Ważne

Intel Core M – zapowiedź tabletowej rewolucji czy z dużej chmury mały deszcz?

Jeszcze kilka lat temu procesory z serii Core kojarzyły się tylko z komputerami stacjonarnymi i laptopami. Pojawienie się wersji ULV (ultra low voltage), która trafiła między innymi do MacBooka Air, pozwoliła na stworzenie nowej kategorii laptopów – Ultrabooków.

Z początku nie było sensacji – druga i trzecia generacja Core ULV to kiepska żywotność baterii i przeciętna wydajność. Wraz z trzecią generacją pojawiły się pierwsze poważne hybrydy i tablety wykorzystujące tę serię. Jak łatwo się domyślić – tablet z 3-4 godzinami na jednym ładowaniu nie mógł osiągnąć sukcesu. I żaden nie osiągnął. W tym pionierski Surface Pro napędzany właśnie procesorem Core w architekturze Ivy Bridge. Małym przełomem była 4 generacja (Haswell), która bardzo znacząco zmniejszyła pobór mocy, co bezpośrednio przełożyło się na żywotność baterii, a co za tym idzie również na komfort użytkowania. Wady? „Bardziej energooszczędne” nie znaczy energooszczędne, w porównaniu z Atomami czy procesorami ARM. Do tego aktywne chłodzenie i dość duże rozmiary fizyczne sprawiły, że modele z Core 4 generacji były ciężkie (duża bateria), grube oraz głośne (chłodzenie wentylatorem).

Prawdziwym przełomem ma być piąta generacja serii Core, a właściwie jedno z jej rozgałęzień, czyli linia Core M. Pisaliśmy o niej wielokrotnie, ale w kilku słowach postaram się ją ponownie scharakteryzować. Są to bezwentylatorowe czipy oparte o architekturę Broadwell wytwarzanie w 14 nm procesie litograficznym, co pozwoliło zmniejszyć fizyczne wymiary (-50%), poprawić wydajność (+20%) i zmniejszyć pobór mocy (-30%) w porównaniu do procesorów z serii Haswell-Y. Seria skierowana jest głównie do urządzeń typu 2 w 1 (hybryd), ze względu na swoje solidne możliwości obliczeniowe. Referencyjna konstrukcja o nazwie Ilma Mountain to tablet (7,2 mm) z ekranem 12,5 cala i dopinaną klawiaturą, o łącznej grubości niewiele przekraczającej 12 mm pokazała jak mają wyglądać przyszłe modele. Nie oznacza to, że Intel wycofuje się z Atomów. Wręcz przeciwnie. Te trafią do setek urządzeń z Androidem i Windowsem – szczególnie do prostych (i budżetowych) tabletów i smartfonów. Core M ma natomiast zapewniać wydajność CPU 3x większą i GPU 2x większą niż najsilniejsza wersja Snapdragona od Qualcomma.

t300chi_03_1

Seria Core M ma być czymś więcej. Według przedstawicieli Intela, urządzenie z tym czipem będzie dwa razy wydajniejsze niż mocny laptop kupiony 4 lata temu. Trudno powiedzieć jak mierzone są te porównawcze parametry, ale obietnica i przesłanie są jasne – cieniutki tablet ma być w stanie zastąpić nasz główny komputer i zapotrzebowanie na moc obliczeniową. Pojawiają się już pierwsze konstrukcje z tą technologią – Asus Transformer Book Chi, Asus Zenbook UX305, Dell Latitude 13, Lenovo Thinkpad Helix, HP Spectre x2 czy Envy x2. Najciekawiej z nich wygląda Book Chi, który zdaje się w pełni wykorzystywać referencyjny model, osiągając jedynie 7,5 mm grubości. To tyle, co iPad Air.

Intelowi z pewnością udało się osiągnąć coś wielkiego. Pozostaje jednak kilka zasadniczych wątpliwości. Po pierwsze, czy użytkownik rzeczywiście chce hybrydy? Apple twierdzi, że nie i to tablet + laptop osobno są najlepszym połączeniem, a urządzenie mieszające ich funkcje zawsze będzie „kalekie”. W pewnym sensie tak jest, trudno z tym polemizować. Po drugie – cena. Seria Core sama w sobie jest droga (cena jednostkowa procesora) i dodatkowo wiąże się z wykorzystaniem drogich elementów – dyski SSD, szybki RAM, itd. Ceny tabletów, hybryd i laptopów z Core M na pewno będą wysokie i nieświadomy użytkownik nie będzie widział powodów, żeby kupić takie urządzenie, zamiast czegoś znacznie tańszego z procesorem Atom czy ARM. I zwykle będzie miał rację – moc obliczeniowa Core M dla wielu będzie zupełnie niepotrzebna i niewykorzystana. I po trzecie – czy producenci staną na wysokości zadania w pełni wykorzystując potencjał Core M? Od tego wszystko będzie zależeć. Wiele wskazuje na to, że już wkrótce będziemy świadkami premier bardzo wielu ciekawych hybryd 2 w 1.

Czy zamiast połączenia – smartfon + tablet + laptop wkrótce zaczniemy używać dużego fabletu i hybrydy 2 w 1? Takie jest właśnie zamierzenie Intela. Po co nam oddzielnie tablet i laptop, skoro jedno urządzenie może je zastąpić? Jeśli miałoby odpowiednio wygodną klawiaturę i duży ekran, dlaczego nie… Nie ma połączeń idealnych i każdy indywidualnie musi zastanowić się co jest mu potrzebne, ale wiele wskazuje na to, że grono potencjalnych odbiorców rozwiązań hybrydowych stale rośnie, zwłaszcza w dobie zwiększających się przekątnych ekranów wśród smartfonów.

Tech_Briefing_1

Osoby, które nie interesują się parametrami i niskopoziomową technologią, mogą na tym skończyć czytanie tego wpisu. Są jednak i tacy, którzy są ciekawi bardziej technicznego aspektu serii Core M.

Producenci będą mieli do wyboru trzy chipy: 5Y70, 5Y10a  i 5Y10. Są to jednostki dwurdzeniowe i czterowątkowe z trybem turbo (Turbo Boost 2.0). Wszystkie wyposażono w grafikę HD 5300 (GT2). 5Y10a  i 5Y10 w trybie turbo osiągną 2 GHz na jednym rdzeniu oraz nominalne TDP na poziomie 4,5W przy taktowaniu 800 MHz. 5Y70 (Core M vPro) w trybie turbo rozkręci się do 2,6 GHz, a nominalne 4,5W osiąga przy częstotliwości 1,1 GHz. Dla dwóch pierwszych, taktowanie GPU to 800MHz, a dla wersji vPro – 850 MHz. Wszystkie chipy wspierają tryb Connected Standby bardzo potrzebny w przypadku urządzeń mobilnych.

Czy to wystarczy?

Komentarze

Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona