+6Nasi autorzy
Ważne

Godus – nowy symulator boga od Petera Molyneux

O tym, że Peter Molyneux jest prawdziwym geniuszem branży gier komputerowych nie trzeba chyba przekonywać nikogo. To właśnie on jako jeden z pierwszych pokazał światu, że fajnie jest być bogiem, a jeszcze fajniej złym władcą podziemi. Niestety, nawet geniuszom zdarza się czasem spadek formy.

Najnowsze dzieło prowadzonego przez wspomnianego pana studia 22cans zapowiadane było jako duchowy spadkobierca kultowego Populousa (i nieco mniej kultowego Black & White), przystosowany do wymogów współczesnego rynku gier. Teoretycznie twórcom udało się osiągnąć ten cel, jednak zrobili to oni w sposób, który, mówiąc delikatnie, wywołuje mieszane uczucia.

NA POCZĄTKU BYŁ CHAOS

Pierwsze chwile spędzone z Godusem robią bowiem naprawdę pozytywne wrażenie. Duża w tym zasługa oprawy graficznej, prostej i minimalistycznej a jednocześnie charakterystycznej na tyle, by trudno ją było pomylić z jakąś inną grą. Na plus wypadają też zawarte w grze „boskie” mechanizmy. Teoretycznie mamy tu wszystko to co w poprzednich produkcjach za które odpowiadał Molyneux, czyli kształtowanie lądów, niszczenie obiektów, sadzenie drzew i wiele innych mocy pozwalających nam  modyfikować świat gry. Poczucie wtórności eliminuje jednak fakt, iż np. tworzenie lądu przez rozciągania go palcem po ekranie daje dużo więcej frajdy niż robienie tego samego poprzez klikanie myszką. Warto też dodać, iż gra pełna jest drobnych smaczków, takich jak chociażby pojedyncze nuty wybrzmiewające podczas zbierania punktów wiary, dające niewielki bonus za odegranie z nich pełnej melodii.

IMG_0263[1]

Po swoich przodkach Godus odziedziczył również główny cel gry, jakim jest dbanie o swoich wyznawców i wspieranie rozwoju budowanej przez nich cywilizacji. Nasi podopieczni wymagają bowiem stałej uwagi, poczynając od przygotowywania miejsca pod budowę nowych siedzib, idąc przez poprawianie im humoru roślinnością upiększającą ich krainę a kończąc na obronie ich przed wrogimi plemionami. Nie oznacza to jednak, że Godus należy do gier, które nie dają nam ani chwili wytchnienia. Wprost przeciwnie, niemal wszystkie czynnośći wykonuje się tu spokojnie i bez pośpiechu… co czasem okazuje się niestety działać na niekorzyść gry.

BOSKA CIERPLIWOŚĆ

Największą bolączką nowej produkcji studia 22cans jest bowiem fakt, iż pod całkiem sensownie zrealizowaną warstwą „symulatora boga” kryją się mechanizmy wyjęte żywcem z kiepskiego zabijacza czasu / pożeracza pieniędzy. Wraz z postępami w grze coraz częściej pojawiają się bowiem sytuacje, w których najzwyczajniej w świecie nie możemy zrobić nic poza cierpliwym czekaniem. Niemal każda aktywność jest tu bowiem powiązana z jakimś mechanizmem ograniczającym naszą swobodę gry do niezbędnego minimum. Korzystanie z wszystkich wspomnianych wcześniej boskich mocy zużywa wiarę, która regeneruje się w regularnych odstępach czasu przyjmując postać bąbelków unoszących się nad siedzibami wiernych. Domostwa te budują się natomiast dość powoli, zwłaszcza gdy nasi podopieczni wejdą na nieco wyższy poziom rozwoju cywilizacji. Wisienką na tym niezbyt apetycznym torcie są natomiast nagrody za postępy w grze, przyjmujące tu postać kart reprezentujących nowe moce, budynki i osiągnięcia cywilizacji. Teoretycznie dostajemy je dość regularnie, w momencie gdy osiągniemy kolejny kamień milowy w rozwoju cywilizacji (konkretna ilość wiernych, pól uprawnych etc.). Niestety, by móc z nich skorzystać musimy odblokować je… naklejkami, znajdywanymi w skrzyniach zakopanych w ziemi lub zdobywanymi w mini grze logicznej polegającej na jak najszybszym przeprowadzeniu naszych wiernych przez niebezpieczny teren. Każda kolejna karta wymaga nieco więcej naklejek niż poprzedniczka, przez co im dłużej gramy tym wolniej robimy postępy.

IMG_0259[1]

Oczywiście nikogo nie zaskoczy fakt, iż rozwiązaniem wszystkich wspomnianych problemów są pieniądze. Wystarczy bowiem sypnąć w stronę twórców garścią euro, by odnowić zasoby wiary, przyśpieszyć budowę domów czy zebrać brakujące naklejki. Gdyby gra wymagała pojedynczej opłaty za zdjęcie wszelkich limitów i czasomierzy (a przynajmniej ograniczenie ich w pewnym stopniu) potrafiłbym to przeboleć, i pewnie nawet skorzystałbym z tej opcji by móc swobodnie cieszyć się rozgrywką. Niestety, mechanizmy mikropłatności zostały tu pomyślane w taki sposób, by zmuszać nas do ciągłego inwestowania w produkcję, która tak naprawdę nie daję wystarczająco wiele w zamian. Oczywiście istnieje możliwość gry całkowicie wolnej od opłat, jednak stanowi ona wtedy dość poważny i wymagający trening cierpliwości, którego niektórzy mogą po prostu nie znieść.

NADZIEJA NA PRZYSZŁOŚĆ

Zwykle w takiej sytuacji dawno już usunąłbym grę, gdyż nie jestem zwolennikiem wrzucania pieniędzy do studni bez dna. W tym konkretnym przypadku musze jednak przyznać, że jestem pewien, iż Godus jeszcze przez jakiś czas nie opuści mojego tabletu. Wszystko za sprawą notatki prasowej opublikowanej przez twórców przy okazji premiery, w której zapowiedzieli oni, że to dopiero początek długiej drogi związanej z tą produkcją. W niedalekiej przyszłości czeka nas bowiem rozszerzenie gry o nowe elementy, wśród których najważniejszym będzie tryb multiplayer, pozwalający graczom walczyć bądź współpracować ze sobą, wspólnie kreując jeden wielki, tętniący życiem świat. Cały czas liczę też na to, iż drużyna dowodzona przez pana Molyneux ugnie się pod naciskiem ze strony graczy i zmieni nieco system mikropłatności.

PODSUMOWANIE

Godus miał potencjał na zostanie świetną grą, może nie tak rewolucyjną i wpływową jak jego przodkowie, lecz z pewnością udaną. Niestety, zamiast tego dołączył on do grona gier w których mikropłatności skutecznie zabijają radość z grania. Jeśli zagrywaliście się kiedyś w Populous i Black & White, posiadacie anielską cierpliwość i szukacie czegoś lekkiego do „popykania” kilkanaście minut dziennie, Godus może okazać się grą dla was. Osoby poszukujące gry przy której można spędzić kilka deszczowych wieczorów będą jednak tą produkcją mocno zawiedzione.

 

Jeżeli znalazłeś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij tutaj. Możesz też zgłosić błąd pisząc na powiadomienia@tabletowo.pl.

Komentarze

  • otacon1k

    Ja juz sie przyzwyczailem do mikroplatnosc. Na iOsie jest tyle swietnych gier ze nie widze problemu zeby sie miedzy nimi przelaczac czekajac na pkt np manny. Sesyjka w World of Tanks, CSR, Godusa, Blitz Brigade i tak w kółko. Nie wydałem nawet złotówki a w CSRerze przeszedlem wszystkie Tiery, w World of Tanks mam 6/10 poziom czołgu a w. Godusie zaraz bedę miał kartę/naklejkę „coming soon”. Wszyscy narzekaja na te mikroplatnosci a jak wychodzi modern combat za 7dolarów wszyscy narzekaja ze za drogo…

    Ps. W godusie jest jeszcze znany wszystkim motyw Lemmingów (podroze statkiem miedzy wyspami)

    • Aske

      Niezależnie od modelu dystrybucji jeśli w grę wchodzą jakiekolwiek pieniądze to zawsze ktoś będzie narzekał. Ja osobiście wole jednak gry, które pozwalają zapłacić raz i grać bez oporów. Do freemium szybko się zniechęcam, jednak Godus stanowi o dziwo wyjątek ;)

  • niconozomu

    Przez całą recenzje nie ma wzmianki na jaką platformę jest tytuł i dopiero na koniec link…

    • Aske

      Cóż, gra ma wyjść również na Androida, więc w przyszłości łatwiej będzie po prostu dodać kolejny link na koniec niż zmieniać treść tekstu. Po za tym na głównej nad tytułem artykułu jest zaznaczone w kategoriach, że chodzi o iOS. Ale faktycznie, przydałby się jakiś sposób na wyraźniejsze zaznaczenie z jaką platformą mamy do czynienia.

      • niconozomu

        Fakt, tag na głównej umknął mi. W sumie te tagi mogły by też znaleźć się na przykład nad tytułem w artykule.

  • ASSSZ

    OT
    Czy to nie od dzisiaj można kupić karty podarunkowe do sklepu google play ?

  • ja

    eee black&white w wersji na telefon ? wielkie odkrycie..

  • dred

    Najwieksza bolaczka tych pseudo gierek, to wlasnie mikroplatnosci. Na steamie mozna kupic za pare groszy mnostwo prawdziwych gier na pc, a za ulomne produkcje na platformy mobilne plac i plac az sie zesrasz. Ostatnio kupilem Asasins Creed pirates i co widze? Oczywiscie mikroplatnosci. Nosz ku..a to za co ja zaplacilem?! Rozumiem np. Asphalt 8- chce to place, a jak nie chce, to gram za darmo, a nie ze kupuje gre i jeszcze musze doplacic, zeby swobodnie pograć.

  • kinga@fit.pl

    Oooo…Black&White i chowance to było coś. Muszę znaleźć dwójkę w swoich rupieciach.

Tabletowo.pl
Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona