Cały zeszły sezon po moim ogrodzie jeździła kosiarka automatyczna Dreame A2. Wyjeździła już 25 tysięcy minut, kosząc ponad 30 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni. Gdy producent przyszedł do mnie z propozycją testów najnowszej flagowej kosiarki ze swojego portfolio, Dreame A3 AWD Pro, moja odpowiedź mogła być tylko jedna: bierzemy!
Dobrze się dzieje na rynku kosiarek automatycznych
Początkowo celowaliśmy w recenzję tego sprzętu, ale – niestety – pogoda wciąż nie sprzyja koszeniu trawy. Jest za zimno, ziemia jest za bardzo zbita, a trawa jeszcze nie zdążyła się porządnie podnieść po zimie. Koszenie w takich warunkach nie jest dla trawy najlepsze, a bardzo zależy nam na tym, by dość sensownie wyglądała przez resztę roku.
Na test zatem mam nadzieję, że przyjdzie jeszcze czas, a tymczasem w niniejszym materiale skupię się na najważniejszych kwestiach, które należy poruszyć przy okazji omawiania Dreame A3 AWD Pro. Doszło tu bowiem do kosmicznych zmian w filozofii całego produktu względem – kosztującego rok wcześniej sporo więcej – modelu Dreame A2.
I może właśnie od tej kwestii zacznijmy, bo idealnie pokazuje proces rozwojowy tej gałęzi rynku. W 2025 roku Dreame A2, który był najwyższym modelem kosiarek w ofercie marki, kosztował, gdy publikowaliśmy jego recenzję, niecałe 12 tysięcy złotych. Rok później, najlepszy model z gamy producenta – Dreame A3 AWD Pro – startuje z ceną niższą, bo wynoszącą ok. 9 tysięcy złotych (startuje, bo jego cena zależy od powierzchni – ten model to wersja 2500).
A zatem – jak się zaraz przekonacie – mamy do czynienia z dużo lepszym produktem w, jakby nie było, dużo niższej startowej cenie. Oczywiście a-dwójka jest odświeżona i kosztuje teraz mniej, bo ok. 7 tysięcy złotych, ale jest to jak najbardziej uzasadnione. I skłania do jednego wniosku: dobrze się dzieje na rynku kosiarek automatycznych.
Tym bardziej, że w ofercie Dreame znajdziecie masę modeli, przeznaczonych do ogrodów o różnej powierzchni i dla osób o różnych wymaganiach – również cenowych.

Mała zmiana o wielkim znaczeniu
Strasznie podoba mi się zmiana podejścia do sposobu ładowania kosiarki w bazie. W bazie Dreame A2 są wystające metalowe elementy, do których musi podjechać kosiarka i z którymi musi się stykać – na podobnej zasadzie, jak np. piny w tabletach i dedykowanych im etui.
Dodatkowo wystający ponad ziemię fragment bazy bywa niestabilny. Do tego stopnia, że po jakimś czasie regularnego działania musieliśmy oprzeć go o ścianę, żeby nie odginał się pod naporem dokującej kosiarki (co często kończyło się tym, że robot po prostu się od niego odbijał).

W Dreame A3 AWD Pro rozwiązano to o wiele sensowniej. Kosiarka wjeżdża na podjazd i dokuje się na zasadzie wsunięcia wystającego z bazy bolca w dedykowany otwór na jej froncie. Cały proces przebiega znacznie sprawniej, a sama baza jest wreszcie sztywna i stabilna. Przy okazji też zauważalnie urosła – zresztą tak samo, jak i nowa kosiarka.
Wprawne oko dostrzeże, że w bazie zaszła jeszcze jedna zmiana: nie ma szczotki do czyszczenia czujnika LiDAR. Przy czym ten umieszczony został na obudowie urządzenia nieco dalej, więc ruch ten zdaje się być oczywisty.




Kosiarka jest olbrzymia. Nie bez powodu
Z zewnątrz Dreame A3 AWD Pro wygląda kozacko. Serio, bardzo mi się podoba, że już od pierwszego spojrzenia na ten pojazd widać przeznaczenie do zadań specjalnych. Dwa przednie skrętne koła o nietypowej budowie i dwa jeszcze większe, terenowe koła tylne, dzięki którym praca w trudniejszym terenie nie powinna stanowić dla niego wyzwania. Podczas gdy Dreame A2 potrafił zablokować się w grząskiej ziemi, tak Dreame A3 AWD Pro potrafi sobie z podobnymi wyzwaniami poradzić.
Prawdziwa magia dzieje się jednak po zajrzeniu pod spód Dreame A3 AWD Pro. Dopiero tutaj jesteśmy w stanie dostrzec jak zaawansowany system odpowiada za działanie przednich kół czy wreszcie jak wyglądają i zachowują się pływające tarcze tnące. A dlaczego pływające? Ano dlatego, że dzięki temu kosiarka jest w stanie spełniać swoje zadanie nie tylko jadąc po idealnie płaskim trawniku (mój do takich, niestety, nie należy).

Skoro już o tym mowa, kosiarka wiele po sobie obiecuje. Dzięki napędowi 4×4 i silnikom zlokalizowanym w piastach kół, urządzenie ma podjeżdżać pod wzniesienia o nachyleniu nawet 80% (38,7º). Jest to równoznaczne z faktem, że poradzi sobie również na trudniejszym, nierównym terenie, czy bezproblemowo będzie przejeżdżał przez wysypaną kamykami drogę dojazdową pomiędzy różnymi częściami trawnika (sprawdzone, radzi sobie świetnie).

Co jeszcze trzeba wiedzieć o Dreame A3 AWD Pro?
Przede wszystkim to, co zdaje się być oczywiste, ale jeszcze nie wybrzmiało: Dreame A3 AWD Pro nie potrzebuje do działania żadnego kabla granicznego ani anteny RTK. Działanie urządzenia opiera się o system nawigacji OmniSense w wersji 3.0, wykorzystujący technologię LiDAR, dwie kamery i algorytmy sztucznej inteligencji.
Jak chwali się producent, technologia LiDAR oferuje zasięg detekcji do 70 metrów (360° poziomo i 59° pionowo), natomiast kamery rejestrują obraz w zakresie do 50 metrów przy polu widzenia 120°×70°. Oznacza to precyzyjne analizowanie otoczenia oraz wykrywanie i omijanie przeszkód (do 300 różnych). Wchodząc kosiarce w drogę podczas pracy, ominie nas, zachowując bezpieczną odległość.
Co jednak najważniejsze, dzięki dwóm tarczom tnącym o szerokości 40 cm, Dreame A3 AWD Pro nie tylko ma skutecznie kosić (w zakresie od 3 do 10 cm), ale też szybciej niż poprzednie modele – zyskujemy bowiem większą powierzchnię koszenia. Dodatkowo nie bez znaczenia jest obecność systemu EdgeMaster 2.0, który ma zachowywać mniej niż 3 cm dystansu od krawędzi.
Oczywiście konfiguracja, sterowanie i podgląd pracy kosiarki możliwe są z wykorzystaniem aplikacji Dreame. To z jej poziomu wybierzemy tryb i wysokość koszenia, ustalimy harmonogram działania i mapy, wyznaczymy strefy zakazane czy wreszcie podejrzymy gdzie znajduje się kosiarka czy… odpalimy kamerę, by zobaczyć co dzieje się przed nią w czasie rzeczywistym.
Aaa, i jeszcze ważne dwie kwestie. Pierwsza to fakt, że urządzenie może się pochwalić klasą wodoodporności IPX6, dzięki czemu można je myć wodą. Druga natomiast to kwestia bezpieczeństwa, która została rozwiązana w tym modelu na trzy sposoby. Oczywiście – tak, jak w poprzednich modelach – po podniesieniu kosiarki ta aktywuje sygnał dźwiękowy i wysyła powiadomienie do aplikacji. W kosiarce mamy też moduły 4G i GPS, umożliwiające śledzenie kosiarki, a dodatkowo jest miejsce na lokalizator AirTag.



Czekam na lepszą pogodę
Na razie, tak jak już wiecie, jedynie zapoznałam się z Dreame A3 AWD Pro, ale te pierwsze chwile pozwoliły mi sprowadzić ten tekst do jednego, ważnego wniosku – producent pochylił się nad swoim sprzętem i – względem A2 – wprowadził zmiany, które rzeczywiście mają ogromny sens.
Wygląda bowiem na to, że jest to kosiarka dla wymagających, którzy docenią jego ogromne możliwości terenowe, szybkość i skuteczność działania, a to wszystko przy zachowaniu cichej pracy.
Jeśli producent pozwoli, a pogoda wreszcie zacznie być sprzyjająca, chętnie sprawdzę ten sprzęt w kilkutygodniowym boju i wydam swoją opinię na podstawie dłuższych testów. Jeśli zatem macie jakieś pytania – śmiało, zapraszam do komentarzy.
PS. Co ciekawe, na Dreame A2 pies sąsiadów zawsze szczekał, a gdy zobaczył Dreame A3 AWD Pro – nic takiego nie miało miejsca. Chyba rzeczywiście jej konstrukcja wzbudza respekt ;)
Materiał powstał na zlecenie Dreame Polska

