Xbox Game Pass Ultimate to usługa, która pozwoli na setki godzin wyśmienitej zabawy (źródło: Microsoft)
(źródło: Microsoft)

Kryzys gier wideo w 2026 roku to nadzieja, a nie koniec świata

Możemy być tego pewni – 2026 rok rozpocznie jeden z najtrudniejszych okresów w branży gier wideo od ponad 40 lat. Widząc nadchodzący kryzys trudno jest nie popaść w depresję. A może najbliższych 12 miesięcy to bardziej test i szansa na nowe otwarcie?

„Tanio już było” – wersja 2025

Jak żyję i interesuję się grami wideo, czegoś takiego na rynku nie widziałem nigdy. Ewentualnie moja pamięć nie sięga tak daleko, ale wtedy relacje innych osób mogłyby podpowiedzieć, czy przez ostatnie ćwierć dekady kiedykolwiek było tak źle, jak przez ostatnie lata.

O czym mowa? Chodzi o podwyżki, jakich byliśmy świadkami w 2025 roku. Każdy, kto planował wymianę komponentów, patrzy z przerażeniem, jak zestaw, który kosztował X złotych parę miesięcy temu, wymaga teraz dołożenia do niego 1000 złotych – i to może nie być ostatnie słowo.

Oczywiście to nie tak, że każdy komponent podrożał o kilka-kilkanaście procent. W tym przypadku winowajcą okazują się głównie kości RAM – nie tylko w specyfikacji DDR5 ale również w starszych, pamiętających jeszcze poprzednią dekadę DDR4. 32 GB, które kosztowały jeszcze na początku października ok. 500 złotych, dziś są warte ponad 2000 złotych. Liczba dostępnych modeli maleje, a szansa na uzupełnienie stanów magazynowych nikła.

Podwyżki cen dotkną również laptopów, a producenci smartfonów zapowiadają powrót do mniejszych kości – 16 GB RAM-u ma być rzadkością, a budżetowowe urządzenia będą musiały jakoś poradzić sobie mając do dyspozycji tylko 4 GB.

Skąd w ogóle takie podwyżki? Kosmici zaatakowali tajwańskie fabryki? Pomarańcza z Białego Domu narzuciła kosmiczne cła? Zainteresowani tematem znają już odpowiedź – sztuczna inteligencja. AI wymaga ogromnych ilości pamięci HBM – specjalnych kości, charakteryzujących się ogromną przepustowością, potrzebną do przekazywania ogromnej ilości danych analizowanych przez AI.

Niestety, ich produkcja pochłania o wiele więcej zasobów, a moce przerobowe fabryk nie są z gumy. Symbolem zmian jest odpuszczenie rynku konsumenckiego przez Microna – właściciela marki Crucial i jednego z największych producentów pamięci. O wiele bardziej opłacalne jest dla niego w tym momencie skupienie się na komponentach dla biznesu – dla centr danych i AI.

Kryzys goni kryzys

W czasach, w których news jest już przestarzały po 24 godzinach, a świat bombarduje nas informacjami, łatwo jest zapomnieć, że ostatnich pięć lat było dla graczy prawdziwym koszmarem.

Kryzys związany z zaburzeniem łańcucha dostaw, wywołany globalną pandemią sprawił, że od 2020 aż do 2023 roku kart graficznych i konsol nie kupowało się od ręki w sklepie – czekaliśmy na pojedyncze rzuty w marketach lub byliśmy skazani na łaskę scalperów.

MSI GeForce RTX 3060 Gaming X Trio 12GB – świetny wybór do odpalenia Cyberpunka 2077 w 2020 roku – pod warunkiem, że upolowaliście go w sklepie w oficjalnej cenie. (fot. Jakub Malec | Tabletowo)

Szereg różnych czynników, w tym Covid-19 sprawił również, że branża gier doświadczyła w latach 2022-2025 masowych zwolnień pracowników. Szacuje się, że w ciągu trzech lat z pracą pożegnało się ponad 45 tysięcy osób, a rekordzistami w zwalnianiu okazało się m.in. Embracer Group, Microsoft Gaming czy Electronic Arts.

W wyniku tych perturbacji anulowano m.in. nową odsłonę Perfect Dark, Deus Exa, The Division Heartland czy The Last of Us Online – prawdziwej liczby projektów wyrzuconych do kosza pewnie nigdy nie poznamy.

Małą aferę w 2025 roku wywołało także Nintendo, wyceniając swoje nowości na Switcha 2 na 79,99 dolarów oraz forsując pomysł Game-Key Cardów – kartridży, które służą wyłącznie jako cyfrowy klucz dostępu do zakupionej gry. Larian Studios i Sandfall Interactive (twórcy kolejno Baldur’s Gate 3 oraz Clair Obscur: Expedition 33) za to przyznali się do wspomagania się AI w trakcie projektowania gier.

O drobnicy pokroju skopanej optymalizacji wielu tytułów na premierę, wykorzystaniu assetów AI lub niesłusznym oskarżaniu o wspomaganie się AI czy (mam nadzieję) martwym trendzie gier opartych na blockchainie i NFT nie chcę się nawet rozpisywać.

Nintendo Direct kwiecień 2025 Switch 2
Niektórzy martwią się, że cena Mario Kart World to zapowiedź większych podwyżek w przyszłości. (Źródło: Nintendo)

Gra w przyszłość. Gatunek: horror

Gdyby zebrać do kupy wszystkie złe znaki, jakie widać na niebie i ziemi, i wysnuć najbardziej ponurą wizję gamingowego świata za parę lat, można by sprowadzić to do kilku punktów.

Po pierwsze, gracze zostaliby zmuszeni do rozwiązań chmurowych. Kupowanie osobnych komponentów byłoby nieopłacalne, a przecież terminalem do grania w nowe tytuły może być każde urządzenie z ekranem, opcją podpięcia kontrolerów i dostępem do szybkiego łącza internetowego.

Przeszlibyśmy wtedy płynnie do kolejnej kwestii, czyli pełnej cyfryzacji medium. Skoro nośnik fizyczny jest tylko problemem, to kolejne konsole odpuściły by sobie kwestię czytników kartridży i napędów blu-ray, skupiając się wyłącznie na publikacji na Steamie, Xbox Store czy Nintendo eShop.

A co jeżeli wygasną licencje lub pojawią się problemy prawne? Zerknijcie na ceny kluczy do Deadpoola, Lord of the Rings: War in the North czy dostępność Blur, a będziecie wiedzieć.

To już taniej wyszłoby kupić sprawne PlayStation 3 lub Xbox 360 i kupić Wojnę na Północy w pudełku (Źródło: Bartosz Kaja | Tabletowo)

Ostatnim elementem układanki będzie natomiast gorsza jakość wydawanych tytułów. Tutaj moje przewidywania nie są może aż tak trafne, ale trudno jest mi uwierzyć, że giganci nie wykorzystaliby szansy, jaką daje im branża, aby zacząć lecieć w kulki. Po co spójna wizja artystyczna, skoro wystarczą im specjaliści od wydawania rozkazów AI.

Po co optymalizacja, skoro wszystkie obliczenia będą wykonywane w chmurze, a gracze „nie widzą” różnicy między generowaniem klatek w pudle obok, a tym opatrzonym opóźnieniami sygnału sieciowego i podlanego algorytmami, które może i dodają artefaktów i nieostrego obrazu, ale za to na telefonie zagramy w ten sposób w Cyberpunka 2077 z tysiącem klatek na sekundę.

Burza w szklance wody? Nadzieja na nowy początek?

Przyszłość wysnuta w powyższych akapitach to na szczęście tylko jeden z trzech scenariuszy, który przyszedł mi do głowy w ostatnich miesiącach. Drugi zakłada, że gracze to histerycy wieszczący koniec świata i przewidujący nowy porządek tylko dlatego, że rynek nie traktuje nas jak pępek świata. Problemy z dostępnością RAM-u czy GPU przeminą tak jak ostatnio, fizyczne wydania będą warte podtrzymania, choć nieopłacalne dla producentów konsol, a cloud gaming będzie bardziej alternatywną platformą niż obiecaną rewolucją, tak jak stało się z VR-em.

O wiele bardziej jednak przemawia do mnie wizja wynikająca z mojej naiwności.

Dyskusja o kryzysach w branży gier wideo nie może obejść się bez przypomnienia o 1983 roku, kiedy to rynek zmniejszył się w ciągu dwóch lat o 97%. Na zgliszczach katastrofy wywołanej przesyceniem rynku konsol, rosnącą konkurencją ze strony komputerów osobistych i wydawaniem setek niedopracowanych gier wyrósł nowy porządek, gdzie do głosu doszli zewnętrzni twórcy gier, a PC stał się równie ważną platformą do grania.

et wysypisko w alamagordo kryzys
Mam nadzieję, że jeżeli dojdzie do kryzysu to producenci raczej nie będą mieli czym zaśmiecić środowiska tym razem. (Źródło: taylorhatmaker, udostępniono na podstawie licencji Creative Commons Attribution 2.0 Generic)

Czasami odnoszę wrażenie, że gry potrzebują właśnie takiego „wielkiego resetu”. Tytuły o rozbuchanych budżetach, klepane na jedno kopyto, nie mogą powstawać w nieskończoność. Beznadziejna optymalizacja na premierę powinna być wytykaną anomalią, a nie codziennością, do której się przyzwyczajamy. Gry jako usługa, porzucanie projektów, bo te nie zarobiły w 24 godziny bazyliona dolarów – postawa absolutnie zasługująca na miejsce, ale w śmietniku.

Najważniejsi jesteście Wy

Nie lubię, kiedy jakąkolwiek grupę traktuje się jak jednolicie myślącą masę. Każdy gracz, czy to wieloletni fan Battlefielda, simracingowy amator czy badacz niezależnych RPG podejmuje taką, a nie inną decyzję samodzielnie – chce grać w proste FPS-y, zbudować coś, co pozwoli mu poczuć się jak w bolidzie F1 czy przeżywać wyjątkowe przygody diametralnie różniące się od siebie.

Choć bojkot konsumencki rzadko odnosi spektakularny sukces, być może 2026 rok to najwyższy moment, żeby przypomnieć Wam, że lawina to nie spadający głaz, a masa składająca się mniejszych lub większych kamyczków.

Jeżeli nie podoba nam się kierunek, w jakim zmierza branża, to może lepiej jest wstrzymać się z zakupem komputera, zamiast udowadniać producentom, że kupimy nawet 64 GB RAM-u za 5 tysięcy złotych byleby tylko nie ominęła nas premiera GTA VI?

Wielu z bas buduje gigantyczne biblioteki, czy to za pomocą subskrypcji pokroju Humble Choice czy PlayStation Plus, a koniec końców ogrywamy kilka najbardziej hype’owanych tytułów w ciągu roku. Może najwyższy czas zagrać w ten tytuł, który odkładaliśmy od lat, a nie wymaga od nas inwestycji w nowy sprzęt?

wiedźmin 4 oficjalna grafika zapowiedź
Czy ulepszylibyście swój komputer dla Wiedźmina IV lub GTA VI (Źródło: CD Projekt RED)

Czy mam prawo się wypowiadać?

Jestem świadomy, że moja sytuacja może różnić się od większości z Was – specyfikacja używanego przeze mnie komputera to głównie 3-5 letnie komponenty, a w razie awarii mam też Switcha i PlayStation 5. Część osób wie, że ich konfiguracja będzie wymagała powoli wymiany lub w ogóle przymierza się do zakupu pierwszego komputera. Co zatem należy zrobić, aby potem nie żałować?

Przede wszystkim trzeba być w zgodzie ze swoim sumieniem. Jeżeli boicie się zakupu sprzętu z drugiej ręki, nikt nie powinien Was zlinczować za fakt, że kupiliście nowe podzespoły. Jeżeli jednak jesteście w stanie przetrwać na obecnym urządzeniu nadchodzącą burzę lub złożyć coś z pomocą portali z ogłoszeniami, będziecie mogli z dumą powiedzieć, że nie dołożyliście cegiełki do tego szaleństwa.

Tylko spokojnie

Każdemu zdarza się popadać w panikę. Nie zawsze jednak powód jest uzasadniony. Nie ukrywam, mnie też martwi, jak będzie wyglądał gaming za pięć lat. Czy będę zmuszony do kupowania gier wyłącznie cyfrowo? A może jedynym sposobem na zagranie w nowego The Elder Scrolls czy Wiedźmina będzie opłacanie jakiegoś abonamentu? Czy obecna konfiguracja komputera wciąż pozwoli mi na uruchamianie nowych tytułów czy jednak trzeba będzie zainwestować pięciocyfrową kwotę, żeby w ogóle myśleć o płynnej rozgrywce w nowych tytułach?

Diablo II Resurrected Recenzja
Może i moda na remastery ma swoje wady, ale przynajmniej Diablo II: Resurrected nie wymaga od Was wymiany RAM-u na nowszy. (Źródło: Konrad Pisula | Tabletowo)

Czuję, że dopóki gry wideo będę traktował tak, jak można traktować filmy, książki czy muzykę, będę spokojny. Wiele tytułów sprzed 10 czy 20 lat wciąż czeka na zagranie i nigdzie się nie wybiera. Kultura to nie wyścig, w którym wygrają tylko ci, którzy sięgną po nowość tylko po to, aby zapomnieć o niej za pięć minut, bo w kolejce czeka już kolejna produkcja.

Grami można cieszyć się na wiele sposobów i tylko niewiele z nich wymaga, aby korporacje zarabiały na naszym poczuciu FOMO – retro gaming, niezależne perełki i nasze ulubione tytuły sprzed lat tylko czekają, aż po nie sięgniemy, pokazując pośrednio środkowy palec modzie na AI, identyczne i odtwórcze projekty, i zasobożerne piękności, które poza grafiką nie mają nic ciekawego do zaoferowania.