+6Nasi autorzy
Ważne

Nie uczmy dzieci programowania

Z góry przepraszam za ten krzykliwy tytuł, ale chciałbym, żeby temat wywołał dyskusję. Na jednym z dużych portali technologicznych przeczytałem dzisiaj tekst, który postulował wprowadzenie obowiązkowych lekcji programowania w podstawówkach – na fali akcji typu „Hour of Code”.

Od razu wzbudziło to mój sprzeciw. I nie dla tego, że uważam programowanie za bezwartościowe czy niepotrzebne. Przeciwnie – zabawę z programowaniem zacząłem nie mając jeszcze 10 lat, skończyłem informatykę na Politechnice i zawodowo zajmuje się projektowaniem systemów informatycznych. Sprzeciw mój budzi nie sam przedmiot, lecz postulowanie jego powszechności i argumenty za jego wprowadzeniem. I podstawowe pytanie. Po co?

Uczymy myśleć

Dzieci już w podstawówce mają przeładowane plany zajęć i sporo (moim zdaniem) niepotrzebnych przedmiotów. Pewnie, że fajnie, gdyby dziecko wiedziało co nieco o programowaniu. Ale również o motoryzacji, budowie maszyn, architekturze, budownictwie, ubezpieczeniach i systemach bankowych, ekonomii, karnistyce, elektronice… Dlaczego akurat programowanie? Wiele osób twierdzi, że jest to zajęcie szalenie rozwijające, pobudzające kreatywność i uniwersalne. Z tym mitem spróbuję rozprawić się później – teraz chciałbym skoncentrować się na rzeczy najważniejszej – uczeniu myślenia.

Dzieci w wieku 6-12 lat naprawdę nie potrzebują wiedzy specjalistycznej z dziedziny informatyki. Zapewne i tak bieglej posługują się komputerami i urządzeniami mobilnymi niż ich rodzice. Szkoła powinna rozwijać kreatywne myślenie, krytyczny umysł i samodzielność. Czy nauka języka programowania jest najlepszą metodą do tego celu? Śmiem wątpić.

Programowanie to nie nowe technologie

Kolejnym argumentem osób optujących za obowiązkowością nauki programowania jest to, że umiejętność kodowania pomoże wieść lepsze życie prywatne i zawodowe w świecie nowych technologii. Według mnie jest to całkowita nieprawda. Po pierwsze, programowanie to nie tylko malutki wycinek świata nowych technologii, a nawet malutki wycinek świata informatyki.

W tym drugim świecie jest dużo bardziej ciekawych i rozwijających zagadnień niż programowanie, na przykład: architektura komputera, budowa systemów operacyjnych, sieci komputerowe, bezpieczeństwo i szyfrowanie, teoria informacji, bazy danych, biometryka, automatyka i sterowanie… Dlaczego programowanie, a nie te dziedziny? Tutaj ktoś odpowie: „bo programowanie łączy te wszystkie tematy”. Po części tak, ale to prowadzi do kolejnego mitu. Czy programowanie pomoże nam lepiej obsługiwać komputer czy tablet? Lepiej obsługiwać tokarkę czy maszynę CNC? Pozwoli być lepszym architektem? Budowniczym? Ekonomistą? Jeśli nie, to po co programowanie społeczeństwu, które w 99% składa się z nie-programistów?

code

Klepanie kodu, zmieniające się technologie

Jakkolwiek by nie zaklinać rzeczywistości, programowanie to w praktyce często „klepanie kodu” – czynność dosyć mechaniczna i mało rozwijająca. Programowanie to trochę algorytmiki, znajomość składni języka i bibliotek oraz w przypadku bardziej rozwiniętych programistów – znajomość struktur danych i dobrych praktyk programistycznych. Mało tu miejsca na kreatywne myślenie, „rozwiązywanie problemów” czy nieszablonowy tok rozumowania. A na pewno nie w podstawówce, gdzie nie będą implementowane żadne skomplikowane algorytmy, a raczej proste pętle i instrukcje warunkowe, sterujące wejściami i wyjściami programu. Logiki dziecko powinno uczyć się na matematyce, a obsługi komputera na informatyce (technologii informacyjnej). Ale gdzie tu miejsce dla obowiązkowego programowania?

Kolejny argument jest taki, że umiejętność programowania przyda się w życiu zawodowym. Jasne – napisanie pętli w Pascalu w wieku 7 lat zrobi ze mnie programistę zarabiającego 15 000 na rękę. Bardziej obawiałbym się, że obowiązkowa lekcja programowania i ocenianie przez nauczyciela może zniechęcić zamiast zachęcić do wybrania tej ścieżki rozwoju zawodowego. Języki programowania i technologie z nimi związane zmieniają się bardzo szybko. Czy ktoś naprawdę myśli, że wiedza nabyta w wieku 6-8 lat przyda się 25-latkowi szukającemu pracy? Za 5-10 lat języki funkcyjne czy obiektowe będą zastępowane przez programowanie „graficzne”, polegające na przestawianiu „klocków” i opisywaniu ich zależności. Ba, wszystko idzie w stronę programowania językiem naturalnym (mówionym). A specjalistów-programistów używających języków niskopoziomowych potrzeba coraz mniej. Technologię przyszły programista poznawał będzie najwcześniej na studiach – a w praktyce dopiero w trakcie wykonywania swojej pierwszej pracy zawodowej – TAK SZYBKO zmienia się ten rynek.

Czy programowanie rzeczywiście przydaje się w życiu? Tak, jeśli jesteś programistą. A nie każdy nim musi być – przeciwnie – interfejsy aplikacji i urządzeń, z których korzystamy, są coraz prostsze i już nie trzeba znać komend DOS-owych, żeby otworzyć plik tekstowy czy uruchomić Windowsa 3.1. Nie mam złotego sposobu na uczenie dzieci myślenia, ale według mnie programowanie absolutnie nie jest rozwiązaniem problemu naszego szkolnictwa. A jeśli ktoś będzie chciał wzbogacić lekcje informatyki o elementy robotyki, algorytmiki czy budowy komputera? Podpiszę się pod tym obiema rękami – ale nie nazywajmy tego „nauką programowania”.

Jeżeli znalazłeś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij tutaj. Możesz też zgłosić błąd pisząc na powiadomienia@tabletowo.pl.

Komentarze

  • stiopan

    I co drugi na ulicy będzie trzaskał pętle w Pythonie. Ciekawa perspektywa ale zupełnie bez sensu. Popieram autora.

  • dareczq

    moim zdaniem jedna lekcja programowania na tydzień w ostatniej klasie podstawówki nikomu by nie zaszkodziła, a wręcz mogłaby sprawić, że ktoś zainteresowałby się poważniej tym tematem.

    • stiopan

      Od tego są zajęcia dodatkowe.

    • Skąd/gdzie znajdziesz nauczycieli-programistów?

      • dareczq

        A mało to programistów mamy;P ? Z drugiej strony równie dobrze nauczyciel informatyki mógłby prowadzić z programowania zajęcia (podstawy programowania naprawdę nie są trudne).

        • Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę kto uczy informatyki w naszych szkołach ;)

          • dareczq

            :). Nie wiem jak jest teraz, ale za moich czasów (jakieś 20 lat temu) byli to ogarnięci ludzie.

          • Teraz mało ogarniętych ludzi chce pracować za pensję nauczyciela. Nauczycielami informatyki zostają nauczyciele innych przedmiotów (muszą mieć wykształcenie pedagogiczne) i po jakichś jednodniowych kursach informatyki. Moja ciocia tak uczy. I jak ma problem z instalacją Windowsa czy podłączeniem internetu to dzwoni z pytaniami…

          • Oizo

            No ale bez przesady, chyba nie mowimy tutaj jakis mega zaawansowanych aplikacjach/projektach. Takie proste zadania jak hello world czy działania na liczbach nie sa chyba jakims extra utrudnieniem… I tu nie chodzi o trudnosc, ale nauczenie pewnych zasad kodowania. Potem jak sie zlapie zle nawyki to niestety jest ciezko potem dlatego uwazam ze najwazniejsze sa podstawy. A teraz nauczyciele informatyki to tak naprawde nauczyciele techniki czy nawet jakis innych przedmiotow.

          • Takie programy i lekcje są tak skrajnie nudne i bezużyteczne, że nawet nie wiem od czego zacząć krytykę takiego pomysłu. To by tylko zniechęciło dzieciaki do programowania.

          • marser

            aaaaa to zależy od nauczyciela :). Ja miałem przyjemność mieć w podstawówce nauczyciela matematyki, który nie dość, że potrafił wyjaśniać z sensem, zainteresować tematem, to jeszcze lekcje mijały jak przeciągi. Prowadził też w późniejszym okresie (jak już opuściłem mury szkoły) pozalekcyjne zajęcia z informatyki :) i wiem że miał full obłożone terminy bo dzieciaki się same garnęły.

          • Otóż to – pozalekcyjne. Bez przymusu, bez „programu do zrealizowania”, bez wystawiania ocen, bez prac domowych. Sprzeciwiam się nie programowaniu, lecz przymusowi i powszechności.

          • marser

            ale to były czasy 486 i pentium ;). Szkoły nie stać było nawet na to a ten gościu jakimś cudem zorganizował dla dzieciaków skądś i zrobił sam własną sieć :). To był ten typ nauczyciela których trzeba z latarnią szukać :D. Ale co do tematu artykułu. Moim skromnym zdaniem informatyka (podstawy) w podstawówce taaaak, programowanie niekoniecznie. A na pewno nie jako osobny przedmiot.

          • marser

            No i tu zahaczyłeś o sedno sprawy „…Potem jak się złapie złe nawyki …”. Właśnie dlatego powinni nawet podstaw uczyć osoby, które wiedzą z czym to się je zarówno od strony teoretycznej jak i praktycznej, aby jak dzieciak zada bardziej rozgarnięte pytanie, był w stanie z sensem mu wyjaśnić. A takich to nawet w szkołach średnich i wyższych o profilu nie informatyczno-technicznych czasami brakuje.

        • Mamy cholernie mało. Spróbuj jakiegoś zatrudnić, się przekonasz jak trudno jest znaleźć (i oczekiwania płacy od tych co ledwo sobie radzą będą kilkakrotnie wyższe niż płaca nauczyciela – nie bez powodu, bo programista bez kłopotu znajdzie jeszcze bardziej płatną robotę za granicą, nawet nie musi wyjeżdżać). A freelancerzy są wszyscy kompletnie zawaleni robotą, do tego stopnia, że już podrzucamy sobie zlecenia nawzajem, a i tak nie ma komu podrzucić, bo nie ma nikogo kto ma wolny czas na dodatkowe zlecenia.

      • marcinsud

        Zwykły informatyk robi semestr podyplomówki z pedagogiki i już nie ma problemów, inna kwestia jest taka czy zwykły informatyk pójdzie pracować do szkoły za tak marne pieniądze.

      • Wystarczy dobry podręcznik i ściśle napisany program zajęć i technicy informatycy sobie poradzą (i może czegoś przy okazji nauczą)

        • Podręcznik i ćwiczenia krok po kroku – definicja nudziarstwa ;)

          • Napisałem „dobry podręcznik”, a ćwiczenia krok po kroku sugerują zły. Przejrzyj sobie podręczniki dla nauczycieli – jeśli są dobrze zrobione, to nauczyciel nie musi znać przedmiotu, aby zrobić naprawdę interesującą lekcję. Nie musi też być części dla uczniów, wystarczy dobry podręcznik dla nauczycieli.

      • Anna Oleksiuk

        Sądzisz, że rynek pracy dla programistów jest nieskończenie wielki?

        • W Polsce na razie tak.

          • Anna Oleksiuk

            Przepraszam, ale z definicji nieskończoność nie może trwać tymczasowo.

    • I może młodzi ludzie zaczęliby myśleć :) Chociaż z drugiej strony patrząc jak przekazywana jest wiedza z podstaw programowanie to zraziło by to jeszcze więcej osób.

  • Kewin Karlos

    Po pierwsze, trzeba mieć kadry. Wielu nauczycieli informatyki, to absolwenci WSP, którzy później przekwalifikowali się (głównie byli to specjaliści od prac ręcznych!). Uczono mnie QR Basica i takich tam, tak że nie wiem już nawet dokładnie czego,nie mówiąc o dalszej przydatności tej wiedzy. Podstawowe podstawy o charakterze informacyjnym na pewno przydadzą się, ale po to by zasygnalizować istnienie tego działu nauki. Ktoś na pewno pójdzie w tym kierunku. W szkołach zamiast nauki podstaw programowania, należałoby wprowadzić musztrę. Lepiej zaowocuje ;-)

    • W moim liceum, żeby przystąpić do lekcji informatyki trzeba było zalogować się do linuksa wpisując swój login i hasło „Bardzo kocham moją szkołę, bo to mój drugi dom.” Oczywiście nawet bez gwiazdkowania hasła, tylko z statycznym promptem. Nie muszę dodawać, że zawsze pod wpływem stresu kilka osób przez całą lekcję się nawet nie zalogowało… Połączenie musztry i informatyki? ;)

      • Kewin Karlos

        Na pierwszych zajęciach z Unix ulubionym sportem było zalogowanie się na konto kolegi i zmienienie mu hasła. Trzeba było być szybkim. Z mozołem uczyłem się tworzenia baz danych w dBASE i FoxPlusie, tylko po co! Duża część z połowy przyszłości narodu posiada zwolnienia z zajęć fizyczny wystawione przez rodziców (głęboko skrywany powód to brak czasu na odbudowanie makijażu!). Nauczyciele (co niektórzy) ograniczają się do regułek i później róbcie co chcecie. Musztra, jak oddzielny przedmiot – dla jednych i drugich ;-)

        • No i tak jak z WF-em problem jest systemowy. Nie wystarczy wprowadzić obowiązkowy WF, żeby naród był wysportowany. Tak jak nie wystarczy wprowadzić obowiązkowej nauki programowania, żeby w przyszłości nasz kraj był drugą krzemową doliną.

    • Jeśli powstaną dobre podręczniki to i sprzątaczka z nich nauczy.

      • Kewin Karlos

        W drugiej dekadzie dwudziestego ja bym mocno zastanowił się, gdybym miał wszystkie sprzątaczki wrzucać do jednego worka (można zdziwić się). Gorzej z pedagogami, którym brakuje tych przysłowiowych pięciu procent ;-)

  • Tomasz Lenartowski

    Moją koleżankę w liceum informatyki uczy WF-ista więc jakoś słabo to widzę. Pewnie nawet jakby było w programie i tak by nie było realizowane.

    • koszalinski

      :DD
      To pewnie uczy metodą WF-manów „Macie komputery i pograjcie”?

    • Zawsze będzie problem z dobrymi nauczycielami informatyki (jeśli chcesz by byli to programiści) ze względu na ogromną różnicę płac między szkolnictwem a programistami.

  • Zjadacz Szczawiu

    ….co ty gościu, konkurencji się boisz ?
    Jak zaczną od 6 lat , to fakt , po 20-tce szybko cię przegonią

    • Tak, taki właśnie był ukryty motyw tego felietonu. Zniszczyć konkurencję w zarodku.

      • Zjadacz Szczawiu

        …..dobra, dobra ja tam swoje wiem. Im więcej informatyków tym lepiej. A najlepiej programistów amatorów: jak se sam coś podłubię w kodzie to się nie muszę prosić z ‚łaski mi danych’ Wielkich Panów Informatyków, co to kawę od rana posuwają i rechoczą z uciechy na YT.
        Ile wiedzy , tyle wolności w pracy i zagrodzie !

        • No tak, bo jako pracownik nieinformatycznego działu korzystając z end-userowych aplikacji i ich front-endu możesz sobie podłubać w kodzie, jak coś jest nie tak i wprowadzić globalne zmiany %-)

          • Zjadacz Szczawiu

            …….więcej refleksji nad ‚tematem’.
            Nie chodzi o globalne zmiany tylko lokalne.
            Jak na ten przykład znam dobrze Visual Basic for Appl’n dla Excell to spokojnie zapuszczam procedurkę Sub, wypijam trzecią kawę i porechoczę z uciechy na YT, gdy inni w tym czasie…….
            Trybisz ?

          • Gdy inni w tym czasie co? Będą pić kawę, oglądać YT i czekać na support? A support jak naprawi/poprawi błąd, to rozdystrybuuje poprawiony plik globalnie, zamiast doprowadzać do lokalnej fragmentacji?

          • Zjadacz Szczawiu

            …nie.
            Inni w tym czasie pracują z kilkoma aplikacjami i wykonują tam te same czynności ‚a la muł’ , które moja procedurka załatwi bez mydła i bez mojego Ctrl C + Ctrl V.
            W pracy pojawia się zatem czas na rozrywkę, zatem jak najbardziej uczyć, uczyć i jeszcze raz uczyć algorytmów i kodu
            i życie stanie się proste, łatwe i przyjemne !

          • orson

            Bajki opowiadasz. Samą procedurę trzeba napisać a na to potrzeba czasu. Poza tym excel nie będzie ci się komunikowal z zewntrznymi aplikacjami. Przypadek ktory opisujesz zdarza sie raz na milion i wtedy rzeczywiście programowanie sie przyda. W 99.99999% pozostałych przpadków nie

          • darek

            dlaczego ma sie nie komunikowac z zewnetrznymi aplikacjami?
            Znasz VBA mozesz sie pobawic. Pamietam jak zaczynalem, pierwsze kroki w progr to wlasnie z excelkiem. W kilka minut mialem dowolny raport finansowy dla nie takiej malej firmy (importowane z Sage’a).

            Odnosnie artykulu i przestarzalych technologii a jezyk C. Przeciez uzywamy go praktycznie wszedzie.

          • darek

            Ponadto jesli chodzi o programowanie dla dzieci to nie beda sie one raczej uczyc zadnego jezyka tylko co najwyzej tworzyc jakies mini gry w jakims prostym srodowisku.

          • Łukasz Leśkiewicz

            Sam pracuję w sporej firmie 5k+ pracowników, jako informatyk. W 15 osób utrzymujemy bardzo rozległą infrastrukturę + modernizacje, projekty i wdrożenia. Typowo biuro widząc informatyka z kawą automatycznie uznaje, że cały dzień nic nie robi :)

            Jestem przeciwny uczeniu dzieci „po łebkach” programowania, nie każdy musi być programistą i na pewno nie będzie, do tego też trzeba mieć predyspozycje. Jedne dzieci będą klepały coraz większe programy, podczas gdy inne będą wkuwać składnie.

            Kariera programisty powinna być drogą obraną świadomie i z własnej woli. Dzieci i nastolatki zazwyczaj nie są świadome tego jak ta praca wygląda…

            „Informatycznie uzdolnionych” pracowników spoza IT wszyscy uwielbiamy :) Pod warunkiem że de facto posiadają jakąś wiedzę w danym obszarze a nie bez jakiegokolwiek zaplecza zaczynają „dłubać” bez znajomości środowiska. W 80% przypadków kończy się wołaniem bezużytecznych informatyków z kawy żądając natychmiastowej naprawy ;) Ostatecznie nieważne kto namieszał, i tak wina IT.

            Pomijam już fakt fragmentacji wynikłej z takiej dłubaniny… Masz pomysł? Przedstaw, zrealizuj i rozpocznij wdrożenie.

            Warto też nadmienić, że legendarne zarobki w IT są bardzo mocno przesadzone ;)

          • Zjadacz Szczawiu

            ..muszę wyprostować błędne myślenie :
            +jak masz wszystko poustawiane w firmie = sieć,kable, routery, wifi, PC-ty + soft z reguły naprawy w 85 % to przejęcie pulpitu od delikwenta , patch lub inne takie tam…więc jak w firmie wszystko hula to nic nie musisz robić, kawusia w dłoni , na jednym ekranie monitoring a na drugim YT i napie…..my na system, kaczorów, komorowskich , gejów itd.
            Sam miód i śmietana z rana !

          • Łukasz Leśkiewicz

            Kolego, poustawiać to można sobie w firmie 25 osobowej… Jeżeli u was tak jest, świadczy to tylko że pion IT jest źle zarządzany i zwyczajnie śpi ;)

            Pamiętaj, że każdy patch powinien być objęty procedurą wdrożenia :) A to jest czas.

          • orson

            Hahahaha. No bo tak dużo pań halinek z biur potrzebuje pisać własne makra i suby w VB. Mistrz ;)

      • david mitrega

        I tu się z tobą zgodzę. Typowy klepacz kodu dość szybko kończy karierę bo młode wilki (coraz młodsze) są skokowo lepsze, więc niech lepiej w LOL-a klepią na komputerach.

  • Gites

    Tutaj powinna obowiązywać prosta zasada: Żeby dodać jeden przedmiot należy jeden zlikwidować. Jestem pewien, że w szkole znalazłoby się parę zupełnie zbędnych przedmiotów. Nie można na barki dzieciaków zrzucać coraz więcej bo wymiar dydaktyczny będzie zerowy.

    • religia / etyka? ;)

      • Gites

        Nie wymieniałem celowo żadnego przedmiotu bo każdy ma własny pogląd na polski system kształcenia ;)

        • Religioznawstwo jest dość specjalistyczne, wystarczy historia, a kogo zainteresuje to głębiej może sobie swoje doczytać (polecam szczególnie nordyckie mity są przezabawne, oraz mezopotamskie i egipskie, bo pokazują jaką posklejaną kalką starych pomysłów są dzisiejsze religie).

          • Maniiiius

            Akurat religia nordycka jest w dużej mierze oparta na Chrześcijaństwie. Oczywiście nie od podstaw, ale przez nie doszło do licznych modyfikacji.

      • dafuq

        Bezsensowne przedmioty, na których z doświadczenia wiem, że nie robi się nic produktywnego:

        wiedza o społeczeństwie,
        edukacja dla bezpieczeństwa,
        etyka,
        wiedza o kulturze,
        technika,
        muzyka,
        plastyka.

        Jakby zlikwidować wszystkie powyższe i wprowadzić zamiast tego programowanie to byłby gites.

        • Marcin Wojciechowski

          Do tego zestawu bezproduktywnych przedmiotów dodałbym religię. Nie ma z niej najmniejszego pożytku a jest tylko religijna indoktrynacja…

          • Anna Oleksiuk

            Jaka straszna i okropna indoktrynacja widać po Tobie właśnie.

          • Marcin Wojciechowski

            Nic nie poradzę, że religia jako przedmiot jest zupełnie do niczego nie potrzebna. Religia powinna ze szkól trafić na sale katechetyczne czyli tam gdzie jej miejsce. Szkoły powinny być wolne od jakiejkolwiek indoktrynacji religijnej i zachowywać swoją świeckość.

        • Luks

          Faktycznie z wiedzy o spoleczenstwie nie mam zadnych specjalnych wspomnien ale nie uwazam ich za zbedne. Po prostu program nauki zrobic bardziej ciekawy. Moze cos dopracowali przez te dziesiat lat od mojego dziecinstwa?

        • Anna Oleksiuk

          Nie za bardzo rozumiem – jaki jest związek między twoimi doświadczeniami ze szkoły, a wartością przedmiotów szkolnych? Jak nie lubię/nie ogarniam matmy i mam beznadziejnego nauczyciela, to rozumiem, że matmę też można swobodnie dorzucić do tej listy?

      • Fv

        Ani pan, panie Piotrze, ani pana interlokutorzy nie maja pojecia jak wartosciowym przedmiotem w szkole jest etyka ktora, nota bene, zawiera w sobie religioznawstwo. Moje ateistyczne dzieci – sztuk 3 – bardzo lubia ten przedmiot. Nauka jest międzywydziałowa (klasy 1-6), w malych grupach. Etyka jest ZAMIAST religii.

  • wroxx

    Trochę się obawiam, że jeśli wprowadzi się programowanie do szkół, to wielu ludzi, którzy aktualnie studiują, lub zamierzają studiować informatykę, nie dostanie pracy, bo pracodawcy będą woleli trochę poczekać na nowe pokolenie uczone programowania od podstawówki, a nie, jak ma to obecnie miejsce, od liceum, i to tylko, jeśli wybrało się odpowiedni kierunek.

    • Tak, bo pracodawcy poczekają 10 lat na pracownika, a w tym czasie prezes w przerwie spotkań biznesowych będzie oprogramowanie dla firmy pisał. Jeśli boisz się o przydatność nie zatrzymuj się po studiach, tylko ucz dalej, wyciągaj nową wiedzę z pracy, którą wykonujesz, a zapewniam cię, że pracodawcy przyjmą cię z otwartymi rękoma.

  • bull

    Nauka podstaw zegarmistrzostwa, stolarki, budowlanki, fizyki kwantowej i biologii molekularnej też poszerza horyzonty. Może wprowadźmy je jako obowiązkowe przedmioty w szkole? Jaki ma być tego cel? Bo wprowadzanie zmian dla ich samych jest bezsensowne.

    • Fizyka kwantowa jak najbardziej powinna być nauczana. I w sumie w pewnym zakresie jest, przynajmniej w liceum. Chociaż nieskutecznie, bo spotkałem ludzi, którzy dylatację czasu w Interestellar uznali za głupią i zmyśloną i zepsuła dla nich cały film.

      • Maniiiius

        No bo jak to tak? W Gwiezdnych Wojnach czas płynął wszędzie tak samo…

  • barilla

    Obowiązkowe programowanie – jak najbardziej bez sensu. Za to algorytmikę od kopa bym wprowadził.

    • Myślę że dla tak małych dzieci nauka programowania to nie byłoby C++ tylko właśnie proste algorytmy na układanych klockach i innych tego typu rzeczach, a potem można stopniowo wejść w jakieś proste programiki. Jeśli chcesz ich jednak zainteresować to nawet nie wspominaj algorytmiki – pokaż za to jak programowo robić gry i zabawne animacje stworzonek (np. żeby skakały gdy się je kliknie).

  • tomek

    Ja programowałem od 5-tej klasy podstawówki bo kompilator Pascala był jednym z niewielu rzeczy które działały na moim komputerze (286 AT). To były czasy…. Ci co mieli już 386 trzaskali w tym czasue w Dooma i Quake’a. Teraz moja wypłata ma 5 cyfr i jedynkę z przodu, a kumple od Doom’a wydają prawo jazdy w urzędzie…

    Im dłużej pracuję, tym więcej pracy widzę w tym zawodzie w przyszłości. Nie mówię, żeby dzieci od razu uczyć programować, ale uczyć dzieci korzystać z bardziej złożonych systemów konfiguracyjnych. Za 10 lat jak pójdziesz do Castoramy, to 50% asortymentu wydrukują Ci na miejscu na drukarce 3d – dokładnie tak jak sobie klient życzył (jeżeli dalej będziemy chodzić do sklepów oczywiście). Te osoby, które będą umiały obsługiwać tego typu systemy nie będą mieć najmniejszych problemów z pracą…. a informatycy będą im te systemy utrzymywać :)

  • Klaudiusz IO

    Obecnie programy nauczania są tak odchudzone, że dzieci naprawdę wychodzą ze szkoły bez wiedzy podstawowej. A czy programowanie się przyda? Pewnie, że tak! Jest to coś co zmusza do myślenia i kombinowania. Mi ta podstawowa wiedza która mając kilka lat łapałem na ZX81 do dziś się przydaje i procentuje. Programować można nawet bez komputera. Chodzi pewne uporządkowanie procedur aby osiągnąć planowany efekt i tyle.

  • Bzdura, że znają się na technologii. Znają się na obsłudze, co powoduje, że rodzice się zachwycają, bo sami nie potrafią kompletnie NIC co związanego z komputerami. Programowanie jest cholernie ważne i będzie coraz ważniejsze. Usunąć religię ze szkół i będzie czas i miejsce na programowanie.

    • Maniiiius

      Programowanie? Phe… Bzdura! Elektronika jest ważna! Bez elektroniki nie było by czego programować.Elektronika? Phe… Bzdura! Bez mechaniki to byś sobie elementy z drewna strugał! Itd..

  • Sony

    Ja uważam, że należy wypier… RELIGIĘ – jest nie potrzebna. Za moich czasów chodziło się na religię do plebani. Kto chciał to chodził – dziś każdy w zasadzie MUSI, bo religia jest w środku zajęć a alternatywy nie ma, lub co gorsza Etykę prowadzi ten sam ksiądz :) :)

    A na jej miejsce wprowadzić PODSTAWY EKONOMI :

    Od małego powinno się uczyć zasad działania ekonomii, powinno się przedstawiać mechanizmy ekonomiczne. Nie mam tu na myśli detali – ALE – podstawy jak czytanie umów, dlaczego nie można dodrukować pieniędzy. Powinno się tez uczyć o PRAWACH konsumenta, o tym czego unikać przy zawieraniu umów. Do tego mechanizmy giełdy – PODSTAWY.

    Jak by uczono tego zamiast religii – to afery jak Amber Gold były by znacznie mniejsze, bo ludzie zamiast modlić się o odzyskanie kasy, w większości by się nie dali oszukać. Bo by wiedzieli, ze jak chcą zarabiać na złocie to SAMI mogą je kupić (czy to w postaci sztabki, czy certyfikatu) i NIE potrzebują „pośrednika” jak AmberGold.

    Całość można dzieciom wyjaśniać w postaci zabawy, a w gimnazjum, liceach, technikach i na studiach – rozwijać, w efekcie mielibyśmy bardziej świadome społeczeństwo, które nie wybierało by idiotów obiecujących gruszki na wierzbie.

    Ciekawie mnie ilu z Was – PRZECZYTAŁO – nową Ustawę o Prawach Konsumenta, która weszał w życie w Grudniu 2014 roku ? A przecież to PODSTAWOWY dokument, który KAŻDY powinien mieć „wykuty na blachę” :) :) – bo jego znajomość może nam oszczędzić SPORO kłopotów.

    • Zork

      Jestem za podstawami informatyki. Moja siostra miała w pierwszej klasie podstawówki zajęcia z programowania w „Logo” (rysowanie za pomocą „żółwia”, którego ruch się programowało – podobne do BASIC). Dzieciaki jeszcze nie wiedziały jakie kąty są w trójkącie równobocznym, ale mając kartkę ze ściągawką sobie radziły.

      Jeszcze bardziej jestem za podstawami ekonomii w podstawówce, gimnazjum, liceum – w formie możliwie przystępnej.

  • Oizo

    Tak naprawde mozna by tutaj duzo wymyslac, generalnie za zloty srodek uznalbym by w podstawowce bylo duzo przedmiotow ale malo godzin lekcyjnych (w ciagu roku). W taki sposob moznaby wylapac szybko talenty i od dziecka je rozwijac. Taki sposob rowniez by sprzyjal poszerzaniu zainteresowan dziecka. Co do informatyki, w szkole podstawowej, gimnazjum czy technikum nagminnie byl powtarzany MS Office, bylo to kompletnie nudne i jak dla mnie niepotrzebne. Co prawda jak przyszlo mi pisac prace magisterska to byl pewien klopot, ale wystarczy troche poszperac i zawsze rozwiazanie sie znajdzie… Ogolnie rzecz biorac jelsi chodzi o przedmiot informatyki uwazam, ze program nauczania powinno sie diametralnie zmienic. Oczywiscie nie mam nic do Offica – niech bedzie, ale no bez przesady. Przydaloby sie wprowadzic jakies bramki logiczne, dokladna budowa komputera, jakies podstawy budowania sieci, nawet jakies programowanie… Kiedys spotkalem sie z przypadkiem ze z wyksztalcenia informatyk po studiach nie potrafil podpiac kabelkow do plyty od portów USB, zasilania czy resetu… No ale czego Jaś sie nie nauczy tego Jan nie bedzie umial.

  • Warto byłoby może najpierw zacząć od konkretnej nauki Office’a oraz umiejętności wyszukiwania informacji. Widziałem już wiele prac magisterskich, które w całości były zbudowane na „lokalnych modyfikacjach” stylu normalnego. Wystarczyło zmienić styl u podstawy by rozwalić komuś cały dokument. Tak samo Excel, dla sporego grona osób jest prostym kalkulatorem.

    Umiejętność wyszukiwania informacji również kuleje. Ile osób potrafi napisać konkretne zapytanie z wykorzystaniem podstawowych operatorów?

    A z programowania.. to przede wszystkim warto byłoby wyciągnąć logiczne myślenie. Niestety z tym będzie trudno w świecie egzaminów pisanych pod czyiś wyimaginowany „klucz”.

  • d33rgod

    Cała dyskusja jest zbędna. Wystarczy sprywatyzować szkolnictwo i po problemie.

    • Maniiiius

      Taa….

  • Luks

    Programowac jest dobrze umiec ale perspektywa zarabiania TYLKO i WYLACZNIE przez klepanie kodu moze zniechecic do takiej pracy – przynajmniej mnie zniechecila :P
    Różnorodnosc zadan w robocie trzyma przy zyciu i dalej mozna zajmowac sie IT i nie tylko… – z programowaniem stykajac sie zadko :)
    Jednak kazdy ma swoje ulubione tematy i kwestia mysle wazniejsza dla dzieci w jaki sposob im wiedze przekazac aby sie na zajeciach nie nudzyly! a inne nadazyly!

Tabletowo.pl
Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona