Ważne
Konkurs: Biegnę z Wiko

Samsung SM-G9298 – dowód na to, że smartfon z klapką też może mieć flagową specyfikację

Kiedy słyszymy słowo “smartfon”, od razu przed oczami mamy jednobryłowe urządzenie. Samsung jednak nie boi się myśleć nieszablonowo i od kilku lat wypuszcza na rynek również smartfony z klapką. High-endowe także. Najnowszą propozycją tego kalibru jest Samsung SM-G9298.

Urządzenie wyposażono w dwa wyświetlacze Super AMOLED (po jednym po każdej stronie klapki) o przekątnej 4,2 cala i rozdzielczości Full HD (1080×1920 pikseli; 525 ppi). Jego sercem jest czterordzeniowy procesor, w którym dwa rdzenie taktują z częstotliwością 2,15 GHz, a dwa z częstotliwością 1,6 GHz – wskazywałoby to więc na Snapdragona 820 z układem graficznym Adreno 530 (choć niektórzy sugerują, że jest to Snapdragon 821). Znalazło się też miejsce na 4 GB RAM i 64 GB pamięci wewnętrznej (do dyspozycji użytkownika pozostaje 51,7 GB), oczywiście z możliwością rozszerzenia przy pomocy karty microSD o maksymalnej pojemności 256 GB.

Samsung wyposażył SM-G9298 także w aparat główny o rozdzielczości 12 Mpix z f/1.7 i technologią Dual Pixel oraz kamerkę 5 Mpix z f/1.9 do selfie i wideorozmów. Łączność w smartfonie zapewniają moduły: Bluetooth 4.1, dwuzakresowe Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac 2,4 GHz i 5 GHz, LTE, NFC, GPS, GLONASS, Beidou i Galileo oraz złącza: słuchawkowe 3,5 mm i microUSB 2.0. Nie zabrakło również żyroskopu, czytnika linii papilarnych, pulsometru i Dual SIM, aczkolwiek ten ostatni jest hybrydowy (2 x SIM lub SIM+microSD).

Samsung SM-G9298 (fot. Samsung)

Smartfon działa pod kontrolą systemu operacyjnego Android Nougat i zasilany jest przez akumulator o pojemności 2300 mAh. Całość ma wymiary 130,2×62,6×15,9 mm i waży (aż) 235 gramów. W sprzedaży dostępna będzie tylko jedna, czarna wersja kolorystyczna ze złotymi akcentami. Na razie nie znamy ceny Samsunga SM-G9298, ale znając życie, może on kosztować równowartość kilku lub nawet kilkunastu tysięcy złotych.

Źródło: Samsung

Komentarze

  • Edek

    Do tego powerbanaka w kieszeni trzeba nosić…

    • Kazimierz M.

      Małe wyświetlacze. A przecież oba nie są naraz włączone. Można i powerbanka małego, ale w Korei w miejscach publicznych wszędzie pełno USB do ładowania. A przecież w każdym nowym czy kilku letnim samochodzie, tu mówię o gruncie polskim – jest port USB. Nie trzeba się męczyć z gniazdami zapalniczki, których szybkość i zmiany natężenia czy napięcia ( nie znam się) wahają się co jest dla baterii “nie zawsze fajne”. :- . Pozdrawiam. Dobrej nocy. Kazimierz.

Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona