Ważne

Z papierosem w zębach II: Jak salony i komisy GSM doradzają…

Dunce-cap-in-corner

Nie lubię kupować sprzętu u operatorów komórkowych. Widmo comiesięcznego odpalania haraczu firmie, dzięki której jestem cały czas w kontakcie średnio mnie kręci, zwłaszcza, że zapłacę za ów sprzęt dużo więcej, niż kupując go chociażby na Allegro. Tak oto, jeszcze przez 10 miesięcy będę spłacał swoją Lumię 800, która kilka dni temu wyjechała do swojego nowego właściciela. A, zapomniałbym, że jeszcze przez 16 miesięcy spłacać będę laptopa w Playu. Ale nie o tym tutaj. Postawimy się na miejscu osób, dla których technologia nie jest całym życiem i dokonując wyboru, kierują się radami osób pracujących w salonach, czy komisach.

 

Jakub za aktora robi

Nie wiedziałem, że udawanie osoby absolutnie nieobeznanej w nowych technologiach przyjdzie mi z takim trudem. Będąc kilka dni temu w Rzeszowie miałem do wyboru masę placówek, w których mogłem sprawdzić, co mi doradzą konsultanci, czy też „panowie za biurkami i witrynami” w komisach GSM. Scenariusz zawsze ten sam. Z butelką coli w lewej ręce wchodzę, chwilę przeglądam sobie wyeksponowany sprzęt i czekam, aż zostanie mi okazane zainteresowanie. A to ktoś podejdzie, albo łysawy pan wychyli się zza biurka i zapyta: „W czymś pomóc?”. „Zobaczymy” – myślę.

Wtedy to już kłamię jak z nut. Mówię, że szukam tabletu/smartfona, a nie znam się kompletnie. Co bardziej napaleni pracownicy sklepów z automatu zaczynają przedstawiać swoją ofertę. To ładne, to fajne, to ludzie biorą. „Są zadowoleni, jak już wezmą?” – pytam. „Nie odnoszą, to pewnie są” – otrzymuję odpowiedź.

Ale jestem trudnym klientem, bo zadaję pytania. Próbuję być ciekawski – tak, żeby postawić sprzedawcę przed wyzwaniem. Ale nie tak, żeby można mnie było przyrównać, do „owszystkopytającego” pięciolatka. I o ile samo przedstawienie mi oferty (czasami zamykające się w „mamy to, co jest na gablotce, hehe, popatrz sobie”) to raczej nie jest trudna rzecz, to już moje oczy, proszące o odpowiedź na zadane pytanie czasem wywoływały krople potu na czołach osób, które się ze mną zetknęły podczas tego „eksperymentu”. Ilość tego potu była wprost proporcjonalna do ilości bzdur, które usłyszałem. No, tak. Wymyślanie bajek jest takie trudne…

Oto garść najciekawszych moim zdaniem stwierdzeń pracowników salonów, sklepów oraz komisów GSM.

innovation-isnt-over-in-smartphones-as-companies-compete-to-build-great-mass-market-cheap-devices

„Nie znam się, ale się wypowiem!”

Jak chodzi o inne rzeczy, które kupuję w sklepach, to często posiłkuję się zdaniem pracowników tychże placówek. Najczęściej w sklepach z odzieżą. Jestem tak tępy w kwestiach odpowiedniego doboru garderoby, że aż mi siebie samego jest czasem żal, stąd podchodzę do pani (koniecznie pani!), która akurat krząta się po sklepie i pytam, czy „tak może być”. Ona coś mi tam doradzi, coś pokaże, każe wziąć inny rozmiar i wychodzę zadowolony.

Jednak jeśli o elektronice użytkowej mówimy, to z reguły nie pytam nikogo o zdanie, a jeśli zasięgam opinii, to w Internecie, wśród osób, które na pewno się znają i mają o tym pojęcie.

Rzeszów, końcówka kwietnia. Galeria niedaleko dworca autobusowego. Akurat uciekł mi busik do domu, a tutaj jeszcze wywiadu nie robiłem. Wchodzę z torbą, szukam celu – jest. Komis GSM. W środku siedzi facet, na oko ponad trzydzieści lat. Zwrócony do mnie tyłem, coś robi przy komputerze. Zaglądam nachalniej i uświadamiam sobie, że ciężko pracuje. W windowsowym oknie widnieje Tibia. Cóż, nudno jest, deszcz pada, ruch słaby. Odkładam torbę na podłogę, tupię mocniej przy gablotce z telefonami i nagle otrzymuję należyte zainteresowanie. Na ekranie monitora widnieje już tylko Wirtualna Polska odpalona w Google Chrome. Tibia gdzieś na pasku. Zresztą…

Zagajam rozmowę. Mówię, że szukam jakiegoś smartfona, a nie znam się za bardzo. Rzekomo posiadam jak na razie Samsunga Wave 533 (ten z klawiaturą QWERTY, Badą i brakiem współczucia producenta, tak się cholerstwo cięło). Facet kiwa głową, jakby mi współczuł. Chce wiedzieć czego dokładnie szukam. „Chcę telefon, który ma fajne aplikacje, można w nim przeglądać Internet i żeby miał niezły aparat!”. Bach, na stoliku ląduje Samsung Galaxy S3. Mało używany, w dobrym stanie, ale już bez gwarancji. Fajny sprzęt ogólnie, Android, ładny jest, szybki jest. „Słyszałem o Windows Phone, fajne to jest?” Pan posmutniał, pogładził dłonią swoją łysinkę i wychrypł: „Nie będzie pan zadowolony”. Oh, why?

Usłyszałem, że Windows Phone jest dużo bardziej skomplikowany od Androida. Że aplikacji brakuje, no i nie da się przenieść kontaktów z innego telefonu. Bajka potem okazała się być mało wiarygodna, bo w przypływie szczerości miły pan oznajmił, że miał może ze dwa razy taki telefon w rękach. Ukradkiem zaglądam na gablotkę i widzę: jedną Lumię 800, jedną 710 i HTC Hero. Oprócz tego same telefony dla seniorów, reszta to Samsungi, kilka Nokii Asha. W sumie, to nic ciekawego.

Nazwanie Windows Phone systemem bardziej skomplikowanym to cholerne nadużycie. Porzućmy stawianie pod tym względem mobilnych OS-ów w opozycji i dyplomatycznie uznajmy – jest inny. Ekran startowy jest także kanałem komunikacji systemu z użytkownikiem, gdzie wszystko dzieje się w ramach interaktywnych kafelków, które wyświetlają informacje o tym, co dzieje się w przypiętych aplikacjach. Poza tym, Windows Phone jest dla mnie prosty jak drut. Z Androidem i iOS nie mam większych problemów, ale zaryzykowałbym stwierdzenie, że WP wcale nie jest bardziej skomplikowany. Jest po prostu inny. Tak płytkie traktowanie tego systemu to dowód na znaczącą niewiedzę na tym polu, no bo jak nazwać fakt wypowiedzenia przez tego pana tych słów?

„Hehe, a wiesz pan, że Nokia zbankrutowała, hehe?”

Kiedy usłyszałem to stwierdzenie, nie musiałem udawać niedowierzania i rozpaczy. Konsultant T-Mobile z ADHD tak energicznie gestykulował, gdy przekazywał mi tę smutna nowinę, że wydawało mi się, że przed wyjściem do pracy wciągnął solidną kreskę. Zgodnie z tym, jakie brednie mi przekazał, to w sumie wydawało mi się to wielce prawdopodobne. Istotnie, rozpaczałem. Większej bzdury nie słyszałem i stąd nie musiałem imitować współczucia, tęsknoty, czy przerażenia.

elop_sinof

Dlaczego Nokia zbankrutowała? „Bo się sprzedała Microsoftowi, wie pan… Symbian był stary i powolny, nie mieli pomysłu na siebie i zaczęli z Microsoftem kombinować z Windows Phone. System do badziew, kafelki są fe, nikt tego nie kupuje. Tak nam leżały na magazynie, że przestaliśmy je zamawiać do salonu. Dopiero jak ktoś się zdecyduje, to mamy. „

Ten pan zapewne przeczytał coś niejednoznacznego w Internecie, zapewne i nie doczytał, a potem powielił bzdurę dalej. Nokia BYŁA na skraju bankructwa. Pominał Meego i jego uśmiercenie w dniu premiery, bo już wtedy były plany przejścia na Windows Phone. Nokia za mariaż z Microsoftem otrzymała pieniądze i możliwość odbicia się z dołka. Wyniki finansowe Nokii po premierze urządzeń z Windows Phone 8 pokazały, że obrana droga – może nie jest idealna, ale wydaje się być słuszna. Ostatecznie, dział mobilny Nokii przeszedł do Microsoftu i za to Nokia też dostała pieniądze, pozbywając się także źródła strat. Skupi się teraz na odbudowaniu finansów i każdy będzie zadowolony. Microsoft też.

„To się nie będzie cięło!”

No, wcale. Tablet z 512 MB RAM na pewno nie zrobi mi ciekawego psikusa i w nieodpowiednim momencie nie zamyśli się. Polski producent, tablet o powalającej rozdzielczości 640 x 480 pikseli, 7 cali ekranu. Android Jelly Bean. Oświecony pan ze sklepu RTV-AGD próbuje mi wcisnąć, że to urządzenie będzie działać fajnie. Nawet są przystępne raty „zero procent”. Panie, zapłacisz pan tylko 34 złote miesięcznie, w rok będzie spłacony. Miły pan zapomniał jednak, że Android, to akurat system, który do w miarę przyzwoitego działania potrzebuje 1 GB pamięci operacyjnej. Przy KitKacie nie jest tak źle w sumie, ale wątpię, by zaprezentowany mi tablet otrzymał do niego aktualizację. Jeśli dostanie, to świetnie, jeśli nie – będzie dla mnie tylko bezużytecznym kawałkiem plastiku.

iOS 7 jest niedobry

Rozmawiam z facetem dalej. Według niego, aktualizacja do siódmej wersji systemu spod strzechy Apple to największe zło, jakie można było tym urządzeniem wyrządzić. Cóż z tego, że fajny, skoro… przycina? Jego szwagier ma ten tablet, bawił się nim kilkanaście minut i duby smalone mi opowiada. Interfejs też jakiś taki brzydki, niezbyt ładny, bardzo cukierkowy i to według pracownika sklepu dyskwalifikuje iPada jako dobry sprzęt.

ios-7

Ja bawiłem się iOS7 kilka godzin po udostępnieniu przez Apple możliwości aktualizacji systemu do wyższej wersji. I ja i siostra i ktokolwiek, z kim bym nie rozmawiał był zadowolony. Nie obyło się bez mikrowpadek Apple w zabezpieczeniach (można było odblokować telefon bez znajomości kodu), jednak nowa wersja systemu zdała egzamin. Tym bardziej, że była bardzo potrzebna, bowiem przez 6 generacji systemu nie zmieniało się zupełnie nic w kwestii interfejsu. I mało tego, podobnych problemów, jak pan ze sklepu RTV nie doświadczyłem. Wszystko śmigało bardzo porządnie, jak na sprzęt Apple przystało.

„Windows to Windows… wie Pan…”

Nie, nie wiem. Od tego odkrywczego stwierdzenia, pracownik tej samej sieci sklepów z elektroniką wszelaką rozpoczął swój wywód na temat Windows 8. Zapytałem go o urządzenie do pracy. Zaproponował mi Samsunga Galaxy Note 10.1 (którego lubię jak cholera, jednak do pisania bym go nie wziął). Pytam o coś z nowymi okienkami. I jest zgrzyt.

tablet z windowsem 8.1

Klienci nie lubią Windows 8.1. Mimo, że aż oczy mi się świecą patrząc na Asusa Transformera T100 (Konrad go ma i sobie chwali jak na razie), to facet kiwa głową i dalej prawi, że kafelki są nietrafione, że aplikacji mało, że ten nowy Windows to się po prostu nie udał. „Co się nie udało?!” – myślę. Każda rewolucja wymaga pewnych poświęceń, a Microsoft obecnie płaci cenę za to, że się ociągał z odpowiedzią na rewolucję mobilną. Światem nowych technologii rządzi swego rodzaju ksenofobia, boimy się nowego, bo lubimy to, co znane i powszechnie uznane jest za fajne. Czy Windows 8.1 jest nieudany? Skądże! To system dużo szybszy od Windows 7, przystosowany do pracy i na laptopach i na stacjonarkach i na tabletach.

Nie pozwalałem jednak tkwić tym ludziom w błogiej nieświadomości

Niewiedza jest błogosławieństwem. Ponoć. A według mnie to nic fajnego. Dlatego w pewnym momencie rozmowy z osobą, która uraczyła mnie „ciekawostkami” na temat sprzętu mobilnego kazałem skończyć i przedstawiałem się, wtedy już bez otoczki „nieznającego się” Jakuba. Wyciągałem także ten sprzęt, który ma honorowe miejsce w mojej kieszeni (wystaje z niej i się rozgląda, cholera jedna). Niektórzy się śmiali, niektórzy poważnieli do reszty, a inni mieli to dosłownie gdzieś.

Ten pan od Tibii w komisie GSM na pytanie „co Pan myśli o tym telefonie?” (chodzi o L1320) odpowiedział mi: „Wielki ekran, co mam myśleć?”. Piłeczkę odbił tak, jak umiał, niczego większego się nie spodziewałem.

I uświadamiałem te osoby, że niekoniecznie jest tak, jak oni mówią. Pracownik T-Mobile z ADHD nie dał sobie wmówić, że Nokia nie zbankrutowała, aż do momentu, gdy nie włączyłem przeglądarki i na jego własne oczy nie pokazałem mu prawdy. Wtedy wycofał się ze swojego stanowiska, ale nie przeprosił i nie przyznał się do błędu. Dyplomatycznie powiedział mi, że klienci czekają i że musi się nimi zająć.

Były miłe akcenty!

Bardzo zaskoczyła mnie pani z salonu Playa. Siedziała tam absolutnie sama i widocznie się nudziła. Postanowiłem jej zabrać nieco czasu i z automatu powiedziałem, co mnie interesuje. Chcę telefon, fajny, smartfon. Ile jestem w stanie dopłacić? A ile będzie trzeba. Ile chcę rozmawiać? Bez limitu. Ok – bierze trzy telefony i tłumaczy mi jak krowie na granicy.

S4 fajny, robi średnie zdjęcia, Android, tyle i tyle RAM-u, tyle i tyle pamięci wewnętrznej. Najlepiej sprzedający się smartfon na rynku w swojej generacji. HTC One, fajny ekran, ciekawa nakładka, RAM-u niemało, procesor taki i taki, w tej ofercie będzie za tyle i tyle. Lumia 925, obudowa z aluminium, fenomenalny aparat, Windows Phone. Pani aż się oczy świecą, jak go widzi. Jej się podoba.

Byłem tak oczarowany wiedzą pani w salonie Playa (wiedziała sporo, naprawdę), że o mało bym nie kupił trzeciego abonamentu. Przerwałem jej i powiedziałem, po co tak naprawdę jestem i… że w sumie, to wypadła najlepiej. Nie kłamała, nie powoływała się na „siostrę szwagra, która to ma i psioczy”, tylko kładła kawę na ławę. Ten to, tamten to, w tym fajne jest to, że, a ten tego nie ma. Ze mną pogadała o fotograficznych smartfonach i poleciłem jej Lumię 1020. Pokazałem także Windows Phone 8.1, który jej się spodobał. Powiedziała, że brakowało jej centrum powiadomień, tapeta to taki miły dodatek. No i złapała się za głowę, gdy zobaczyła bydlę, które gości w mojej kieszeni.

Hej, a czy to nie te same bzdury pojawiają się w komentarzach?

Słuchając niektórych osób wspominałem sobie komentarze z niektórych blogów technologicznych, gdzie pojawiają się nierzadko tak straszliwe bzdury, że aż oczy na drugą stronę wywraca. Ktoś coś usłyszy, nie doczyta, przekaże dalej, ktoś jeszcze bardziej przekręci i tym samym otrzymujemy festiwal ciekawych stwierdzeń w sklepach, salonach, czy komisach.

Dlatego właśnie cieszę się, że czytacie takie media, jak Tabletowo. Wtedy będziecie w stanie zweryfikować takie kwiatki, jakich ja doświadczyłem w trakcie eksperymentu.

Jeżeli znalazłeś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij tutaj. Możesz też zgłosić błąd pisząc na powiadomienia@tabletowo.pl.

Komentarze

  • Jeśli chodzi o Asusa T100 to na razie działa świetnie ;) Muszę tylko poszukać kilku aplikacji i spokojnie zapomnę o stacjonarnym. Jedynym minusem jest to, że czasami po uruchomieniu nie działa mi dotyk! Muszę wtedy podłączyć klawiaturę i uruchomić go jeszcze raz. Pojęcia nie mam czemu tak się dzieje.

    Co do samego tekstu to niestety mało kto zna się na tym co robi jeśli to nie jest jego pasja. Sam pracowałem w sklepach z ciuchami, a na modzie znam się podobnie jak Ty Jakubie ;)

    Też czasem lubię sobie pogadać z pracownikami sklepów, którzy znają się na tym co robią. Raz uciąłem sobie świetną rozmowę z przedstawicielem HTC, ale niestety to był wyjątek i rzadko trafiam na ogarniętych sprzedawców ;)

    • Ja pominąłem i czekam na T200 : ) Tanie, fajne… zobaczymy, jak będzie.

  • MM

    najgorsze to są „kwiatki” na forach których rzeczywiście oczekujesz pomocy, a dowiadujesz się informacji którzy się nie znają w ogóle

  • MM
  • VIP_it

    „Eksperyment” dowodzi, ze nie każdy sprzedawca/konsultant jest pasjonatem. Większość ludzi interesuja tylko bardzo wąskie kryteria przy wyborze telefonu, czy tabletu – inne jakże ważne detale ich nie obchodzą. Obecnie, żeby kupić sensownie jakikolwiek sprzęt (telefon, telewizor, lodówkę, pralke,itd…) nie ma co liczyć na sprzedawcow, trzeba samemu poczytać fora, popytac o opinie i stać się de facto lepszym ekspertem niż „PAN” ze sklepu.

    • Azawakh

      To o czym piszesz dotyczy w dużej mierze niestety ale dużych centrów handlowych, w których czasami trudno się doprosić o jakiegokolwiek sprzedacę/konsultanta a co dopiero o znawcę tematu. Dlatego też zdecydowanie bardziej wolę kupować w punktach komisowych GSM gdzie o jakiegoś pomocnego sprzedawcę zdecydowanie jest łatwiej. Jednak bez czytania i pogłębiania wiedzy i samodzielnego poznawania konkretnych urządzeń niestety ale będziemy skazani na bajanie sprzedawców i wciskanie przez nich kitów. Sam pamiętam jak próbowałem wypytać się jednego ze sprzedawców o BlackBerry Z10 to mi powiedział, że to dziadostwo itp a ja wbrew jego opinii kupiłem Z10, korzystam i wiem, że to jeden z najdoskonalszych smartphonów na rynku. Zupełne zaprzeczenie tego co mówił ten sprzedawca. Inna historia dotyczyła również Z10 i iPhona jak zaczałem rozmawiać ze sprzedawcą takiego punktu GSM, który już zupełnie nie wiedział co to jest BlackBerry Z10 i upierał się przy iPhonie. Dopiero jak pokazałem mu możliwości smartphona kanadyjskiej firmy skłoniłem go do myślenia nad ewentualną zmianą odnośnie przesiadki z Androida.

  • No tak, ale też ilu ludzi przychodzi takich, jak „my”… raczej przychodzi bydełko szukające dziadostwa, które ładnie wygląda – no i zaczyna się wciskanie bzdur…

    • Dokładnie tak jest. Pytam koleżanek: „Dlaczego akurat wzięłaś ten i ten telefon?” – „Bo był ładny” – dostaję odpowiedź.

      • Jaki odbiorca, takie media, produkty, PR, polityka itd… jak naród nie dąży do wiedzy, to politykom, marketingowcom to tylko woda na młyn…

        • LCD

          W sumie się zgadzam. Rzadko zdarzał się ktoś z kim można było porozmawiać o sprzęcie, albo ktoś słuchający rad. Raz znajoma do mnie przyszła i chciała laptopa przede wszystkim srebrnego, nic innego się nie liczyło. W takich pieniądzach był tylko Pavulon i pomimo mojego odradzania kupiła, ale z zastrzeżeniem, że później do mnie pretensji nie ma i ja jej go nie będę naprawiał. Okazało się, że było 30 telefonów wciągu 14 dni, że coś jej nie działa, coś się popsuło a z internetem współpracować nie chce.

      • Takaszi

        Miałem lepszy ubaw, pytam jakie auto kupiłaś, no takie wiesz jak ci tu facetowi wytłumaczyć? kawa z mlekiem ????? WTF???

    • D.

      Sam jesteś „bydełko” inteligencie ze wsi grrr

  • Witek Dołowicz

    Mogę dodać też, że na taki stan rzeczy mają po części wpływ klienci, którzy często sami nie wiedzą czego chcą, dając tym samym pole do popisu sprzedawcom bajkopisarzom. Sam pracuję w Komisie i staram się zawsze klientowi wyłożyć przysłowiową kawę na ławę i co najważniejsze, staram się nie mówić rzeczy, o których nie mam pojęcia. A każdy telefon ma swoje wady i zalety, o których IMHO mam obowiązek klientowi powiedzieć.

  • Azawakh

    Ciekawy i sensowny tekst. Szkoda, że sprzedawcy niestety są zwyczajnie niedouczeni i nie są pasjonatami technologii mobilnych co jak widać skutkuje niewiedzą i wprowadzaniem klientów, potencjalnych nabywców w błąd. Uważam, że szefostwo tego typu punktów jak salony czy komisty GSM powinny bardziej zwracać uwagę na znajomość branży mobilnej a także umiejętności komunikacji interpersonalnej. Ja również mam kontakt z takimi punktami branży GSM i dobrze jak pracuje w takim punkcie również znawca z prawdziwego zdarzenia wszelkiego rodzaju napraw urzadzeń mobilnych a jeszcze lepiej jeśli taki punkt świadczy tego typu usługi. To potrafi bardzo ułatwić życie.

  • b@t

    „Polski producent, tablet o powalającej rozdzielczości 640 x 480 pikseli, 7 cali ekranu” przyznam ze z taką rozdzielczoscią to sie jeszcze nie spotkałem w tablecie prosze o podanie modelu bo pomysle ze jest Pan jednym z tych sprzedawców.

    • luk

      Pewnie chodzilo o rozdzialke 840×480

      • b@t

        raczej 800×480

  • b@t

    komisy odradzam ceny wyzsze niz za nowe w sieci, informacji szukac na forach, w opiniach na sklepach i portalach takich jak ten, sporo recenzji jest juz na youtube, w kwestii wykonania pobawic sie w sklepach typu media saturn euro, a kupic oczywiscie przez internet z mozliwoscia odbioru osobistego i 10 dni na ewentualny zwrot. To moj sposób, lepszego nie znam. Ignorancja sklepowych sprzedawcow przeraza, czasem o cos ich zapytam ale tylko na poprawienie humoru.

  • LCD

    Kiedyś pracowałem w sklepie komputerowym i szukaliśmy pracownika. Jak przyszedł ktoś znający się na temacie to nie nadawał się do kontaktu z ludźmi i na odwrót. Ostatecznie zatrudnilismy dziewczynę która coś kojarzyła ale była pełna chęci do nauki i się nauczyła wystarczająco dużo żeby coś doradzić. Niektórym to się też wydaje ze taki pracownik to ma możliwość pobawić się tym co ma na sklepie. A on zamiast tego to ma limity sprzedaży do wyrobienia i konkretny sprzęt do sprzedaży.

    • Marcin Mierzejewski

      Co nie znaczy, że ma jawniej opychać szmelc klientom. Trzeba mieć trochę obiektywizmu w tym subiektywnym świecie. Ja nawet kosztem zarobków nie opycham ludziom nowych części serwisowych. Daję im tańszą alternatywę w postaci naprawy, z oczywistymi kompromisami jakie się z nią wiążą. Trzeba mieć w sobie pewne zasady. Ludzie je potracili. Widzą tylko złotówki, a człowieczeństwo schodzi na dalszy plan.

      • LCD

        Heh, żeby tak życie było tylko biało czarne. Pracujesz w sklepie za 1000zł, szef nie chce Ci dać ani złotówki więcej, poziom bezrobocia w regionie jest duży i trafia się okazja zarobienia trochę więcej bo Product Manager dorzuci coś za wyższą sprzedaż jego produktów, albo mają jakiś program zbierania punktów czy jeszcze coś innego to nie dziw się. Albo inna sytuacja: pracujesz w sklepie ale nie na wszystkim się znasz, po pracy chcesz od tego odpocząć bo nie jesteś pasjonatem a w pracy nie ma dużo czasu na podszkolenie się. Jedyna szansa to szkolenia z produktów robione przez PM’a, który będzie wciskał że ich produkt jest najlepszy a reszta to szhit.
        A na koniec: osoba, która się zna na temacie, jednak swoje upodobania też ma i nawet nieświadomie będzie próbowała je „sprzedać”. Wiem to z własnego doświadczenia: mam kumpli w różnych sklepach komputerowych i jak pytam co kupić (bo obecnie trochę wypadłem z tematu) to każdy mówi coś innego.
        Nawet w tym artykule autor przemycał swoje mądrości i próbował wskazać na według niego jedyną słuszną drogę.

  • jack

    Od dawna twierdzilem ze ten serwis prowadza dzieci i pseudo redaktorzy, jednak trzeba opuscic ten gowniany serwis, z tak niskim poziomem, android kom peel tak samo. Niestety takie czasy, hosting nie za drogi, wystarczy zebrac kilka osob z pierwszego zdania mojego komentarza i cos sie tam kreci.

    Dzisiaj widzialem takiego lysego putina z butelka coli przed jakims punktem gsm, co prawda w innym miescie, ale od razu pomyslalem sobie ze to ten sam dupek ktory pisal te wypociny wyzej, nie dziwi mnie fakt ze czesto taki pracownik nie ma ochoty na normalna prace jak przychodza same meczydupy

    • Skoro od dawna uważasz nas za bandę dzieciaków i pseudo-redaktorów, to cholernie z Ciebie niekonsekwentny człowiek, skoro dalej nas czytasz.

      PS: Nie jestem łysy.
      PS 2.: Dupek?
      PS 3: Polskie znaki?
      PS 4: Jestem pewien, że i tak tutaj wrócisz. :)

    • 1. Znajdź sobie tani hosting
      2. Zatrudnij dzieciaków-redaktorów
      3. ??????
      4. PROFIT!

    • Marcin Mierzejewski

      Akurat Kuba poruszył w tym wpisie dość pospolity problem zwyczajowo-technologiczny. Nie raz w swoich wypowiedziach podkreślałem, że poziom polskiego „specjalisty-sprzedawcy” jest nawet nie zero, a minus pięć. Jeśli ktoś się zna na rzeczy, uzna ten tekst za „męczenie dupy”. Jednak co z tymi osobami, które nic nie wiedzą w temacie? Są skazane na łaskę ludzi oferujących usługi, a Ci nie myślą o kliencie tylko o zyskach. W rezultacie pobierają haracz od typowego Kowalskiego.

      Podobne perypetie przechodzę z mechaniką samochodami. Jako informatyk znam się świetnie na elektronice, ale mam niemal zerową wiedzę na temat naprawy aut. Tak naprawdę zostałem oszukany przez 7 znanych punktów serwisowych (nie jakiś prowincjonalnych speców) w swoim mieście. Jedna z napraw skończyła się na zderzaku miłej pani, która była niewinna a jej auto uległo uszkodzeniu, tylko dlatego, że panowie „specjaliści” wykonując serwis zapowietrzyli hamulce. Oczywiście jazda próbna była, a jakże. Ale po pierwsze na niskiej prędkości, po drugie na krótkim odcinku. Na trasie nie było już tak kolorowo… To jak z testowaniem przypadkowego terminala w sklepie RTV. Bierzemy smartfon, tablet i obcujemy z nim przez 5 minut. Zwykle jest ok, ale po kupnie zaczyna się wszystko psuć, a cała teoria specjalistów-sprzedawców legnie w gruzach.

      Niezwykle sensowny wpis. Osoby, które nie są świadome Matrixa w jakim żyjemy, powinny otworzyć oczy i rozejrzeć się za wpisami tego typu. Nierzadko sugestia redaktora technologicznego ratuje takiemu Kowalskiemu.
      A pan @jack, skoro jest takim samowystarczalnym indywidualistą może śmiało opierać się tylko na swojej opinii i zrezygnować z czytania. Przecież jego wiedza jest wystarczająca i nie ma co tracić czasu na tego typu „wypociny”.

      Pozdrawiam.

  • Takaszi

    Zgadzam się z twoja konkluzją. Nie na „złych” i Nie ma „fenomenalnych” smartfonów, tabletów, są tylko złe, lub niewłaściwe wybory. Zarówno fanboje jak i hejterzy (tak z rozmysłem po polsku napisałem) mają rację, jak i jej nie mają. Wszystko jest kwestią wyboru, a żeby dokonać właściwego trzeba posiada wiedzę o zaletach i wadach. Już gdzieś pisałem, Smartfony/tablety są urządzeniami skończonymi i poprzez to ograniczonymi, że niewiedza kosztuje, a ogarnięcie współczesnego świata może być bolesne.

  • marser

    ale z tym, że win8/8.1 jest „… przystosowany do pracy i na laptopach i na stacjonarkach …” to lekko chyba się „minąłeś” :), szczególnie jak jest aplikacja napisana w metro (np. gg) i masz 24 calowy monitor :P. No cuż albo komunikator albo office wybór należy do Ciebie :], a czy dużo szybszy od win7 hmm tego nie testowałem ale mnie subiektywnie do gustu nie przypadł

  • WP-w-doope

    Tabletowo upadło. Z fajnego portalu zrobił się zlot fap-fanów Małego-Miękkiego. Jednym słowem – kupa. Wybaczy pani, pani Kasiu ;)

    • troy

      hihi, ale ty dowciapny. Ile masz lat? 7?

    • Masz racje. To efekt podwyżki od Microsoftu. Odkąd pracuję na Tabletowo, dowożą mi paprykarz tirem. ;)

  • adrenalina

    No, niestety, często ludzie sami nie wiedzą czego chcą. Coś by chcieli do 500zł, a to fajnie wygląda, a tamto nie. Sam doradzałem znajomym żeby nie brać do dziecka Lumii 610, to się dziewczyna uparła, że jej się podoba, a później płacz, że koleżanki mają inne aplikacje itp… Mi z kolei próbowano na siłe wciskać tablety Samsunga. Powiedziałem że mają w gablocie z tyłu fajnego i taniego Asusa memo pad z lepszą rozdzielczością i za mniejsze pieniądze, to się zdziwili, ze nie chce Samsunga. Jak kupowałem telewizor, to facet tez się pocił, bo miałem czelność zapytać o plazmę, a nie o super hiper wyeksponowane lcd led. Nawet przy abonamentach telefonicznych potrafią nieźle zakręcić. Generalnie trzeba najpierw uzbroić się w wiedzę, a później dopiero iśc na zakupy.

  • John Kofee

    Tak sobie czytam i zastanawiam czego ty się właściwie spodziewałeś ? :)
    Zatrudnij się w tych miejscach gdzie byłeś i wtedy ktoś na ciebie pasjonata trafi i będzie miał dobrze doradzone – choć tak na prawdę gwarancji też nie ma :)

Tabletowo.pl
Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona