Bank energii z zasilaniem awaryjnym w praktyce. Jak sprawdza się EcoFlow PowerOcean?

Artykuł sponsorowany

Jeśli zastanawiacie się nad zamontowaniem w domu banków energii z opcją zasilania awaryjnego – dobrze trafiliście. Zdecydowaliśmy się z Kasią na ten ruch kilka miesięcy temu, dzięki czemu teraz możemy podzielić się z Wami najważniejszymi informacjami na temat EcoFlow PowerOcean w praktyce. Dziś czas na przemyślenia, wnioski, wykresy i… plany co do możliwości rozbudowy naszego systemu.

Jak być może już czytaliście, początkowo przerobiliśmy system zastany w domu (jakiś randomowy falownik + panele – tak, to było tyle). Do istniejącego falownika dołożyliśmy bank energii EcoFlow PowerOcean DC Fit 15 kWh (3 x 5 kWh) – głównie po to, by znacząco zwiększyć autokonsumpcję i lepiej wykorzystywać energię z PV. Od końca września system zmienił się diametralnie, ale… wciąż było nam mało – potrzebowaliśmy pełnego, trójfazowego zasilania awaryjnego. Dlatego kolejnym krokiem była instalacja EcoFlow PowerOcean Plus.

Aktualnie sercem instalacji jest falownik hybrydowy EcoFlow PowerOcean Plus 15 kW, do którego mamy wpięte te same trzy baterie co wcześniej, czyli EcoFlow Power Ocean Battery o pojemności 5 kWh każda (będę jeszcze chciał to rozbudować, ale o tym w dalszej części tekstu), a uzupełnieniem całości jest ładowarka samochodowa EcoFlow PowerPulse 2 – nasz materiał na jej temat możecie zobaczyć tutaj: 

A teraz krok po kroku 

Tekst, który czytacie, pierwotnie miał się ukazać już w grudniu, ale… czas realizacji trochę się przedłużył. Dlaczego? Bo nie miałem kiedy go napisać, gdyż odkuwałem… lodowisko spod pompy ciepła, by ta jakkolwiek działała…

Wiem, że brzmi to jak żart, ale niestety tegoroczna zima zweryfikowała nasz system grzewczy (nasz, jak i tysięcy Polaków) i już wiem, że muszę co nieco wymienić (najchętniej całą pompę ;)). 

Ale i tak nie to było najgorsze. Dużo gorzej by było, gdybyśmy nie mieli banków energii EcoFlow.

Blackout przy -20 stopniach

Mieszkając na wsi ryzyko wystąpienia awarii sieci jest… duże. Właściwie nigdy nie wiesz, kiedy taka niespodzianka może się przytrafić. Jak możecie zobaczyć na screenach z aplikacji EcoFlow, w zaledwie kilka ostatnich miesięcy zaliczyliśmy dziesiątki awarii. W prostych słowach oznacza to brak dostępu do prądu przez bardzo długi czas. Zwróćcie uwagę na drugi dzień świąt… tak, nie było prądu przez 12,5 godziny!!! Ale na szczęście wzięliśmy przykład z prądu i… nas też nie było wtedy w domu ;) 

Oczywiście – podobnie jak sąsiedzi możemy ratować się agregatem prądotwórczym, ale to nie nasza bajka. Chcieliśmy doprowadzić do momentu, w którym będziemy możliwie samowystarczalni energetycznie, a bank energii z opcją backupu (zasilania awaryjnego) znacznie nam to ułatwił. Tym bardziej, że jest trójfazowy. 

Oczywiście – to nie tak, że taki sprzęt rozwiązuje wszystkie problemy. Ale ogranicza je do minimum. To od nas zależy, jakie urządzenia domowe będą podłączone do zasilania awaryjnego podczas awarii prądu. Z uwagi na to, że pompa ciepła pożera ogromne ilości energii, a do dyspozycji (zakładając, że mamy w pełni naładowany bank energii) mamy 15 kWh, zrezygnowaliśmy z jej działania w takim przypadku. Ale wszystko inne działa i w razie czego zimą możemy awaryjnie dogrzać się klimatyzacją. 

Co ważne, system pracuje tak sprawnie, że – gdy pojawia się awaria – my nawet o tym nie wiemy… Do momentu otrzymania pierwszej wiadomości na grupie sąsiedzkiej z pytaniem czy znowu nie ma prądu ;) Jasne, pojawia się powiadomienie z aplikacji EcoFlow, które informuje nas o awarii, ale np. siedząc w wannie czy gotując obiad nie zauważymy, że takowa w ogóle wystąpiła.

A skoro wspomniałem już o naładowaniu banków energii, warto poruszyć samą kwestię ich ładowania. O ile bowiem latem nie ma problemu z ładowaniem ich z użyciem paneli fotowoltaicznych (prosto ze słońca), tak zimą – poza słonecznymi dniami, których nie ma przecież zbyt wiele – możemy je ładować z sieci.  

Aplikacja EcoFlow daje nam ogrom możliwości zarządzania naszym systemem. Ustawiłem ładowanie banków energii tak, by korzystać z benefitów nocnej i weekendowej taryfy (G12W), by za pobrany prąd płacić jak najmniej (tak, nic nie stoi na przeszkodzie, by ustawić harmonogram ładowania). Staramy się mieć stale naładowane banki na wypadek awarii. Z tego samego względu w aplikacji zaznaczyłem, by magazyn nie rozładowywał się poniżej 20%, by zawsze mieć jakąś rezerwę – jak widać po screenach niejednokrotnie uratowało nam to nasze cztery litery

Czy takie zarządzanie energią ma sens?  

Ma! Na tym powinienem zakończyć, ale pora na liczby.

Rozliczam się z energetyką co 6 miesięcy. W 2025 roku, od 1 lipca do 31 grudnia, z sieci pobraliśmy 2734 kWh, z czego ze strefy dziennej (1,25 zł z VAT i przesył): 570 kWh (ok. 21% całości) oraz ze strefy nocnej/weekendowej (0,68 zł z VAT i przesył): 2164 kWh (ok. 79% całości).

Z racji tego, że są to dane z okresu od lipca do grudnia, a system działa od końca września do teraz, to myślę, że dokładnie za rok, gdy już wszystko podsumuję, będę mógł dokładnie opowiedzieć o oszczędnościach wynikających z mojego zarządzania systemem. Chociaż lekko licząc w tym okresie 6 miesięcy zaoszczędziliśmy blisko 1000 złotych. 

Zdradzę tylko, że ta zima nas nie oszczędzała i od końca września do teraz dom zużył prawie 7 MWh… Tak, wiem, dużo. Będzie o czym pisać po roku z całym ekosystemem!

Na jak długo wystarczy w pełni naładowany magazyn?

To jest bardzo indywidualne zagadnienie, bo wszystko zależy od tego, jak bardzo tej energii potrzebujemy. Dla przykładu lodówka + oświetlenie + router zużyje nam około około 300 W mocy, co przełoży się na około 50 godzin czasu pracy, ale zakładamy, że średnio cały nasz dom jednorodzinny zużywa pomiędzy 500 a 1000 W na godzinę, co przełoży się na zapas energii na między 15 a 30 godzin bez jakiegokolwiek zewnętrznego źródła zasilania. 

Pamiętajmy, że urządzenia o dużym poborze (płyta indukcyjna, czajnik czy piekarnik) mocno skrócą czas pracy akumulatorów, ale przy oszczędnym gospodarowaniu energią jesteśmy w stanie na spokojnie zasilić dom przez dobę. Do tej pory nie mieliśmy sposobności tego zweryfikować w praktyce, ale – jeśli będziecie chcieli – możemy upozorować długą awarię, by to sprawdzić.

Pojemność magazynów już znacie, ale nie znacie mocy, jaką ten zestaw jest w stanie oddać do domu w jednym momencie, a będzie to dokładnie 9,9 kWh (3,3 kWh na każdy moduł bateryjny). Oznacza to, że przy dołożeniu kolejnych modułów zwiększamy tę moc o 3,3 kWh na każdy moduł, ale z zaznaczeniem, że nie więcej niż 15 kW (tutaj ogranicza nas falownik). 

Dodajmy jeszcze jedną ważną informację, która jednocześnie będzie łączyć się z kolejnym tematem – aplikacją. Mamy bowiem różne tryby pracy magazynu energii: samozasilanie, tryb inteligentny i ładowanie na wypadek awarii przy złej pogodzie. Prześledźmy je krok po kroku.

Samozasilanie pozwala ręcznie ustawiać wartość procentową magazynu, poniżej której nie może spaść poziom naładowania poza awarią z sieci (tego trybu używam osobiście i dla mnie, jak już wiecie, minimalna wartość to 20%).

Tryb inteligentny automatycznie tworzy najbardziej opłacalny dzienny harmonogram zasilania w oparciu o energię słoneczną, taryfę energetyczną oraz stan systemu. Nie posiadam taryfy dynamicznej, ale myślę, że to rozwiązanie jest skierowane właśnie do takich odbiorców.

I coś genialnego na koniec – ładowanie na wypadek awarii przy złej pogodzie. W tym przypadku system monitoruje prognozę pogody w naszej okolicy i jeżeli jest informacja z centrum zarządzania o zbliżających się trudnych warunkach, system reaguje automatycznie i uzupełnia naszą baterię o prąd z sieci. Kilka razy odpalił mi się ten tryb i faktycznie później przy przerwie dostawy prądu mogłem cieszyć się internetem (łączność satelitarna, nie mamy innych możliwości na ten moment) czy ciepłem z klimatyzacji (jak już wiecie, pompa ciepła jest odłączona od systemu backupowego).

Moje uzależnienie, czyli świetna aplikacja EcoFlow  

Przyznaję się bez bicia, że uzależniłem się od codziennego, kilkukrotnego sprawdzania aplikacji EcoFlow, by mieć podgląd na realne zużycie domu. I to nie dlatego, że muszę… ale dlatego, że chcę. Aplikacja jest skonstruowana bardzo logicznie i przejrzyście, co dodatkowo zachęca mnie do zaglądania do niej.

Całość możemy podzielić na sekcje: górną, środkową i dolną. 

Sekcja górna pozwala podejrzeć: 

  • nasz “zysk” – analizując ten element dochodzę do wniosku, że aplikacja szacuje wartość energii, którą wytworzyliśmy, przekładając ją na naszą taryfę energetyczną,
  • aktualną produkcję energii słonecznej (to, ile danego dnia wyprodukowaliśmy energii), 
  • całkowite zużycie prądu danego dnia, 
  • taryfę prądu – jest to element, który wypełniamy sami po podaniu dokładnych danych odnośnie naszej taryfy energetycznej (na podstawie tego aplikacja jest też w stanie zarządzać efektywniej naszym systemem np. w taryfach dynamicznych),
  • taryfę za oddawanie energii – to nowość w aplikacji, ale w uproszczeniu pokazuje nam, jaka jest aktualna cena skupu energii (te dane również musimy wypełnić sami podając operatora, etc.).

Sekcja środkowa obejmuje graficznie przedstawiony mózg naszego systemu. W tym miejscu widzimy aktualne zużycie domu, poziom naładowania baterii i tego, gdzie aktualnie rozprowadzana jest energia. 

W sekcji dolnej z kolei znajdziemy bardziej rozbudowane kafelki z informacjami o statystykach dotyczących naszego domu – dokładne wytwarzanie prądu przez naszą instalację PV z podziałem na godziny/dni/miesiące, zużycie z tym samym podziałem, stan naładowania baterii z podziałem, gdzie i ile dokładnie prądu trafiło. 

I wreszcie coś, co mi się najbardziej podoba – niezależność energetyczna. Ten prosty układ graficzny pokazuje nam dokładne poziom samowystarczalności! I to jest element, który idealnie uświadamia mi, jak wiele traciłem posiadając tylko panele PV – po kilku miesiącach (niełatwych, bo zimowych) udział paneli PV w zasilaniu domu jest na poziomie marnych 14,32% – gdyby nie baterie, które pomogły zmagazynować energię i używać jej podczas “taryfy dziennej”, to mój rachunek byłby astronomiczny (tak, jestem na nowych zasadach…).

Wiem, że przerażająco wygląda słupek pobierania prądu z sieci energetycznej, ale nie ma co się bać – jak pisałem wyżej, jest to w większości prąd pobrany w taryfie nocnej, więc stosunkowo tani. A niestety pompa ciepła bierze swoje. A i niejednokrotnie ładowałem samochód – czy to moją hybrydę, czy testowe elektryki.

Podsumowanie 

To jest dopiero początek naszej przygody z systemem EcoFlow PowerOcean, ale już widzę, że będzie to dobry partner na lata. Pierwotnie miałem nadzieję, że uda się całość zamontować w domu jeszcze przed wakacjami, niestety los tak chciał, że system trafił na swoje miejsce chwilę przed jedną z najbardziej srogich zim od ponad 30 lat (bity miesiąc -20 stopni co noc). Już teraz mogę powiedzieć, że spełnił moje oczekiwania w 110%, gdyż niejednokrotnie uratował mnie przed blackoutem, a to naprawdę ciekawe uczucie jak podczas awarii w całej gminie tylko twój dom się świeci.

Na ten moment już wiem, że przy moim zużyciu energii, by maksymalnie zużywać prąd z taryfy nocnej, chcę rozbudować baterie o kolejne 2-3 moduły do łącznej pojemności 25-30 kWh. Kilka tygodni temu zaszły duże zmiany w prawie dotyczących magazynów energii i muszę jeszcze zasięgnąć języka od głów tęższych niż moja zanim podejmę ostateczną decyzję. 

Na pewno będę walczyć o jeszcze lepszy wynik samowystarczalności, chociaż poziom prawie 44% przy tej zimie i tak uważam za mój mały prywatny sukces.

Gdybym miał jakoś w kilku słowach powiedzieć coś o całym systemie EcoFlow po tych paru miesiącach myślę, że wystarczą trzy: “bezobsługowy”, “niezawodny” i “perfekcyjny”. A i bardzo łatwy i szybki w montażu. Serio – nie jest to żadne pianie z zachwytu w stronę naszego partnera biznesowego ze względu na długofalową współpracę, a rzeczywiste zadowolenie z systemu, który doskonale sprawdza się w boju.

Jeśli macie jakieś pytania odnośnie magazynów energii i funkcji backupu – piszcie śmiało w komentarzach. Postaram się na wszystkie odpowiedzieć w miarę swojej wiedzy o systemie EcoFlow. A jeśli czegoś nie będę wiedzieć – postaram się namówić techników marki, by pomogli odpowiedzieć na te trudniejsze pytania.

Materiał powstał w ramach długofalowej współpracy z EcoFlow