Ważne
Wiko VIEW

Nie będzie Disney’a na Netflixie, bo “Myszka Miki” otworzy swój własny serwis VoD

Animacje Pixara, klasyczne kreskówki i wszystko, co w tym momencie należy do Disney’a, za jakiś czas znikną z oferty Netflixa. Nie wiadomo jeszcze jak będzie z Gwiezdnymi Wojnami i filmami z uniwersum Marvela, ale na pewno trzeba przygotować się na to, że “bajek Disney’a” na Netfixie już nie zobaczymy.

Wszystko dlatego, że gigant rozrywkowy zamierza uruchomić własną usługę streamingu wideo. Pozwoli to na wycofanie się z niektórych ofert telewizji kablowej oraz innych serwisów VoD i pobieranie opłat od konsumentów bezpośrednio.

Ruch Disney’a jest całkowicie zrozumiały. W Stanach Zjednoczonych coraz mniej osób korzysta z telewizji kablowej. W ciągu dziewięciu miesięcy tego roku przychody operacyjne sieci kablowych spadły o 13 procent w stosunku do poprzedniego roku i wyniosły 4,12 mld dolarów. Ludzie przechodzą na niższe abonamenty telewizyjne, w których nie ma Disney Channel, a to wpływa na rentowność inwestycji w kablówki.

Olaf się cieszy, ale Netflixowi będzie gorąco

Począwszy od 2019 roku jedyną usługą streamingową z nowymi animacjami od Pixara, będzie ta prowadzona przez Disney’a. Oznacza to, że zarówno Toy Story 4, jak też sequel hitu Kraina Lodu, będą dostępne tylko tam. Starsze animacje i filmy również trafią na disney’owskie VoD, tak samo jak programy z Disney Channel, Disney Junior i Disney XD.

Oprócz tego Disney zamierza uruchomić usługę strumieniowania imprez sportowych przez ESPN. Tu jednak konkurencji z ofertą telewizji kablowych nie będzie – pojawią się różne transmisje meczów, ale rozgrywki futbolowe i koszykówki pozostaną w telewizji.

Nie wiadomo jeszcze jak to wpłynie na ofertę Netflixa w naszym kraju. Obecnie możemy wybierać spośród wielu filmów Disney’a, ale trudno powiedzieć, co się stanie, gdy zostaną one wycofane w USA. Możliwe, że produkcje pozostaną w ofercie Netflixa w tych krajach, gdzie Disney nie będzie zamierzał wchodzić ze swoją usługą – wtedy nie odczulibyśmy specjalnej różnicy, oprócz tej, że nie pojawiałyby się tam nowe filmy Pixara.

To optymistyczny scenariusz. Pesymistyczny zakłada, że animacje znikną w tym samym terminie, co za wielką wodą. A szybkiego wejścia Disney VoD do Polski bym się nie spodziewał. Prawdopodobnie poczekalibyśmy z rok lub dwa, zanim taka usługa pojawiłaby się u nas.

Nie wiadomo jeszcze, co z sagą Gwiezdnych Wojen i superbohaterskim kinem Marvela – Disney nie podjął jeszcze decyzji co do tych serii. Gigant rozrywkowy na pewno czerpie korzyści z tego, że te filmy są dostępne na Netflixie, więc firma musi dobrze przemyśleć to, czy pozostawiać je na tej platformie, czy też uczynić z nich towar na wyłączność w swoim serwisie streamingowym.

Największym przegranym będzie w tej sytuacji Netflix. Co prawda wykupił on niedawno Millarwood, wydawnictwo komisów, które będzie tworzyć dla niego filmy i programy dla młodszej widowni, ale walka z Disney’em i Pixarem na polu animacji to jak pojedynek mrówki ze słoniem.

źródło: Gadgets360
zdjęcie: Jorge Figueora

Komentarze

Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona