodów, jak i samym serwisantom, którzy będą mieli o wiele więcej pracy. Ale można również uruchomić komunikaty o dostępności aktualizacji tylko przy uruchamianiu i gaszeniu silnika – chyba nie jest to specjalnie skomplikowane rozwiązanie, a takich sytuacji jak ta, powinno pozwolić uniknąć.

Niestety, ale człowiek jest omylny. I jak widać po tym przykładzie, tworząc systemy komputerowe ich autorzy muszą zadbać nie tylko o to, aby były one odporne na ataki z zewnątrz. Muszą być również odporne na nieumiejętną obsługę.

*Grafika wyróżniająca pochodzi z serwisu pixabay.com

Źródło: South China Morning Posts dzięki Dobreprogramy