+6Nasi autorzy
Ważne

Czego nie doczekaliśmy się w 2014 roku? Tego, co zwykle…

W związku z Nowym Rokiem internet zapełnił się podsumowaniami – najlepsze tablety, smartfony, aplikacje, procesory, skandale technologiczne… Ale pewnych rzeczy nadal nie zobaczyliśmy w 2014 roku – i nie sądzę, byśmy zobaczyli je w najbliższej przyszłości.

Czasem zastanawiam się czy producenci czytają komentarze w sieci dotyczące tego, czego ludzie potrzebują… Jakie informacje podają działom wynalazczym działy badania rynku Sony, Samsunga czy LG? Czy tylko zestawienia sprzedaży oraz porównania z konkurencją? Czasem wydaje mi się, że jedynie wymiary ekranów urządzeń tej konkurencji…

Tak, jak niegdyś Apple wyznaczył standardy i wszyscy starali się do nich dorosnąć (vide – kopiowanie wyglądu iPhone’ów przez Samsunga oraz iPady), tak wydaje się, że w obecnej chwili to Samsung wyznaczył standardy i jest kopiowany przez wszystkich. Tym standardem jest wielkość ekranu i prędkość procesora. Ewentualnie pojawiają się próby połączenia najlepszych cech Apple i Samsunga, poprzez duże, świetnie wykonane, metalowe, wyglądające-na-prestiżowe, (nie tyko) chińskie fablety.

Rynek smartfonów (i tabletów) w pewnym sensie zaczyna przypominać rynek zbrojeniowy. Każdy producent stara się, by jego produkt był większy i napakowany większą ilością fikuśnych rozwiązań niż produkt konkurencji. Co niekoniecznie, a często w ogóle nie ma nic wspólnego z pragnieniami użytkownika. Taki zwykły (bo nie mówię o super specach z jednostek specjalnych) żołnierz potrzebuje zasadniczo broni osobistej, która jest lekka, niezawodna, celna i ma znormalizowaną amunicję. No i żołnierz nie powinien się martwić, czy będzie strzelać po deszczu, czy w -15 stopniach Celsjusza, czy też po jakiejś przewrotce na betonie. Co mu po polimerowym cacku, które się zacina i trzeba do niego instrukcji obsługi, a gdy zepsuje się superkosmiczy celownik, to trzeba strzelać na ślepo?

W urządzeniach mobilnych jest dokładnie tak samo. Najnowsze produkty to technologia naprawdę kosmiczna. Prędkości zegarów procesorów, przepustowość pamięci, możliwości są takie, o których nie śniło się jeszcze 2 lata temu. Tyle, że pomijając parowanie ze smartwatchami i smartsamochodami, możliwości sterowania domowym centrum multimedialnym, robienie superwymyślnych zdjęć, każdy z nas potrzebuje przede wszystkim tego, aby taki sprzęt nie psuł się za często, żeby mógł działać dostatecznie długo i żeby był wygodny. Cóż. Takie wymogi od wielu lat przekraczają granice wyobraźni producentów. Również w 2014 roku…

Niezawodność

Nawet najlepszy sprzęt, który trzeba co kilka godzin resetować lub do którego trzeba mieć ściągę z 150 punktami co nie działa w jakiej sytuacji i tak nie będzie się cieszył powodzeniem. Rzucić o ścianę chce się zarówno totalnym badziewiem, do którego przy sprzedaży powinno się dodawać jakąś książkę, by umilić czekanie na wykonanie każdej operacji na ekranie, jak i najlepszym flagowcem, który co chwilę wyrzuca błędy, uparcie przełącza ustawienia, zawiesza się, piszczy przez gniazdo słuchawkowe czy nie wiadomo dlaczego żre baterię na potęgę.

Chyba pół internetu na świecie dotyczy Androida i jego niestabilności. Jest to główny punkt wskazywany w każdej wojence komentarzowej pod artykułami dotyczącymi czegokolwiek w sprawie iOS vs. Android. I trudno się dziwić, bowiem Android jest wpychany na tak słabe sprzęty, że bałbym się na nich uruchamiać MSDOS, żeby nie czekać 30 sekund na wyświetlenie zawartości po wpisaniu komendy dir. Tyle, że nie ma urządzeń niezawodnych. Po prostu. Stawiany jako wzór iOS też nie jest święty, zwłaszcza ostatnio. Pospieszne aktualizacje oraz coraz szerszy wachlarz urządzeń, na których działa mobilny system Apple powoduje, że stare urządzenia z nadgryzionym jabłkiem zaczynają lagować, a nowe zaczynają w swoich fanaberiach przypominać urządzenia z Androidem. Z drugiej strony z zielonym robocikiem jest z wersji na wersję coraz lepiej, ale nadal nie na tyle, aby powiedzieć, że jest dobrze. Przyczyna? Bardzo prosta. Nowy system trzeba wypuścić jak najszybciej. Najlepiej jutro.

Google ma trudniej – ogromna ilość najróżniejszej jakości i specyfikacji urządzeń, na których jest zainstalowany Android w zasadzie uniemożliwia dobre przygotowanie nowej aktualizacji. Na dodatek system Google jest przerabiany przez producentów, przez co często jest niepotrzebnie zapychany śmieciowymi aplikacjami, a do tego staje się niestabilny. To samo powoduje masę problemów deweloperom aplikacji, którzy po prostu nie są w stanie przetestować ich na wszystkich urządzeniach, przez co zawsze czy na jakimś tanim smartfonie, czy na dobrym flagowcu z niestandardową specyfikacją, ich apka nie zadziała.

Apple ma tych urządzeń ograniczoną, skończoną ilość, co więcej, jest ich producentem, zatem świetnie je zna. Ale firma ma paradoksalnie większy problem – oczekiwania dotychczasowych użytkowników i hejt przeciwników. W chwili, gdy iOS utraci funkcjonujący potocznie mit niezawodnego systemu (a chyba jesteśmy tego coraz bliżsi), utracą sporo ze swojej magii iPhone’y i iPady. A przecież to właśnie przez względu na tę magię chcemy je kupować i to własnie ta magia to dodatkowe kilkanaście procent marży…

7881715660_47d21a827b_o

W 2014 roku pojawił się Android 5 Lollipop, który znów nie jest jednak iOS-killerem i nadal ma swoje słabe strony, nadal potrafi lagować i zawiesić sprzęt. Pojawił się też iOS 8, który okazał się chyba najbardziej zabugowanym systemem mobilnym Apple. I jest to niestety oznaka kierunku, w którym chyba będą dążyć producenci – niezawodność ma w niej miejsce w tyle, za ładnymi ikonkami, animacjami i obsługą nowych gadżetów. Producenci wychodzą z założenia, że to kolorki a nie niezawodność sprzedaje produkt. I niestety mają rację. Jedynie Microsoft można powiedzieć, że nie zawiódł – Windows Phone 8.1 w opinii wielu naprawił błędy i problemy wcześniejszych wersji i stał się w końcu całkiem dobrze działającym systemem. Czyli dogonił Androida serii 4.x ;)

Bateria

Mobilność to możliwość działania bez kabla – to jest tak banalne, że aż zęby dzwonią. Ale o ile świetnie zrozumieli to producenci w dziedzinie internetu bezprzewodowego (WiFi, LTE), to w dziedzinie prądożerności i optymalizacji już nie.

Każdy, kto jechał pociągiem PKP w podróż dłuższą niż 5 godzin, doświadczył tego na własnej skórze – jeśli nie ma działającego gniazdka sieciowego, do którego można podłączyć ładowarkę, to nasze urządzenie mobilne staje się problemem. Zapomnijmy o pełnym komforcie użytkowania. Trzeba przyciemnić ekran, wyłączyć WiFi i LTE, GPS, zatrzymać działające w tle aplikacje. Inaczej – przez zużycie energii na ciągłe zmienianie i szukanie nadajników oraz przez stale włączony ekran i dźwięk po kilku godzinach podróży zostanie nam jakieś marne 1/3 lub mniej baterii. Powinno wystarczyć, ale… co, jeśli pociąg złapie opóźnienie? Niestety, mobilność urządzenia zmniejsza się proporcjonalnie do odległości od najbliższego gniazdka sieciowego… W konsekwencji  okazuje się, że w chwili, gdy najbardziej go potrzebujemy, bo musimy znaleźć numer korporacji taksówkarskiej, zlokalizować się w mieście, w smartfonie czy tablecie mamy mniej niż 10% baterii. Z drugiej strony niby dlaczego mamy oszczędzać energię i np. nie słuchać muzyki, nie surfować, nie grać w gry w podróży? Przecież do tego celu zostały te urządzenia stworzone!

Producenci nie potrafią stworzyć standardowego (nie specjalistycznego za ogromne pieniądze) produktu, którego przy dość typowym użytkowaniu nie należałoby ładować codziennie. Konia z rzędem komuś, kto używa tabletu przez cały dzień i nie podłączy go do ładowarki na noc. I tak jest już od wielu lat. Słynne porównywanie starych Nokii ciagnących na jednym ładowaniu i tydzień do współczesnych smartfonów jest tyleż śmieszne, co tragiczne – albowiem dawno już zapomnieliśmy, co to jest nie musieć pamiętać o ładowarce i nie musieć się ograniczać z użytkowaniem poza domem z uwagi na kończąca się baterię. I to w urządzeniach, które kosztują po 2-3 tysiące złotych!

Co wzbudza we mnie wesołość? Że przy każdej premierze nowego wypasionego flagowca, urządzenie jest opisywane jako bardziej energooszczędne, potrafiące działać o 20-40% dłużej niż poprzednik lub konkurent. Tyle, że w ogóle tego nie zauważamy! Owszem, być może nieużywany tablet bez WiFi, LTE, potrafi wytrzymać 3-4 dni, ale już z włączona grą i Facebookiem – 6 godzin. Może nieużywany smartfon z wyłączonym internetem, z siecią komórkową na edge, jasnością ekranu na 10 procent potrzyma dwa czy trzy dni. Ale to jest jak chwalić nowe auto, że bez włączonego silnika, z górki, na wolnym biegu na jednym baku może przejechać 5 tysięcy mil. W końcu te nowe procesory służą do tego, aby odpalać na nich gry i jeszcze wygodniej przeglądać sieć. Wielkie ekrany z rozdzielczością powyżej Full HD służą wyświetlaniu na 5 czy 8 calach filmów o jakości BlueRay. Czemu za tym nie idzie troska o to, by nie trzeba było tego robić bez kabli?

Zauważyli to producenci powerbanków, które ostatnio mienią się jednym z najbardziej trafionych prezentów dla osób posiadających smartfona czy tablet. No i faktycznie – znajomi z iPhone’ami twierdzą, że to największy wynalazek od czasu iPhone’a własnie i nigdzie się bez nich nie ruszają. Ale… To jest nie dość, że półśrodek (dodatkowe urządzenie do noszenia, ładowania itp.), to i po prostu kolejny sposób wyciągnięcia od nas pieniędzy.

Cóż. W 2014 roku tak, jak i w poprzednich latach, nie mieliśmy żadnego znaczącego kroku w kierunku długości działania urządzeń mobilnych. Niektóre mniejsze firmy (np. Kruger & Matz) zaczęły sprzedawać telefony z dwiema pleckami-bateriami – mniejsza i większą, co jest jakimś tam rozwiązaniem. Mój LG G2 kupiony w 2014 roku jest znacząco lepszy od poprzedniego smartfona – HTC One S z 2012. Ale i tak tęsknię za czasami, gdy telefon ładowało się raz na 3-4 dni. I chyba prędko do takich czasów nie wrócimy. Prędzej w spodniach czy koszuli będziemy mieć specjalną kieszeń na powerbank…

PS. Właśnie znalazłem informację o Motoroli Droid Turbo – najnowszym flagowcu z końca 2014 roku, który ma mieć baterię 3900 mAh i nie wymagać ładowania przez 2 dni. No, pażywiom, uwidziom, jak mawiają Francuzi ;) Byłby to pierwszy krok w dobrym kierunku?

Ekran

Ściganie się na wielkość ekranu to trend zapoczątkowany przez Samsunga, w który obecnie wierzą wszyscy. Nawet Apple. Zresztą statystyki nie kłamią – duże sprzedaje się lepiej niż małe. W ciągu dwóch lat średnia wielkość nowego smartfona wzrosła o ponad cal (z niecałych 4 cali do 5) (źródło 1). Obecnie sprzedaje się około 20% smartfonów z ekranami poniżej 4,5 cala! W 2012 roku było to 90%! Smartfony urosły i zaczęły mieszać się z tabletami – oto iPhone’a 6 Plus nazywa się już fabletem (kto by pomyślał rok temu?).

1-98PorQrA-GkMM8lpnzraYw

Wykres pochodzi z https://medium.com/

Duży ekran znacznie lepiej nadaje się do konsumpcji treści – czytania, oglądania, również do pracy. To jest oczywiste. jednocześnie jednak znacznie gorzej do standardowych działań, takich, jak odebranie czy napisanie sms, telefonowanie… Po prostu dlatego, że nie da się już tego zrobić jedną ręką. Dodatkowo jest też coraz trudniej przenosić takie urządzenia. O ile smartfon z wyświetlaczem 4-calowym da się zmieścić w każdej kieszeni, to już z 5,5-calowym nie. Tylko patrzeć, jak rewolucja w rozmiarach smartfonów przeniesie się znacząco na rynek odzieży czy galanterii służącej do przenoszenia wielkoekranowych smartfonów…

Tytułem ciekawostki – nie wiem czy pamiętacie genialną reklamę Nokii N95, przedstawioną jako przeciwieństwo absurdalnych pomysłów na wzornictwo odzieży służącej do przenoszenia aparatów fotograficznych, telefonów, laptopów i innych gadżetów, czyli… Henry Needle & Sons Hand Tailored Great Pockets Clothing :) Jakoś mam wrażenie, że historia zatoczyła koło…

Clipboard04

Tak, czy siak, nie ma obecnie na rynku smartfonów o dobrej specyfikacji, z ekranem mniejszym niż 4,5 cala (poza starszymi iPhone’ami). Tzw. modele “mini” flagowców Samsunga, HTC, LG są mini jedynie z nazwy, ich ekrany są bowiem o 0,3-0,5 cala mniejsze niż większych braci (czyli mają 4,9 – 4,7 cala), z częstokroć zdecydowanie słabszą specyfikacją. W 2014 roku jedynym w miarę dobrymi modelem poniżej 4,5 cala była tyko Motorola Moto E)… Zresztą ciesząca się z tego powodu sporą popularnością. Tyle, że to sprzęt raczej średniej klasy. Producenci nie chcą zdecydować się na zejście poniżej 4,5 cala z dobrymi smartfonami. Po prostu ich zdaniem małe nie jest piękne.

Klawiatura fizyczna

Wielu z was popuka się pewnie w głowę na taki pomysł (no zwłaszcza w tablecie to byłaby głupota – są za to świetne klawiatury na bluetooth lub rozwiązania hybrydowe przecież), ale czytając wypowiedzi na forach w sieci oraz rozmawiając z ludźmi często stykam się właśnie z marudzeniem o klawiaturę fizyczną. Przeżytek? Cóż. Klawiatury ekranowe nie są idealne (te podpowiedzi słów to jest czasem prawdziwa poezja!), a poza tym nic jednak nie zastąpi w prędkości pisania właśnie klawiatury fizycznej, i to nie w układzie qwerty, a standardowym, znanym ze starych telefonów.

Wydaje się, że to taki “ficzer”, na który poszłoby raczej niewielu, ale… Skoro jest jakieś zapotrzebowanie na rynku, to czemu nikt nie chce się zdecydować na próbę? Rozwiązania są gotowe – wystarczy wspomniec nadal bardzo lubiany (i używany przez fanów) smartfon HTC Desire Z z 2010 roku, posiadający pełną klawiaturę qwerty wysuwaną z boku. Takie modele miała też Nokia. Na klawiaturze fizycznej opierają się zresztą wszystkie starsze modele Blackberry…

htc-desire-z-1335207262-249

Wysuwana klawiatura qwerty w HTC Desire Z

Klawiatura fizyczna została wyparta przez nowe i wygodne rozwiązania z ekranem dotykowym, a „cienkość” smartfona (a więc konieczność rezygnacji ze wszystkiego, co go pogrubia, zatem i klawiatury fizycznej) stała się jednym z czynników marketingowych. Jednak wielu z nas tęskni za możliwością wciśnięcia przycisku a nie tapnięcia na ekranie. Wiele mówiło się pod koniec 2013 roku o Motoroli Droid 5 jako następcy Droid 4 – między innymi dlatego, że miał to być mocny smartfon z fizyczną klawiaturą. Plotki okazały się tylko plotkami i następca Droida 4 – Droid Turbo, świetny model zresztą, pokazał się pod koniec 2014 roku, ale bez klawiatury qwerty. Jedynymi producentami, którzy w 2014 roku próbowali z takimi rozwiązaniami były firmy chińskie, nie mające dostępu do rynku europejskiego. A przecież w styczniu 2014 roku nawet LG wypuściło model Optimus F3Q – niestety tylko w Azji i USA.

lg-optimus-f3q-5106

LG Optimus F3Q

Ale za to… Mamy już pełnoprawne tablety inne niż iPady!

W 2014 roku wysypało świetnymi tabletami. Choćby Nexus 9 od HTC, Nokia N1, a także Nvidia Shield, a także mnóstwo tabletów Lenovo, Asusa, Samsunga i Sony to pełnoprawni konkurenci iPadów, pod względem wydajności i wygody (tak, wiem, zaraz będzie flame war) użytkowania. Dorosły też tablety z Windowsem… Pod tym względem, patrząc na rok 2014, uważam, że to był własnie ich rok. Rok, w którym przestały być ubogimi krewnymi smartfonów i biednymi kuzynami iPadów.

A czego Wy nie doczekaliście się w 2014 roku?

Jeżeli znalazłeś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij tutaj. Możesz też zgłosić błąd pisząc na powiadomienia@tabletowo.pl.

Komentarze

  • >Skoro jest jakieś zapotrzebowanie na rynku, to czemu nikt nie chce się zdecydować na próbę?
    Ale przecież BlackBerry ciągle robi smartfony z fizycznymi, a do tego genialnymi, klawiaturami. A np Passport jest przy tym bardzo cienki. Tylko za szeroki.

    • Ale ostatnio zaczęli robić normalne smartfony… I ponoć znów chcą wrócić do dawnego pomysłu z klawiaturą.

      • Ależ właśnie wrócili, tak Passport (którego właśnie testuję), jak i Classic (on dopiero jest „w drodze”), mają fizyczne klawiatury. Wyszło im to bardzo, ale to bardzo dobrze. Tylko dla mnie Passport mógłby być, jak już wyżej wspominałem, odrobinę węższy ;) Maksymalnie do szerokości Note 3 albo 4.

        • Adam

          Spadek rynkowego udziału do 0,5% to nie jest dobrze tylko fatalnie

          http://www.idc.com/prodserv/smartphone-os-market-share.jsp

        • Bartosz Mazur

          ale Black Berry … cóż… nie ma sklepu Play ;)

          • Ale jest albo Snap, albo apkę sklepu play można doinstaować, albo dociągać te potrzebne rzeczy z apkmirror.

          • gmbgmb

            Zmuszony przez firmę przesiadłem się na BB Q10 z Note 3. Po trzech dniach stwierdziłem ze nie dam rady i teraz chodzę z dwoma (BB służy tylko do obsługi służbowej poczty). Klawiatura hardware qwerty jest super. Ale na tym koniec zalet BB :( Bateria woła o pomstę – czasem nie starcza na 1 dzień nawet a telefon używany przez pół godziny… Z passporta nie korzystałem ale jak go pierwszy raz zobaczyłem to pomyślałem ze to jakiś żart (IMO wygląda strasznie i ciężko go nosić w kieszeni)

        • Chyba spróbowałbym kiedyś BB. Dużo dobrego słyszałem o tym sprzęcie :)

  • wladcasmierci

    Świetny artykuł aż się za czytałem i w 90% się z tobą zgadzam bo ja uwielbiam duże ekrany mam 5.5 calowca i chętnie kupie nawet 6.0 calowego . Uprzedze pytania tak mieści mi się w spodniach.

  • Mateusz Galak

    Chętnie bym sb kupił taką Lumię w wersji z klawiaturą qwerty, teraz mam L630, ale wcześniejszym moim smartphonem był świetny Sony Ericson x2 z systemem Windows Phone 6.5 obsługiwany cienkim rysikiem o promieniu 0.5 mm, klawiaturę używałem cały czas, mimo iż była również dotykowa na ekranie.

  • Rob

    „Czasem zastanawiam się czy producenci czytają komentarze w sieci dotyczące tego, czego ludzie potrzebują…”

    Czytają na pewno i dobrze wiedzą że każdy by chciał kupić sprzęt niezawodny i kompletny z b.dobrą baterią w przyzwoitej cenie, ale przecież to nie jest w ich interesie, aby klient kupił sprzęt który nie będzie miał żadnych „ale” i będzie sprawnie działał latami.
    Wykorzystują więc tą wiedzę do tego aby zrobić kolejny telefon, który nie będzie za dobry, a jednak uda się go sprzedać. Najwyżej więcej $$$ wyda się na reklamy.

    Dobrze wiedzą, że większość posiadająca tablety wolała by raczej ekran 4,5-4,7”, ale to też nie jest w ich interesie, bo lepiej wciskać magie cyferek Mhz, MP i supercienkich telefonów z super kiepskimi nie wymiennymi bateriami. Tyle, że z tej pogoni za cyferkami nic konkretnego nie wynika, bo fotki z telefonów, nawet tych najdroższych wcale nie są takie dobre jak ludziom wmawia marketing, procesory się marnują i wraz wielkimi ekranami drenują tylko baterie.

    Wszyscy to wiemy i powtarzamy, oni też bardzo dobrze sobie z tego sprawę zdają, ale właśnie „Producenci wychodzą z założenia, że to kolorki a nie niezawodność sprzedaje produkt” (dodał bym że sprzedaje je też właśnie ta magia cyferek), to jest jak jest i do momentu, kiedy sprzedaż nie poleci na pysk, to się nie zmieni. Do kiedy pompowanie milionów w reklamę będzie się opłaciło, to tak będzie.

    Co do aplikacji, to powiem że z pół roku temu nabyłem kupon upominkowy 50pln do sklepu PLAY i tak naprawdę do dziś wydałem 12 zeta na GPS TestPlus i ezPDFreader, a potem odechciało mi się próbowania i zwracania badziewia.W gry nie grywam ani na telefonie, ani na tablecie, no czasem jak gdzieś muszę zabić czas, to pyknę w coś pokroju Bad Piggies. Żadne tam irytujące na dotyku 3D FPS-y.

    Jeśli chodzi o owczy pęd do wiecznych aktualizacji systemu, to ja tego nie pojmuję.
    Producent informuje, że właściwie jedyna zaleta nowego OS to nowe, brzydsze ;) ikony i już wielki pęd do aktualizacji.
    Wykupili by licencję na system plików NTFS, to by było jakieś usprawnienie.
    Tablet który kupiłem, to „chińczyk” jakich wiele (599pln), który ma andka 4..2.2 i nie widzę powodu dla którego musiał bym zmieniać na coś nowszego, bo wszystko śmiga jak trzeba, bateria nawet z włączoną obsługą rozmów trzyma lepiej niż nie jeden smartfon (co w sumie nie dziwne przy większej baterii i wyłączonym ekranie), nic nie zacina, a tab nie zawiesił/zresetował się ani razu przez ten prawie rok.

    Osobiście próbowałem kupić nowego smarta od września, tyle że najpierw 4szt MotoG miały problem z rozładowywaniem baterii po zamontowaniu karty pamięci, a potem sprzedawane w naszych marketach LG G3S miały nie działające diody powiadomień (pomijam, że nie wiedziałem wtedy nawet że nie obsługują HostUSB), więc musiałem się przestawić na duet starej motki z trzymającą baterią i tablet.

    Dlatego też właśnie chętnie ;) czytam recenzje telefonów na Tabletowo i może kiedyś coś w końcu kupię. :)

  • harry190

    Ja nie doczekałem się Nexusa 9 w polskiej oficjalnej dystrybucji i czekam nadal. Ciekawe ile jeszcze poczekam :-)

  • Co do klawiatury dotykowej to QWERTY to poroniony pomysł w takim wydaniu. Jakieś wysuwanie bzdury też głupota. Blackberry ma fajny patent na nakładkę ekranową. To już jest coś. Ja mam jeszcze lepszy pomysł w głowie, ale nie opiszę, bo może nikt jeszcze nie wpadł i kto wie ;; ) A tak ogólnie to kolejny rok bez rewolucji, z lekkim drgnięciem w WP. A androidzkie plastiki dalej jakie były dziadowskie, takie są… może w 2015 coś się odmieni i zaczną ulepszać, rozwijać, itd.? Ja mam dość już kolejnych „flagowców” za 2500zł byle tylko Android jakoś chodził, a ekranik był słodziutki od kolorków, że aż się chce #%TfA@$@…

  • Tomasz Lenartowski

    Szkoda tylko, że za rok będzie można spokojnie opublikować ten sam tekst i tylko zmienić daty. Bo pewne rzeczy się nie zmieniają.

    • Tak też zamierzam :) Za rok zmienić tylko datę publikacji ;)
      Bo nie spodziewam się by coś się w tej materii zmieniło w 2015 :/

  • Paweł

    Który telefon Samsunga to kopia Apple ja się pytam Pana Redaktora?
    Powiedzmy STOP bezmyślnemu klepaniu sloganów propagandowych!

    • A choćby SGS2, którego prawnik Apple nie potrafił odróżnić od iPhone. No sorry, ale ominęły Cię setki wpisów o sporach patentowych Apple i Samsunga o wygląd?

      • Paweł

        Powiedz mi, proszę z której strony SGS2 jest podobny do iPhone’a? Tak się składa, że przez dwa lata nosiłem tego pierwszego w kieszeni i na bieżąco (z pewnym zaciekawieniem) sledziłem historię wzmiankowanych sporów o zaokrąglone rogi, prostokąt, slide to unlock itd.
        No sorry, ale jeżeli ktoś jest niekompetentny (przywołany prawnik Apple) to nie należy powoływać się ślepo na jego głupią opinię, brać jako prawdę objawioną i używać jak jakiegoś niepodważalnego dogmatu.

  • Wilniuk

    Panie Marku,francuzi mówią pażywiom uwidzim…

    • Fakt! ostatnio ro… tfu, francuskiego uczyłem się w podstawówce, stąd wtopa :/

  • AS

    Ciekawe ile razy można odwoływać się do starożytnej nokii w kontekście żywotności baterii. Mój Galaxy Note trzyma baterię prawie dwa tygodnie. Dlaczego? Bo praktycznie jest w stanie nasłuchu. Kilkanaście rozmów w miesiącu. Sporadyczne korzystanie z internetu i daje radę. To i tak o wiele więcej od wspomnianej Nokii, która nawet tyle nie potrafiła.

    • Odwołanie było banalne oczywiście, ale Galaxy Note 2 tygodnie? Serio?
      Ciekawi mnie, po co Ci w takim razie Galaxy Note, skoro do kilku rozmów w miesiącu i internetu możesz użyć zwykłej – świetnej skądinąd – Nokii N82 na której sam niegdyś przeglądałem internet. I mniejsza, i trzyma dłużej…

  • fawqlec

    Polecam zajrzeć na rynek Chiński. Tam jest wszystko czego szukacie. Smart z baterią 4000 czy 5000Mhz tutaj to nie kosmos. Sam od 2 lat korzystam tylko z „chińczyków” i nie zamieniłbym na samsunga, lg czy jakiś inny „nasz”

Tabletowo.pl
Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona