+6Nasi autorzy
Ważne

CES 2015, czyli zmierzch tabletów

Wielu czytelników zapewne się ze mną nie zgodzi, a Kasia być może mnie zwolni ;) Odnoszę jednak nieodparte wrażenie, że rynek tabletów ogarnęła stagnacja i od jakiegoś czasu nie ma się czym ekscytować.

Bardzo niedawno powiększyła mi się rodzina (stąd przestój w tekstach ode mnie), ale starałem się uważnie śledzić nowości na tegorocznych targach CES w Las Vegas. Nie są to targi mobilne, ale nie da się ukryć, że to właśnie ta grupa urządzeń (a nie pralki , samochody czy drukarki) budzi największe emocje. Konferencje największych firm już za nami, a wraz z nimi premiery wielu tabletów, smartfonów i laptopów. W dużym skrócie, moje wrażenia są następujące – poznaliśmy wiele bardzo ciekawych smartfonów i laptopów, ale bardzo mało wyróżniających się tabletów.

Jeśli ktoś zapytałby mnie o najciekawsze urządzenia czy konferencje, zwróciłbym na pewno uwagę na LG G Flex 2, nowe Zenfone’y (2 i Zoom) czy rewelacyjne Ultrabooki od Della (XPS 13) i Lenovo (X1 Carbon). Ciężko byłoby mi jednak znaleźć tablet, który podczas tych targów wzbudziłby tyle emocji, ile wcześniej wspomniane produkty. Po dłuższym zastanowieniu, na myśl przychodzi Dell Venue 8 7000 z cienkimi ramkami i aparatem Real Sense oraz Transformer Book Chi T300. Pierwszy jest jednak raczej drogą ciekawostką (w dodatku zaprezentowaną pierwszy raz już kilka miesięcy temu), a drugi klasyczną hybrydą z nową generacją procesorów. W żaden sposób nie dyskredytuję iteracyjnych (potrzebnych) zmian, mających na celu zwiększenie mocy obliczeniowej, obniżenie wagi czy zredukowanie wymiarów zewnętrznych, jednak nie czuje tego efektu WOW, który jeszcze rok czy dwa lata temu towarzyszył premierom nowych dachówek.

Zastanawiam się co jest przyczyną tego zjawiska, czy przyczyną moich odczuć. Wydaje mi się, że dwie rzeczy. Smartfony zbliżające się do 6 cali i renesans laptopów. Zacznijmy od tego pierwszego – nie będę się nad tym rozpisywał, bo temat wałkujemy od wielu miesięcy i powstawały o nim osobne wpisy. W czasach, kiedy budżetowe smartfony mają 5 cali, a flagowce zbliżają się do 6, coraz rzadziej czujemy potrzebę sięgania po mały tablet do konsumpcji treści, który funkcjonalnością nie wyróżnia się na korzyść, na tle naszego telefonu. A noszenie dwóch podobnych gadżetów nie jest czynnością preferowaną. Zwiększanie rozmiaru smartfonów prowadzi nas do punktu drugiego. Wraz z rosnącymi wymiarami smartfonów, rosną też tablety. Nawet do 12 czy 13 cali. Pomimo początkowej fascynacji, okazuje się, że 12-calowy tablet za 2500-3000 zł nie zastąpi nam laptopa – szczególnie jeśli mówimy o dachówkach z Androidem. Stąd, moim zdaniem, renesans (fajnych) laptopów, a właściwie Ultrabooków. Wydawałoby się też, że właśnie tutaj jest miejsce dla urządzeń hybrydowych (z Windowsem?), ale okazało się, że większość użytkowników nie jest przekonana do takiego rozwiązania. Być może wychodzą z założenia, że hybryda nie jest ani dobrym tabletem, ani dobrym laptopem – co po części jest jak najbardziej prawdziwym stwierdzeniem – nie ma w tym przypadku złotego środka. 11 cali na tablecie nigdy nie będzie wystarczająco mobilne (jak małe i lekkie tablety) i nigdy nie będzie wystarczająco wygodne (jak duże laptopy z pełną klawiaturą i dobrym gładzikiem). Tablet był urządzeniem przełomowym, gdy 15-calowe notebooki ważyły po 5 kg, a smartfony wyposażano w ekrany 3-3,5 cala. Sytuacja się jednak diametralnie zmieniła i dzisiaj już nie ma tak ogromnej luki między smartfonem a laptopem.

Tablet z doczepianym dokiem klawiaturowym często ma 15-20 mm grubości, podczas gdy najcieńsze notebooki zbliżają się do granicy 12 mm i ważą czasami niespełna 1 kg. Mając duży smartfon do szybkiej konsumpcji treści, mediów społecznościowych czy maili oraz wygodny leciutki laptop z świetną klawiaturą, gdzie pozostaje miejsce dla tabletu? Oczywiście to sprawa indywidualna, ale coraz więcej osób przekonuje się, że zaczyna brakować miejsca (i sensu) dla dachówek w naszym codziennym mobilnym życiu. Dzisiaj najcieńsze Ultrabooki są cieńsze niż pierwszy iPad i tylko niewiele cięższe. A możliwości i komfort pracy jest diametralnie inny. Nawet ja, fan ekranów dotykowych, zastanawiam się czy gdybym miał komuś polecać zestawu urządzeń do „pracy i zabawy”, czy nie wskazałbym na laptopa bez warstwy pojemnościowej (patrzę na Ciebie, Dellu XPS 13), który byłby uzupełniany dużym smartfonem. Szczególnie mając w pamięci nadchodzącą premierę Windowsa 10, który dotyku potrzebował nie będzie a zostanie uzbrojony w masę przydatnych gładzikowych gestów. Mam nadzieję, że w 2015 roku producentom jednak uda się mnie zaskoczyć i stworzyć urządzenia, które pokażą dlaczego tablety jednak mają sens… i nie będzie trzeba zamykać Tabletowo. A być może jest to po prostu naturalne zjawisko, związane z nasyceniem rynku i ograniczeniami technologicznymi. Czy idea Microsoftu i Intela co do urządzeń dwa w jednym legnie w gruzach i modele takie jak Surface Pro 3 zaczną mieć kłopoty z rynkową tożsamością? Jeśli miałbym odpowiadać na to pytanie dzisiaj – myślę, że nie będzie im łatwo. Szczególnie po premierze Windowsa 10 i wysypie niedotykowych laptopów z tym systemem.

Jeśli przegapiłem jakieś wyjątkowo interesujące tablety zaprezentowane podczas targów CES – nie omieszkajcie mnie poprawić.

Jeżeli znalazłeś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij tutaj. Możesz też zgłosić błąd pisząc na powiadomienia@tabletowo.pl.

Komentarze

  • Widzę to trochę inaczej. Rynek tabletów się nasycił i dojrzał, to raz.
    Dwa – osobiście, wbrew temu co piszesz, zdecydowanie wolę mieć warstwę dotykową na ekranie, nawet dużego urządzenia ze świetnym trackpadem, niż jej nie mieć. Odzwyczajanie się od niej po nawet tygodniu czy dwóch było dla mnie dość ciężkie.
    Trzy – mam nadzieję (oby na nadziei się nie skończyło), że producenci na CES 2016 nie będą prezentować swoich flagowych smartfonów o rozmiarach 7, 8, czy 9″, bo wtedy chyba pozostanie mi tylko opcja przesiadki na ficzerfon. Rozmiar (fizyczny) G3 to dla mnie optimum, z Note 3 jeszcze daję radę, natomiast Lumia 1320 jest dla mnie już za duża, a Passporta nie lubię za to jaki jest duży (szczególnie szeroki), a POMIMO tego.
    Cztery – zadawałem sobie niedawno pytanie co z Ultrabookami, czy to ich zmierzch, czy wyewoluują w potężne, pod względem mocy obliczeniowej, ale jednocześnie poręczne (jak na swój rozmiar oczywiście, wiadomo, że Ultrabok 13″ nigdy nie będzie tak poręczny jak SGTS 8.4) hybrydy i to drugie rozwiązanie zdecydowanie bardziej mi „się widzi”.

    • Gdyby nie rysik i kwestia notatek, idealnym dla mnie duo byłoby obecnie:
      – Note 4 / G3 / nieistniejąca Lumia 5,5-5,7
      – nowy Dell XPS 13 / nowy Ativ Book 9 / nowy Thinkpad X1 Carbon

      • A XPS nie ma przypadkiem też wersji z dotykiem?
        Po drugie, z ciekawości – czy rysik w N4, czy generalnie, smartfonie, robi Ci różnicę?
        [A bonus pytanie – kupiłbyś mityczną flagową Lumię 6.2″? :D]

        • Są, ale nie wiem czy warto dopłacać 300-500 $ za dotyk w tym przypadku, mając genialny touchpad Precision z gestami. Wersja non-touch z „jedynie” FHD i i5 będzie miała 3h na baterii dłużej niż wersje dotykowe. Będzie też cieńsza i lżejsza.

          A co do mitycznych Lumii – 5,2” „McLaren” wydawał się idealny

        • SyoMas

          @asegPL, niedawno pożyczyłem od kogoś na spotkaniu N3 by sprawdzić jak rysikiem będzie mi się robiło notatki. Genialna sprawa. Przyłączam się do typowania Piotra, jeśli tylko będę miał okazję to przesiadam się na Note’a.

          • Miałem okazję testować N3 w zestawie z Gear S i, jak dla mnie, Note to jedyne phablety, gdzie aż tak ogromny rozmiar ekranu ma jakiś sens. W Lumii 1320 czy BB Passport tego sensu nie widzę.

      • Adam

        popatrz też na HP EliteBooki 1020 i 1040 G2

  • BTW, ten Venue 8 7000 to chyba najładniejszy tablet 8 cali :)

  • sinlocked

    Moim zdaniem wszyscy równają do Microsoftu. Który wygrał rozdanie pokazując Surface Pro 3. Wszystko będzie trwało, bądź nie do momentu pokazania przez Microsoft Surface Pro 4, który znowu ( lub nie ) wyznaczy standardy tabletów.

    • SP4 podejrzewam, że będzie prawie identyczny jak SP3, tak samo jak SP2 był tylko upgradem procesora i kilku detali w stosunku do SP1.

      Już teraz zapowiedziano, że dock z SP3 będzie pasował do SP4, więc rewolucji spodziewać się nie można.

    • Surface nie jest wygodnym tabletem. Widziałeś kogokolwiek trzymającego go jak tablet?
      Żeby zrozumieć trzeba go wziąć w ręce.
      Wydajność wszyscy chętnie przytulą, ale jeśli za to płaci się wagą, wentylatorem, słabą stopką i słabym czasem działania na akumulatorze(nikt nie ogląda na takich sprzętach w jednej karcie przeglądarki) to już jest nie fajnie. Jeśli do tego dodać wygórowaną cenę i brak możliwości naprawy(sprzęt nierozbieralny, klejony), to mamy obraz Surface. Kupować nowy i sprzedawać po roku, bo po dwóch już nie będzie komu…

      • I właśnie dlatego SP3 był najlepiej sprzedającym sie urządzeniem z Windows w 2014 roku ;)

        • Tomasz Lenartowski

          Czyli ile się sprzedało? Czy może jak zwykle MS nie dał danych?

          • Ok 2,2 mln. MS podał przychód i średnią cenę sprzedaży.

            PS pomijam oczywiście urządzenia z Windows Phone, tutaj wygrywa L520

          • Adam

            To fatalny wynik.

          • he he he

          • Tomasz Lenartowski

            Rany to komuś się opłaca produkować jeśli najpopularniejszy sprzedał się w tak nikłej liczbie egzemplarzy?

          • Doskonale wiesz na czym to polega. Można być Microsoftem i sprzedawać dwa modele, albo Asusem i sprzedawać ich dwadzieścia tysięcy.

        • A w 2015 będą nimi najtańsze chińczyki z Atomem. Tylko jak to się ma do słabego(w formie) tabletu?

      • wroxx

        A miałeś w ogóle w ręku czy widziałeś na zdjęciu?
        Ja mialem możliwość testowania i jestem zachwycony.
        Śmieszy mnie ślepa pogoń za lekkością. Jeśli masz problem z trzymaniem 700 g to zdejmij rurki i zacznij ćwiczyć.

        • Adam

          Niby w czym jest wygodniejszy od np. MacBooka Air?

          • W byciu tabletem? ;)

          • Adam

            To wypada słabo, bo jest pseudo tabletem.

          • zdefiniuj tablet i pseudo-tablet. Najlepiej posiłkując się encyklopedią

          • Adam

            tablet to np. iPad
            pseudotablet to np. hybrydy takie jak Surface

          • Iście naukowa definicja. EOT

        • Ale że co sugerujesz że to sprzęt dla karków? LOL Miałem w rekach i mam znajomych z nimi. Wszyscy używają z touchkower i zajmują cały stolik, albo trzymają w torbach. Nigdy nie widziałem nikogo na stojąco używającego Surface, no chyba że był przenoszony z stołu na inny stół.

  • KrisP

    Może już czas na rebranding – phabletowo.pl? 😊

  • paul123

    laptopy byly rewolucja bo dzieki mocno zmniejszonym rozmiarom wzgledem stacjonarki zachowalismy PELNA funkcjonalnosc. Wszystkie porty byly na swoim miejscu i niczego nie braklo – VGA, LAN, HDMI, SD oraz 3 do 4 pelnych USB. Nagle dostajemy cos takiego jak tablet, producenci wmawiaja nam ze to zastapi laptopa a w rzeczywistosci tak nie jest. No bo jak ma zastapic skoro tablet to okrojony do granic mozliwosci sprzet i nikt z producentow nie potrafi tego zrozumiec? Wszystkie porty zlikwidowano, trzy z nich zastapiono chybionym standardem czyli wersja micro. Scigano sie tylko na grubosc urzadzenia wmawiajac wszystkim iz to jest najwazniejsze i ze dzieki temu bede happy. Podczas gdy W laptopach konkurencja przescigala sie w tym kto da wiecej – byly nawet wersje z modemem, tak w tabletach odnosze wrazenie ze kto da mniej ten jest pionierem. A z klientow robilo sie wiele razy idiotow. Watpie by rynek tabletow sie nasycil. Po prostu wciaz jeszcze nie wyszedl model ktory moglby zastapic laptopa. A z pewnoscia wiele ludzi na takowy czeka. I wiele z nich nawet doplaci nieco wiecej by go miec o ile nie beda to jaja pokroju prezentowanej niedawno nic nie oferujacej toshiby za 1400$ z doplata 500$ za rysik. No tak to sie biznesu nie zrobi ani nie uratuje branzy tabletow.

    • Adam

      A od kiedy to tablety mają zastępować laptopy?

      • paul123

        Od wtedy kiedy wszyscy produnci nam wciskaja ze mamy na nich pracowac nawet w photoshop i autocad oraz ze nie potrzebujemy juz swoich laptopow. Jak wkoncu tablety przestana byc ograniczone a w pelni funkcjonalne to zobqczymy czy sie rynek nasycil

        • Adam

          Na pewno nie wszyscy, bo Apple tego nie robi.

          • bbg

            gosciu jestes zajebiscie nudny – ciągle to samo i to samo…

            chetnie bym odfiltrował Twoje wpisy ale nie da…moze moglbys sie powstrzymac od pisania na pare dni?

          • Adam

            Jak cię nie interesują to ich nie czytaj.

        • Tomasz Lenartowski

          O ile wiem to raczej internauci sikają z radości na myśl o PRACY na tabletach ;P

  • Zwłaszcza, że „uwielbiam” to słowo.

    Uprzedzając ewentualne pytania i potwierdzając to, co pisałam wielokrotnie dotychczas: żadnego rebrandingu nie będzie.

    • KrisP

      Ja oczywiście zartuje, oraz podzielam niechec do „owego” słowa gdyż w ogole nie kojarzy mi sie z telefonem, za to z innym bardzo popularnym lacinskim słowem na „ph”

  • Moim zdaniem, jeśli ktoś nie czyta dużej ilości książek w epub lub pdf (sam się do takich osób zaliczam), to kupowanie tabletu jest bez sensu.
    Poza domem phablet, w domu komputer stacjonarny/ultrabook.

    • maxx

      Jak ktos czyta duzo ksiazek to sobie kupuje czytnik a nie czyta z ekranu tabletu. Ani to wygodne ani zdrowe.

      • Może masz rację, ale ja i tak wolę tablet do czytania niż czytnik ebooków. Szczególnie, że czasem czytam w PDF.

        • maxx

          Miales okazje uzywac czytnika dluzej niz kilka chwil zabawy w sklepie? Jedna przeczytana ksiazka na czytniku i juz nigdy nie bedziesz chcial czytac na tablecie ;) Polecam. Chyba ze czytasz kilka razy dziennie po 10 minut to wtedy moze byc i tablet, ale czytajac za jednym zamachem kilka godzin to czytnik jest poza konkurencja.

          • Książki? Pełna zgoda – czytnik. Ale wiele magazynów i kolorowych czasopism najlepiej czyta się w PDF – tak, jak zostały złożone do druku. Mam Kindle Touch, ale służy tylko do czytania książek.

          • ghurka

            Zależy jak zdefiniujemy książkę. W mojej specjalności podręczniki (= też książki) to zwykle opasłe tomiska z setkami lub tysiącami kolorowych fotografii. I kolor niesie informację niezbędną – w końcowym rozrachunku – dla ludzkiego życia.
            Na e-inkach taka książka to nieporozumienie, łącznie z kolorowymi, ze względu na nieprawidłowe wyświetlanie barw.
            Mam czytnik z e-inkiem od ponad 5 lat a i tak preferuję czytanie z LCD – nawet powieści. Poza lepszą rozdzielczością, bliższym drukowi składaniem strony „w locie” (pokażcie proszę Kindla, który poprawnie dzieli polszczyznę…) wystarczy świadoma i umiejętna regulacja podświetlenia LCD żeby wszystkie przewagi e-inka zniwelować – za wyjątkiem jednej – zużycia energii.

            Ukłony,

          • Dla mnie podczas czytania ważne jest:
            -możliwości podkreślenia
            -wygodnego czytania pdf,
            -otwierania linków w książce w osobnym oknie,
            -kolorowe ilustracje.

      • SyoMas

        Czytam często w nocy i tablet oraz telefon są bezkonkurencyjne. Próbowałem Kindla Paper White i gdy go przyłożyłem do tabletu z ograniczonym podświetleniem to właściwie nie dostrzegałem różnicy a na tablecie mogę czytać znacznie bardziej zróżnicowane formaty jak wspominają rozmówcy

    • Adam

      Poza domem lepiej się sprawdzi tablet lub ultrabook, a domu wystarczy go podłączyć do monitora i klawiatury.

      Desktop ma sens głównie w firmach.

  • Barilla

    Ja bym dał hybrydom czas – z większością technologii tak jest że po początkowym boomie przychodzi pewien okres stagnacji kiedy produkty muszą trochę dojrzeć. Tak było chociażby ze smartfonami – pierwsze modele na Symbianie czy Windows mobile to był przez chwilę szał, po czym można było zaobserwować pewien regres w stronę klasycznych telefonów, a następnie przyszedł iPhone i przekonał ludzi że smartfon to właśnie to o czym marzyli całe życie ;)
    Sam rozglądam się obecnie za jakąś ciekawą hybrydą, ale jak na razie to albo są niedorzecznie drogie (SP3) albo jednak nieco ograniczone (słabe ekrany 16:9, Atom, mało ramu etc).

  • Tomasz Lenartowski

    no niestety, ale jak tak patrzę na CES 2015 to też nie widzę nic interesujacego.

  • janko

    Moje dwa tablety od dawna kurzą się w szufladzie.

    • janko

      Raz, że przydatność takiego gadżetu jest bardzo dyskusyjna, gdy już się ma telefon z trochę większym ekranem, dwa, że cały ten biznes tabletowy ma cechy bezczelnego oszustwa i robienia „klientów” w trąbę bez żadnych hamulców. Ile można czekać na tablet, w którym będzie wszystko, co powinno być (żeby nie wybierać między takim, który nie ma czegoś tam, a innym, który nie ma czegoś innego), i dlaczego za taki „wszystkomający” ktoś miałby zapłacić więcej, niż za topowego laptopa. A do tego wszechobecna tandeta, krzywe i skrzypiące obudowy, wypadające wtyczki, grzejąca się elektronika, bateria lecąca w oczach, niedorobione oprogramowanie, brak aktualizacji, totalny olew ze strony producenta zaraz po zjechaniu produktu z taśmy produkcyjnej. No albo w miarę dobre wykonanie i w miarę kompletne wyposażenie, ale za cenę taką, że ktoś chyba upadł na głowę. Nic dziwnego, że „biznes” się kończy, ilu jeszcze znajdzie sie frajerów, kto miał się naciąć, ten się naciął.

      A duży telefon w kieszeni jest zawsze użyteczny, można z nim zrobić praktycznie to samo, co z tabletem, ale poza tym jest telefonem, mamy wszystkie dane w jednym miejscu i zawsze ze sobą, no i aż takiej tandety w telefonach, nawet tych „tanich chińczykach”, jednak się nie znajdzie. Tzn. nikt nie sprzedaje telefonu, który zupełnie nie nadaje się do użytku, a w tabletach to było całkiem normalne. I jeszcze były zachwalane w „recenzjach” jako „najlepsze chińskie tablety”. Ktoś mi tu nadal wisi 750zł za wrobienie mnie w taki „najlepszy chiński tablet”.

      • biba

        możesz podać o jakim modelu konkretnie piszesz?

        • b@t

          podam za Niego AINOL !!!

          • janko

            Zgadza się, wtopiłem w Ainola, który miał być „najlepszym chińskim tabletem”. Do dziś pukam się w głowę, a Pani Kasia odsyła mnie do jakiejś koleżanki, że to ta koleżanka pisała „recenzję” pełną zachwytów.

          • Nie koleżanka, a redaktora – Weronika, która aktualnie jest redaktor naczelną dwóch portali o tematyce mobilnej.

          • janko

            Dziewczyna wie, jak trzeba pisać, to i awansuje. Znaczy się jest „przy kasie” i może mi oddać te 750zł. Bez odsetek, nie jestem lichwiarzem.

    • Adam

      to może zainstaluj jakąś aplikację na nich

  • AS

    Dodałbym jeszcze jeden aspekt, który jest moim zdaniem istotny.

    Rynek dużych smartfonów jest podsycany kontraktami, jakie są oferowane przez dostawców telefonii komórkowej. Z drugiej strony, użytkownicy przekonali się, że tablet nie zastąpi komputera, więc jeśli chcą wydać konkretne pieniądze, zaczynają patrzeć w kierunku notebooków. Tablet staje się powoli urządzeniem opcjonalnym. Przy małych komórkach coś znaczył, przy większych już niekoniecznie. Choć, w moim odczuciu, korzystanie z internetu na ekranie 5,2″ (Note 2) nie nazwałbym komfortowym i jednak wole tablet.

  • Adam

    Ale ten problem dotyczy głównie Windowsowych tabletów z doczepianymi klawiaturami, bo to one tracą na rzecz Ultrabooków.

    Te tradycyjne maja się dobrze, o czym świadczą zapowiadane na luty Galaxy Note 8.4 i 10.5 oraz Xperia Z4 Compact Tablet i Z4 Tablet.

    • „Te tradycyjne maja się dobrze, o czym świadczą zapowiadane na luty Galaxy Note 8.4 i 10.5 oraz Xperia Z4 Compact Tablet i Z4 Tablet.”
      Jaki jest związek przyczynowo skutkowy między wprowadzeniem nowych modeli na rynku, a kondycją całego segmentu?

      • Adam

        Jest zapotrzebowanie na nowe modele.

  • Leonardo

    Co do kwestii tzw. „hybryd” wstrzymał bym się z werdyktem, że tracą na korzyść ultrabooków ponieważ jest to rynek całkiem nowy i technologie potrzebne do tworzenia tego typu sprzętów są dopiero rozwijane(choćby intel core M). Bo nie chodzi o to by był to tablet z doczepioną klawiaturą tylko produkt innej klasy.

  • SyoMas

    Przede wszystkim gratulacje Piotrze z okazji potomka. Jako anegdotę mogę podać fakt, że jedną z pierwszych aplikacji po zakupie Yogi z Windowsem, której szukałem w sklepie Microsoftu była suszarka :) Moja córka pozytywnie reaguje na dźwięk suszarki z telefonu acz jednym razem miałem tylko tablet pod ręką i próbowałem ratować się apką kaflową. Niestety słabo z ofertą w tej materii :) Rozumiem że przygotowujesz zestaw recenzji aplikacji dla świeżych rodziców? :)

    W kwestii tytułowej to wysycenie rynku chyba widzę jako przyczynę. Dwa sezony komunijne, kilka świąt i po zawodach. Nie ma kogo mamić lepszymi osiągami bo człowieki ino treść konsumują chyba na tabletach i szału nie potrzebują. Tymczasem zainspirowałeś mnie do kolejnych rozwiązań. Bo wydaje mi się, że mimo wszystko potrzebujemy zarówno kompa w domu i pracy, jak i telefonu na co dzień a przy okazji jakiegoś większego ekranu do poczytania. Ja oczekuję, że niebawem opędzę to wszystko jednym urządzeniem. Pewnie telefon w tej roli będzie akuratny. Już pod innym artykułem pisałem, że moim zdaniem telefon podłączony via Miracast do telewizora i blutoothem z klawiaturą i myszą mógłby robić za komputer. Dziś uświadomiłem sobie, że i tablet mógłby być tylko ekranem wyposażonym jedynie w technologię Miracast dajmy na to Bis, która pozwalałaby nim podłączać się do telefonu jako rdzenia z obsługą dotyku. Finalnie wszystko mamy na jednym urządzeniu a jedynie peryferia się zmieniają.
    Swoją drogą pisałeś kiedyś o tym że trzeci Surface może być odbiornikiem Miracasta, czy tylko mi się wydawało? To cecha sprzętowa czy softwarowa? Innymi słowy może wiesz czy jest szansa by z mojej windowsowej Yogi zrobić miracastowy odbiornik dla telefonu? Teraz opędzam to TeamViewerem ale to mizerne rozwiązanie bo laguje nieco.

  • Propo tabletów i hybryd: zupełnie nie rozumiem, jak taki Asus t100 przez ponad rok trzyma cenę, tyle hybryd wychodzi, a on ciągle te 1400-1500

  • rafcio

    Witam, uważam że jest możliwość połączenia wszystkiego w jedno (komputer, tablet, telefon a nawet Tv) wystarczył by smartphon o dobrych parametrach nawet przy zwiększonym rozmiaze, w połączeniu z projektorem i (tu może trochę fantazji) hologramem… Mamy wtedy kombajn który zastąpi nam wszystkie urządzenia multimedialne…

  • yo!

    Panie Piotrze!
    Jedna uwaga językowa: dachówka i tablet to nie są synonimy. Nawet jeżeli w potocznej rozmowie komuś może się zdarzyć potraktować te wyrazy jako mające takie samo znaczenie to chyba nie powinno to mieć miejsca w serwisie profesjonalnie zajmującym się opisywaniem technologii.

    • SyoMas

      litości @yo!, zluzuj. Toż to cała frajda, że człowieki prowadzące takie portale nie są nadęte jak puzony. Zdecydowanie tu tablet i dachówka to są synonimy i stosowanie takich zamienników nie niesie ze sobą ani ciut znamion braku profesjonalizmu.

      • yo!

        Używanie słów w takim znaczeniu jak powszechnie uznane to „bycie nadętym jak puzon’?
        Jednak jest różnica między tabletowo, a blogaskiem jakiegoś gimbusa, który dzieli się swoimi refleksjami nt urządzeń, które widział na yt.

        • SyoMas

          To zapewne rzecz gustu i tyle…

Tabletowo.pl
Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona