Genialna sztuczka software’owa pozwalała Microsoftowi namierzać wycieki z Xboksa 360 | Tabletowo.pl
Wideo w Huawei P30 Pro

Genialna sztuczka software’owa pozwalała Microsoftowi namierzać wycieki z Xboksa 360

Dołącz do dyskusji 0

Pewien twitterowy wątek stał się wczoraj kopalnią interesujących informacji na temat zabiegów firm próbujących namierzać niekontrolowane wycieki. Zdecydowanie najciekawszy z nich dotyczył Xboksa 360 i jego HUBa w oprogramowaniu z 2010 roku.

Jeden z deweloperów przyznał, że pracował przy zaszywaniu numeru seryjnego konsoli w… animacji w prawym dolnym rogu w głównym HUBie. Chodzi o okręgi „wydobywające się” z loga Xboksa. Jak odczytać z tego numer seryjny? Najpewniej wszystko rozchodziło się o szerokość poszczególnych okręgów i kombinacje dystansów pomiędzy nimi.

Żeby była jasność – kod ukryty był w oprogramowaniu jedynie w konsolach z systemami w wersji beta i objętymi umową o poufności. Nikt ze zwykłych konsumentów nie musiał się obawiać, że ktoś wykryje w ten sposób numer seryjny konsoli, aczkolwiek nawet gdyby, to i tak ponoć nie są to dane wrażliwe.

Jeden z byłych pracowników Microsoftu pracujący w dziale Xboksa przyznał, że ta implementacja pozwoliła nawet na złapanie kilku innych pracowników powodujących wycieki danych. Zdradził też, że miał także smartfony Microsoftu, które zawierały w oprogramowaniu najpewniej niewidoczne wzory stworzone z kropek, które pozwalały na identyfikację, jeśli właściciel zrobił na nich zrzuty ekranu.

Ktoś inny z kolei wyznał, że wytwórnie filmowe wysyłały niegdyś przedpremierowo filmy do mediów, gdzie potrafiły być zmienione… tablice rejestracyjne w konkretnych scenach w każdej kopii.

Przykładów tego typu w przywoływanej konwersacji można znaleźć więcej. Użytkownicy Twittera przypominają chociażby zabieg Blizzarda polegający na zaszywaniu unikalnych znaków wodnych do screenshotów (robionych za pomocą narzędzia wewnątrz gry) zawierających dane takie jak ID konta, adres IP i datę zrobienia zrzutu ekranu.

Jeden z konwersujących wspominał czasy, w których zajmował się sprzedażą oprogramowania audio. Ukrywał on adres mailowy licencji w samplach plików WAV i za jego pomocą dochodził do tego, kto „piracił” jego oprogramowanie. Był to jego przyjaciel, który z oczywistych względów nie jest już jego przyjacielem.

Polecamy również:

Xbox Scarlett – co już wiemy? Zbiór plotek i spekulacji o next-genie Microsoftu

Źródło: Twitter

Jeżeli znalazłeś literówkę w tekście, to daj nam o tym znać zaznaczając kursorem problematyczny wyraz, bądź zdanie i przyciśnij Shift + Enter lub kliknij tutaj. Możesz też zgłosić błąd pisząc na maila.

Komentarze

Mediaexpert - nocne przeceny!
Logowani/Rejestracja jest chwilowo wyłączona