Ważne

Nie czytaj tego tekstu – i tak nie zrozumiesz

Podstawowy problem naszych czasów? Brak umiejętności czytania ze zrozumieniem

Prowadząc Tabletowo mierzę się z bardzo wieloma wyzwaniami. To nie tylko szkoła życia w ujęciu prowadzenia działalności gospodarczej, pozyskiwania reklamodawców i zarządzania ludźmi, ale również szkoła… cierpliwości. Do Was, drodzy Czytelnicy. Bo czasem już mi po prostu ręce opadają jak czytam Wasze komentarze. I nie mówię tu o trollach, których w większości jestem w stanie tolerować (albo zignorować), a o osobach, które nie czytają ze zrozumieniem. “Bo nie”.

Przechodząc przez lata edukacji ciągle byłam nastawiona na wieczne ćwiczenia z czytania ze zrozumieniem. Okazuje się, że to wcale nie było takie głupie, jak mi się może wtedy wydawało. To straszne, ale dochodzę do wniosku, że wiele osób albo nie chce zrozumieć czytanego w danej chwili tekstu, albo po prostu… nie umie. O ile to pierwsze spowodowane jest zwykłym lenistwem, a często też nadmiernym pośpiechem, tak to drugie zawsze można spróbować wyćwiczyć.

Ale to strasznie irytujące, jeśli w komentarzu pytacie o coś, co zawarte jest w tekście i wystarczy dokładnie go przeczytać, by znaleźć interesującą odpowiedź. Jeszcze bardziej wkurzające jest, gdy jest – jak byk – we wpisie konkursowym napisane, że odpowiedzi należy przysyłać drogą mejlową, a udzielacie ich w komentarzach. Przykładów nie muszę szukać daleko. Choćby konkurs, w którym do wygrania jest pięć sztuk myPhone Infinity. W treści wyraźnie zaznaczyłam gdzie należy kierować odpowiedzi. Ale po co to w ogóle czytać… Część osób, które zamieściły odpowiedzi pod wpisem, z pewnością zrobiło mi na złość, ale większa część po prostu nie doczytała. Co gorsza, jest to równoznaczne z faktem, że nie zapoznała się z regulaminem, w którym kolejny raz jest wskazany sposób przekazywania prac konkursowych.

Inny przykład. Wrzuciłam na Twittera wpis: „Pomysł dobry, wykonanie zacne, ale make-up genialny. ChoreO. z muzyką przez dekady (Sketchshe Cover)” z linkiem do skądinąd bardzo dobrego wideo. W odpowiedzi dostałam komentarze, że to kradziony pomysł od Sketshshe. Po chwili okazywało się, że wszyscy, którzy to napisali, nie doczytali, że jest to cover (a przecież jest w tytule! I w moim tweecie również!)”.

Przerywnik:

A to tylko dwa wybrane przykłady. Można je mnożyć, ale nie będę Wam już zajmować niedzielnego późnego wieczoru. Sami doskonale wiecie, jak jest. Czytając treści w sieci w pośpiechu często umykają nam rzeczy ważne. Często jednak po prostu nie potrafimy przeczytać czegoś ze zrozumieniem tak, by wyłapać interesujące nas informacje. A połączenie tych dwóch składowych jest katastrofalne w skutkach.

Pośpiech. Czasy instant. Chcemy wszystko tu i teraz. Natychmiast. Ciągle się śpieszymy i nie potrafimy dłużej zatrzymać przy jednym tekście. Chcemy wszystko mieć wytłuszczone, a jeśli poruszany jest trudniejszy temat – wytłumaczenie podane na tacy, by nie musieć szukać go gdzieś indziej. Lenistwo. Skoro już ktoś coś pisze, to mógłby rozwinąć temat, by – znowu – nie musieć szukać dalej i głębiej.

Żeby nie było, nie jest to jednie mój wymysł czy czysta obserwacja. Potwierdzają to badania socjologiczne OECD przeprowadzone w ramach Międzynarodowego Badania Kompetencji Osób Dorosłych na osobach w wieku 16-65 lat. Więcej na ten temat znajdziecie pod tym linkiem. Wyniki są zatrważające i zdecydowanie warto się z nimi zapoznać (ale ze zrozumieniem!), a w grafice załączonej powyżej tekstu możecie zobaczyć jak Polska wypada na tle innych krajów pod względem właśnie rozumienia tekstu.

Myślę, że sporo osób prowadzących swoje blogi czy portale, ale również zwykli redaktorzy podpiszą się pod tym tekstem rękami i nogami. Bo taka jest, niestety, smutna rzeczywistość. Jesteśmy coraz bardziej leniwi, coraz bardziej się śpieszymy i nie potrafimy czytać. A my, piszący, coraz bardziej i częściej irytujemy się tym, co wypisujecie w komentarzach właśnie przez brak zrozumienia języka pisanego…

Drogie społeczeństwo, zacznijmy więcej czytać. A zrozumienie tekstu pisanego przyjdzie nam z większą łatwością.

Jeżeli znalazłeś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij tutaj. Możesz też zgłosić błąd pisząc na powiadomienia@tabletowo.pl.

Komentarze

  • Bo1

    No nie wiem, ja wprawdzie chyba nie mieszcze się w tej kategorii czytelników, ale i tak się głupio czuję jakby mi ktoś zwracał uwagę.To nie szkoła a my nie uczniowie.Ktoś się tutaj trochę zapędził,nieładnie.A tak przez lata było miło.

    • bo1

      Ps.Własną firmę prowadzę prawie 25 lat ale nigdy bym sobie nie pozwolił krytykować klienta lub mu zwracać uwagę,a tu to my czytelnicy jeżeli nie jesteśmy klientami to narzędziem bezpośrednim do uzyskania przychodu .

      • ohjoj

        na pewno na tobie pani Kasia zarabia miliony :O i co ona teraz zrobi bez twoich dotacji :O Firma która nie zwraca klientowi uwagi? a to dobre, ale juz to że kazda firma dyma swoich klientów to niiiiiic :D

      • Tomasz Lenartowski

        Dziennikarstwo i bloggerstwo rządzi się trochę innymi prawami. A jeśli kogoś oburzysz to masz same plusy. na pewno oburzony się wypowie, wróci by sprawdzić odpowiedź i o tym komuś opowie.

        • Fakt, ale Kasia napisała to głównie ze względów ideologicznych, a to co napisałeś to efekt uboczny :)

          • Tomasz Lenartowski

            Prawda. Ale generalnie dziennikarzowi więcej wolno niż handlowcowi chyba.

    • pamk22

      Skoro czujesz się głupio, bo ktoś Ci zwraca uwagę to widocznie jest to słuszna uwaga ;) Ja wiem, że ten tekst mnie nie dotyczy, więc mi on nie przeszkadza, a nawet się cieszę, że Pani Kasia nie zostawiła tego tematu, tylko go poruszyła. Może dzięki temu chociaż kilka osób zacznie łączyć dwie jakże trudne czynności, jakimi są czytanie i rozumowanie :)

  • AnalFabeta

    Umówmy się ze nie publikujemy po alkoholu. Ok?
    Interesują mnie bardziej merytoryczne tematy. Uważam że 99% waszych czytelników nie para się komentarzami bo poprostu szkoda im czasu, ale nawet wtedy nie mają problemu ze zrozumieniem tekstu.

    • ohjoj

      a mnie interesuje jak ktoś umie poprawnie pisać po polsku, weź słownik przejrzyj co napisałeś i się doucz ok?

    • zwykły czytelnik

      Popieram wypowiedź, jednak ja nie piszę komentarzy, bo zawsze znajdzie się taki co wytknie literówkę, a co gorsza Pan czy Pani redaktor zapędzi się i wyzwie od nieuków. Skoro nie ma się już cierpliwości do swoich czytelników może czas odpuścić i zająć się czymś innym? Nie ważne czy artykuł dotyczy mojej osoby czy nie, ważne że został skierowany do wszystkich. Reasumując artykuł o takiej tematyce nie powinien znaleźć się na takim portalu.

      • Widać, że nie jesteś naszym stałym bywalcem. Mamy tak cudowny system zgłaszania błędów, że nie musisz nam nawet pisać komentarza, a my nie musimy Ci później na niego odpowiadać – unikając tym samej ewentualnej irytacji i przywołanego przez Ciebie wyzywania (serio?). Poza tym, jako właścicielka i naczelna tegoż portalu mam taki przywilej, że mogę odbiegać od głównego tematu.

        • zwykły czytelnik

          Skoro już na „Ty”, Nie musisz mi przypominać że jesteś właścicielką. Dokładnie wiem kim jesteś i co robisz. Odnośnie stałego bywalstwa to niestety bardzo się mylisz :). Musisz jednak popracować nad czytaniem ze zrozumieniem, wyżej napisałem, że nie piszę KOMENTARZY bo znajdzie się taki co wytknie i literówkę, nie pisałem o literówkach w artykułach. Ech ……. nic dodać nic ująć. :(

          • Przyznaję, złapałeś mnie na tym, że i mi się zdarzyło omylnie zrozumieć Twój komentarz. Ale nie neguję rzeczywistości i nie twierdzę, że i mi się to nie zdarza.

    • Ech, widzę, że nie wszyscy zrozumieli moje intencje. A tymi z pewnością nie było obrażanie kogokolwiek, a zwrócenie uwagi (dość dosadnie, ale w dzisiejszych czasach tylko tak skutkuje…) na poważny problem. A taki właśnie jest, co widać po reakcji niektórych.

      Rozumiem wszystkich oburzonych. Spodziewałam się dużo negatywnych komentarzy. Ale generalnie zawsze tak jest, że ci, co się zgadzają, to milczą, a najgłośniej odzywają się ci, którym coś się jednak nie podoba.

      Możemy się gnoić w komentarzach i hejtować, ale szanujmy się wzajemnie i swoje zdanie.

      PS. Tak samo, jak nigdy nie jeżdżę po alkoholu, tak też nie piszę tekstów.

  • Konrad Uroda-Darłak

    A mówią, że klient nasz Pan – widocznie nie wszędzie.

    • Wybacz, ale traktowanie czytelnika w kategorii klienta powinno być dla niego obrazą.

      • Konrad Uroda-Darłak

        Wybacz, ale płacę swoimi danymi, które non stop zbierane są gdy tylko tutaj wejdę. Poza tym banery reklamowe i inne tego typu rzeczy. Jeśli ja mam nie uważać się za klienta, to za kogo? Ja płacę wyświetleniami i kliknięciami, Wy zapewniacie mi treść. Może Pani czarować rzeczywistość, ale tak to właśnie działa.

        • Jak już się tak przekomarzamy to z pragmatycznego punktu widzenia naszym klientem (w sensie redakcji) jest firma, której sprzedajemy przestrzeń reklamową. To tak jakbyś powiedział, że jesteś klientem radia, bo słuchasz go w samochodzie, a tam lecą reklamy ;)

          • Bo1

            Przecież te reklamy nie są kierowane do ufoludków a właśnie do słuchaczy tego radia którzy są potencjalnymi klientami i dlatego stacja radiowa robi wszystko aby tą słuchalność podnieść a już boże broń słuchacza czymkolwiek zniechęcać .To jest biznes i tu jest/winno być podobnie.

          • Konrad Uroda-Darłak

            Nie będę się powtarzać – zgadam się z poniższym komentarzem.

    • SyoMas

      Klient nasz Pan to chyba najdurniejsze powiedzenie w historii dziejów. Żaden klient nie jest panem wobec jakiegokolwiek sprzedawcy czy dostawcy usług. Takie traktowanie sprzedawcy to czysty wyraz braku szacunku wobec drugiego człowieka.

      • Konrad Uroda-Darłak

        „Takie traktowanie sprzedawcy” czyli jakie? Płacę, więc wymagam – co w tym dziwnego?

        • SyoMas

          Takie traktowanie, które pozycjonuje sprzedawcę/dostwcę w roli służalczej. Bo tak odbieram te durne powiedzenie.
          „Płacę, więc wymagam”? Nic w tym dziwnego dopóki nie wymagasz, by ktoś się przed Tobą płaszczył boś Jaśnie Pan Klient.

          • Konrad Uroda-Darłak

            No wiadomo – wszystko z umiarem i w bezpiecznym zakresie.

  • Egzo

    A mi się wydaje że rozumienie tekstu jest wprost proporcjonalne do jakości tekstu. Więc nie zrzucałbym całej winy na czytelników ale również zwróciłbym uwagę na osoby które je piszą, a wiadomo jakie portale cieszą się największą popularnością i jakich chwytliwych lecz nie na temat używa się tytułów, które potrafią irytować i nie dziwię się że osoby nie doczytują do końca gdyż widać po kilku pierwszych linijkach że czytamy coś innego niż tego oczekiwaliśmy po samym tytule.

    • Dlatego właśnie na Tabletowo staramy się unikać jak ognia nadawania tytułów, które mogą w jakikolwiek sposób zmylić czytelnika. Tytuł niniejszego wpisu jest najbardziej pudelkowym (przyznaję) i dosadnym, jaki napisałam w ciągu pięciu lat portalu. Ale czasem po prostu trzeba.

      Co do winy nadawcy – jasne, że coś w tym jest. Ale w tekście chodziło mi głównie o przypadki, w których coś jest jasno i wprost wskazane, a czytelnik (żeby było jasne – nie na tabletowo, ale ogólnie w internecie) nie chce lub nie umie tego zrozumieć.

      • ASSSZ

        Ten tytuł mnie zmylił, pomyślałem że będzie w języku Suahili :-)

      • ixteec

        Jestem wprost zaskoczony tą ilością poklepywania po plecach w narzekaniu na użytkowników.
        To chyba jasne, że te same słowa dla każdego niosą inne nieco znaczenie i tylko nam się wydaje jak to jasno przedstawiliśmy.
        Wytłuszczenie tu nic nie pomoże bo tu nie chodzi o to aby zaakcentować coś mocniej a raczej opisać to w inny, bardziej zrozumiały sposób.
        Uczmy się od amerykanów z których tak lubimy szydzić, że mało kumaci.
        Oni to już mają za sobą a my nadal z naszym „mądrej głowie dość dwie słowie” plączemy się w nieporozumieniach.

        • ixteec

          Przy okazji wspomnę – od kilku miesięcy już czekam na jakiś nowy felieton pana Marka Pakońskiego.

  • Tomasz Konieczny

    Bardzo trafne uwagi. Polski internet aż kipi od głupoty i bezmyślności. Nie ważne co, ważne żeby coś napisać. Czytanie bardzo boli i przykładem są tu fora dyskusyjne, ktoś wyjaśnia omawiany problem, a poniżej 20 wpisów z pytaniem o rozwiązanie problemu.
    To, że się jest klientem nie oznacza, że można wszędzie z buciorami wejść i robić to co się nam żywnie podoba, bo takie zachowanie świadczy już tylko o braku kultury.

