+6Nasi autorzy
Ważne

Streaming – chwilowy trend czy moda na wieki?

Obecnie streamingujemy wszystko – poczynając od muzyki, a kończąc na filmach. Bez wątpienia możliwość przesyłu wszelkich danych przez Internet można określić jako bardzo użyteczną rzecz – dzięki temu cała rozrywka jest dosłownie na wyciągnięcie ręki. Wystarczy posiadać sprawne oraz wystraczająco szybkie łącze, odpowiednie urządzenie i już. Możemy delektować się naszymi ulubionymi utworami, serialami czy też przeżywać na żywo istotne wydarzenie sportowe. Czy rzeczywiście streaming stanie się i pozostanie na długie lata nierozerwalną częścią naszego życia? Jak będzie wyglądać „agonia starych mediów rozrywkowych” i czy w ogóle do niej dojdzie?

Muzyka z Internetu

Spotify, Deezer, Wimp – one, a także inne pokrewne aplikacje, zawładnęły rynkiem muzycznym. Co zdecydowało o ich sukcesie? Przede wszystkim oferowana przez nie mnogość muzyki – w wymienionych powyżej serwisach, liczba utworów przekracza milion. Taki rezultat robi spore wrażenie. W dodatku możemy ich słuchać w dosłownie każdej chwili, absolutnie wszędzie – taką wolność wyboru użytkownicy cenią wysoko. Oczywiście niezbędny staje się dostęp do Internetu, ponieważ mało kto zdoła pobrać do pamięci urządzenia całą swoją muzyczną bibliotekę. Chyba, że ktoś posiada kilkadziesiąt GB wolnej przestrzeni.

Warto wspomnieć o tym, że pełną funkcjonalność streamingu muzyki otrzymamy dopiero po wykupieniu płatnego pakietu. Takie posunięcie jest logiczne ze strony producentów: „Jeżeli nie chcecie poświęcać połowy życia na odsłuchiwanie reklam, zapłaćcie”. Na pewno opłaty za piosenki nie należą do najniższych. Aczkolwiek patrząc na to z drugiej strony, trudno znaleźć muzykę z oryginalnego źródła w tak niskiej cenie. Zresztą samo kupowanie płyt w sklepach powoli wychodzi z mody (nie oznacza to jednak, że nadchodzi era post-płyt czy czegoś w tym rodzaju). Z kolei niektórzy decydują się na pobieranie utworów z mniej legalnych stron. Podobno sporo oszczędzają…

Popularność serwisów udostępniających muzykę, odbiła się na popularności stacji radiowych czy telewizyjnych, w których pierwsze skrzypce w programie grała szeroko pojęta muzyka. Nie jest tajemnicą, że sporo ludzi porzuciło stare przyzwyczajenia i zaczęło korzystać z nowych aplikacji. W końcu każdy może wybrać, co chce słuchać w danej chwili, a nie musi być uzależniony od decyzji dyrektora muzycznego. Moim zdaniem jest to jedna z kluczowych zalet np. Spotify. A Wy co o tym myślicie?

Streaming muzyki stał się standardem, który chcą rozpowszechniać także… producenci samochodów w swoich systemach multimedialnych. Według mnie jest to dobra strategicznie decyzja. Na pewno w przyszłość radio nie występujące w wersji z 3G/4G, zostanie zepchnięte na margines rynku. Czy ktokolwiek za 20 lat będzie chciał używać obecnych technologii? Jakie pakiety danych, bądź abonamenty dla samochodów, przygotują operatorzy? Oto są istotne pytania, na które teraz nie sposób poprawnie odpowiedzieć..

Powolny rozwój grania przyszłości

Cofnijmy się o kilka lat. Wówczas niektórzy eksperci przewidywali, że streaming gier na nasze urządzenia stanie się normalnością. Jednak ich przewidywania nie sprawdziły się. Wiele obiecywały także takie platformy jak Gaikai. Jednak dopiero w zeszłym roku poznaliśmy usługę, pozwalającą na strumieniowanie gier, która wydaje się być czymś na lata. Mam tu na myśli GRID od Nvidii. Na jej temat śmiało można napisać inny obszerny artykuł. Osobiście uważam, że takie rozwiązanie nareszcie okaże się sukcesem komercyjnym.

Aczkolwiek cała sytuacja miałaby negatywny wpływ na rynek konsol. Z pewnością Sony oraz Microsoft sporo straciliby na całym rynku streamingu gier. Skoro możemy uruchamiać nasze ukochane aplikacje na słabym sprzęcie, to czy istniałaby potrzeba posiadania np. PlayStation czy Wii? Zapewne większość z Was odpowiedziałaby krótko i treściwie: nie. Choć ciekaw jestem, jaka prędkość internetu byłaby potrzebna do płynnej rozgrywki w Full HD czy nawet Ultra HD. Obstawiam, że sama technologia 4G mogłaby nie podołać. Myślę, że kolejna generacja, zapewne o nazwie 5G, „zrewolucjonizuje” rynek na nowo. Może wtedy konsolowcy będą mogli grać we wszystkie tytuły w 60 fps-ach?

Kolejną kwestią, którą warto poruszyć, jest tryb online w grach. Uważam, że w przyszłości rozgrywka dla jednego gracza zostanie zminimalizowana na rzecz, chociażby, trybu kooperacji. Wielu osobom mogłoby to jednak nie przypaść do gustu – wiadome dlaczego i wątpię, że wymaga to dokładnego wytłumaczenia. Myślę, że tytuły w przyszłości będą połączone nierozerwalnie z… mikropłatnościami. Już teraz widać trend na dodawanie w grach właśnie takiego „skrótu”, pozwalającego np. szybko odblokować kolejne poziomy, przebrania dla postaci bądź „niewiarygodne” ulepszenia. Wróćmy jednak do samego strumieniowania treści…

Gry na naszym smartfonie, tabletofonie, tablecie czy SmartTV (być może mikrofalówki lub lodówki przyszłości pozwolą na takie rzeczy) staną się znacznie lepsze, ładniejsze i w końcu równie dobre, co ich odpowiedniki na konsole i „blaszaki”. W tym miejscu warto sobie zadać jedno pytanie: czy rzeczywiście nadejdzie zmierzch dla obecnie używanych urządzeń do rozrywki? Czy rzeczywiście potrzebujemy smart rzeczy, które są w stanie nam zastąpić wszystkie dotychczasowe przedmioty?

Filmy i książki na życzenie stały się standardem

Obecnie mamy możliwość oglądania filmów w każdym miejscu i o każdej porze dnia lub nocy. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku książek. W obu przypadkach, identycznie jak ze serwisami udostępniającymi muzykę, mamy nielimitowany dostęp do treści pod warunkiem uiszczenia odpowiedniej opłaty. Po wykupieniu pakietu, świat muz greckich stoi przed każdym z nas otworem. Możemy delektować się każdą minutą, bądź stroną wielkiego poematu do woli. Szkoda, że wszystkie tego typu usługi nadal nie są dostępne w naszym kraju – kto wie, kiedy to się zmieni.

Taki rozwój sytuacji odbije się negatywnie na prawie wszystkich podmiotach związanych z książkami, stacjami telewizyjnymi, bądź wypożyczalniami DVD/Blu-Ray. Jestem pewien, że ich znaczenie znacząco się zmniejszy – choć na pewno zostanie przy nich spora grupka, swojego rodzaju fanów. Skoro nadal można spotkać kasety…

Osobiście uważam, że streaming książek i filmów rozwinie się na dobre dopiero za kilka, o ile nie kilkanaście lat. Doskonale można zauważyć, jak niewiele serwisów VOD oferuje obecnie jakość 4K, która staje się coraz bardziej popularna. Moim zdaniem jest to niewybaczalne. Na szczęście kilka firm pracuje ambitnie nad ciągłym uzupełnianiem oferty o filmy w rozdzielczości UHD. Powstaje tu jednak inne pytanie: jak zmieni się sytuacja, kiedy przejdziemy już na telewizory 8K?

Sprawa książek wygląda o wiele lepiej. Wśród „sklepowych” propozycji bezproblemowo znajdziemy interesujące nas tytuły, w dodatku wiele z nich w niższej niż w księgarniach cenach (często różnica jest marginalna). Uważam, że jest to niepodważalna zaleta np. Amazonu. Co ciekawsze, sprzedaż e-booków napędza rynek e-readerów, co przekłada się na większą rentowność całego przedsięwzięcia. Dzięki temu możemy być spokojni o ciągły rozwój tej branży – w ofercie na pewno będą pojawiały się wszystkie nowe książki oraz kolejne generacje czytników. Zadbają o to wydawnictwa oraz pisarze, chcący odnieść wymarzony sukces. Zastanawiam się, jak w ciągu najbliższego dziesięciolecia zmieni się ten sektor rynku: ile osób porzuci klasyczne wersje swoich ukochanych pozycji na rzecz ich elektronicznych odpowiedników? E-booki mają jedną przewagę: całą naszą kolekcję zmieścimy na naszym urządzeniu mobilnym. Niestety, klasyczne dzieła wymagają sporo miejsca. Szkoda, że jeszcze nikt nie wymyślił sposobu na spakowanie naszej „biblioteki” do np. plecaka. To byłoby godne przedstawienia na specjalnej konferencji „Ready to packed”.

Myślę, że w niedalekiej przyszłości filmy i książki na życzenie staną się standardem, a część fizycznych sklepów po prostu zniknie z rynku. „Po co utrzymywać placówkę, skoro możemy sprzedawać to samo przez Internet?” – według mnie firmy pójdą jeszcze bardziej w stronę e-rzeczy. W dodatku co zmieni się w produkcji płyt z filmami oraz klasycznymi książkami. Prawdopodobnie kiedyś zostaną prawie całkowicie wyparte przez ich e-odpowiedniki. Zobaczymy jak długo zajmie cały proces: wszystko nastąpi wolno czy też szybko?

Streaming przyszłością

Z dnia na dzień aplikacje typu Spotify, stają się dla nas coraz ważniejsze, zaczynają odgrywać w naszym życiu coraz istotniejsze role. Wielu osobom byłoby trudno bez nich żyć. Pozwolę sobie nawet stwierdzić, że dzięki nim nasze smartfony, wszelkie wearables czy tablety są coraz bardziej wszechstronne i coraz częściej zastępują klasyczne komputery w domowej rozrywce.

Sądzę, że przyszłe pokolenia będą się zastanawiać, jak ludzie mogli żyć bez streamingu, np. gier. Powstaje jednak kolejne pytanie: co stanie się z klasycznymi mediami? Jednak odpowiedź na to zagadnienie pozostanie otwarte przez długi czas.

A co Wy myślicie o streamingu? Korzystacie z niego czy też jeszcze nie?

Jeżeli znalazłeś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij tutaj. Możesz też zgłosić błąd pisząc na powiadomienia@tabletowo.pl.

Komentarze

  • eMeerrrttt

    Nie uważam, że to dobry kierunek rozwoju IT i ogólnie pojętej komputeryzacji i mediów. Klient streamingu ma coraz mniej praw, coraz bardziej jest kontrolowany a kupując coś tak naprawdę to coś wypożycza na chwilę.
    Sam jednak korzystam z Puffin-a do jednej z gierek społecznościowych flashowych bo po prostu nie mam innego wyjścia (na tablecie) i muszę przyznać, że nadzwyczaj dobrze pod względem technicznym to obecnie działa – stabilnie i szybko.
    W tym przypadku jednak serwery puffina tylko pośrednicza między dostawcą usług a moim urządzeniem, to ja wciąż wybieram co chcę i nikt mnie nie ogranicza. W przypadku streamingu dostawców treści to już jest jednak inna sprawa.

  • Korzystam codziennie ze Spotify i bez niego słuchanie muzyki byłoby dla mnie bardzo utrudnione. Są oficjalne konta na YT, ale jednak na Spotify można łatwo stworzyć sobie playlistę, ściągnąć ja na smartfona i bez internetu słuchać ile wlezie ;)

  • Marek Grys

    ja uważam że jest to przyszłość. 1,5 roku temu zrezygnowałem z kablówki w domu na rzecz XBMC + DVB-T oraz legalnych wtyczek udostepniających tresci takie jak IPLA, TVNPLAYER, TVPVOD + YouTube. Do tego mam centrum multimedialne umozliwiajace obejrzenie filmu, posłuchanie muzyki czy przeglądnięcie zdjęć z…chmury np picassa. Zaleta – poza kanałami cyfrowymi brak wkurzających reklam i pełna kontrola nad tym co ogladają dzieci.

  • AS

    Ciekawe jest to, ze z jednej strony są osoby chętnie korzystające z najnowszych zdobyczy techniki, a z drugiej te, które przedkładają klasyczne korzystanie z telewizji i radia. I nie jest to zawsze tylko kwestia wieku. W mieszkaniach wielu młodych ludzi nadal korzysta się z tradycyjnych mediów.

    Jako odbiorca filmów i seriali martwi mnie praktyczny brak oferty na zagraniczne produkcje. TVN Playery itp. to jednak krajowa masówka tych stacji. VOD HBO, czy Canal+ dostępny tylko w pakiecie z telewizją, więc mnie wystarczy telewizja. Nagram sobie, co mi trzeba.

    4K w streamingu. Dobrze, pod warunkiem, ze powszechne stanie się porządne Full HD. Pędzenie w stronę większych rozdzielczości nie ma sensu. Chyba, ze ekrany 100 lub więcej cali staną się standardem.

  • Mihau

    A twarde dane są takie, że na streamingu muzyki się nie zarabia i jeśli to się w końcu nie zmieni, to IMO bańka pęknie. Spotify jest (albo przynajmniej do niedawna było) wyceniane na miliardy dolarów, a generuje straty od początku działalności… Piękne wizje pięknymi wizjami, ale wciąż ok. połowę dochodów branży
    muzycznej stanowi sprzedaż muzyki na nośnikach fizycznych. Z kolei w
    przypadku dochodów z nośników cyfrowych 2/3 to sprzedaż utworów, 1/4 to
    streaming (ten, który na siebie nie zarabia). Nie sądzę, żeby to się
    szybko zmieniło.

    Osobiście uważam, że streaming jest generalnie lipny. Płacisz abonament, ale do tego musisz jeszcze dopłacić za pakiet internetowy albo ściągać pliki lokalnie i mieć do nich ograniczone prawa.
    Co nie zmienia faktu, że sam od niedawna używam Google Music All Access i mam zamiar przy tym pozostać. Ale nie dlatego, że to jakieś super rozwiązanie przewyższające zwykły odtwarzacz zapełniony empetrójkami z sieci – o nie, wręcz przeciwnie. Po prostu Google Music ma naprawdę pokaźne zbiory muzyki dawnej, którą ciężko znaleźć w sieci. Łatwo znaleźć tam konkretne utwory, dzieła konkretnych kompozytorów czy całe albumy muzyki z danej epoki i rejonu. Można zagłębiać się w muzykę średniowiecza czy renesansu bez wielogodzinnego szukania nagrań :>.

    • Lipny? Niekoniecznie, po prostu są ludzie, który wolą mieć coś na własność oraz tacy, którzy stawiają na minimalizm – dla nich liczy się efekt, a nie opakowanie. Jeśli pierwszy odsłucha ulubiony utwór z zakupionego krążka, a drugi dzięki subskrypcji na Spotify to efekt jest przecież ten sam.

      Jeśli jeden omija jakiekolwiek przejawy streamingu i kupuje nośniki fizyczne to wkrótce będzie miał kolekcję, którą się można pochwalić, popatrzyć nań z satysfakcją, a w ciężkich czasach odsprzedać, nawet z zyskiem. Ale w przypadku przeprowadzki, pożaru czy kradzieży już tak wesoło nie będzie.

      Z kolei wielbiciel streamingu/abonamentu w powyższych przypadkach nic nie ma do stracenia, a do przeprowadzki wystarczy mu mała walizka. Ale choćby wydał tysiące złotych i płacił przez długie lata to wystarczy, że zapomni o przelewie na jeden miesiąc i zostaje z niczym.

  • „Aczkolwiek cała sytuacja miałaby negatywny wpływ na rynek konsol. Z pewnością Sony oraz Microsoft sporo straciliby na całym rynku streamingu gier. Skoro możemy uruchamiać nasze ukochane aplikacje na słabym sprzęcie, to czy istniałaby potrzeba posiadania np. PlayStation czy Wii?”

    To stwierdzenie raczej mija się z prawdą. Z wielu źródeł słyszałem, że Microsoft i Sony na samej sprzedaży konsol nie zarabiają wiele (a podobno czasem nawet dokładają) – chodzi o to, by jak najszybciej zwiększyć bazę użytkowników i potem czerpać profity z marży za gry. Dlatego myślę, że zamiast kosztownych badań i rozwoju nowej konsoli z chęcią przywitali by przyszłość, gdzie wystarcza mała przystawka do TV (lub wbudowana w tv), której jedynym zadaniem jest komunikacja z serwerem, padem i dostarczanie jak najniższych pingów. I zamiast wyników finansowych uzależnionych od jakości gier stały abonament dający spokojny sen akcjonariuszom.

    Odnośnie ebooków – w stosunku do gier, filmów i piosenek mają mocno pod górkę, głównie przez to, że niwelowany jest element wygody. O ile serial czy empetrójkę chcemy mieć na zawołanie, to książkę wystarczy zakupić i ściągnąć raz, a ma się lektury na tydzień i więcej. Poza tym większość ludzi nie czyta więcej jak 10 książek rocznie.

Tabletowo.pl
Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona