Moja opinia o... Samsung Gear S. Świetny gadżet, ale wciąż nie do końca autonomiczny - Tabletowo.pl

Moja opinia o… Samsung Gear S. Świetny gadżet, ale wciąż nie do końca autonomiczny

Jestem przeciwna ciągłemu dostępowi do wszelkiego rodzaju powiadomień. Uważam, że wszechobecne powiadomienia to największe zło dzisiejszego świata, bo wielu z nas stało się ich więźniem (o czym zresztą Marek napisał doskonały felieton). A mimo wszystko gadżety, takie jak inteligentne zegarki, bardzo mi się podobają. Jeśli jesteście ciekawi jak przedstawia się Samsung Galaxy Gear S w moich oczach – zapraszam do zapoznania się z moją opinią na jego temat.

Tabletowo.pl Moja opinia o... Samsung Gear S. Świetny gadżet, ale wciąż nie do końca autonomiczny Akcesoria Nowości Recenzje Samsung Tizen Wearable

Na początek jednak specyfikacja techniczna produktu, by mniej więcej wiedzieć, z czym mamy do czynienia – Samsung Gear S (SM-R750):

  • zakrzywiony wyświetlacz Super AMOLED o przekątnej 2” i rozdzielczości 360 x 480 pikseli (300 ppi),
  • system operacyjny Tizen,
  • dwurdzeniowy procesor 1GHz,
  • 512MB RAM,
  • 4GB pamięci wewnętrznej (do wykorzystania: 2,44GB),
  • akumulator o pojemności 300 mAh,
  • Bluetooth 4.1,
  • WiFi 802.11 b/g/n,
  • 3G,
  • aGPS, Glonass,
  • akcelerometr, żyroskop, kompas, czujnik światła, miernik UV, barometr, miernik pulsu,
  • wymiary: 39,9 x 58,1 x 12,5 mm,
  • waga: 67 g.
  • Cena: 1399 złotych
Tabletowo.pl Moja opinia o... Samsung Gear S. Świetny gadżet, ale wciąż nie do końca autonomiczny Akcesoria Nowości Recenzje Samsung Tizen Wearable

Gear S po wyjęciu z pudełka

Gear S przybył do mnie na testy jakiś czas temu. Nie ukrywałam ogromnego entuzjazmu związanego z tym, że będę mogła szybko, bo zaraz po polskiej premierze, sprawdzić jak sprzęt ten sprawuje się w codziennym użytkowaniu. Byłam nieco uprzedzona sądząc, że zegarek ten może okazać się za duży, ale nic z tych rzeczy. Jest w sam raz. Większy byłby już przesadą, natomiast mniejszy, moim zdaniem, nie miałby już tego uroku. Tym bardziej, że zastosowanie takiej przekątnej ma sens – wszelkiego rodzaju treści na mniejszym ekranie po prostu by się zlewały.

Wcześniej miałam okazję przez jakiś czas korzystać zarówno z Gear Fit, jak i Gear 2. Gear S to jakby połączenie obu pomysłów, bo otrzymujemy tu zakrzywiony ekran z gumowym paskiem, jak to było w Gear Fit, ale jest to już zaawansowany zegarek, jak Gear 2. Tyle że bez aparatu i portu podczerwieni.

Tabletowo.pl Moja opinia o... Samsung Gear S. Świetny gadżet, ale wciąż nie do końca autonomiczny Akcesoria Nowości Recenzje Samsung Tizen Wearable

Gear S składa się tak naprawdę z dwóch części. Pierwszą jest oczywiście „koperta”, w której skryte są wszystkie komponenty, jak również slot kart nanoSIM, miernik pulsu, złącze do podłączenia docku ładowania, mikrofon, głośnik i w końcu wyświetlacz z fizycznym przyciskiem znajdującym się pod nim. Druga część to opaska do zegarka, którą w łatwy sposób można wymienić. Opaska jest gumowa, dzięki czemu szybko i łatwo się ją czyści pod wodą (zwłaszcza, że całość spełnia przecież normę IP67). Oczywiście pasek jest regulowany i bez problemu każdy dopasuje jego szerokość do swojej ręki. Zatrzask jest solidny, nie zdarzyła mi się sytuacja, by – nawet podczas biegania – sam się odpiął. Trzeba tu użyć nieco więcej siły. Gear S jest wykonany solidnie i nie mogę tutaj powiedzieć złego słowa.

Miałam okazję przez chwilę porównać dwie wersje kolorystyczne Gear S, białą i czarną, i osobiście jednak preferuję białą. Dodatkowo srebrna ramka dookoła wyświetlacza, jak również srebrny zaczep, świetnie uzupełniają się kolorystycznie z bielą.

W zestawie z Gear S otrzymujemy: dock do ładowania, będący jednocześnie powerbankiem, mającym naładować nam zegarek (raz) będąc z daleka od źródła prądu, ładowarkę oraz kawałek plastiku, który ułatwia nam dostanie się do gniazda kart nanoSIM (sam slot osadzony jest dość głęboko – w końcu wodoodporność zobowiązuje).

Tabletowo.pl Moja opinia o... Samsung Gear S. Świetny gadżet, ale wciąż nie do końca autonomiczny Akcesoria Nowości Recenzje Samsung Tizen Wearable

Gear S to wciąż zegarek, tyle że „inteligentny”

Nie lubię Samsunga. Nie lubię Samsunga za to, że ogranicza użytkowników sprzętu mobilnego (aczkolwiek oczywiście powody biznesowe, dla których to robi, są dla mnie całkowicie zrozumiałe). Zamyka grono odbiorców swoich zegarków na posiadaczy wybranych smartfonów i tabletów z serii Galaxy. Niestety, mimo że tym razem mamy do czynienia z kartą SIM w zegarku, to wciąż jest on tylko dodatkiem do telefonu. Bez niego tak naprawdę funkcjonalność Gear S jest ograniczona. Począwszy od tego, że – aby aktywować zegarek – trzeba mieć aplikację Samsung Gear na urządzeniu przenośnym . Po prostu nie da się przeprowadzić tego procesu bez dodatkowego urządzenia Samsunga.

Co zatem możemy zrobić na zegarku z włożoną do środka kartą SIM, który w żaden sposób nie jest podłączony do telefonu? Przede wszystkim: otrzymywać powiadomienia o połączeniach przychodzących i wiadomościach tekstowych i na nie odpisywać, jak i odbierać rozmowy. Możemy również wykonywać połączenia telefoniczne z numeru przypisanego do znajdującej się w zegarku karty SIM, ale pod warunkiem, że zegarek nie jest podłączony do telefonu przez Bluetooth – jeśli jest – nie można dzwonić. Możemy słuchać muzyki z odtwarzacza muzycznego, przeglądać zdjęcia (pod warunkiem, że je tam wcześniej wgraliśmy), przeglądać kontakty, Here i S Health, mierzyć puls, zaznajomić się z pogodą i ustawić alarm, a także napisać e-mail, pod warunkiem, że wcześniej skonfigurowaliśmy pocztę na telefonie. Oczywiście możemy również korzystać z przeglądarki Opera mini (ale już bez możliwości odtwarzania wideo!), tu kolejny warunek oczywiście, wcześniej musimy ją pobrać za pomocą smartfona (bo przecież inaczej się nie da – warto pamiętać o tym, że aby instalować lub odinstalowywać aplikacje, trzeba korzystać z aplikacji Samsung Gear w urządzeniu przenośnym).


Tabletowo.pl Moja opinia o... Samsung Gear S. Świetny gadżet, ale wciąż nie do końca autonomiczny Akcesoria Nowości Recenzje Samsung Tizen Wearable

Zakładam jednak, że raczej niewiele osób będzie chciało wejść w posiadanie Gear S bez smartfona Samsunga, czyli nie będzie go wykorzystywało jako autonomicznego urządzenia. I dobrze, bo dopiero z urządzeniem Gear S zyskuje naprawdę wiele opcji i funkcji.

Przede wszystkim całe mnóstwo powiadomień – w ostatnim etapie konfiguracji zegarka wybieramy bowiem aplikacje, z których chcemy otrzymywać powiadomienia na zegarek. Jeśli żadnej nie odznaczycie, będziecie zawaleni powiadomieniami zewsząd. Dosłownie. Ja doszłam do etapu, w którym zostawiłam powiadomienia wyłącznie e-mailowe. Ale sam zamysł komunikatów wszelkiego typu na zegarku jest genialny. Świetnie sprawdza się do przesiewania powiadomień. Dostajesz SMS-a, na którego nie musisz (lub nie chcesz) odpisywać? Nie musisz wyciągać telefonu. Smartfon zawibrował, bo przyszedł jakiś e-mail? Już z poziomu zegarka zobaczysz, że to np. spam lub nieistotna wiadomość, na którą możesz odpisać później. Odkąd zaczęłam korzystać z Gear S, naprawdę rzadko wyjmowałam telefon z kieszeni – również jak ktoś do mnie dzwonił – patrzyłam najpierw na zegarek kto próbuje się do mnie dobić i, jeśli faktycznie musiałam odebrać, dopiero wtedy szukałam Galaxy Alpha.

Oczywiście połączenie ze smartfonem daje nam możliwość korzystania z programów, takich jak Endomondo, mapy Here i całe mnóstwo innych, pobranych z odpowiedniego sklepu. Warto jednak pamiętać o tym, że nie ma dedykowanych aplikacji choćby do Facebooka czy Twittera.

Klawiatura ekranowa

Wspomniałam, że na tym 2-calowym wyświetlaczu można wprowadzać tekst. I faktycznie. Służy nam do tego jedna z trzech dostępnych klawiatur: QWERTY (standard), 3×4 (jak ze starych telefonów bez dotykowych ekranów, z fizycznymi klawiszami) lub QWERTY Gear (automatycznie wprowadzana jest litera pasująca do kontekstu). Do tego możemy korzystać z wpisywania ciągłego, znanego ze Swype.

Generalnie pisania na zegarku nie polecam, bo do najwygodniejszych nie należy, ale awaryjnie zawsze taka możliwość się przydaje, a – co najważniejsze – dzięki polskiemu słownikowi całkiem nieźle się sprawdza w swojej roli. I potrafi wprawić w osłupienie osoby znajdujące się w pobliżu. Ostatnio przy kasie w jednym ze sklepów musiałam pilnie odpisać na SMS-a – krótko, więc nawet nie wyciągałam telefonu. Kobieta nabijająca mi wtedy rachunek popatrzyła się na mnie jak na kosmitę.

Ogólne wrażenia z użytkowania i przeprowadzanie rozmów głosowych

Bardzo podoba mi się to, że wygląd tapety i zegarka mogę dowolnie skonfigurować. Do wyboru jest ich sporo, zarówno analogowych, jak i cyfrowych, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Samo korzystanie z Gear S jest proste i raczej nie powinno nikomu sprawiać trudności – zwłaszcza jak na początku opanuje najważniejsze rzeczy. Przesunięcie palcem po ekranie od góry do dołu powoduje pojawienie się informacji o stanie baterii, połączeniu, jasności ekranu, etc. Muśnięcie w drugą stronę – otwiera dostęp do listy aplikacji znajdujących się na ekranie. Przejście od prawej do lewej przenosi nas do widżetów, z kolei od lewej do prawej – do powiadomień. I na tym tak naprawdę cała filozofia się kończy. Generalnie korzystanie z Gear jest bardzo intuicyjne.

Sam wyświetlacz natomiast jest bardzo dobry – oferuje świetną jakość obrazu, wysoką rozdzielczość i nie ma problemów z reakcją na polecenia użytkownika. Warto jednak mieć na uwadze, że czasem irytujące wręcz mogą być refleksy (odbicia światła) widoczne na ekranie – z racji tego, że jest błyszczący i zakrzywiony, to to naprawdę rzuca się w oczy.

Bateria w moim trybie użytkowania wystarcza średnio na dwa dni. Pełne naładowanie z kolei trwa ok. 2 godzin.

Jeszcze kilka słów na temat samego przeprowadzania rozmów przez Gear S. Jakość rozmów jest dobra – ja dobrze słyszałam każdego mojego rozmówcę (ale już nie podczas jazdy samochodem przy wyższych prędkościach), z kolei moi rozmówcy byli zaskoczeni jakością, gdy dowiadywali się, że dzwonię z zegarka (w ogóle – jak to brzmi!). Wszyscy moi rozmówcy natomiast stwierdzili zgodnie, że słychać mnie tak, jakbym rozmawiała na głośniku w telefonie. Muszę się z Wami podzielić jeszcze jedną rzeczą: z racji tego, że głośniczek znajduje się z lewej strony ekranu, prowadząc rozmowę telefoniczną przez Gear S ciągle czuć przyjemne łaskotanie kostki przy nadgarstku ;). Oczywiście do zegarka można podłączyć słuchawkę Bluetooth.

Gear S uważam za, skądinąd świetny… gadżet i niewiele więcej – przynajmniej na tym etapie rozwoju. Jest naprawdę doskonały dla każdego wielbiciela wszelkiego typu nowości, ale w mojej głowie cały czas tkwi jedna myśl: czy zwykłemu zjadaczowi chleba tak zaawansowany smartwatch jest potrzebny? I czy jest w stanie na coś takiego wydać 1399 złotych? Obawiam się, że – póki co – jest jeszcze na to za wcześnie. Uważam też, że gdyby była opcja korzystania z zegarka jako osobnego urządzenia (bez telefonu lub, jeśli to konieczne, z telefonem, ale bez ograniczenia do modeli Samsunga!), rozwiązanie to byłoby o wiele ciekawsze. A tak… jestem uzależniona od smartfonów/tabletów Samsunga, a prywatnie korzystam z One M8 od HTC i nie zamierzam go na razie zmieniać.

Zegarek testowałam w połączeniu z Samsungiem Galaxy Alpha – przez Bluetooth. Są jeszcze jednak dwa inne rodzaje połączeń – w sumie mamy ich trzy: tryb połączenia Bluetooth, tryb połączenia zdalnego i tryb braku połączenia. Świetnie je opisał Robert na Galaktyczny.pl – swoją drogą, polecam obszerną recenzję Gear S jego autorstwa, bo jest naprawdę bardzo dobra.

Jeśli macie jakieś pytania odnośnie Gear S lub chcielibyście poznać moją opinię na temat jakiegoś konkretnego urządzenia, którym nie jest tablet ani smartfon od 5″ w górę (tabletofon) – dajcie znać w komentarzach.

Jeżeli znalazłeś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij tutaj. Możesz też zgłosić błąd pisząc na maila.

Komentarze

Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona