Sonos Play

Recenzja Sonos Play. Prawdziwy Rolls-Royce wśród głośników przenośnych

Marki Sonos chyba nikomu zaznajomionemu ze sprzętem audio przedstawiać nie trzeba. Sonos Play to najnowszy przenośny głośnik w portfolio marki, będący sprzętem dla wymagających, który zaskakuje zarówno jakością dźwięku, jak i ilością dostępnych funkcji. Czym dokładnie chce nas do siebie przekonać? Sprawdźmy.

Specyfikacja techniczna Sonos Play:

  • audio: dwa głośniki wysokotonowe + jeden średniotonowy (średnie + bas) + podwójne pasywne radiatory (bas), trzy wzmacniacze cyfrowe klasy H, dalekosiężne mikrofony, kalibracja Trueplay, 180° pokrycia dźwiękiem,
  • łączność: WiFi 6 (2.4 i 5 GHz), AirPlay 2, Bluetooth 5.3, wejście liniowe,
  • obsługa aplikacji i ekosystemu Sonos, grupowanie głośników i łączenie w parę stereo,
  • sterowanie głosowe Sonos Voice Control, wsparcie dla asystenta Amazon Alexa,
  • złącze USB-C z funkcją wejścia liniowego,
  • czterordzeniowy procesor (A55 1,4 GHz), 1 GB SDRAM + 8 GB pamięci NV,
  • akumulator o pojemności 35 Wh, do 24 godzin odtwarzania na jednym naładowaniu, wymienna bateria,
  • wymiary: 192,3×112,5×76,7 mm,
  • waga: 1,3 kg,
  • odporność na wodę i pył IP67.

Cena głośnika Sonos Play w momencie publikacji recenzji wynosi 1499 złotych. Obecnie jest on dostępny w sklepie na oficjalnej stronie marki Sonos w przedsprzedaży, a realizacja wysyłki zamówień zaplanowana jest na 31 marca.

Gdzie kupić?

Sonos Play

ok. 1499 zł
(Przybliżona cena z dnia: 26 marca 2026)
Zawiera linki afiliacyjne.
Sonos Play

Prosty, ładny i relatywnie niewielki – kilka słów o konstrukcji Sonos Play

Jeśli kiedykolwiek mieliście już do czynienia z produktami Sonosa, raczej nie będzie dla Was większym zaskoczeniem to, jak ten nowy głośnik wygląda. Wzornictwo Sonos Play czerpie bowiem pełnymi garściami z designu znanego – chociażby – z soundbarów marki. Jest więc minimalistycznie i estetycznie, a całość zbudowana została z wysokiej jakości materiałów.

Pod względem gabarytów Sonos Play plasuje się idealnie między dwoma innymi modelami przenośnych głośników z portfolio marki. Jest on bowiem większy od najbardziej kompaktowego Sonos Roam 2, a jednocześnie znacznie mniejszy od największego, flagowego Sonos Move 2. Konkretniej, wymiary nowego Sonos Play to 192,3×112,5×76,7 mm przy wadze 1,3 kg. W efekcie, nie zajmuje on dużej przestrzeni ani na blacie w domu, ani na kocu piknikowym czy stoliku przy grillu.

O tym, że Sonos Play jest dedykowany zastosowaniu w domu i w plenerze, dobrze świadczy fakt, że może pochwalić się klasą szczelności IP67, dzięki czemu niestraszne mu zamoczenia w wodzie, pył czy piasek.

Całościowo mamy do czynienia z pionową bryłą o owalnej podstawie. Spłaszczone są tutaj górna i dolna ściana, ale także przednia oraz tylna, natomiast krótsze boki po lewo i prawo zostały zaoblone. Od frontu zastosowano pokrycie z metalowej, zachodzącej na boki gęstej siatki, pod którą znalazły się głośniki. Tylna ściana, podobnie jak górna i dolna, zostały wykonane z tworzywa przypominającego w dotyku gumę.

U góry głośnika umieszczono główny panel sterowania. Są tu łącznie cztery przyciski – pozwalają na włączenie lub wyłączenie sterowania głosowego, regulację głośności oraz wstrzymanie i wznawianie odtwarzania. Dwukrotne naciśnięcie tego ostatniego przewija do następnego utworu.

Z tyłu natomiast znalazł się silikonowy uchwyt do transportu głośnika, klawisz parowania Bluetooth, suwak wyłączania mikrofonów oraz przycisk zasilania. Na samym dole umieszczone zostało złącze USB-C. Od spodu z kolei ulokowano dwa piny służące do ładowania głośnika na dołączonej do zestawu podstawie.

W tym miejscu wypada jeszcze wspomnieć, że Sonos Play dostępny jest w dwóch wariantach kolorystycznych – testowanym przeze mnie czarnym oraz białym.

Mnogość opcji łączności

Sonos Play nie jest zwykłym przenośnym głośnikiem, jakich na rynku wiele, bo naprawdę mało który sprzęt tego typu oferuje tyle możliwości połączenia i odtwarzania, co bohater tej recenzji.

Przede wszystkim, głośnik oferuje łączność z użyciem WiFi 6, dzięki której użytkując go w domu możemy odtwarzać muzykę z poziomu aplikacji Sonos oraz połączonych z nią serwisów streamingowych (o tym za moment), ale również wykorzystując Spotify Connect. Na urządzeniach Apple można z kolei użyć dobrze znanego AirPlay 2. Co ważne, przy użyciu WiFi i aplikacji Sonos lub Spotify Connect, Sonos Play potrafi odtwarzać dźwięk w bezstratnej jakości Lossless, np. właśnie ze wspomnianego Spotify lub Apple Music.

Kolejna opcja to Bluetooth, który może posłużyć nam do użytku poza domem, tudzież – po prostu – szybkiego łączenia głośnika z wszelkiej maści źródłami dźwięku. Proces parowania jest bardzo łatwy – aby je wywołać, musimy przytrzymać przez chwilę ulokowany z tyłu przycisk.

Jeśli dane urządzenie jest już sparowane, późniejszego ponownego połączenia z nim dokonujemy albo z poziomu Bluetootha urządzenia, albo klikając przycisku Bluetooth na głośniku. Gdy Sonos Play zostanie zabrany poza dom i nie będzie w zasięgu WiFi, to po uruchomieniu automatycznie przejdzie w tryb Bluetooth i połączy się z ostatnim urządzeniem.

Oprócz tego, mamy możliwość odtwarzania przewodowego poprzez wejście liniowe. Jednak z racji, że nie ma tu klasycznego złącza AUX Jack 3,5 mm, do połączenia będziemy wykorzystywać port USB-C wraz ze stosownym adapterem, przy czym producent sugeruje użycie oryginalnej, dedykowanej przejściówki Sonos.

Sonos Play

Aplikacja Sonos i funkcje ekosystemowe

O ile Sonos Play już od pierwszego włączenia pozwala nam na bezpośrednie, szybkie sparowanie go z urządzeniami Bluetooth, tak pełny pokaz jego możliwości zyskujemy dopiero po zainstalowaniu aplikacji i przeprowadzeniu w niej konfiguracji. Mowa oczywiście o aplikacji Sonos, którą możemy pobrać zarówno na smartfony z Androidem ze Sklepu Play, jak i na iOS z App Store.

I, zanim pomówimy o interfejsie oraz funkcjach apki, kilka słów warto poświęcić kwestii właśnie tej pierwszej konfiguracji, przy czym proces ten jest bardzo uproszczony. Po pobraniu i otwarciu aplikacji, na ekranie startowym wybieramy co chcemy skonfigurować, a następnie rejestrujemy konto Sonos lub logujemy się, jeśli już je posiadamy.

Gdy Sonos Play zostanie włączony, w apce automatycznie pojawi się okno ze zdjęciem i nazwą głośnika oraz przyciskiem dodawania. Po jego kliknięciu, konfigurator prosi o dostęp do mikrofonu smartfona (w kolejnym kroku głośnik odtwarza dźwięki, które są weryfikowane przez aplikację), po czym następuje połączenie z telefonem. Ostatni kluczowy krok to już tylko łączenie głośnika z WiFi – apka sama wykrywa sieć, z którą jesteśmy połączeni, a my musimy jedynie wpisać jej hasło i przejść dalej.

Na końcowym etapie konfiguracji z reguły pojawia się informacja o konieczności przeprowadzenia aktualizacji oprogramowania głośnika. Trwa to jednak zaledwie parę minut.

No dobrze, to teraz możemy pomówić już o samej aplikacji. Jej interfejs jest bardzo schludny, czytelny oraz prosty w obsłudze, a przy tym w pełni (i poprawnie) spolszczony, dzięki czemu nawigacja po nim nikomu nie powinna przysporzyć problemów. I, jak dobrze wspominałem ją po testach słuchawek Sonos Ace niemal dwa lata temu, tak też równie dobre wrażenie zrobiła na mnie i tym razem.

Ekran główny aplikacji jest modyfikowalny, dzięki czemu możemy ułożyć na nim wybrane elementy w dowolnej kolejności wedle preferencji. Domyślnie, u góry wyświetlają się ostatnio odtwarzane albumy i playlisty, pod nimi odnośniki do dodanych serwisów streamingowych, a jeszcze niżej ulubione albumy (oczywiście te, które sami tam dodamy) oraz proponowane listy z serwisu Sonos Radio.

No właśnie, apka pozwala nam na bezpośrednie połączenie z nią usług streamingu muzyki, wśród których mogą być – między innymi – Spotify, Apple Music, Tidal i YouTube Music. By dodać używany przez siebie serwis musimy po prostu zalogować się na nasze konto i autoryzować na nim dostęp dla aplikacji Sonos. Odbywa się to przez raptem parę kliknięć.

Po zrobieniu tego, możemy wyszukiwać i odtwarzać muzykę z dodanych serwisów bezpośrednio z poziomu aplikacji Sonos, co dzieje się oczywiście dzięki obecności łączności WiFi w głośniku. W taki sposób, Sonos Play jest zdolny odtwarzać dźwięk Lossless, o czym informuje nas stosowna ikona w oknie odtwarzania, które wysuwa się z dołu ekranu.

Klikając napis Twój system na samej górze po lewej przechodzimy do podglądu połączonych urządzeń audio Sonos. Z prawej strony znalazło się przejście do opcji naszego konta oraz ustawień urządzeń.

Sekcja ustawień jest bardzo rozległa, zatem opisywanie każdej poszczególnej funkcji zajęło by niemal tyle, co cała ta recenzja. Omówię zatem te najważniejsze opcje, a więcej możecie zobaczyć na załączonych zrzutach ekranu.

Ustawienia zostały podzielone – w moim odczuciu – bardzo logicznie, bowiem u góry znalazły się odnośniki pozwalające przejść do ustawień typowo związanych z danym urządzeniem, a wszystko poniżej to już opcje ogólne.

Jeśli chodzi o ustawienia samego głośnika, możemy tu – między innymi – skonfigurować parę stereo głośników oraz włączyć lub wyłączyć funkcję automatycznej optymalizacji brzmienia Trueplay, wykorzystującej mikrofony. Dopowiem tylko, że działa ona stale i gdy głośnik wykryje zmianę miejsca, system samodzielnie, niezauważalnie dla nas, dokonuje ponownej kalibracji.

Jest tutaj również korektor graficzny, czyli equalizer, ale – będąc szczerym – jest on dość ubogi. Możemy w nim jedynie zmniejszyć lub zwiększyć ilość basów i wysokich tonów przy użyciu suwaków.

W ustawieniach możemy również skonfigurować asystenta głosowego. Sonos Play oferuje bowiem autorskie rozwiązanie Sonos Voice Control, pozwalające głosowo sterować odtwarzaniem. Wystarczy wypowiedzieć komendę – na przykład – Hey Sonos, play music. Przy tym działa to wyłącznie po angielsku lub francusku. Opcjonalnie, dostępna jest tu również Amazon Alexa.

Grupowanie głośników Sonos

Pokuszę się o stwierdzenie, że sprzęt marki Sonos ma sporo wspólnego z urządzeniami ze stajni Apple. A to dlatego, że tu również obecne są dość mocno rozbudowane funkcje ekosystemowe, które znacząco ułatwiają użytkowanie więcej niż jednego urządzenia Sonos.

Wraz z nowym Sonos Play, producent podrzucił mi do testów też jego większego brata, czyli przenośny głośnik Sonos Move 2, dzięki czemu mogłem dokładnie sprawdzić, jak działa funkcja grupowania głośników. No dobrze, zatem do konkretów.

Rozwiązanie to pozwala na tworzenie w aplikacji grup składających się z dwóch lub większej ilości głośników marki Sonos, co umożliwia nam równoczesne odtwarzanie na nich dokładnie tych samych treści. Jest to przydatne chociażby wtedy, gdy chcemy słuchać tego samego na głośnikach postawionych np. w kuchni i salonie, albo gdy rozkręcamy imprezę i zależy nam na wypełnieniu muzyką znacznie większej przestrzeni z większą głośnością.

Sam proces grupowania z wykorzystaniem aplikacji jest prosty i zajmuje góra minutę. W tym celu musimy wejść do ustawień (ikona kółka zębatego w prawym górnym rogu) i wybrać opcję Grupy. Tutaj klikamy Utwórz grupę, a następnie nadajemy jej nazwę oraz wybieramy głośniki i przypisane do nich pomieszczenia, które mają zostać dodane. To tyle. By użyć danej grupy głośników, w aplikacji musimy tylko wejść w nasz system audio (np. klikając ikonę głośnika na dole ekranu), wybrać grupę i zatwierdzić. Grupy wyświetlają się także w Spotify Connect.

Ku mojemu zaskoczeniu, odtwarzanie muzyki na zgrupowanych głośnikach działa naprawdę bardzo dobrze. Dźwięk wydobywający się z głośników jest na tyle dobrze zsynchronizowany, że nie słyszymy żadnego większego rozjazdu między nimi. Mamy tu wręcz to fajne wrażenie, jakbyśmy słuchali muzyki na jednym, pełnoprawnym systemie audio.

Grupowania możemy też dokonywać bez użycia aplikacji. By to zrobić, wystarczy na głośniku, który chcemy dołączyć do odtwarzania, przytrzymać przycisk play/pauza, a ten po chwili zacznie odtwarzać to samo co pierwszy.

W przypadku Sonos Play, sporą nowością jest możliwość grupowania głośników nie tylko w obrębie sieci WiFi (jak było to dotychczas), ale również po Bluetooth. Analogicznie jak powyżej, wystarczy, że na drugim głośniku Sonos Play lub Sonos Move 2 przytrzymamy przez chwilę przycisk wstrzymywania/wznowienia odtwarzania, a ten już zostanie dodany do grupy z pierwszym głośnikiem.

Dzieje się to bez udziału aplikacji oraz – co najważniejsze – działa naprawdę sprawnie i ani razu nie miałem problemu z działaniem tej funkcji. Istotne jest również to, że – podobnie jak w przypadku odtwarzania w grupie po WiFi – odtwarzany dźwięk jest dobrze zsynchronizowany i nie występuje między głośnikami żadne większe opóźnienie.

Tu jednak muszę zaznaczyć, że funkcja grupowania z wykorzystaniem Bluetooth obsługiwana jest tylko przez te dwa wspomniane modele głośników, czyli Play oraz Move 2. Sonos Play umożliwia też stworzenie pary stereo, przy czym to już możliwe jest wyłącznie przy użyciu dwóch takich samych głośników.

Sonos Play Sonos Move 2
z lewej – Sonos Move 2, z prawej – Sonos Play

Czas pracy głośnika Sonos Play

Jak podają dane techniczne, Sonos Play został wyposażony w akumulator o pojemności 35 Wh. Wedle deklaracji, ma on pozwalać na do 24 godzin odtwarzania na jednym naładowaniu.

I, w zasadzie, ten segment mógłbym zakończyć na stwierdzeniu, że uzyskiwane przeze mnie wyniki praktycznie pokrywały się z obietnicami producenta. Z głośnika korzystałem dość sporo, często po 3-4 godziny dziennie. W takim scenariuszu, w pełni naładowany Sonos Play domagał się podłączenia do ładowania po upływie sześciu dni użytkowania. Jest to jak najbardziej solidny wynik.

Do ładowania głośnika możemy wykorzystać zarówno złącze USB-C, jak również znajdującą się w zestawie podstawkę ładującą z przewodem USB-C. Ta ostatnia – jak zresztą sugeruje Sonos – może pełnić funkcję domowej stacji bazowej dla głośnika, na której może być on umieszczony w momencie, gdy używamy go w domu w jakimś stałym miejscu. Sprytny patent, przyznaję.

Równie sprytne i świetne zarazem jest również to, że Sonos Play oferuje możliwość samodzielnej wymiany akumulatora, co pozwala dodatkowo wydłużyć okres jego eksploatacji po spadku kondycji tej fabrycznie zainstalowanej baterii. W oficjalnym sklepie Sonos kosztuje on 219 złotych.

Co więcej, z racji, że Sonos Play jest głośnikiem o zastosowaniu domowo-plenerowym, potrafi pełnić rolę powerbanku – wystarczy podłączyć do niego smartfon poprzez kabel USB-C.

Jak brzmi Sonos Play?

Na początek przypomnijmy, co dokładnie składa się na całą konstrukcję akustyczną. Sonos Play został wyposażony w dwa głośniki wysokotonowe (tweetery), ulokowane z lewej i prawej, jeden głośnik średniotonowy (midwoofer), który reprodukuje tony średnie oraz bas, a także podwójny pasywny radiator wzmacniający niskie tony. Są tu też trzy cyfrowe wzmacniacze klasy H oraz wspominana funkcja kalibracji Trueplay.

Już patrząc na powyższy opis możemy stwierdzić, że jak na tak relatywnie sympatycznych wymiarów bryłę zastosowano tu solidny zestaw komponentów. Pierwsze odsłuchy muzyki tylko potwierdzają, że drzemiące tu głośniki krzesają z siebie absolutnie świetne brzmienie.

Dźwięk wydobywający się z Sonos Play jest bardzo energiczny, mięsisty w dole pasma, ale jednocześnie wcale nie jest dudniący czy zamulony. Bas wybrzmiewa z wręcz potężną siłą, jest bardzo masywny i mocno rezonuje na meblach, na których w danym momencie stoi głośnik. Słychać zarówno dociążony midbas, jak i pomrukujące, niższe partie subbasowe.

Sonos Play

Mimo tak mocnej podstawy basowej, reszta składowych brzmienia wcale nie zanika na jego tle. Średnie tony w dalszym ciągu pozostają bardzo bliskie, choć lekko ciepłe, a wokale są dobrze wyeksponowane. Nie brakuje także góry – tony wysokie wciąż są obecne, brzmią bardzo klarownie i nie trzeszczą.

Miło zaskakuje też przestrzenność i głębia. Choć nie mamy tutaj wsparcia dla odtwarzania dźwięku przestrzennego Dolby Atmos (tego akurat trochę szkoda), to dzięki temu, że dźwięk wydobywa się z głośnika w promieniu 180°, zaskakująco dobrze wypełnia pomieszczenie.

Moc i głośność – jak na te wymiary głośnika – jest wręcz zaskakująca. Jest ona na tyle duża, że słuchając muzyki w domowym zaciszu naprawdę rzadko decydowałem się na podkręcenie głośności powyżej poziomu 20-25%. W efekcie, Sonos Play sprawdzi się nie tylko podczas codziennego, domowego słuchania, ale i na średniej wielkości domówce czy na grillu w plenerze. Przy tym, nawet na wysokim poziomie głośności, dźwięk nadal zachowuje pełną czystość – nie słychać trzeszczenia czy dudnienia.

Sonos Play

Podsumowanie

Przyznaję, dawno nie słuchałem aż tak chętnie tak dużej ilości muzyki nie korzystając przy tym ze słuchawek. To dlatego, że Sonos Play od pierwszego włączenia wywarł na mnie niesamowicie pozytywne wrażenie, które zostało ze mną do samego końca – słuchanie muzyki płynącej z niego było naprawdę niemałą przyjemnością.

Oferuje on świetne brzmienie i dużą moc, które zaskakują patrząc na te dość niepozorne gabaryty. Przy tym, jest bardzo wszechstronny, bo możemy go wygodnie używać zarówno w domu, jak i poza nim, a rozbudowana aplikacja i ilość funkcji (w tym grupowania głośników) oraz dostępnych opcji łączności są godne pochwały. Miłym dodatkiem jest też możliwość samodzielnej wymiany akumulatora, dzięki czemu istnieje szansa, że Sonos Play posłuży nam przez długie lata.

Prawdę powiedziawszy, bardzo trudno mi było znaleźć jakieś bezwzględne, rażące wady tego sprzętu. Szkoda, że zabrakło dźwięku Dolby Atmos, chociaż zapewne wynika to z – mimo wszystko – niewystarczającej do tego konstrukcji akustycznej. Od strony wizualnej z kolei, gumowe wykończenie części elementów, choć jest miłe w dotyku i praktyczne pod kątem odporności, gromadzi niestety sporo niełatwych do wyczyszczenia smug.

Za wadę głośnika Sonos Play możemy też uznać poniekąd jego cenę. Nie ma co ukrywać, że 1499 złotych to – niestety – dużo jak za głośnik tych gabarytów. Przy tym, muszę uczciwie przyznać, że oferuje on tak wszechstronne zastosowanie, tak świetne brzmienie i dużą ilość funkcji, że w gruncie rzeczy naprawdę rekompensuje swoją wysoką cenę.

Sonos Play
Recenzja Sonos Play. Prawdziwy Rolls-Royce wśród głośników przenośnych
Zalety
świetna jakość dźwięku i brzmienie, duża moc
mnogość opcji połączenia (WiFi, Bluetooth, AirPlay, Spotify Connect)
możliwość odtwarzania dźwięku Lossless po WiFi
kapitalna, rozbudowana aplikacja z szeregiem funkcji
funkcja grupowania głośników po WiFi i Bluetooth
długi czas pracy
możliwość łatwej wymiany akumulator
odporność IP67
Wady
tani to on niestety nie jest...
gumowe tworzywo na górze i z tyłu zbiera smugi oraz kurz
brak dźwięku przestrzennego Dolby Atmos
9
Ocena
Redaktor, recenzent