    • Aven

      „polski internet”- ogólnie, internet.

      • Tomasz Konieczny

        Tyle szamba różnej maści, które można spotkać w polskojęzycznym internecie, niema chyba nigdzie.

  • Multiaplikator

    Treść artykułu generalnie słuszna (ludzie często nie rozumieją co czytają) ale uważam, że forma nie ta. Tytuł „uderza” we wszystkich go czytających, co jest krzywdzące dla tych „rozumiejących”. I tak jak napisał AnalFabeta uważam, że większość czytelników tego portalu w ogóle nie pisze komentarzy – ten jest chyba moim pierwszym. Pani Katarzyna za bardzo wzięła do siebie głupkowate teksty kilku zagubionych osobników przyjmując, że jest to norma a nie odstępstwo od niej. Moim zdaniem, akurat tabletowo.pl, na tle polskich portali wypada bardzo przyzwoicie, jeśli chodzi o poziom dyskusji, stąd nie rozumiem tak poważnego tonu tego artykułu. Ja mogę od siebie doradzić więcej dystansu do świata i docenienie tego co się ma – tzn. wiernych i generalnie rozgarniętych czytelników. Chociaż zwrócenie uwagi na zbyt duży pośpiech w życiu jak najbardziej nie zaszkodzi i może kogoś skłoni do refleksji.

  • netdog

    A czy zastanowiłaś się Pani Kasiu, czy problem w komunikacji czasami nie tkwi po stronie nadawcy? Szybkie zrozumienie wymaga czytelnego komunikatu. A czasami ten ostatni bywa zatarty nieco przez indywidualizm nadawcy i subiektywną wiarę w intelekt odbiorcy…

    • No chyba nie powiesz mi, że we wspomnianym konkursie informacja, aby prace przesyłać na adres mailowy, jest zatarta… Znajduje się ona zarówno w tekście artykułu dot. konkursu jak i regulaminie. Cmon :)

      • netdog

        Nie chodzi mi o konkretną informacje n/t konkursu, ani Tabletowo gdzie komunikat jest jasny czytelny.W dygresjii mam na myśli ogólny poziom „nadawców” wychowanych przez otaczające nas media pełne bełkoczących quasiprofi.Czasami słowo pisane megabajtami przypomina język ustaw i paragrafów z minionego systemu, których właśnie celem było zagmatwanie rzeczywistości.Albo manipulacja, która teraz stała się podstawowym narzędziem marketingu, nie tylko handlowego…

    • Ależ oczywiście, że może być tak, że nadawca nie potrafi czegoś przekazać i ubrać w słowa w sposób zrozumiały. Ale głównie chodziło mi o prostsze sytuacje, który wszystko jest napisane w tekście, a odbiorca tak czy siak nie chce tego wyłapać.

      • netdog

        Pani Kasiu, parafrazując słowa pewnego Naczelnego jednego z ważnych europejskich tygodników do swojej gromadki : Fakty, fakty i jeszcze raz fakty w sposób jasny i czytelny a myślenie pozostawcie dla odbiorcy…

  • Łukasz L

    Rosję tak sankcje pogrążyły, że ich nawet badań nie zapraszają? :P

  • uru28

    I tak oto za kilka lat po tekstach pozostaną tylko nagłówki….Kiedyś pisało się listy (jeszcze pamiętam) potem smsy.Jesteśmy pojeni z mlekiem matki newsami i przyzwyczajani do krótkich informacji.W TV jeśli ktoś jeszcze ogląda serwisy informacyjne to 60sek na dany temat.Portale również idą w tą stronę zwiększając ilość krótkich galerii (obejrzyj fotkę i opis i wystarczy). Osobiście jestem zwolennikiem większej ilości felietonów na tabletowo, bo jeśli temat jest ciekawy lub i nie ciekawy temat ale ciekawie opisany to i zaangażowanie czytelnika większe.Kiedyś ktoś gdzieś powiedział (lub napisał( że czytelnika trzeba sobie wychować i jest w tym sporo prawdy.Przy dużej liczbie „newsów” o sprzęcie uwaga spada i będzie spadać bo ludzie podchodzą do tego „ot nowa obudowa,ot deko lepszy ekran” Oczywiście Kasiu to nie zarzut, tylko zjawisko które zachodzi wszędzie i nie jest w kontrze do twoich uwag (te są oczywiście trafne) lecz niejako obok nich.
    Sam z resztą przyznam, że mimo iż pochłaniam książki to nie raz popełniłem gafę( w tym i na tabletowo);)

  • mikki

    Zgodzę się z tekstem Pani Kasi, w swojej pracy wielokrotnie spotkałem się z tym zjawiskiem. Wiele razy trzeba coś tłumaczyć klientowi bo nie rozumie tego co jest napisane np. Na stronie internetowej, pomimo że jest często dana informacja wytłuszczona, pogrubiona, podkreślona, to nadal wiele osób nie potrafi albo nie chce zrozumieć tego co jest napisane. A wracając do komentującego piszącego, że jeszcze nigdy nie skrytykował żadnego swojego klienta, to tylko udowadnia, że kompletnie nie zdaje sobie sprawy z tego, iż sam robi sobie w ten sposób problemy. W mojej firmie często zdarza się skrytykować klienta w delikatny sposób, bo jeśli nie zrozumie tego co czyta, sam może mieć problemy albo być roszczeniowy w stosunku do firmy. Tak więc apeluję do wszystkich: Ogarnijcie się ludzie i zacznijcie czytać ze zrozumieniem to naprawdę nie boli a często wam pomorze.

  • Pawel

    W pełni (lub prawie) się zgadzam. Dla mnie czytanie w internecie ma tą wadę że człowiek czyta szybciej niż gazetę i książkę szukając ważnych informacji w tekście i sporo mu unika. A to wszystko po to aby zrobić to jak najszybciej bo czas goni :(

  • Kiedyś takie osoby otrzymywały miano ‚dziecko-neo’. Ot, dorwałem się do internetu, nie będę się bawił w czytanie, czy ktoś już o to pytał – a co ważniejsze, czy została udzielona odpowiedź. Nie, ja pytam, powielam, bo chcę odpowiedzi. Tu i teraz. Zachowanie bardzo podobne, bo zamiast upewnić się, czy coś zostało napisane i na pewno dobrze to zrozumiałem/am, łapię za klawiaturę napisać to i owo.

    Czas mija, świat idzie (teoretycznie) do przodu, internet się niesamowicie poszerzył i jest teraz dostępny dla mas. Co się okazuje? Zbyt wiele takich osób dołączyło się do surfowania po bezkresach internetu i nie da już rady trzymać tego w ryzach. W rezultacie gdzie się człowiek nie ruszy, tam jeden wielki śmietnik.

    Dodatkowo, w efekcie tej całej ewolucji, do społeczeństwa użytkowników internetu dołączyło mnóstwo osób, które są bardzo, ale to bardzo czuli na krytykę i zaskakująco szybko się czują urażeni. Zwrócić uwagę i już płacz i zgrzyt zębami. Albo zachowania wręcz agresywne. Czasem również wynikające z nad bądź niepełnej interpretacji.

    Zmiany na tym etapie pewnie już nie są możliwe. Ale zawsze warto się postarać, zaczynając od samego siebie. Czytajmy teksty na spokojnie i zrozumieniem, one szybko nie odchodzą.

  • MixhaL

    Polska jezyk trudna jezyk.

  • Rutka

    Katarina, problemem jest możliwość komentarzy pod tekstem; jeśli cenisz własną pracę i siebie tym samym, wprowadź daninę lub wyłącz „dodatki”; zresztą niczego nowego nie wnoszą do tekstu (dodatki jako komenty znafców).

    • Tak cenzurować też nie można, bo czasem czytelnik ma do powiedzenia dużo więcej ciekawych informacji na dany temat niż autor artykułu. Czasem nawet nie potrzeba ekspertów, aby wywiązała się ciekawa dyskusja. Ciężko byłoby oddzielić trolli, którzy piszą dla samego pisania bądź hejtu, od tych, którzy naprawdę wiedzą o czym piszą. Taka cenzura zaszkodziłaby tylko tym drugim.

    • PW

      Ja akurat bardzo sobie cenię komentarze pod tekstami – niekiedy nawet ciekawiej czyta się komentarze niż sam tekst :)

  • aaa

    Testy ze zrozumienia tekstu są bardzo trudne. Kto się uczył języków i miał zajęcia z czytania ten wie jak podchwytliwe mogą być pytania. Tutaj zaś problemem jest raczej skimming, czytanie pobieżne albo nie czytanie w ogóle.

  • Czytelnik

    Pani Kasiu,

    a co z niekompetencją piszących artykuły na tym portalu ? Gdzie się na to można poskarżyć, co zrobić kiedy ręce już opadły ? Proszę o pomoc.

    • Zapraszam na mejla. Chętnie poczytam żale. A jeszcze chętniej artykuły Twojego autorstwa, Drogi Czytelniku.

      • Czytelnik

        Zrezygnuję z emaila – ten artykuł jest świetnym przyczynkiem do takiej dyskusji. Tylko co po tych żalach ? Te uwagi w lepszej lub gorszej, ale nigdy pozbawionej istotnej treści formie znajdują się w komentarzach i nie wpływa to niestety nie podniesienie poziomu artykułów. To jest kwestia tego, że gdybym chciał poczytać tłumaczenia ze stron typu gizchina itp to zwróciłbym się do automatów tłumaczących, których jakość jest coraz lepsza. Dlaczego Pani, jako szefowa tego portalu nie oczekuje od ludzi więcej niż prawie-stałe-kopiuj-wklej ? Przynajmniej niektórzy z nich z pewnością umieją więcej, chociażby Pan Albert. W takiej formie trudno zbudować jakąś tożsamość, a ja jako czytelnik żżymam się na ewentualne Państwa apanaże – bo wydają mi się w dużym stopniu niezasłużone. Temat jest szeroki i nie dotyczy tylko artykułów w typie ‚newsów’. Na przykład testy telefonów: kiedyś pisała Pani o kluczu związanym w wielkością – ostatnio okazuje się że nie jest on stały. Testy nie są powtarzalne, lub inaczej ujmując są w niezbyt istotnych fragmentach. Brakuje testu łączności, utrzymywania i stabilności połączeń, jakości rozmów, prędkości transferu WIFI/LTE. Tak mógłbym mnożyć dalej. Szkoda że Państwa młodzieńcza energia nie jest przyprawiona wystarczającą ilością pasji i cierpliwości do pogłębiania wiedzy. Niestety jesteście średni-.

        • Czytelnik

          *zżymam – przepraszam za błąd

      • Multiaplikator

        No nie, tekstu typu ” Jak Ci się nie podobają artykuły to napisz sobie lepsze” się nie spodziewałem po Pani Katarzynie.

        • Interpretację tego, co napisałam, zostawiam Tobie. Miałam na myśli jedynie to, że jeśli poziom autorów się nie podoba, zawsze Czytelnik może spróbować go podwyższyć.

          Inaczej brzmi, prawda?

          • pavvel

            A co z czytelnikami którzy nie mają czasu/chęci/wiedzy by pisać artykuły na odpowiednio wysokim poziomie, ale za to potrafią czytać ze zrozumieniem, a do tego sięgają również po inne źródła niż wasza strona?
            Być może Multiaplikator jest takim czytelnikiem.
            Propozycja dla niego to pokaż czy potrafisz lepiej albo spadaj?
            Nie sądzisz że tak traktowany czytelnik raczej ograniczy wchodzenie na tę stronkę niż będzie starał się udowadniać, że on potrafi lepiej?

            Tak jak już napisałem – takich macie czytelników jaki potraficie zatrzymać.

          • Zecik123

            Słowo „/wiedzy” należy wykreślić. Aby czytać tekst z danej dziedziny ze zrozumieniem jest ona konieczna. Czasu i chęci można nie mieć ale wiedza jest niezbędna.

  • Zecik123

    „Pośpiech. Czasy instant. Chcemy wszystko tu i teraz. Natychmiast. Ciągle się śpieszymy i nie potrafimy dłużej zatrzymać przy jednym tekście. Chcemy wszystko mieć wytłuszczone, a jeśli poruszany jest trudniejszy temat – wytłumaczenie podane na tacy, by nie musieć szukać go gdzieś indziej. Lenistwo. Skoro już ktoś coś pisze, to mógłby rozwinąć temat, by – znowu – nie musieć szukać dalej i głębiej.” (cytat).
    Zgadzam się z tą opinią. Z przykładami takiej postawy zetknąłem się niejednokrotnie na różnych forach. Skąd takie lenistwo w pogłębianiu swojej wiedzy poprzez samodzielne rozwiązywanie różnych problemów? Postawy typu zadaję pytanie (często jest ono nieprecyzyjne z powodu trudności w jego sformułowaniu) i proszę o odpowiedź są często spotykane.

  • Kuba

    Bardzo ciekawy temat. Zgadzam się z tym, że część polskiego społeczeństwa ma problem ze zrozumieniem treści pisanej, ale ten problem dotyczy także treści niepisanej. Według mnie ten temat sięga głębiej, dotyczy ważniejszych sfer życia, niż internet. Bardzo mnie interesują takie tematy, dziękuję autorce tego tekstu, mam nowy temat do rozmyślań :)

  • Bardzo dobry tekst Kasiu. Problem istnieje i trudno go nie zauważyć. Niemniej uważam, że nim zaczniemy ubolewać nad upadkiem obyczajów i wtórnym analfabetyzmem internautów winniśmy się pochylić nad samym zagadnieniem przyswajania informacji przez mózg. Po pierwsze należy zauważyć, że internet jest medium znacznie różniącym się od nośników analogowych takich jak książki czy prasa. Gdy korzystamy z książki obcujemy z realnym przedmiotem ,który z samej swojej natury nie rozprasza naszej uwagi. Czytanie klasyczne sprzyja skupieniu i zapamiętywaniu treści. W przypadku nowoczesnych urządzeń takich jak tablety, smartfony, ebooki itp. wszystko wygląda zupełnie inaczej. Nasz mózg obcując z elektronicznym gadżetem funkcjonuje zupełnie inaczej. Jest nastawiony na odbiór mnóstwa bodźców tych dźwiękowych i wizualnych. Praca w trybie „wielozadaniowym” skutkuje rozproszeniem uwagi i poziom odbioru treści jest dużo niższy. W internecie można znaleźć informacje na temat badań naukowych które udowodniły istnienie tego zjawiska. Zresztą chyba każdy z nas przygotowując się do egzaminu bądź innego testu wiedzy wolał podczas nauki korzystać z różnej maści ksero lub wydruków niż z wersji elektronicznej książki. Mam zatem smutną wiadomość dla Ciebie Kasiu. Zwiększenie czytelnictwa nie koniecznie przełoży się na lepsze zrozumienie tekstów publikowanych na tabletowo.pl

  • Fakt, czytelników mamy świetnych według mnie, co udowodnili nie jeden razy :) A wyjątki niestety zdarząją się wszędzie i to niestety one dają na pierwszy rzut oka mylne pojęcie o całej grupie.

  • Pod tym, co przed chwilą napisał Tomasz, podpisuję się rękami i nogami. Czytelników mamy naprawdę świetnych. W zdecydowanej większości. Nie chciałam uderzyć we wszystkich – to nie był mój cel. Nim było właśnie zwrócenie uwagi na problem, który jest dość istotny. A że zrobiłam to bardziej dosadnie niż bym się po sobie spodziewała, to też było zamierzone – w innym wypadku przeszlibyście obok tego obojętnie. Zwłaszcza, gdyby tekst miał inny tytuł.

  • SyoMas

    Jeśli mierzyć zainteresowanie artykułem obszernością komentarzy to chyba nie pamiętam takiego.
    Artykuł potrzebny, choć jak to ktoś wspomniał, ugryzie tego, kto problem czytania ze zrozumieniem posiada.
    Racją jest też fakt, że z wiekiem nabierzesz dystansu. A zdaje się, że dziś kolejną cyferkę w wieku osiągasz, więc przy okazji życzę wszystkiego urodzinowego :)

    • Dystansu to ja mam aż nadto! I mówię całkowicie poważnie :)

      Co nie zmienia faktu, że trzeba zwracać uwagę na tego typu problemy. Można je albo przemilczeć, albo spróbować w jakikolwiek sposób ugryźć. Zdecydowałam się na to drugie, choć dość długo po napisaniu tego tekstu myślałam czy faktycznie powinnam kliknąć przycisk „publikuj”. Ostatecznie się na to zdecydowałam i wiele wskazuje na to, że zrobiłam słusznie.

      A komentarze i ich obszerność bardzo mnie cieszą. Nawet, jeśli ktoś się nie zgadza z moim zdaniem lub uważa, że go zaatakowałam (co nie było moim celem).

  • chris

    Siemka, ciekawy tekst. Ja mieszkam w Niemczech półtorej roku, i powiem że w krajach europejskich ludzie nie obrażają się po forach nie wtykaja błędów. Szkoda ze nie ma takiego zrozumienia i wzajemnej pomocy. Myślę ci którzy nie czytają do końca to większość młodzi ludzie. Dopiero do szkoły chodzą ale to nic nie szkodzi – trzeba wybaczyć. Stosuje zasadę na głupie pytania nie odpowiadam . Pozdrawiam

  • pavvel

    Wszystko pięknie. Jeszcze piękniej byłoby, gdyby piszący zawsze rozumieli o czym piszą, żeby się nie śpieszyli, przeczytali swój tekst, czy ma sens, czy nie ma w nim błędów wynikłych z pośpiechu i/lub braku wiedzy.
    Zaznaczam, że nie literówki czy też o brak przecinka w zdaniu mi chodzi, ale o błędy rzeczowe.
    Odnoszę wrażenie, że poziom komentarzy koreluje z poziomem artykułu i szerzej z poziomem strony na której ten artykuł jest zamieszczony.

    Takich macie czytelników jakich do siebie zdołaliście przekonać i przy sobie zatrzymać.

    • Całkowicie się z tym zgadzam. Nie twierdzę, że pośpiech towarzyszy nam jedynie przy czytaniu – zdecydowanie nie. Podczas pisania chcemy daną informację przekazać jak najszybciej, przez co zdarza się, że błądzimy (czasem dość mocno). Ale pośpiech nie jest tu jedynym powodem popełniania błędów i nie można wyłącznie na niego zganiać.

      Staram się stale podnosić swoje kompetencje, ale i redaktorów, by poziom był coraz wyższy.

      Poniższe komentarze pokazują, że tematy trudne warto poruszać, a poziom Czytelników jest wysoki. I mam nadzieję, że to się nie zmieni.

      Bo Czytelników naprawdę mamy świetnych. I nie piszę tego, by się „podlizać”. To jest po prostu niezaprzeczalny fakt.

  • Teriero

    Z innej beczki.
    A mi się marzy wreszcie niezależny portal produktowo-technologiczny w którym „krytykanctwo”, szambo i polskie narzekańsko-hejterowe piekiełko można było by skanalizować w kierunku czegoś dobrego. Zasada była by prosta: Im więcej przywalone – tym lepiej. Bo czy ostrożne poklepywanie przez recenzentów nowego produktu, czy technologicznej usługi jest obiektywne, kiedy nad głową czuje się oddech życiodajnego sponsora, reklamodawcy, czy tez dystrybutora? Czy są obiektywne opinie rozczarowanych użytkowników, którzy wydawszy uciułane grosze, teraz dla polepszenia ego zakłamują rzeczywistość? Często spotykam się z faktem finezyjnej kokieterii przez recenzentów (ze względu na układ) jakiegoś nowego produktu, technologicznej usługi otrzymanych ze staranie wyselekcjonowanej partii, który już w chwili kiedy trafia do sprzedaży okazuje się totalnym bublem. A po kilu miesiącach jego egzystencja na rynku zostaje ratowana drastyczną obniżką ceny. Przypomina mi się filuterna i gloryfikująca recenzja pewnego znanego tableta, kompletnie produkcyjnie skopanego. Pełnego niedoróbek o których aż huczały zagraniczne fora w opiniach sfrustrowanych użytkowników a który wręcz był polecany przez pewien nasz swojski portal…

    • Wiesz co… kiedyś wpadłam na pomysł, żeby założyć blog, na którym pojawiałyby się same posty zawierające narzekanie – na wszystko, co nam się w życiu nie podoba (nie mówię tu wyłącznie o elektronice). Bez moderowania komentarzy. Każdy pisze, co chce, może się wyżyć w komentarzach i w tekstach. Po czym stwierdziłam, że nie mogłabym czegoś takiego prowadzić, bo o ile jestem odporna na krytykę (konstruktywną) i mocne słowa, to chyba nie aż tak bardzo, by nie moderować komentarzy nawet na „narzekającym blogu” – tam by się roiło od przekleństw, niesmacznych żartów, etc.

      Ale wracając do tematu, który (słusznie) poruszyłeś. Nie jest łatwo pisać recenzji sprzętu, którego producent płaci za reklamę na portalu – nie twierdzę, że jest inaczej. Ale jeśli reklamodawca chce mieć wpływ na Twoje zdanie, a Ty nie masz nic przeciwko, to znaczy, że jesteś sprzedajny i jeśli zgodzisz się na taki układ, to przegrałeś. Bo wiarygodność redaktora/blogera/czy jakbyśmy tej osoby nie nazwali jest najważniejsza. Co innego, jeśli piszesz tekst sponsorowany i jako właśnie taki jest oznaczony – to też trzeba odróżnić.

      Mam ten komfort, że współpracuję z firmami, które doskonale zdają sobie sprawę z tego, że jestem osobą, która potrafi znaleźć i doczepić się do nawet najmniejszych szczegółów, które mi nie pasują (przedstawiciele wielu z nich przywoływało moją niezłomność, jeśli można to tak nazwać, składając mi życzenia z okazji 5-lecia istnienia portalu – to było dla mnie niesamowicie miłe). Firmy, które tego nie potrafiły zrozumieć, zrezygnowały z udzielania się reklamowo na tabletowo – nasze drogi się rozeszły.

      • Teriero

        Nie deprecjonuje Pani Kasiu Twojej niezłomności, ale z autopsji znam sytuację, że może nie samo uzależnienie od przedstawiciela czy dystrybutora, ale swoiste zachowanie pewnego rodzaju „dyplomacji” czasami nie pozwala na bycie do końca obiektywnym i wymusza pewnego rodzaju kontrybucje.

        Co do idée fixe centrum „narzekaństwa i krytykaństwa” to miałem raczej na myśli swoisty amalgamat maniery niemieckiego Stiftung Warentest połączonego z analizami chłopaków z XDA-Developers, okraszany krytycznymi komentarzami i spostrzeżeniami „zwykłych” użytkowników. Problemem mogła by być jedynie cenzura komentarzy frustratów i marzycieli. Taki samofinansujący się portal (blog, serwis…?), którego bali by się producenci i dystrybutorzy, ale i go kochali z czasem…
        Tajemnica tkwi analogicznie w tym samym patencie dzięki któremu motoryzacyjny światek przez lata ma szacunek i dystans do pewnego pucułowatego Angola z jego mało rozgarniętymi gośćmi w znanym TV programie, którzy czasami opluwają jeszcze świeże i na pozór świetne produkty tego rynku.

        Mimo wszystko z okazji 5-cio latki życzę Tobie Pani Kasiu po raz wtóry sukcesów, niezłomności i fantazji.

  • Może się przełożyć, ale oczywiście nie musi. Niemniej – lepiej, żeby społeczeństwo czytało (rozwija – chyba nie muszę rozwijać tematu) niż żeby tego nie robiło.

    A pod całością komentarza podpisuję się z całą stanowczością.

  • Kewin Karlos

    Wszystko dlatego, że komentowaniem na tabletowie zajmują się głownie bezrobotni, starsi mężczyźni z małych miasteczek. Tak poważniej, na polskich forach starach często spytać się o cokolwiek. Badania nie obejmowały poziomu złośliwości.

Tabletowo.pl
Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona