+6Nasi autorzy
Ważne

Polski tablet. Co? – Nie kupuję!

 

FreeTAB 7004 HD

Na świecie mamy setki marek urządzeń mobilnych, które w większym bądź mniejszym stopniu działają w tym sektorze. Choć część osób zapomina, że poza Samsungiem, Sony, LG istnieją jeszcze jakieś firmy, to faktycznie one są. I niektóre mają się całkiem dobrze. Jak to jest na naszym rodzimym rynku? Otóż, chyba Was nie zaskoczę. Każdy kraj, w tym również Polska, ma swoich lokalnych producentów, a może bardziej dystrybutorów sprzętu mobilnego. I choć rozpoznawalność tych marek jest mała nie można im odmówić chęci zgarnięcia kawałka rynkowego tortu dla siebie.

Odnoszę wrażenie, że po przeczytaniu tego leadu większość z Was będzie zdziwiona dlaczego poruszam taki temat. Dla mnie jest to jednak sprawa godna omówienia. W poprzednim wpisie unaoczniłem Wam jak chińska marka OnePlus One praktycznie od zera stworzyła produkt, który wzbudził zainteresowanie opinii publicznej. Ten artykuł możecie potraktować, jako nawiązanie do poprzedniego. Mianowicie, skoro Chińczycy potrafili, to dlaczego nie Polacy? Ja nie widzę przeszkód. Może firmy ojczyste nie są tak bogate, jak azjatyckie, jednak nie zmienia to faktu, że każdy ma prawo spróbować własnych sił na tym jakże wymagającym, ale i szalenie złotonośnym rynku urządzeń mobilnych. Słyszeliście zapewne o takich firmach jak Modecom, GoClever, Kruger & Matz. Może ich nazwy nie mają za wiele wspólnego z Polską, a sprzedawane przez nie urządzenia nie są robione z polskich części i w polskich fabrykach. To jednak nadal są to nasze ojczyste firmy. Prowadzone przez Polaków, w dodatku rodowitych. Nie ukrywam, że będą głosy typu: „co to za Polacy, skoro handlują chińszczyzną”, „to jakaś podróba nie polska firma” i tak dalej. To prawda. Argumenty są słuszne. Co jednak wcale nie dyskwalifikuje takich koncernów, by móc nazywać się polskimi. Po prostu rynek elektroniczny rządzi się swoimi prawami. Nie od dziś wiadomo, że najtańsza siła robocza znajduje się w Azji. Każdy orze jak może, a mali producenci szczególnie na wstępie powinni brać poprawkę na to, że jak szybko znaleźli się na tym rynku, tak szybko mogą zbankrutować i z niego zniknąć. Tym bardziej mając za przeciwników tak wielkie koncerny, jak Samsung, Sony, Lenovo, LG. Jak sobie radzą „polskie” tablety w gąszczu chińszczyzny i mocnej konkurencji? Czytajcie dalej.

Strategia rozwojuNote 3 możliwości

Chyba nikt nie ma wątpliwości, że taka firma na wstępie ma ograniczony budżet i musi się liczyć z każdym groszem. Mimo, iż
nie jestem specem od marketingu, doskonale sobie zdaję sprawę, że Modecom czy GoClever nie mogą sobie pozwolić na tak szeroko pojętą reklamę, co Sony czy LG. Nie oszukujmy się. Na tym polu nie ma co rywalizować z najlepszymi, a za takiego uważa się przede wszystkim Samsunga. Jego nakłady finansowe jasno i wyraźnie mówią, że dobry marketing to podstawa handlu. Choć często spotykam się z opiniami, że urządzenia Koreańczyków to plastikowa tandeta, to wyniki sprzedaży nie podlegają dyskusji. Jak to wytłumaczyć? Skoro Samsung wypuszcza setki różnych modeli, które różnią się chyba jedynie nazwą. Po pierwsze kasa, po drugie kasa, a po trzecie niewiedza klienta. Tak pokrótce można wyjaśnić tajemnicę sukcesu koreańskiego giganta. Sam często przecieram oczy ze zdziwienia widząc kolejne wyniki za poszczególny kwartał. Na nic zdają się opinie specjalistów, blogerów, recenzentów. To, że sprzęt konkurencji jest lepszy, trafia do niewielkiej liczby użytkowników. Tak naprawdę ilość osób mająca jakiekolwiek pojęcie na temat komputerów, tabletów, smartfonów jest procentem znikomym. Jeśli czytasz ten artykuł zapewne należysz do tego wąskiego grona. I dzięki Bogu. Aż strach pomyśleć ile pieniędzy byś przetrwonił będąc zdanym na łaskę i niełaskę reklamujących sprzęt celebrytów, czy wciskających co popadnie konsultantów w salonie operatora. Cóż, tego niestety nie zmienimy. Po raz kolejny podkreślam. Udany marketing jest podstawą handlu. Koniec i kropka!

A jak sobie na tym polu radzą „Polacy”? Z różnym skutkiem. Nie tak dawno rozglądałem się za tanim tabletem  hybrydowym, który pozwoliłby mi zastąpić dużego i ciężkiego laptopa w przysłowiowym „terenie”. I co się okazuje. W zasadzie jestem skazany na sprzęt rzędu 1,5 tysiąca złotych w górę. Faktyczną winę za to ponosi tzw. „podatek od nowości”. Nie możemy jednak być tak jednostronni. Oczywiście mam w planach kupno tabletu od Sony, który do tanich nie należy. Kwota w wysokości 4-5 tysięcy bywa dla niektórych stawką skutecznie odstraszającą od takich pomysłów. Jednak jako informatyk jestem zwolennikiem dobrych rozwiązań, półśrodki mnie nie interesują. Rozważam również opcjonalnie kupno lekkiego ultrabooka, póki jednak nie zdecyduję się na żadne z tych rozwiązań, chciałem na szybko kupić coś znacznie tańszego. Takie urządzenie wspaniale wpasowałoby się w moje, niekiedy zbyt dynamiczne życie. Są momenty, w których piszę artykuły na kolanie w trasie, kawiarni, na ławce. Laptop nie jest najlepszym rozwiązaniem. Jak więc zakończyły się moje poszukiwania? Niestety nic nie kupiłem. Pierwsze takie urządzenia Modecoma i GoClevera dopiero mają się pojawić. I chociaż ich oficjalna prezentacja nastąpiła już jakiś czas temu, to jedyna opcja, jaka wchodzi w grę to przedsprzedaż. Wielka szkoda, bo terminale tych producentów zostały wycenione za mniej niż tysiąc złotych. Rozumiecie już teraz do czego zmierzam? To nie były żadne przechwałki, tylko ujawnienie głównego czynnika, dzięki któremu takie tablety stają się atrakcyjne. W grę wchodzi cena urządzenia. Polskie firmy nie mogą rywalizować z gigantami na polu hardware czy wykonania, a już na pewno nie reklamą. Jedyny aspekt, który daje im przewagę, to cena. I myślę, że jest to nie lada argument, dzięki któremu polskie firmy mogą się jeszcze utrzymać na powierzchni. Dlaczego? Każdy mieszkający w Polsce człowiek, wie jak ciężko tu o pracę, a jeśli już ją ma, to dostaje za nią jakieś głodowe pensje. W takim wypadku kupno urządzenia za mniej niż tysiąc złotych, pomimo, że to i tak dużo dla statystycznego Kowalskiego, staje się realnym wyjściem z sytuacji. W przeciwnym razie nie mógłby nigdy sobie pozwolić na taki sprzęt, a co z konkurencją z Chin? Wybaczcie stwierdzenie, ale chińszczyzna na tle polskiego produktu wypada blado. I wcale nie chodzi tu o wykonanie, ono często bywa lepsze. I co z tego, gdy sprowadzając azjatycki produkt od nieznanej marki jesteśmy skazani na siebie w momencie, gdy urządzenie się zepsuje. O jakimkolwiek sensownym serwisie możemy zapomnieć. W przypadku polskiej marki usługi gwarancyjne mamy zapewnione na miejscu. Jaka by ona nie była, to i tak lepsza alternatywa, niż wysyłanie swojego sprzętu do dalekiej Azji. I kto teraz nie przyzna mi racji?

myPhone Fun2

 

Późny debiut na rynku

„Polskie” firmy serwujące sprzęt mobilny, to zwykle młode, dopiero co rozwijające się marki. Ich przyszłość jest jeszcze niepewna. Pomimo tego próbują swych sił i walczą o klienta z „grubymi rybami” tego sektora. Chwała im za to, że w ogóle próbują, choć przyznam szczerze, do końca nie wierzyłem, że jakiś „polski” produkt ma szansę się przebić przez mocną konkurencję. W Polsce panuje dziwna maniera. Wiele osób ocenia sprzęt zanim jeszcze zdąży wziąć go w dłonie. Liczy się jedynie topowa marka. Wraz z nią idzie wysoka cena. Często różne osoby przechwalają się w towarzystwie, ile to oni na coś nie wydali. Czy chodzi tu o osławionego Lexusa, czy też buty Gino Rossi. Szczerze? Ja tego nie kupuję. Mentalność ludzi nie ma na mnie żadnego wpływu. A jakość urządzenia mogę stwierdzić po wnikliwych oględzinach. Kupowanie sprzętu, bo coś jest drogie i markowe, to istna ignorancja. W jakiej sytuacji stawiane są debiutujące firmy, skoro według wielu Polaków tylko znany potentat może mieć sensowny sprzęt? W zasadzie nie mają żadnego startu. Z tego też powodu ojczyste firmy późno zaczęły przygodę w tym młodym sektorze, bojąc się o druzgocącą porażkę. I wcale im się nie dziwię. Stawić czoła Samsungowi czy Sony, które swoją tradycję rekultywują od wielu, wielu lat jest niezwykle ciężko. Na szczęście powoli się to zmienia i nowa „polska jakość” oferowana jest na sklepowych półkach. Pewnie miną dekady zanim firmy te złapią rozgłos. To jednak nieistotne. Lepiej późno niż wcale.

 

Jak to w końcu jest z tymi „polskimi” urządzeniami mobilnymi?

biuro ModecomCi, którzy sądzili, że tablet od naszej rodzimej firmy będzie z „krwi i kości” czysto polski, srogo się zawiodą. Na początku wpisu jasno podkreśliłem powody, dla których elektronikę po prostu nie produkuje się w kraju. Koszty prowadzenia takiej działalności w Europie są nieporównywalnie większe. Po pierwsze do produkcji części potrzebna jest siła robocza. Pracownik w Europie zwykle ceni się znacznie bardziej, niż jego odpowiednik w Azji. Oczywiście wszystko zależy od kraju. Jednak każdy doskonale wie, że Chińczycy od lat mają najtańszą siłę roboczą i trudno z nimi konkurować. Aby uzmysłowić Wam bardziej tę rację, przytoczę historię przejętej niedawno przez Microsoft – Nokii. Koncern długi czas produkował elektronikę, szczególnie telefony komórkowe przy użyciu fabryk zarówno w Chinach, jak w Europie. Pamiętacie może osławioną niegdyś biznesową serię Nokia „N”? Tak, to ta sama, której przedstawicielami były modele N95 czy N8. Podczas, gdy cała reszta oferowanego portfolio była produkowana w Azji, topową serię urządzeń Finów tworzono w Europie. Pamiętacie zapewne ceny takich urządzeń Premium. Ja pamiętam. Byłem posiadaczem, Nokii N8, za którą musiałem wydać fortunę. Podczas gdy smartfony konkurencji robione na dalekim wschodzie były przy „inteligentnych” słuchawkach Nokii śmiesznie tanie. Oto cała prawda na temat produkcji sprzętu elektronicznego. Gdyby polskie firmy chciały być samowystarczalne musiałyby posiadać budżet samego Samsunga. Chwileczkę, przecież nawet Koreańczycy nie są tak rozrzutni, by płacić spore sumy swoim rodakom, skoro mogą zrobić więcej urządzeń za mniejsze pieniądze w Chinach. Często słyszę niesprawiedliwą opinię na temat „polskich” producentów urządzeń mobilnych, że to nie są wcale Polacy, bo ich sprzęt nie jest polski. To po części istna dyskryminacja. Ciekawe czy w obliczu możliwości zaoszczędzenia sporych sum pieniędzy, któryś z tych „krzykaczy” zdecydowałby się prowadzić „czysto” polską firmę. Nie sądzę.

Niemniej jednak, chciałem zwrócić uwagę na jeszcze jeden istotny aspekt. Często firmy zajmujące się sprzedażą urządzeń mobilnych są nazywani producentami. Oczywiście w pewnym sensie ich terminale są tworzone przez daną firmę. Na dodatek desygnowane są logiem takiej marki. Zatem w pewnym stopniu są twórcami takich urządzeń. Jest to jednak tylko pół prawdy. Szczerze to nasze rodzime firmy trudnią się jedynie dystrybucją takiego sprzętu na ojczystym rynku. Choć w takim wypadku dużą część mobilnego sektora moglibyśmy nazwać w ten sposób. Suma summarum, każde ze stwierdzeń jest po części prawdziwe. Z racji powyższego polskie firmy są zarówno producentami, jak i dystrybutorami.

 

Niechęć Polaka do „polskiego” sprzętu

Klient w naszym kraju jest dość specyficzny. Z reguły nastawiony jest na wieczne narzekanie. Najzwyczajniej w świecie ciężko mu dogodzić. Żeby tego było mało, jest zdecydowanie biedniejszy od swojego zachodniego sąsiada. Szara polska rzeczywistość zwykle daje popalić. Nic dziwnego, że z reguły zakup drogiego sprzętu jest obarczony wieloma wyrzeczeniami i wnikliwymi analizami. Szkoda tylko, że znamienita część naszej populacji słucha nie tego doradcy, co trzeba. W dobie internetu zdobycie odpowiedniej wiedzy nie jest już tak trudne jak kiedyś. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę interesujące nas hasła i wyskoczy nam odpowiedź. Co sprytniejszy użytkownik odwiedzi również fora tematyczne i portale technologiczne. To w nich znajdzie sensowną lekturę. Tak moi drodzy. To po to by było wam łatwiej, piszemy dla was te artykuły. Zwykle blogerzy i recenzenci są bardziej miarodajnym źródłem informacji niż sprzedawca w popularnej „sieciówce”. Wracając do tematu. Z takim zasobem wiedzy spokojnie możemy zabrać się za zakup GoClever insignia-785-proupragnionego sprzętu. Zwykle wybieramy te bardziej sprawdzony firmy. Praktycznie szerokim łukiem omijając mało znane „wynalazki”. To pewnie, dlatego „polski” koncern nie jest w stanie rywalizować o klienta z potentatami rynku. Ach, ta słynna polska zatwardziałość. Na szczęście istnieje jeszcze ta druga grupa klientów, choć zdecydowanie mniejsza. To ci bardziej sprytni i otwarci użytkownicy, którzy będą się kierować obiektywnymi argumentami, a nie tylko ślepą wiarą w markowy produkt. Aby poprzeć tą tezę, możemy rozejrzeć się po rynku mobilnym. Coraz częściej urządzenia mniejszych firm stają się konkurencyjne. Różnica pomiędzy terminalami Sony czy Apple a „polskimi” tabletami powoli się zaciera. Już dziś możemy wyrwać całkiem ciekawy sprzęt od naszego rodaka. Na dodatek ceny takiego urządzenia są nierzadko dwukrotnie bądź trzykrotnie niższe. Oczywiście sprzęt oferowany przez liderów rynku nie jest zły. Wręcz przeciwnie. Jest warty polecenia. Lecz statystyczny Kowalski wcale nie musi wydać więcej, skoro może płacić mniej. I na dodatek być zadowolonym z zakupu. Czasy gdzie swoje rekordy popularności bił iPad już dawno odeszły. Obecnie coraz częściej można kupić coś sensownego za niewielkie pieniądze. Szkoda tylko, że mentalność Polaka przeszkadza w podjęciu rozsądnych wyborów. To główna przyczyna, dlaczego w naszym kraju, gdy proponuje się sprzęt „polskiego” producenta, klient zdecydowanie odmawia. Być może winę za to ponosi sama „polskość” takich urządzeń. Wątpię jednak, by każdy przychodzący do sklepu klient wiedział o tym, gdzie produkowany jest dany sprzęt.

„Polskie” firmy

Już od ładnych paru zdań ciągle piszę o tych rodzimych koncernach zajmujących się sprzedażą urządzeń mobilnych. Pora byśmy jednak osobiście je poznali. W naszym kraju jest klika marek, którym zdecydowanie warto się przyjrzeć.

Modecom 1020Modecomfirma zajmują się głównie produkcją akcesoriów i komponentów komputerowych. W tej branży w zasadzie jest jednym z liderów. Jej początki sięgają 1999 roku, kiedy to z firmy projektującej i produkującej jedynie obudowy komputerowe, stali się pełnoprawnymi producentami elektroniki. W 2003 roku rozszerzyli swoje, portfolio o zestawy głośnikowe, urządzenia sieciowe i peryferia komputerowe. Cztery lata później do tego grona dołączyły notebooki, nawigacje, futerały, czytniki a także karty pamięci. Do niedawna firma z powodzeniem trudni się produkcją smartfonów i tabletów.GoClover orion-102

GoClever – koncern ten na polskim rynku znajduje się od stosunkowo niedawna. Liczy sobie zaledwie 7 lat. Swoje działania GoClever skupia na produkcji serii urządzeń do: nawigacji samochodowej – GoClever NAVIO, wielofunkcyjnych tabletów – GoClever TAB, dekoderów i urządzeń multimedialnych GoClever Cineo oraz akcesoriów do tabletów i nawigacji GPS – GoClever Essentials. Firma dystrybuuje swoje produkty również w wielu krajach Europy. Podobnie jak w przypadku Modecoma, produkcja urządzeń odbywa się na terenie Chin.

kruger&matz0974Kruger & Matz – choć patrząc na nazwę nigdy byśmy nie powiedzieli, że to polska firma to w praktyce właśnie tak jest. Właścicielem marki jest firma Lechpol, która zajmuje się oficjalną dystrybucją elektroniki. Na rynku znajduje się od 1990 roku. Do tej pory Kruger & Matz kojarzony był, jako producent świetnej jakości sprzętu audio. Nie tak dawno firma postanowiła rozszerzyć swoje portfolio o urządzenia mobilne. W ich skład wchodzą smartfony i tablety. Lechpol oczywiście nie wyróżnia się na tle wyżej wymienionej dwójki. Produkcja urządzeń odbywa w Azji.

myPhone – nie można ulec wrażeniu, że marka ta kojarzy się głównie z telefonami. Jednak od pewnego czasumyTab 10 producent
postanowił rozszerzyć swoją działalność. Obecnie w portfolio firmy są zarówno proste komórki, smartfony jak i tablety –  myTab. Produkuje również akcesoria do tych urządzeń. Marka zasłynęła głównie z tworzenia dual-simów, które zdobywają coraz większą popularność na rynku mobilnym. Chociaż jest to zdecydowanie mniejsza firma niż wyżej wymienione swoją dystrybucje odbywa również poza granicami kraju.

SiGarden xt200SiGarden – w zestawieniu nie mogłem pominąć firmy, której działalność zdecydowanie wyróżnia się od reszty. Spółkę tworzą w głównej mierze byli pracownicy polskiego oddziału Intela. SiGarden w odróżnieniu od pozostałych polskich graczy, skupia swoją pracę wokół przenośnych urządzeń przemysłowych i zaawansowanych technologii. Zdecydowanie nie są to produkty tanie, zwykle kierowane bardziej do klienta biznesowego niż indywidualnego. Urządzenia firmy SiGarden dedykowane jest na rynki automatyki przemysłowej, infotainment, medycyny i wojska. Oprócz tego marka ta oferuje zaawansowane oprogramowanie do obsługi tych urządzeń. Można powiedzieć, że SiGarden to jedyna w pełni polska firma zajmująca się produkcją urządzeń mobilnych na terenie naszego kraju.

Trudna przyszłość

Jak widzimy na naszym rynku z powodzeniem działa kilka lokalnych koncernów. Co prawda ich urządzenia nie są tak popularne jak produkty bardziej znanej, azjatyckiej konkurencji, jednak ich działalność jest autentyczna. Choć „polskie” firmy nie mogą konkurować na międzynarodowym rynku mobilnym z gigantami, to jako lokalny producent stanowią świetną alternatywę dla klienta o mniej zasobnym portfelu. Terminale „polskich” firm często możemy spotkać w sieciach sklepów dyskontowych np. Biedronka. Ich wielką zaletą jest wręcz ekstremalnie niska cena. Nie zawsze są to urządzenia najwyższej jakości. Jednak firmy te przykładają wielkich starań do tego, by ich produkt stawał się coraz bardziej konkurencyjny. Przyznam szczerze, że do tej pory nie miałem do czynienia z żadnym urządzeniem naszych lokalnych producentów. Nie dlatego, że są kiepskie, bo można znaleźć ciekawe propozycje u każdej z tych firm. Chodzi o to, że z reguły jestem estetą. Zależy mi na każdym, najmniejszym szczególe. Nie bez znaczenia dla mnie jest również wygląd. Do tej pory żadna z „polskich” marek nie trafiła w moje gusta. Choć chciałem zakupić hybrydę na ten moment z przyczyn niezależnych ode mnie nie jest to możliwe. Nie ukrywam. Coraz częściej z uwagą przyglądam się nowym terminalom tych firm. Można powiedzieć, że często jestem zdumiony postępem, jaki robią nasi producenci.

Modecom freetab 1010 3G

Dla kogo w takim razie jest ten sprzęt? Myślę, że wymagający klient wybierze zdecydowanie bardziej znaną markę. Produkty Sony, Samsunga czy LG są zwykle lepiej dopracowane. Za gigantami rynku mobilnego przemawia również doświadczenie na arenie międzynarodowej. Niestety wraz, z jakością idzie także wysoka cena, która często stanowi mur nie do przejścia dla statystycznego Kowalskiego. To właśnie na tym polu „polski” produkt może rywalizować. Przeciętny mieszkaniec naszego kraju nie pozwoli sobie na sprzęt, który kosztuje nie rzadko dwie miesięczne pensje. Natomiast za kilkaset złotych może nabyć jakąś tam namiastkę tego, co oferują giganci tego sektora. Oczywiście trzeba brać poprawkę na to, że Modecom czy GoClever w żadnym calu nie może mierzyć się z Samsungiem czy Apple. Po pierwsze nie dysponują takim budżetem, a po drugie ludzie mają większe zaufanie do sprawdzonych rozwiązań. Pomimo niskiej ceny urządzeń, nasz lokalny producent nie jest w stanie rywalizować z nakładami finansowymi, które giganci pompują w reklamę. W takim razie gdzie mogą szukać szansy małe „polskie” firmy? Oczywiście w sektorze budżetowym, gdzie bezpośrednim konkurentem okażą się chińskie terminale. W takiej sytuacji za kupnem „polskiego” tabletu przemawia serwis gwarancyjny, który odbywa się na terenie naszego kraju. W przypadku urządzeń z Chin, musimy wysłać je do dalekiej Azji, z której nie wiadomo czy kiedykolwiek do nas wrócą.

Podsumowując pragnę wyjaśnić, czemu w samym tekście obejmuje przymiotnik „polskie” w cudzysłów. Otóż sam sprzęt nie jest ani trochę polski. To, co dostajemy od lokalnych firm składane jest w Chinach z części, które pochodzą z Azji. Wyjątkiem jest tu SiGarden. Jednak jego targetem nie jest klient indywidualny. Zabieg ten, jak już wyjaśniłem w innym akapicie, jest podyktowany cięciem kosztów produkcji. Aby firma była konkurencyjna musi wyważyć cenę swojego produktu. Mało znane „polskie” koncerny muszą mierzyć swoje siły na zamiary, a aspekt cen tworzenia urządzeń jest tu kluczowy. Kupując taki tablet, musimy brać pod uwagę ten fakt. Jeśli nie jesteśmy w stanie zaakceptować tanich, chińskich „bebechów” najlepiej będzie, jeśli rozejrzymy się za produktem bardziej znanej konkurencji.

A teraz chciałbym poznać wasze opinie na ten temat. Czy jesteście skorzy zaryzykować kupnem takiego sprzętu, wiedząc, że jest to urządzenie mniej znanej marki? Zapraszam serdecznie do dyskusji.

 

Fot. by modecom.pl- FreeTab 7004HD, biuro Modecom, FreeTab 1020, FreeTab 1010 3G, Kārlis Dambrāns-Galaxy Note 3 (CC), GoClever.com- Insignia 785 Pro, Orion 102, krugermatz.com- KM974, myphone.pl- Fun 2, myTab 10, sigarden.com- Xtreme XT-200.

 

Jeżeli znalazłeś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij tutaj. Możesz też zgłosić błąd pisząc na powiadomienia@tabletowo.pl.

Komentarze

  • Pioter

    GoClever nie GoClover ;)

    • Marcin Mierzejewski

      Faktycznie. Wkradła się pomyłka. W części zwrotów jest GoClover a w części GoClever. Poprawiam i dziękuję za uwagę.

      • Fedurrr

        Na jakiej podstawie okreslono mianem nasze male firmy?
        Swoja droga ci ktorzy nie mieli w reku np tabletu z prawdziwego zdarzenia dostawszy taba za 200zl tez potrafia sie cieszyc nimi. Co prawda bardzo krotko ale jednak. Bateria na wiecej nie pozwala.

        • Fedurrr

          Mianem koncernów oczywiscie, to slowo jakos mocno uwypuklone w tekscie.

          • Marcin Mierzejewski

            Drogi @Fedurrr,

            Może na tle wielkich gigantów np. Modecom czy GoClever wypadają blado, ale są to koncerny produkujące elektronikę. Segment urządzeń mobilnych to nie jest jedyny target.

            A użyłem słowa koncern zgodnie z jego przeznaczeniem. Zapraszam do Wikipedii w razie jakich wątpliwości.

            Pozdrawiam serdecznie.

  • Rafal Gawlowski

    Ładnie napisane ale mam jedno ale. Który tablet /telefon chociaż w połowie jest zaprojektowany przez polska firmę?

    • To chyba największy problem – polskie jest tylko logo, ew. kontrola jakości i podstawowy dobór specyfikacji. Reszta robiona jest na podstawie gotowego wzorca gdzieś tam w Chinach, w fabryce, która produkuje identyczne urządzenia dla kilkunastu dystrybutorów/firm.

      • Piotr

        Dokładnie, polskiej myśli technologicznej tu nie ma, jest tylko handlowa.
        Apple i Nokia PROJEKTUJĄ swoje sprzęty, a nie tylko zmieniają nalepkę.

      • Marcin Mierzejewski

        Dlatego powstał ten wpis. Ąby podkreślić ten aspekt.

      • Kwid

        I właśnie tu jest problem. Skądś się bierze niższa cena. Część na pewno można zrzucić na podatek marki lub segmentu premium, ale reszta bierze się z niższych wydatków na jakość wykonania, kontrolę jakości i serwis po zakupie. W mojej pracy mam czasem kontakt ze sprzętem wymienionych producentów – zarówno mogę powiedzieć, że często nie grzeszą wydajnością czy jakością użytych materiałów, a do tego klienci żalą się, że sprzęt czasem spędza więcej czasu w serwisie niż pracuje na siebie.

  • Allerien

    A mogło być tak pięknie… Mógł się tu pojawić krótki reportaż, parę wypowiedzi przedstawicieli producentów (czyżby byli aż tak nieosiagalni? to polskie firmy!), jakieś ciekawostki odnośnie tego, jak wygląda współpraca takiego „producenta” z fabryką w Chinach. Jestem przekonany, że ktoś dałby sie namóić na opowiedzenie coś niecoś na ten temat. A tak mamy felieton – dość długi jak na niewielką ilość treści. Przepraszam- nie chcę się czepiać, ale wolałbym przeczytać artykuł, z któego dowiem się więcej, niż ze stron internetowych wymienionych producentów.
    No i zagadką jest, czemu Autor nie zająknął się na temat Manty.
    Podnieśmy nieco poprzeczkę technologicznego blogu! Czy naprawdę trzeba ograniczać sie do przetwarzania istniejących już treści i rzucania opinii?

    • Marcin Mierzejewski

      Witaj @Allerien,

      Wezmę sobie do serca te uwagi, bo są to ciekawe propozycje, które mogą uatrakcyjnić felietony. Z racji, że na to nie wpadłem są to suche fakty z historii firm „polskich”.

      Co do Manty, najzwyczajniej w świecie wypadła mi z głowy.

      • Mantaza200zlxd

        ja znowu nie wiem czemu ale z Polskich marek to manta jest dla mnie najlepsza xD jakiś kontakt z nimi lepszy jest mi się wydaję i logo też w miare ta płaszczka sprzęt nie jest najgorszej jakości i np. na swoich tabletach instalują pare programów do książek i vod z bonusami np. 5 darmowych filmów i dla mnie to okej ale nie lubie jak np. robi MSI albo GoClever MSI dalej 2 przeglądarki plikow nie wiem po co…. a go clever te swoje smieci i wgle po co 2 sklep z grami
        to tylko moja opinia ;p

    • GieKa

      Na mój gust ta współpraca wygląda w ten sposób że polski „producent” dostaje z 10 tabletów demo z chińskiej fabryki, wybiera jeden i na tym się kończy decyzyjność polskiego „producenta”. Taką współpraca raczej żaden z polskich „producentów” czy może poprawniej importerów by się nie chwalił. No chyba że to wygląda wygląda zupełnie inaczej ale wątpię.

      • Allerien

        @GieKa – a nie chcesz się dowiedzieć, jak jest naprawdę? Bo zgadywać każdy może, a artykuły się czyta, po to, żeby się dowiedzieć, a nie musieć zgadywać.

        Podziękowania dla Autora za wziecie sobie moich uwag do serca :)

        • Sprowadzać elektronikę z Chin każdy może i nie jest to wcale takie trudne, jakby się mogło wydawać. Jest w sumie prawie tak, jak napisał GieKa. Kontaktujesz się z Chinką, która śmiga po angielsku, ustalasz z nią, że ma ci zaproponować kilka konfiguracji sprzętu z daną przekątną ekranu w różnych kwotach. Ona zbiera informacje z chińskich fabryk, jest jakby pośrednikiem pomiędzy Tobą, a fabrykami, przekazuje Ci je. Po zatwierdzeniu, otrzymujesz kilka próbek różnych sprzętów i wybierasz który chcesz sprowadzić. Oczywiście w ilości sztuk nie mniejszej niż 100.

          Taka historia tyczy się mniejszych dystrybutorów (mam znajomych, którzy zajmowali się sprowadzaniem smarfonów z Chin). Myślę, że podobnie jest w przypadku większych, czyli właśnie tych polskich firm. Choć wydaje mi się, że one raczej już same latają do Chin, żeby na miejscu wszystko sprawdzić – łącznie z ewentualną kontrolą jakości. Jest szybciej i pewnie o wiele prościej.

          Co do samego tekstu też brakowało mi w nim Manty. Jakby nie było to chyba największa (albo jedna z większych) polskich firm, które zajmują się dystrybucją szerokiego wachlarza sprzętu elektronicznego, ma wyłącznie polski kapitał i, co więcej, istnieje już wiele lat i ciągle się rozwija. Choć przyznać trzeba, że tablety mają dla raczej mało wymagających. A mimo wszystko się sprzedają.

          Pomysł Alleriena, żeby na przyszłość wzbogacić tekst o wypowiedzi przedstawicieli firm jest świetny i myślę, że warto się o takie coś postarać. Obawiam się jednak, że wcale nie będzie tak łatwo wydobyć z nich informacje, jakich byśmy oczekiwali…

          • Allerien

            Stąd hasło „podniesienie poprzeczki” :) Ale jeśli mogę sobie pozwolić na „historyczną” uwagę, to wyrażając się krytycznie nie mogę nie wspomnieć o tym, jak przez ostatnie 2 lata Tabletowo wyrwało do przodu i urozmaiciło „repertuar”. Brawa dla Autorów :)

          • Dziękuję! W imieniu swoim i moich Redaktorów.

            Staram się, by Tabletowo rozwijało się w dobrym kierunku… W czerwcu miną cztery lata istnienia, a my wciąż jesteśmy na rynku i mamy się bardzo dobrze. To chyba o czymś świadczy :-)

            A kolejne zmiany wkrótce… :)

          • Łukasz

            Tylko z czego się utrzymujecie skoro nigdy nie kupiłem nic z waszego polecenia ani polecenia waszych użytkowników i nie mam reklam bo używam adblockerow na zjailbreakowych i zrootowanych urządzeniach?

          • Z reklam właśnie. Nie wszyscy je blokują ;)

          • ben

            Przy ilości 100 może być nawet Polski tablet firmy Tabletowo.pl :)

          • Myślałam o tym kiedyś :p

          • bhm

            I co wyszło z tego myślenia? Skończyło się na rzuceniu pomysłu? Czy też: „Po dokładnej analizie wszystkich aspektów, doszłam do wniosku, że to nieopłacalne, zbyt ryzykowne, nie ma możliwości zapewnienie odpowiednio wysokiej jakości za rozsądną cenę, … (niepotrzebne skreślić).” ?

          • Od dawna wiadomo, że nie jestem zwolenniczką sprzętu z niskiej półki, więc proponowanie takiego rozwiązania z logo Tabletowo nie byłoby zgodne z moimi przekonaniami.

            Wtedy, a było to ze dwa lata temu (chyba) nie było ciekawych propozycji za niewielkie pieniądze, które mogłabym z czystym sumieniem polecić.

          • bhm

            Na rynku tabletów dwa lata to już prehistoria. Może warto by to ponownie rozważyć.
            Marcin Mierzejewski zwraca uwagę na kłopoty z promocją „polskiego” sprzętu. Jednak „Katarzyna Pura” to w polskich „internetach” znana i rozpoznawana marka. Ten fakt na pewno nakręcił by sprzedaż.
            Zgadzam się, że musi to być sprzęt z czystym sumieniem godny polecenia. Inaczej (poza stratami finansowymi) spowoduje straty dla marki. A marę znacznie trudniej odzyskać niż pieniądze. Można by spytać czytelników Tabletowo co by chcieli. (Zapewne napiszą, że chcą sprzęt klasy Sony Xperia tablet Z2 tylko z lepszą baterią, za 300zł :) ).
            Musi to być sprzęt z ceną akceptowalną dla przeciętnego „Kowalskiego” Ale to nie oznacza, że ma pochodzić z niskiej półki. Może to być półka średnia. W końcu płacimy za sprzęt markowy.
            Aby zmniejszyć ryzyko można by wejść w komitywę z któraś z „polskich” firm.
            Proszę pomyśleć o tej górze forsy jaką Pani zarobi. (Jeśli pomysł chwyci.)

          • Argument „góry forsy” mnie nie przekona :) – nie tworzę Tabletowo dla pieniędzy. To, że dzięki niemu zarabiam, to wartość dodana, dzięki której mam na utrzymanie redakcji i swoje zachcianki (w końcu to moja jedyna „praca”), głównie podróże, które po prostu uwielbiam, a nie mam czasu…

            Brandowanie swoim nazwiskiem czy nazwą własnego portalu jakiegokolwiek produktu nie jest zbyt dobrym pomysłem – zwłaszcza, jeśli jest to urządzenie obcej firmy. Wtedy staję się automatycznie utożsamiana z nią i przestaję być obiektywna w oczach użytkowników przy recenzowaniu pozostałych modeli.

            To ma więcej stron medalu, niż tylko dwie ;-)

          • bhm

            Widzę, że nic nie wskóram. A już się cieszyłem na doby, polski tablet za rozsądną cenę.
            Argumentem o górze forsy trafiłem jak kulą w płot. Większość ludzi by się skusiła. Pozostaje mi tylko pogratulować podejścia do życia. Rzeczywiście forsa nie jest najważniejsza. (Ale pomaga znosić biedę.)
            Faktycznie nie wziąłem pod uwagę kwestii „neutralności recenzenta”. Tego nie da się przeskoczyć ani obejść. Szkoda.

    • dred

      @Allerien ja w polwie artykulu dalem sobie spokoj z czytaniem, bo zadnych konkretow o firmach i sposobie brandowania przez nie tej chinszczyzny, ani nawet pelnego spisu polskich firm, ani ich historii. Taki pitu pitu:-(

  • GieKa

    Ci „polscy” producenci istnieją i są rozpoznawalni głównie dzięki temu że zarzucili rynek masą tanich urządzeń. Urządzeń które w większości przypadków są bublami. Przez co mogli zniechęcić jakąś tam część społeczeństwa do np. tabletów. Ale dzięki tym tanim badziewiom zarobili pieniążki na następną generację, niestety też badziewia ale ciut mniejszego. I dopiero kolejny rzut ich „produktów”, który zaczyna pojawiać sie na rynku można uznać za poprawny. Zarówno od strony sprzętowej jak i od strony wykonania. A taki „producent” tabletów Plug chciał ambitnie rzucić produkt znacznie przewyższający parametrami jak i wykonaniem tani badziew i dzisiaj już go chyba nie ma. W lutym miał pokazać tablet z LTE i cisza. Jak widać pierwszy milion urządzeń trzeba wcisnąć klientom na siłę.

  • a

    „Leada” nie „lead’a”. Zasad posługiwania się apostrofem nie znać, wstyd.

    • Marcin Mierzejewski

      Tak właściwie to „leadu”. Bez apostrofa w tej sytuacji.

  • foxd

    Polskiego sprzętu (zaprojektowanego, wykonanego, myśli technologicznej) nie mamy bo o to zadbały giganty i wybrańcy narodu, oraz najjaśniejsza europa-tak aby podobnie jak statki, stal, czy świnie-nie opłacało się produkować i sprzedawać.
    Ale ci, którzy chociaż przy pomocy manufaktur spod Shenzen składających dla białych twarzy z Polski zasługują na podziw za odwagę.
    Tworzenie marki to już bój a co dopiero jej rozkręcanie z cała tego otoczką.A do tego stworzyć świetny serwis w kraju (błyskawiczna wymiana przy udowodnieniu wady) znając „wynalazki” serwisów gigantów w Polsce.
    Kibicuje MyPhone, bo jakoś trzymając na biurku kolejnego SGS-4 tęskno za Nextem, który dla mnie pozostanie jasną gwiazda na firmamencie produktów „polskich” firm.
    Świetna bateria i wydajność, odporność na zarysowania, doskonała ergonomia, bez szalonego Touchwiza i amoledopodobnego ekranu,firmowego znaczka-ale za to za 600zł!
    Świecące girlandki, polerowane dekielki, wypasione menu i nadęte aplikacje psu na budę potrzebne, a wkraczajace z butami na terytorium prywatnoości, czy też kolejne wielkie promocje sprzedaży urządzeń z „darmowymi” programami będącymi ciut przedłużanymi kilkumiesięcznymi trialami nie są już w stanie zachwycić mnie.Dyktatura cen gigantów powoli staje się śmieszna wprost proporcjonalnie do coraz lepszej jakości i wydajności „Chińczyków” (por.SGTab2 10.0 z Lenovo S6000).Snob to daltonista kupujący kolorowy telewizor.

  • Meeeeerrrttt

    Są chińscy producenci którzy zaczynają tworzyć i sprzedawać coraz lepsze urządzenia pod swoimi markami (lub pod markami telekomów) i są bardzo duże szanse, że te urządzenia niedługo zaczną konkurować z największymi gigantami branży
    i są chińscy producenci którzy produkują „coś” a następnie to „coś” oferują za grosze różnym szemranym firemkom na całym świecie, między innymi NIESTETY „polskim producentom”
    Taki „POLSKI PRODUCENT” zamawia kontener takiego „coś” dodaje instrukcje, polską nalepke i zazwyczaj 200% marży i następnie pcha to do marketów, dyskontów i zazwyczaj wszędzie gdzie się da na rynek, po 3-4 miesiącach od zakupu takie „coś węduje do serwisu lub od razu do śmietnika…..

    • browarek

      nie 200 % bo to bez sensu, 200 to jest na „imporcie” europejskim.
      cena zakupu + transport/ilość urządzeń* 4 do 6 . to jest import z chin

  • bartii

    Artykul spoko, braklo firm Manty co zostało wspomniane oraz zdaje mi ze Kiano tez

    • Marcin Mierzejewski

      Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że pominąłem te dwie firmy. Na upartego znajdziemy ich jeszcze kilka (np. Apollo). Jednak ich brak w tekście nie zmienia ogólnego wydźwięku tego felietonu. Kiano czy Manta to kolejni dystrybutorzy, jak Modecom, Kruger&Matz czy GoClever. A nie o to w tym tekście przecież chodziło. @katarzyna_pura:disqus właściwie wszystko w tym temacie wyczerpała. Nie muszę już nic dodać. Być może nigdy nie doczekamy się prawdziwie polskiego tabletu.

      • Azawakh

        Myśle, że powinienes wspomnieć jeszcze o coraz lepiej poczynajacej sobie firmie Prestigio.

        • Marcin Mierzejewski

          Prestigio to firma rodem z Cypru.

          • Azawakh

            To prawda Prestigio to firma z siedzibą na Cyprze jednak posiada swój udział w polskim rynku firm urządzeń importujących z Chin OEMy i brandujących je swoim logo.

  • Bart

    Dlaczego nie Polski tablet ?

    ModeCom FreeTab 1010 – ma gów… procesor Intel Celeron – każdy kto się choc trochę zna woli kupić Asus T100 na znacznie, ale to znacznie lepszym Bay Trail.

    I JAK mam komuś polecić FreeTab 1010 ? Przecież to jest szmelc.

    Znajkomy szukał ekranu do teletonu Kruger & Matz – i znalazł : był DROGI – nie opłacało sie go kupować. Tymczasem do porównywalnej Lumi 520 czy Lumi 620 można kupić ekran o POŁOWE taniej i naprawa się opłaca.

    Jak sprzęt ‚Polski” będzie dorównywał konkurencji, beda TANIE części to będe polecał – na dziś jak OGNIA unikam i ODRADZAM marki jak Kruger & Matz, MyPhone, GoClever, ModeCom oraz ściągane „Chińskie” – szkoda naszej kasy.

    Lepiej kupić nawet drożej coś MARKOWEGO z dostepę do części i serwisu niż takie badziewie.

    Jeszcze DALEKA droga przed Polskimi markami.

    • Azawakh

      Oj daleka i masz tu racje. Polskie firmy powinny ściągac z Chin najlepsze OEMy i tylko takimi handlować bez uciekania sie do sprowadzania jakiś przestarzałych technologicznych wątpliwej jakości wynalazków…

  • b@t

    Gino Rossi to akurat „nasza” firma.

  • uru28

    Nie tak dawno kupiłem mamie Modecom freetab 1010 pod win8.Jak na jej potrzeby sprzęt z klawiaturą za 990zł w zupełności wystarczający.W kwestii jakości nie ma się do czego doczepić,sam byłem zaskoczony.Wcześniej miała Goclevera na androidzie i mimo że głowy nie urywał to nie rozsypał się mimo że to jeden z pierwszych modeli tego producenta.Osobiście nie mam obiekcji odnośnie „naszych” producentów, zazwyczaj cena jest ok, jakość w odnesieniu do ceny również jest na rozsądnym poziomie i zazwyczaj słabo jest z wydajnością.W kwestii marketingu powinniście to znać od podszewki,zwłaszcza Kasia bo często nie idzie doprosić się o sprzęt do recenzji lub jakieś dane i informacje.Przy recenzji Hitomi7 Shiru dopiero startowało więc jeszcze jestem w stanie zrozumieć pewne kwestie.Przy recenzji Kiano Core 9,7 quad 2 tablety dla chrześniaków zamówiłem online(odbiór wypadał na styk dzień przed komuniami) sprzęt był w ich Krakowskiej siedzibie gotowy do wysyłki i błagałem że podjadę i odbiorę osobiście (5 min jazdy) bo zależy mi żeby zdążyć zrobić recenzję do tabletowo.pl ,ale niestety nie zależało na tym nikomu z osób z którymi rozmawiałem w Kiano.Konkluzja jest taka że niestety widocznie niektóre firmy muszą się jeszcze wiele nauczyć o marketingu lub bardziej przykładać się do rekrutacji pracowników bo olanie możliwości darmowego przedstawienia nowego produktu wprowadzanego na rynek w okresie komunijnym to klasyczny przykład „ruskiego” interesu( kupić skrzynkę wódki, wódkę wylać,butelki sprzedać w skupie a pieniądze przepić).

  • b@t

    „nie stac mnie na tani tablet”

    • Azawakh

      Coś w tym jest prawdy niestety…

      • Bartoosh21

        ja musiałem długo odkładać ze swojej pensyjki żeby mieć na styk ok 800zł na tablet którego nie kupiłem bo zastanawiam się czy jednak stać mnie na wydanie pół mojej pensji na zabawkę.. a co jak potem mi na coś braknie? i gdzie tu myśleć o sprzęcie Samsunga czy Sony z najwyższej półki..

  • Mirk

    Wszystko było by dobrze i bym się zgodził z artykułem gdyby nie to, że po pierwsze nie zarabiamy tyle żeby sobie pozwolić na wymianę sprzętu, co parę miesięcy, po drugie do tej pory miałem już kilka tych „polskich urządzeń” gdzie sobie serwis nie poradził albo odmówił współpracy, aby swój sprzęt naprawić. Sam zakupiłem samsunga, chodź konkurencja dawała więcej wodotrysków do tabletów. Ale właśnie ja już swojego tableta mam prawie 2 rok, bez jakichkolwiek ingerencji w sprzęt, a połowa znajomych i rodziny, którzy zakupili sprzęt innych marek, już kilka krotnie się to psuło, jak już wcześniej wspomniałem. Niska cena i owszem, ale niestety idzie to w parze z niską jakością wykonywanych płytek drukowanych i niższą jakością podzespołów (nie mam tu na myśli Procków i pamięci, bo te są z reguły dobre) chodzi o elementy współpracujące z elementami wykonawczymi, czasami wręcz zamiast rezystorów są zwory przez co się to po prostu, psuje po włączeniu jakiejś wymagającej aplikacji. A szczególnie na uwagę zasługują układy do zasilania i ładowania tabletowych baterii.

    • Azawakh

      Korzystałem kiedyś z tabletu Prestigo Multimad 5097C PRO i on wlaśnie cierpiał na łatwo uszkadzające się gniazdo ładowania. To jest właśnie przykład chińskiej tanizny.

  • Azawakh

    Bardzo ciekawy felieton poruszający ciekawy i ważny temat polskich przedsiębiorców branży IT uważających się za producentów urządzeń elektronicznych.
    Korzystam z urzadzeń kilku różnych producentów (Samsnung, Apple, LG, BlackBerry) wśród, których jest także tablet wymienionej w felietonie firmy Modecom. Jest to FreeTAB 7800 IPS IC, którego użytkowanie sprawia mi wiele przyjemności porównywalnej z korzystania z iPada Mini pierwszej generacji.Tablet posiada czystego i bardzo ładnie zoptymalizowanego Androida i min to sprawia, że korzystanie z niego jest przyjemnością i doprowadza mnie do wniosku, że chińscy producenci OEMów tacy jak: Teclast (rzeczywisty producent FreeTABa), Ramos czy tajwański Pipo uczynili naprawdę spory krok naprzód dzięki czemu z powodzeniem mogą konkurować z produktami klasy średniej takich potentatów jak Samsung czy Dell. Jednak nasi importerzy tną koszty i zamawiają u chińskich producentów modele okrojone z niektórych funkcji czego przykładem jest Pipo W1 sprzedawany przez Colorovo i majacy się pojawić w ofercie Modecoma i GoClevera. Oryginalna wersja tajwańska posiada 64GB i aparat 5MPx a wersja polska 32GB i 2MPx co sprawia, że mimo niższej nieco ceny bardziej sie opłaca kupić jednak produkt oryginalny .
    Owszem plusem jest tu serwis zapewniany przez polskiego dystrybutora ale… przecież i Pipo w Polsce posiada już swój autoryzowany sklep/przedstawicielstwo (MobiSklep.pl) i tu ewentualna naprawa gwarancyjna byłaby realizowana przez jej polskie przedstawicielstwo bez odsyłania sprzętu do chińskiego producenta. Muszę przyznac, że cieszy mine sytuacja gdy powstają oficjalne przedstawicielstwa i sklepy coraz lepszych producentów chińskich, które powinny w jakiś sposób ukrócić działania polskich przedsiębiorców zmierzające do wprowadzania użytkowników w błąd dotyczący pochodzenia danego urzadzenia. Uważam, wręcz, że aby było uczciwie polscy dystrybutorzy i importerzy chińskich urządzeń powinni mieć narzucone podawanie informacji o rzeczywistym producencie sprzętu choćby poprzez podawanie informacjina tyle urzadzenia o tresci powiedzmy: wyprodukowane dla Modecom w Chinach przez Teclast. Wtedy mielibyśmy zamiast ściemy o polskich fabrykach w Chinach (kilka razy o takowych słyszałem od pracowników infolinii Modecoma i Vedii) co jest zwyczajnie śmieszne a uczciwe i rzetelne podejście do nabywcy. I właśnie takowego rzetelnego podejścia chciałbym rzyczyć sobie i reszcie użytkowników chińskich urzadzeń sprzedawanych przez polskich importerów.

  • AS

    Osobiście w miejsce leadu widziałbym jednak rodzimy wstęp. Tym bardziej, że artykuł ma w zamyśle chwalić polskie dokonania.

    Zgodzę się z autorem, że marketing to w wielu przypadkach podstawa sukcesu w handlu. Zastanawia mnie jednak brak konsekwencji. Mianowicie na początku artykułu pastwi się autor nad Samsungiem, który to chyba tylko foldery reklamowe ma na poziomie. A pod koniec podkreśla, że „polska” oferta nie jest może tak dobra jakościowo, jak produkty Sony, Lg, Samsunga… Gdzie tu sens?

    Z jednej strony cieszy, że w portalu pani Kasi pojawiają się artykuły mające ambicje analistycznych, jednak z drugiej strony powinny być nieco spójniejsze w zamyśle. Inaczej nie bardzo wiadomo, jaki jest ostateczny wydźwięk całości.

    • Marcin Mierzejewski

      Autorowi zapewne chodziło oto, że Samsung ma świetny marketing(dużo pompowanych funduszy), ale nie przekłada się to na jakość. W odniesieniu jednak do „polskich” produktów i tak jest to kilka lig wyżej. Zatem na tym polu „polscy” dystrybutorzy nie mogą rywalizować. Nie mają ani funduszy, ani własnych fabryk (jak to zostało już nie raz podkreślone przez czytelników). Zatem analiza jest słuszna. Samsung nie jest tak dobry jak się promuje, ale i tak jest lepszy od „polskiego” sprzedawcy, który nie ma na jakiej płaszczyźnie nawet walczyć.

      Co do Samsunga, to klasyczny przerost formy nad treścią. W artykule nie chciałem się już tak rozbudowanie do niego odnosić, bo nie Koreańczycy są bohaterami wpisu. A moja negatywna opinia o sprzęcie tego producenta jest w odniesieniu do HTC czy Sony, które uważam za firmy produkujące bardziej eleganckie urządzenia. Nie mniej jednak to nadal jest tylko moja subiektywna ocena.

      Pozdrawiam.

  • spokojny waldi

    Smutne wnioski bo wychodzi na to że do polski nie opłaca się sprowadzać wysokich technologi tylko konkurować tanią siłą roboczą i czekam kiedy to padnie!pozostaje wyjeżdzać albo tkwić w tym marazmie biurokratycznym i słuchać że w polsce to się ciągle nie opłaca:W niemczech też Lenovo

    S6000L czy Yoga 10 tablet dobrze się sprzedaje bo jest tani i dobry choć z chin czasem chińskie nie jest złe ale kupowania coś z GoCLEVER się boje.

  • user

    Wszystko fajnie…. ale ostatnio właśnie zamieniłem telefon, kupiłem taki właśnie niszowej firmy bo chciałem zaoszczędzić, skoro specyfikacja ta sama albo i lepsza to po co wydawać kasę. Chcąc zaoszczędzić straciłem bo kupioną chińszczyznę musiałem sprzedać taniej, smartfon beznadziejny, niedopracowane oprogramowanie, kiepski aparat i wykonanie produktu. Dołożyłem i kupiłem smartfona Samsunga, tego zakupu już nie żałuję, bardzo dobrze dopracowane oprogramowanie, jakość wykonania itd… Więc nie przekonacie mnie że taka chińska taniocha pod polską marką będzie lepszym produktem. Marketing to nie wszystko. Poza tym napiszcie coś o serwisach tych naszych polskich marek, bo z tego co wiem to nie ma się czym chwalić…

  • Krzysiek

    ja osobiście czekam na premierę Modecom 1020 i mam zamiar go kupić – za cenę 899 zł 10 calowy tablet z Win 8.1 + OFFICE 2013 + klawiatura/etui (bluetooth) gratis
    – mnie to przekonuje

  • Kamil

    Jak juz pojawił sie wątek rozwoju portalu Tabletowo to i ja mam pytanie: kiedy znajdę aplikacje Tabletowo? Osobiście wolę w ten sposób czytać / konsumować treści.

    • Zainteresowanie taką aplikację nie byłoby współmierne z nakładem pracy, jaki trzeba włożyć w jej przygotowanie. Postawimy na responsywny design, a ten jest w drodze.

  • Zenon Z Lasu

    Problemem nie jest upakowanie bajerami, czy super parametry. Problemem jest to, że tani sprzęt się błyskawicznie psuje, a potem miesiącami potrafi leżeć w serwisie, z którego przyjezdża naprawiony, albo i nie. Ja wiem, co kupuję, wiem, czego się po sprzęcie spodziewać (nie cudów), ale ten sprzęt ma działać, a nie psuć się po dwóch tygodniach ostrożnego obchodzenia się z nim. W domu, a nie na szczycie Mont Blanc, czy na poligonie. A jeśli się już zepsuje, to MA BYĆ naprawiony szybko i skutecznie, a nie że po miesiącu wraca z adnotacją „usterki nie stwierdzono”, bo jedyne co serwis potrafi to wgrać od nowa Androida. I dlatego za, notabene, chińskiego boga nie kupię już GoClevera; z sześciu kupionych przeze mnie urządzeń (wiem, durny byłem) dziś działa jedno. Niech spierdalają na drzewo.

    Bo tu jest pies pogrzebany. Zdecydowanie ponadprzeciętna awaryjność, i postawa producenta – „klient kupił, i teraz niech spada” jest główną przyczyną tego, że „polski” tablet zwykle oznacza „zły zakup”.

    Choć zasilacze komputerowe od Modecoma kupowałem, kupuję, i będę kupował. Bo robią co mają robić, czyli działają.

  • spokojny waldi

    W POLSCE jest niski udział inwestycji na innowacje w produkcie krajowym brutto a nawet brak porządnej polskiej firmy o zasięgu międzynarodowym np.korporacje potrafią przyciągać takie inwestycje pewnie jesteśmy jeszcze zbyt biedni tak se gdybie ale to wszystko jest powiązane.

  • spokojny waldi

    Najprościej nie mamy w polsce kogoś takiego innowacyjnego jak

    Elon Musk który już jak dziecko pisał programy na komputer to nie spodziewajcie się cudu gospodarczego na razie to sprowadzamy z chin produkty pod inną nazwą bo tak prościej i taniej.

  • Agata

    Od 4 lat jeżdżę w aucie z kamerką firmy GoClever. Bateria na mrozie prawie nie trzymała więc musiałam mieć ją wpiętą do ładowania. Ale oprócz tego? Rewelacja! Cena – 30 zł zamawiane przez internet. Smiech na sali. Druga rzecz – telefon dla teścia z androidem z myPhone – świetnie działa, nie tnie się, bateria trzyma długo nawet, cena to 400 PLN, z ubezpieczeniem za 20 zł na rok od upadku, zalania, kradzierzyitd. Tata od roku jest b.zadowolonym użytkownikiem. Polecam

Tabletowo.pl
Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona